Belgijska Kura z browaru Mały Kurek

19
236

Browar Mały Kurek z browaru założonego przez duet piwowarów domowych, a mianowicie Katarzynę Mały i Bogumiła Kurka, nie zaczął schematycznie. Zamiast kolejnego teoretycznie bezpiecznego APA/IPA chmielonego Amerykańcami, zaoferowali nam piwo dość rzadko pojawiające się w Polsce, czyli belgijski dubbel. Biorąc pod uwagę, że cały czas w sprzedaży jest Dubbel Czesława Dziełaka uwarzony w Cieszynie, można domniemywać, że na hit sprzedażowy nie mieli co liczyć, a jednak spróbowali.

Piwo sporo odczekało na swoją kolej w kolejce degustacyjnej, ale bardzo chciałem je zdegustować. Ponieważ od dnia zakupu przechowywałem je w lodówce, więc myślę, że nie będzie tak źle.

19 KOMENTARZE

  1. Corsedonk w Lidlu przegazowany nie był, chociaż jak to w belgach bywa wysycenie sprawiało wrażenie dosyć ostrego. Jeśli już zdarzały się trefne butelki to raczej kwestia tego że piwo stało sobie w tych 20*C na dobrze oświetlonej półce, jak to w Lidlu bywa.

      • Ujmę to tak: od momentu w którym widziałem gdzieś na internetach jak w jakimś amerykanckim programiku “znawca” piw kraftowych w ślepym teście rocheforta 10 próbował go odgazować z powodu zbyt wysokiego wysycenia jakieś 90% informacji o “przegazowanych” belgach wkładam między bajki. Jasne że może się zdarzyć, mi się zdarzył gushing w numerze 8 właśnie z rocheforta, zresztą trzymanego w lodówce, a co dopiero w źle przechowywanym piwie z supermarketu, ale bardzo często wydaje mi się że ludzie nie łapią tego belgijskiego sznytu, dla mnie wysycenie w belgach często sprawia wrażenie ostrego, kwaskowatego na języku.
        Zresztą co do różnej jakości różnych butelek w belgach z lidla to było tak nie tylko z Corsedonkiem, autor beervault’a Petrus Dubbel Bruin określił jako przykład większości piwnych wad, u mnie były piękne suszone banany, brzoskwinie, biszkopt i lekkie wino, jeden z lepszych abbey ale.

        • Corsedonk Pater był przegazowany, a trzymałem go w piwnicy jakiś tydzień zanim wypiłem. Kupiłem go pierwszego dnia dostępności w sklepie. Piana zajmowała 95%, a wcale nie nalewałem pour hard. Miał także 6.5%, a na rateberze ma 7.5%.

        • Jak dla mnie, większość jak nie wszystkie piwa z Lidla były lekko przegazowane. W żadnym nie miałem gashingu, ale chyba każdy nalewał się z pianą, która zajmowała większość pojemności szkła, a potem szybko opadała prawie do zera.

          Poza tym ciemnego Corsendonka uważam za najlepszego z całej lidlowej oferty (pomijam Gulden Draaka, którego nie udało mi się już zdobyć w Krakowie). Zestaw sześciu Petrusów to kompletna pomyłka. Trzy jasne piwa smakowały jak jakieś koncerniaki, z czego bodajże jedno jeszcze do tego mocno alkoholowe. Dubbel też jakiś taki nijaki, a wiśniowe smakowało jak Fortuna czy inna Wiśnia w piwie. Jedyne w miarę pijalne piwo z tego zestawu to Oud Bruin. Kolejną porażką okazał się być jasny Corsendonk. Pozostałe trzy piwa takie średnie, chyba Bock najciekawszy z nich.

          Ogólnie zakup uważam za bezsensowny, te 50 zł można było wydać dużo lepiej na jakieś polskie czy zagraniczne krafty.

        • Jakieś kiepskie te piwa, a na browar.biz podniecają się jak małe dzieci. Wypiłem na razie Gauloise – średnie w kierunku słabego. Corsendonk Pater – dobre w kierunku średniego.
          Reszty nie otwieram, dam im miesiąc, aby alkohol się trochę ułożył. Ogólnie trochę lipa z tymi piwami, a wziąłem każdego po jednym i jeszcze kumpla namówiłem.

  2. Miałem dokładnie takie samo wrażenie, że piwa są przegazowane. Ogólnie bardzo przeciętne piwa i np w porównaniu do zeszłorocznej wakacyjej serii piw angielskich, kiedy po kilka piw sie wróciłem, wypadły znacznie słabiej.

    • Chyba nie tylko od portera bałtyckiego, wypróbowałem od nich chyba wszystkich rodzajów piw z oferty. Biała Dama, Okazjonalne dosłownie dawalo kiszonym ogórkiem. Wyżej recenzowany Kurek również nie był pierwszej świeżości. Koźlaczek z kolei- woda z gazem. Zaznaczam że wszystkie piwa były w terminie kupowane w różnych sklepach we Wrocławiu. 🙁 smutne bo miałem nadzieję na coś dobrego z racji że browar restauracyjny..

  3. Kupiłem w tamtym tygodniu wracając z pracy butelkę dublowatego ciemnego petrusa. Pić mi się b. chciało i otworzyłem go w samochodzie (nie ja powoziłem). Wyskoczyła cholera z butelki i musiałem łapać pianę żeby fotela nie zalać ale robienie z tego jakiegoś wielkiego przegazowania to trochę przesada.
    Piwo było ciepłe, niesione w ręce i z ręki otwierane… W domu by mi nawet z butelki nie wyjrzało.

  4. Dzięki za uratowanie dywanu;) Swoją kurę trzymałem do dzisiaj i po filmie wiedziałem czego się spodziewać… a chyba jeszcze trochę mu się od 10.04 dofermentowało. Ale kwaśne czy zepsute nie było.

Dodaj komentarz