[1000 IBU] Gdzie nie warto jechać na piwo, czyli nie ufaj “piwnym znawcom”

113
1143

Z samego rana wstrząsnął mną materiał podlinkowany w komentarzach przez patricco. Otóż sensoryk i znawca piwny Zdzisław Kantor opowiada o piwie. Wszystko pod mocnym tytułem “Lubisz piwo? To nie jedź do tego kraju”. Do jakiego zapytacie? Sprawdźcie.

Opinie prezentowane przez Piwnego Znawcę są tak oryginalne, że nie mogłem pozostawić ich bez komentarza.

1000 IBU to videofelieton poświęcony absurdom branży piwnej. Gwoli wyjaśnienia, co to felieton, przytaczam definicję z wikipedii.

[box type=”warning”] Felieton – specyficzny rodzaj publicystyki, krótki utwór dziennikarski (prasowy, radiowy, telewizyjny) utrzymany w osobistym tonie, lekki w formie, wyrażający – często skrajnie złośliwie – osobisty punkt widzenia autora. (Źródło: wikipedia.pl)[/box]

113 KOMENTARZE

  1. Słowo wyjaśnienia o piwach afrykańskich. Masz rację w 95%. Te 5% to Namibia (była kolonia niemiecka w południowej Afryce – stąd zacięcie do piwa). Ważą całkiem niezłe piwa. Nie jestem ekspertem, więc się nie będę wymądrzał nad ich smakiem, ale jak ktoś z was będzie miał okazję to zachęcam do spróbowania.

  2. Co do krajów muzułmańskich to mogę się wypowiedzieć na temat Turcji. Byłem tam kilka lat temu i jest tam piwo jednego producenta który ma w swojej ofercie 5 różnych typów piwa. Browar nazywa się efes i ma w swojej ofercie Pilsnera, Porter, Light, Radler oraz piwo bez alkoholowe. Co najciekawsze w tym wszystkim wszystkie 5 maja smak typowego piwa koncernowego z dodatkiem przyprawy w plynie Maggi. Nie smakuje to zbyt dobrze.

  3. Witam

    Z racji, że nie znam się na piwie mam pytanie o co chodzi w ostanim zdaniu z “pszenicznym lagerem będącym prawie jak wajcen” Dlaczego jest to przytyk? 😛

    • Dlatego, że piwo pszeniczne w stylu bawarskim, niemiecka nazwa Hefeweizen (Hefe to drożdże, Weizen to pszenica) w skrócie weizen charakteryzuje się specyficznym aromatem bananowo-goździkowym. Aromaty bananowe to estry, konkretnie octan izoamylu, goździki zaś to fenole (4 winylo gwajakol). Oba te związki produkowane są podczas fermentacji przez specyficzny szczep drożdży górnej fermentacji. Drożdże dolnej fermentacji nie produkują takich aromatów, szczególnie fenolowych. Stąd nie można fermentować Hefeweizena na drożdżach dolnych, zwanych też lagerowymi.

      • A gdzie tam na etykiecie i w którym miejscu pisze weizen? Toż to zwykły lager pszeniczny jest, który nigdy nie stał i nie będzie obok Hefewiezena rzecz jasna.

        • To dlaczego firmową szklanką do tego piwa jest weizen glass? KP celowo robi wszystko by tak to piwo właśnie było postrzegane.

        • Hehehe, a oprócz szklanki to co masz na myśli? Na butelce pisze jak BYK: pszeniczne, no i jest hehehe. Nie wiem skąd to niby powinowactwo do Hefeweizena. To całkiem inna bajka. Zresztą sama szklanka o niczym nie świadczy, ktoś tam w browarze wie, że do pszenic taką się używa to skopiowali temat.

          Żeby nie było, miałem to piwo i wypiłem dwa łyki, następnie poszło w kibel…

        • Taką szklankę stosuje się tylko i wyłącznie do weizenów, nie do wszystkich piw pszenicznych. To nie jest kształt dla witbierów, Berliner weisse, gose, american wheat itd

  4. A może znacjonalizować KP i wydzielić z niej browary w Poznaniu i Białymstoku jako osobne firmy (Lech i Dojlidy), przeznaczając 51% akcji KP i tych nowych browarów ich robotnikom?

