Achtung Granaten – John Cherry może wybuchnąć

66
308

Dzisiaj na swojej stronie na FB AleBrowar opublikował ostrzeżenie, że piwo John Cherry może wybuchnąć. Poniżej treść ostrzeżenia. Ponieważ mam jeszcze 3 butelki, więc postanowiłem sprawdzić jak się sprawy mają i potwierdziło się, że zagrożenie jest realne. Jeśli masz piwo John Cherry w swoim domu, sklepie, pubie, koniecznie to obejrzyj i zastosuj się do rad. Uważajcie na siebie – jakkolwiek śmiesznie wyglądam w kasku, z granatami nie ma żartów.

Treść ogłoszenia AleBRowaru:

 [box type=”warning”] UWAGA WAŻNY KOMUNIKAT! Najmocniej przepraszam, ale zdarzyła się nam niezbyt przyjemna sytuacja refermentacji Johna Cherry w butelce. Co prawda piwo zostało na ta okoliczność przygotowane i dzikie drożdże ze szczepu Brettanomyces zostały poddane pasteryzacji. Natomiast wzmożone nagazowanie, które skutkowało rozsadzeniem butelki, wynika z tego ze szczep US-05 w wyższych temperaturach zajął się przerabianiem cukrów z soku owocowego. Jeszcze raz przepraszamy. Jeśli posiadasz butelki Johne Cherry to prosimy o trzymani ich w temperaturze poniżej 10 stopni lub szybkie wypicie.[/box]

66 KOMENTARZE

  1. mój wczoraj przywitał mnie pięknym tryśnięciem. 1/4 butelki poszła na podłogę. po sklepie trzymany był w lodówce.
    chyba nie powinno się to zdarzyć tak poważnemu browarowi.
    w moim przekonaniu browar zrobił trochę mało. nie wiem czy zrobili akcję usuwania ze sklepów (czy w ogóle jeszcze są butelki w sklepach?), ale powinien jednak wziąć na siebie zwrot kosztu zakupu, gdy np. przyśle się pustą butelkę. (czyli wylejcie, a my oddamy kasę).

    • No ja myślę, że AleBrowar nie ograniczy się tylko do tego oświadczenia, tylko skontaktuje się z kontrahentami i rozbroi jakoś tę bombę. Najgorzej jest, ze piwo sprzedało się na pniu i ktoś niczego nieświadomy może je sobie trzymać na półce w pokoju. Pół biedy jeśli w lodówce, piwnicy czy chociaż w transporterze, ale ta butelka jest tak ładna, że może kusić, żeby ją wyeksponować, a jeśli jest pełna to…
      Dlatego właśnie nagrałem ten film.

    • Wszyscy dostali odpowiednią informację, butelek było tak mało a dystrybucja tak szybka, że obecnie nie ma czego wycofywać z rynku. Przypomnę tylko, że piwo było tylko 3000 butelek z czego 300 znajduje się u nas. Przypadków rozsadzenia butelki były 3 na 3 tyś., zadziałaliśmy natychmiastowo.
      Jeśli chodzi o technologie produkcji to zarówno sok jak i dzikie drożdże były pasteryzowane, refermentacja zaszła na drożdżach US05, mimo tego że sok był wcześniej przefermentowany. Jak widać niewystarczająco.
      Za zaistnialą sytuacje najserdeczniej przepraszam i obiecuje że nie będzie miała więcej miejsca.

      • Bartku,
        myślę że nie ma tak, że “nie ma czego wycofywać” sorry ale u klientów, w sklepach, hurtowniach jest 2700szt niebezpiecznego produktu, który może komuś zmasakrować twarz. “Działanie natychmiastowe” polega na tym, że we wszystkich sklepach w trybie natychmiastowym z półek znika produkt i wraca do browaru albo sprzedawca sam to utylizuje. Po prostu coś poszło nie tak i trzeba się pogodzić z faktem, że jest to koszt uzyskania przychodu a raczej strata… Apel “trzymajcie w lodówce” “odgazowujcie” jest trochę nieprofesjonalny. Sorry Tomku, że przytaczam Twoje słowa ale jednak akcja powinna wyglądać inaczej. Pozdrawiam AleBrowar, macie super piwa – życzę sukcesów ale też wyciągnięcia lekcji z sytuacji kryzysowej, która zdarzyć się może przecież każdemu.

        • Ale czy Ty nie kumasz, że tego piwa nie ma w sklepach, pubach i hurtowniach, bo już dawno zostało sprzedane. Kupując piwo w sklepie, nie zostawiasz namiarów na siebie sprzedawcy. W związku z tym apelowanie do klientów jest jedynym, co można zrobić. I ja, z własnej inicjatywy, się do tego apelowania dołączyłem.

