Jak smakuje Altbier w Düsseldorfie? – odc. 1. Stara Szkoła

8
321

Korzystając z międzylądowania w Düsseldorfie postanowiłem zweryfikować na miejscu tezę, że alty są nudne. W pierwszym odcinku nagranym (16. września) odwiedziłem najsłynniejsze browary z ponad 100 letnią tradycją.

8 KOMENTARZE

  1. I co? Jedno piwo w każdej knajpie i siedzą i piją to samo na okrągło? Faktycznie finezyjna kultura picia piwa 😉
    A jakieś nowofalowe knajpy widziałeś? Tam chyba mieszka z pół miliona ludzi przecież….

    • Nie ma nowofalowych knajp, aczkolwiek po południu będzie drugi odcinek pt. nowa fala. O nowych browarach w Dusseldorfie, które warzą… dobrze zgadliście… alta. Ale nie tylko.

    • To są Niemcy – a ich nie zrozumiesz 😉
      Mieszkam na Bawarii i tutaj ich kultura piwa polega na tym, że przez całe życie piją jedno swoje ulubione piwo. Także “taka kultura” 😉

      Ale np. w Regensburgu już pojawił się sklep z piwem kraftowym. Oczywiście wszystko co tam kupiłem jest fajne, ale dupy nie urywa… no ale lepsze to niż w kólko pils, helles i weizen 😛

  2. Film mocno w stylu Michaela Jacksona. Tylko on miał kamerzystów, dźwiękowców i przewodników, za to nie miał dzisiejszej technologii, gdzie podobny efekt można uzyskać selfstickiem i GoPro. Wyszło bardzo ciekawie. W Polsce było co najmniej jedno piwo z mocną metalicznością od niemieckich chmieli. Mam na myśli Das Ipa z Pinty.

  3. Piwo może faktycznie nie jest super ciekawe, ale klimat i otoczka jest fajna. W ciepłym miesiącu można w (a najlepiej przed) Uerige spędzić sporo czasu. No i Uerige to nie jest mały lokal :). Jest duży, bardzo duży…

  4. Oj, jakieś cztery lata temu po raz pierwszy będąc w Ruhrze, dziadek portier w hotelu. On zero w żadnym poza, a ja ledwo po niemiecku, na pytanie, “haben Sie bier ?” podał jakiegoś pilsa i wyciągnął mapę, na której zaznaczył gdzie pójść. Poszedłem zatem i był to alt. Z drewnianej beczki. Myślałem, że to dekoracja. No i można było palić. I pyszny ów napitek był i strudzonemu wędrowcu wytchnienie dane było. Zatem nie uważam, że to nuda. Doceniam klasyczne style. Bo one są jak gotyk, jak katedra. Co więcej, uważam, że gonitwa za nowością, i coraz to nowymi dodatkami do warzenia prowadzi do nikąd. Piwo może i nie dostarczające szoku smakowego, orgazmu goryczki, ale właśnie takie tradycyjne, od zawsze co było, wcale nie musi być zdyskwalifikowane. Wszak jesteś sędzią, więc nie porównuj, choćby podświadomie alta do AIPA albo RIS, no żesz.

    • No za ostro trochę to ująłem. Po prostu jakoś nie przekonują mnie udziwniane piwa z CZYMŚ. Piłem kilka całkiem niezłych z przyprawami, lecz uważam, że lepiej, żeby te nuty zrobiły drożdże. O!.
      A tak na marginesie sądzę, że polski kraft jest na wysokim poziomie. Kupuję od czasu do czasu 4-6-ciopak losowo wybranych piw nie sugerując się recenzjami i średnio 4 na 6 to przyzwoite, a nawet bardzo dobre piwa. Z racji wykonywanej pracy bywam za granicą, np. w Skandynawii, i oczywiście kieszeń boli, ale piwa degustuję. I co? I nic. Poza Omnipollo i paru innymi. Mówię o lekkich, nie odjechanych piwach, nie super duper beczka 12 lat po sherry, a wcześniej Oban single malt whisky okadzana torfem na wybrzeżu Madagaskaru z dodatkiem aframonu. Nogne O, te szeroko dostępne są średnie jak trzecioklasista na wagarach, duński Thisted Limfjords Porter nie ma w ogóle startu do naszych bałtyckich. Nikły aromat, diacetyl i nuda to standard w skandynawskich pale ale’ach. I dalej, biorę Brew Doga, Sierra Nevada- nuda znów. Nie ma się czego wstydzić panowie. Szacun wszystkim piwowarom. Amen.

Dodaj komentarz