      • Akcjonariat pracowniczy to jeszcze nie komunizm. Daje się pracownikom poczuć właścicielami browaru i tak dalej, Powiem więcej – taki przejęty od prywaciarza duży browar byłby bardziej skłonny do współpracy z browarami kontraktowymi, ponieważ potrzebowałby pomysłów na siebie bardziej, niż w wypadku bycia jedynie sieciowym oddziałem globalnej korporacji browarniczej.

      • DP, jestem katolikiem, nacjonalistą i interwencjonistą gospodarczym a la Eugeniusz Kwiatkowski. Serio, za II RP też nacjonalizowano przedsiębiorstwa, bo sektor prywatny nie domagał. Polecam poczytać dra Tomasza Ciborowskiego – ciborowski.host.247.pl. Jakoś nie widzę, że to bezrobocie się obniża dzięki sektorowi prywatnemu.

        Wracając jednak, pamiętaj o pozycji, jaką Kompania Piwowarska ma teraz, a jaką miałaby po przejęciu jej majątku przez Skarb Państwa i dalej jego podziale między pracowników wszystkich trzech browarów. To samo z Grupą Żywiec i Okocim. Wydzielone browary z uwłaszczonymi na nich pracownikami musiałyby znaleźć pomysły na siebie, co zapewniłyby im browary kontraktowe.

        • Powinni Cię to lochu ciemnego zamknąć za to, że opowiadasz w II RP nacjonalizowano przedsiębiorstwa bo niedomagały. Niedomagały przez politykę państwa. Kwiatkowski to zwykły bandyta, dwukrotnie doprowadził do hiperinflacji czyli masowy rabunek społeczeństwa. To “dzięki” ludziom takim jak on gospodarka II RP była słaba i zacofana a całe państwo skorumpowane. Katolik ma zabronione popierać złodziejskie ideologie więc niech się Pan zdecyduje czy jest katolikiem czy komunistą/socjalistą/faszystą/etatystą.

  5. Jeśli chodzi o piwa to kiepsko wspominam: Armenię i Gruzję (wina i brandy fantastyczne, ale piwa kiepskie), Maroko (Casablanca to jedno z najgorszych piw jakie piłem), Rumunię. Nieciekawie było również na Ukrainie, Rosji, Mongolii i w Chinach (przyznaję, że kilka lat już temu). “Perełkami” w tych krajach był jakiś dunkel pity dla kapsla.

  6. No i ten film został impulsem, kroplą przelewającą czarę itd., itp. (mimo, że tej kropli to może 30 sekund było).

    Wszystko spoko, ale na mniejszą (dużo mniejszą – robisz to subtelniej) skalę powtarzasz manierę Kantora dyskredytując Belgię.
    300 browarów, z tego wiele pereł, które warzą mistrzowskie piwa w stylach takich jak saison (ostatnimi laty bardzo popularny w US), wood-aged (którego jesteś ostatnio wielkim orędownikiem), czy zwykłe (albo i mniej zwykłe) amerykańce: APAs, AIPAs, CDAs, RISy. I już nie mówię o tym, jak machnięciem ręki zbywasz dziedzictwo piw klasztornych, witbierów czy kwaśnych.
    Żeby nie być gołosłownym (to wszystko craft):

    De Dolle Brouwers z “zakwaszanymi” wersjami dubbla czy stouta i monstrualnym Stille Nacht 27P często leżakującym w beczkach.

    De Struise Brouwers – seria Black Damnation, odgrywająca wariacje (przeważnie beczkowe) na temat flagowego 13% RISa, Black Alberta czy klasyczny, gęsty Pannepot (nr 4 wśród belgijskich piw na ratebeerze, nr 29 ogółem), też często leżakowany.

    Brasserie de la Senne, mocno rozpychająca się na rzemieślniczej belgijskiej scenie, kooperująca z chociażby Allagashem, warząca praktycznie wszystko od witbierów, saisonów i blondów przez IPY po stouty i czarne IPY, chyba najbardziej nowofalowa, a przynajmniej najbardziej nowocześnie prezentująca się przez pryzmat etykiet.

    De Proefbrouwerij, który jest domem dla wielu kontraktowców, w tym dla Mikkellera, To Øl, Stronzo czy Omnipollo.