        • To nie tak Tomek – Ty tylko rozwinąłeś przekaz AB: “wypijcie, uważajcie, nie trzymajcie za długo”. I to jest jak najbardziej OK. Mnie dziwi jednak fakt (i chyba Tomasza S też), że nie ma informacji, że mogę to zwrócić tam gdzie kupiłem, że AB ponosi tego koszt, itd
          Jak fabryka samochodów zamontuje wadliwe hamulce to naprawia je na własny koszt. Nie czeka do roszczeń pierwszych ofiar.
          Osobiście mam wrażenie, że jest tu zasada – piwo sprzedane więc niech się dzieje. Życzliwie tylko informujemy i przepraszamy. My liczymy tylko zyski.
          Chyba nie tak się tworzy markę i jakość. Rewolucja może i przyszła z zachodu, ale pozostałe obyczaje chyba nadal nie.
          Moje 25% piwa na ziemi nikogo nie interesuje, przecież mogłem zlizywać… Zapłaciłem – moje zmartwienie.

        • Z tymi samochodami, to jest różnie. Niedawno był problem z samozapłonem stacyjki czy coś takiego i właśnie nie wykonano tej procedury. Jestem przekonany, że jeśli napiszesz do AB, że wykipiało Ci piwo, albo nie daj Boże wybuchło, to oni Ci to w jakiś sposób zrekompensują – ja bym tak zrobił. Nie dziwię się, że nie podano “zwracajcie piwo do sklepu”, bo takie przegazowane piwo, wstrząsane w samochodzie, czy tramwaju to dopiero może być tragedia. Piwo należy jak najszybciej otworzyć.

        • nie chodzi mi o jakiś zwrot kasy czy rekomensatę. chodzi o sam gest. ja jestem taki, że i tak bym tego nie zrobił (nie zwrócił, nie odesłał), ale całkiem inaczej myślałbym o producencie, kiedy bierze odpowiedzialność za swój produkt.
          spójrz na działania DB – mętność była za duża, więc zawrócili towar. to w polskich warunkach, gdy towar ma i tak 100% zbytu jest czymś niesamowitym. i to buduje pozycje marki.

        • como – dokładnie to chciałem uchwycić (ale podobno tego piwa już nie ma…) Niemniej jednak, jeśli zdarzyło by się tak, że ktoś stracił twarz kupując produkt niebezpieczny, który miał dobrą datę przydatności do spożycia – to nie będzie się jarał “piwną rewolucją”…
          Zakładając jakąkolwiek firmę (np. browar), wytwarzając produkt, na pierwszym miejscu stawia się odpowiedzialność a dopiero po tym idee i szczytne cele. Tak myślę.

  2. Kopyr- a czy płytkie odfermentowanie (16blg i zaledwie 6,5%alk) moglo też mieć wpływ ? Mówiłeś że dzikie drożdże są wolne, ale jednak piwo w ciągu kilku dni się zmieniło.

    • Bo problem nie jest w dzikich drożdżach. Piwo po dzikiej fermentacji zostało spasteryzowane. Następnie dodano US-05 i dofermentowano. Faktem jest, że 6,5% z 16 Plato to nie jest jakieś głębokie odfermentowanie. Następnie dodano soku i z tego co rozumiem założono, że drożdże US-05 nie ruszą cukrów z soku. Nie wiem skąd to założenie. Żeby tak słodkie piwo nie refermentowało należało spasteryzować piwo po rozlewie.

  3. Natychmiast pobiegłem do swojej butelki, kapsel rzeczywiście wybrzuszony… butelka właśnie się chłodzi, ale mam pytanie – co zrobić, żeby piwo przetrwało do piątku wieczór, kiedy to ma być zdegustowane + podróż PKP?
    Tuż przed podróżą odkapslować i przelać do plastiku, to moja opcja… Da radę?

      • A jak długo może piwo stać w takim plastiku? Mam na myśli ew. zmianę smaku i aromatów, pomijam oczywiście fakt, że nadal będzie produkowany CO2.
        Bo jeśli te kilka dni wytrzyma bez pogorszenia jakości (poza oczywiście samym faktem otwarcia butelki), to może nie ma sensu ryzykować trzymania w lodówce tykającej bombki…

  4. Ja trzymam 2 butelki w lodówce (1 poszła do wiadra zawinięta w ręcznik- celem ogrzania sie do wieczora), a druga wyjałem z lodówki i chciałem odgazować delikatnie- żadnych oznak gushingu- wiec wydaje mi się że w lodówce można by to trzymać do oporu

  5. Z tym chłodzeniem to chyba nie do końca. Moje domowe granaty, a w zasadzie jeden, wybuchł 30 minut po włożeniu do lodówki. Zbierałem bardzo małe drobinki szkła, lodówka cała zalana 🙂

    Popuszczanie gazu uratowało resztę warki. Oczywiście była przykryta kocem jak Kopyr radzi.

