[1000 IBU] Beer connecting people lub jedno co ważne, to czyny odważne

28
353

Informacja o kooperacyjnym piwie Maldita Cerveja i Doctor Brew natchnęła mnie do zastanowienia się nad znaczeniem przypadku, spotykania ludzi, odważnych decyzji i zmieniania świata.


A tutaj macie materiał Maldita Cerveja.

i na koniec Łysina Lenina “Co ważne”.

28 KOMENTARZE

  1. Jak zostanę bez kasy i miejsca do spania to będę wiedział do kogo się zgłosić! Z Wrocławia do Obornik blisko, a jak będę bezdomny to czasu aż nadto miał będę!

      • Czyny odważne – siedzę wpatrując się w telefon, z zamiarem wykonania telefonu i zmiany branży, którą się zajmuję. Możliwe, że bez powrotu. Ciężki żart mi wyszedł. 😉 Nic złego nie miałem na myśli.

        • Jeszcze w temacie:
          „Najbardziej żałuję, że… – pracownica hospicjum spisała najczęściej powtarzające się wyznania osób, które umarły na jej rękach. W ten sposób powstała lista pięciu rzeczy, których najczęściej żałują umierający. Oto one:

          1. Żałuję, że nie miałem śmiałości prowadzenia takiego życie, jakie uważałem za słuszne, a prowadziłem takie, jakie oczekiwali ode mnie inni.
          2. Żałuję, że tak dużo pracowałem.
          3. Żałuję, że nie miałem śmiałości, by wyrazić swoje uczucia.
          4. Żałuję, że nie utrzymywałem relacji z przyjaciółmi.
          5. Żałuję, że nie pozwoliłem sobie być szczęśliwym. ”

        • ad1. To chyba najważniejsze. Ludzie starają się innych ubierać w jakieś ramy i mówić co powinni a czego nie powinni robić. Najlepsze jest stwierdzenie: “ja na Twoim miejscu to bym…” . Trzeba mieć niezłą siłę, żeby umieć się przeciwstawić i żyć tak jak się chce (nawet jeśli to się wiąże z popełnianiem błędów).

        • Jest taki odcinek serialu Farscape pt.: “Unrealized Reality”. Każdy się zastanawia co by było gdyby… Pozdrawiam

  2. Wszystko to o czym mówisz ma swoją definicję – Poszerzanie Strefy Komfortu.
    Nie wszystko musi się udać ale to co się uda daje wiele korzyści.

  3. Oglądałeś “Jestem na tak” (Yes man, w roli głównej Jim Carrey)? Jeśli nie, to polecam – dokładnie o tym, jak nastawienie na TAK otwiera możliwości 🙂

  4. Dzięki za śmiały i pokrzepiający felieton!!! Miałem dziś taki dzień, że niech to gęś kopnie. A tu proszę – na koniec dnia – coś optymistycznego!!! Pozdrawiam!!! 😉

  5. Kopyr mistyczny 😉 Jesteś trochę jak nauczyciel twierdzący że odniósł wielki sukces bo jego uczeń (bez specjalnego jego udziału) zdobył laury w jakiej tam olimpiadzie. Sukcesy innych są ich sukcesami, należy się nimi cieszyć ale nie podpinać się pod nie, tym bardziej że Tobie to nie potrzebne (obiektywnie rzecz biorąc).

    PS> A co z tym Monachijskim?

        • Otóż nie. Nie zrozumiałeś, ale inni jakoś zrozumieli. Chodzi o to, że Tomek jest niesamowicie dumny, że jego nastawienie poskutkowało tak, a nie inaczej. W całym łańcuszku wydarzeń prowadzących do jakiegoś efektu, jak kolaboracja Dr Brew i Maldity, Tomek znalazł swoje ogniwo. I to nie jest film w stylu “Patrzcie jaki jestem zajebisty”, tylko “Patrzcie, co zajebistego może się wydarzyć z pozornie nieistotnej sprawy”. A ta nieistotna sprawa to niewypał z akademią, upór Kermita w wysłaniu portugalskich piw i kilka innych spraw. Sama kolaboracja nie jest chyba jakimś szczególnym sukcesem, ale jest ciekawym i przełomowym wydarzeniem.

  6. Odnośnie czynów odważnych.
    Śmiałem się widząc jak zachowują się wobec Ciebie ludzie. Na pierwszym Warszawskim FP było to. Kolejka do najprzewielebniejszego Pana Tomasza z nieśmiałą prośbą o fotkę. Widać było jak wiele odwagi wymagało od nich podejście do Ciebie. Nie prowadziłem dłuższych obserwacji – patrzę: Kopyr i kolejka. Kolejka się skończyła, podszedłem.

    Ja z natury jestem człowiekiem nieśmiałym. Ale podejść do Kopra to był dla mnie problem żaden. Bo dla mnie Kopyr, to człowiek którego znam, bo widzę się z nim kilka razy w tygodniu – w sensie, że takie się buduje wrażenie we mnie. To, że Ty mnie nie znasz, to nie szkodzi. Ja do Ciebie podchodzę, bo na okrągło oglądam Twoje filmy i jesteś dla mnie swój chłop.

    Podszedłem, gadaliśmy. I śmieszne też było to, że niektórzy Twoi znajomi zastanawiali się czy aparat nagrywa, bo byliśmy tak ustawieni względem aparatu, jakbyś robił ze mną wywiad.

    • Bo dla mnie Kopyr, to człowiek którego znam, bo widzę się z nim kilka razy w tygodniu – w sensie, że takie się buduje wrażenie we mnie. To, że Ty mnie nie znasz, to nie szkodzi. Ja do Ciebie podchodzę, bo na okrągło oglądam Twoje filmy i jesteś dla mnie swój chłop.

      I właśnie o to mi idzie. Ja też Was traktuję jak kumpli przy piwie, którzy rozumieją, że jak się człowiek namyśla to powie eeeee i yyyy, a jak się przejęzyczy, to nie będzie nagrywał całego filmu od nowa, bo co sobie widzowie o mnie pomyślą.

Dodaj komentarz