    A są jeszcze takie klejnoty do oszlifowania jak de Rulles, de Bastogne, Jandrain-Jandrenouille, Fantôme, Sainte Hélène, St Feuillien, de Ranke, kontraktowe The Musketeers, opisywany ostatnio w Piwowarze Brussels Beer Project.
    Pewnie wiele pominąłem (a świadomie pominąłem klasztorną klasykę, która też ma ogromny wpływ na rynek amerykański).

    Szczególnie nie rozumiem Twojego częstego zachwytu nad wszelakimi barrel-age’ami przy jednoczesnej amnezji co do źródła tych praktyk. A nawet tego źródła deprecjacji.

    • Po pierwsze, ja nie twierdzę, że Belgia to pustynia. Ale przyznasz, że porównując ją z USA, no to nie ma porównania. Po drugie, de Proefbrouwerij trudno nazwać przedstawicielem piwowarstwa belgijskiego. Po trzecie, co z tego, że barrel aged wywodzi się z Belgii, jak ich barrel aged nijak się ma do tych zza Oceanu. Ja nie jestem miłośnikiem kwachów z beczek, tylko waniliowej nuty dębowej beczki, a szczególnie tej po bourbonie.

      • No, Ameryka to kraj na pewno większy, ludnościowo to około 30 razy, więc porównywać nie ma za bardzo jak. A jeśli już, to śmiem twierdzić, że liczbą (do populacji) wielkich (w sensie warzących niebanalne piwa) i poszukujących browarów Belgia może się szczycić. A i ze stwierdzeniem, że Belgia się nie rozwija też nie mogę się zgodzić.

        Nie chcę odbierać Ci prawa do własnej oceny, najwyraźniej masz inną niż moja, gorzej że – wydaje mi się – masz znaczący wpływ na to co się pija w Polsce (oczywiście pośredni – coraz więcej kopyrowyznawców do pubów chodzi i w jakimś stopniu dyktuje, co tym pubom opłaca się lać). Na Belgi ludzie kręcą nosem i nie chciałbym odmawiać im posiadania własnego zdania, ale obawiam się, że się nawet boją spróbować, pamiętając, co Ty o nich sądzisz (chyba, że Mikkeller lub De Molen w jakimś belgijskim stylu, to wtedy OK, nos zamiast kręcić niucha z zachwytem).

        Pozostaje mi mieć nadzieję, że to też znormalnieje. Już na Birofiliach można było napić się ciekawych Belgów (co z tego, że z Ameryki :)), są takie przybytki jak Kriek czy Piwna Stopa w Poznaniu, gdzie się Flandrów i Walonów nie boją, nawet w Gdańsku w Pułapce chłopaki coś czasem dla mnie podłączą lub wygrzebią z lodówki ;). Pewnie znalazłoby się jeszcze parę ciekawych miejsc w Polsce.

        I jeszcze co do Ameryka uber alles (w sensie, że nawet kwachy to u nich kwaśniejsze):
        http://embracethefunk.com/ph-readings-of-commercial-beers/

  7. Wyciągnij średnie, mediany, wyeliminuj quasi-kwachy (zależnie od koncepcji powyżej 3.6, 3.7 czy 3.8), wyeliminuj obserwacje odstające.
    OK, nie o to chodzi, które państwo ma większego. Za amerykańskie kwasy też ładnie podziękuję.

  8. Ja cos dodał od siebie. Jestem teraz w Sao Paulo, wyjazd służbowy wiec nie mam niestety czasu szukać ale całkiem przypadkiem znalazłem wypasiony sklep na Mercado Municipal, duży wybór piw zza granicy (pełen wybór Brew Dog, jest np. Mikkeler – spróbuj u nas dostać na targowisku) ale i są lokalne piwa kraftowe i jest tego sporo, do tego ciekawe, piłem jakieś aipa z kakao, niczego nie urywa ale jest inne, ciekawe, są tez zwykle aipa i inne, maja nawet belgijskie piwa. Do tego tak jak mowiles w Japonii, oni tu ani słowa po angielsku, ja ani słowa po portugalsku ale “India pale ale” to słowo klucz, powiedziałem i się dogadalismy 🙂

  9. Jak taki znawca to go odsyłam do obejrzenia tego cyku Olly Smith na piwnym szlaku ,co prawda Olly to specjalista od wina ale na piwie też nieco się zna. Mieszkam w Stanach od 20 lat i naprawdę kraj ten piwem stoi

Dodaj komentarz