  6. No nie mogę. “Ta butelka może wybuchnąć”. I w tym właśnie momencie słyszę za oknem dźwięk stłuczonej butelki.

    Boję się oglądać dalej 😀

  7. Jak produkuje się piwa płytko odfermentowane? Czy jedynym sposobem jest zabicie drożdży poprzez pasteryzację przed zakończeniem procesu fermentacji? Czy gotowe piwo bez zastosowania refermentacji zawiera w sobie drożdże?

  8. Alebrowar zamiast wydziwiac jakies piwa z sokami majace udawac kriek, lepiej wzieliby sie za naprawe Rowing Jacka i Black Hope. Przeciez tez piwa sa beznadziejne, a ich jakos poszla na leb na szyje w tym co bylo 2012/pocz 2013. Wodniste, przegazowane, a goryczka… szkoda gadac. Co to ma byc do cholery!?

    • co do goryczki… Człowiek się do niej przyzwyczaja, a że od dawna dominują piwa mocno chmielone to wiesz… niedługo pale ale z 200IBu przestanie wystarczac

      • Racja, ale po Black Hopie pilem Black IPA z Doktora Brew i piwo Doktora zmiotlo AB pod mebel. Kilka dni wczesniej pilem Śrupa od Szalpiw oraz Blackhawka z czeskiego Nomada (rewelka).
        To samo z RJ – mam porownanie, inaczej bym nie pisal tego. O ile te nowe wypusty z Ab trzymaja jeszcze poziom np. nowe HBCki, to to co stalo za piwna rewolucja w Polsce – tragicznie obnizylo loty.

        • Najnowsza warka Black IPA z DoctorBrew naprawdę robi niezłą robotę. Piłem pierwszą i nie urywała dupy ale teraz jest wysoki poziom. Zwykle staram się nie powtarzać piwa jak mi za pierwszym razem nie podejdzie ale było warto. A co do Śrupa to jest tak dobry, że powtórzyłem go już trzy razy 🙂

  9. Kupiłem piwo w piątek z myślą, że poleży kilka miesięcy, ale widząc ostrzeżenie postanowiłem jednak nie czekać na katastrofę. Piwo cały czas stało w lodówce, ale mimo wszystko otwierałem powoli… i oznak granatów nie było. Pewnie za kilka miesięcy by się pojawiły, ale lepiej dmuchać na zimne. Dzięki za informację dla AB i Tomka.
    A piwo… kwaskowate piwo z sokiem 🙁

  10. U mnie w sklepie, przy temperaturach lipcowo-sierpniowych zdarzały się przypadki wybuchu raciborskiego miodowego. Jedno nawet eksplodowało na sklepowej półce i to z taką mocą, że potrafiło przeciąć w pół puszkę piwa oddalonego o ok. 10cm. 😉

  11. Dumałem nad tą “wpadką” AleBrowaru. I tym czemu drożdże US-05 chwyciły się za sok wiśniowy. Piwowarzy nie przewidzieli chyba, że fruktoza, która zawarta jest w owocach, jest bardzo podobnej do glukozy (mają z resztą ten sam wzór sumaryczny). Dlatego też drożdże widząc prostszy cukier od maltozy czepiły się fruktozy. Wiem, jestem bardzo “odkrywczy”, ale musiałem podzielić się swoimi odkryciami (nie jako też dlatego, że lubię chemię [chodzi o przedmiot w szkole]).

    Pozdrawiam
    Jakub. Sz.

  12. A mnie dzisiaj takie coś przytrafiło się przy otwieraniu HBC 342 z Alebrowaru. Trochę piany wyleciało przy otwieraniu. Po przelaniu połowy piwa do szklanki, druga połowa w butelce jeszcze szalała. Dużo gazu i podnosząca się w butelce piana. W szklance piękna biała piana i nie chce opaść. Nie wiem jak jest w przypadku HBC 430, gdyż została mi tylko ta jednak butelka HBC 342 (leżakowała z tydzień w piwnicy). Polecam więc szybko wypić, bo za tydzień może być już całkowity gushing. Termin ważności mojego HBC 342 to 30 października tego roku. Pozdrawiam.

  13. To ciekawe co piszecie. Ponad tydzień temu twierdziliście, że piwa już praktycznie nie da się kupić, więc wszystko jest pod kontrolą itp itd. Dziś (17 października) kupiłam je we Wrocławiu. Wątpię, że w sklepie wiedzieli o tym co może się stać. Trzymali je na półce w temperaturze pokojowej, a mnie o ewentualnych przygodach nie poinformowali. Na szczęście tylko wykipiało – jak zobaczyłam co się dzieje po uchyleniu kapsla, po prostu zostawiłam je w zlewie.

Dodaj komentarz