Festiwal Birofilia podsumowanie

36
290

czyli podwójny Dubbel, wybuch i…

Moje krótkie podsumowanie Festiwalu Birofilia, Konkursu Piw Rzemieślniczych i Domowych, wyboru Grand Championa itd.

 

36 KOMENTARZE

  1. Powiem Ci, że nie ogarniam. Moim zdaniem tragicznie wygląda to, że sędziowie wrzucają fotki z konkursu na Facebooka. Na WBC mieliście zakaz posiadania telefonów i ogóle ich obsługi, co ma zdecydowanie sens. Tutaj od następnego roku również powinno się coś takiego pojawić w regulaminie, bo zobaczyć rozprane butelki bez komentarza z jakiego powodu uważam za mega nieprofesjonalne. Na szczęście nikt nie wpadł na pomysł nagrywania rozmów sędziów, a jak wiemy potencjał jest w narodzie :P.
    Aleja Piw Świata była dużo uboższa niż rok temu, w sklepiku zero ekscytacji, poza moim oburzeniem związanym z postawieniem BraufactuM przy Utopias i daniu ceny dwukrotnie wyższej niż w DE. Moim zdaniem było to słabe. Ceny średnie jak dla mnie. Możliwe, że się w tyłku poprzewracało i teraz ciężko zadowolić człowieka czymkolwiek, no ale co zrobić.
    Już Ci pisałem, trzeba zrobić ściankę 😛 do zdjęć koło sceny z ładnym tłem, to w końcu promocja festiwalu.

  2. Tomku, zwycięstwo gościa który był sędzią? Co z tego, że oficjalnie sędziował w innej kategorii? Ale siedział w tym samym pomieszczeniu, miał kontakt z osobami które oceniały jego piwo, siedział stolik obok, mógł mieć wpływ na ocenę, no to nie wygląda profesjonalnie… Jeśli z niewyciszonego lub zbyt wrażliwego mikrofonu słyszy się, że to piwo które zdobyło miejsce na podium to to które przewodniczący komisji dostał od piwowara do spróbowania 3 tygodnie wcześniej.

    • Tylko w Polsce przychodzą do głowy takie pomysły jak:

      Co z tego, że oficjalnie sędziował w innej kategorii? Ale siedział w tym samym pomieszczeniu, miał kontakt z osobami które oceniały jego piwo, siedział stolik obok, mógł mieć wpływ na ocenę, no to nie wygląda profesjonie.

      Wszędzie na świecie jest tak, że sędziowie mogą mieć swoje piwa w innych kategoriach. Wyobraź sobie, że kiedyś nie było sędziów, tylko po prostu sędziowali piwowarzy. W Japonii jest taka akcja, że sędzia może wystawić 3 piwa bez wpisowego.
      Rozumiem, że skoro wręczałem blachę Wojtkowi, to mimo iż nie sędziowałem, to przecież “siedziałem w tym samym pomieszczeniu, miałem kontakt z osobami które oceniały jego piwo”. Andrzej Sadownik bał się tego polskiego piekiełka i wolał dmuchać na zimne. Ja od zawsze stałem na stanowisku, że procedury są na tyle dobre, że sędzia nie ma możliwości wpłynąć na to co dzieje się przy drugim stole. Mógłby przekupić sędziów lub szefa jury, ale do tego nie trzeba sędziować.

      Sugeruję zwalczyć trochę w sobie polactwo. Mniej spiskowych teorii, więcej zaufania do ludzi. Tego nam w Polsce najbardziej brakuje.

      • Następnym razem ściągnijcie obserwatorów z OBWE i Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka, wtedy będzie wystarczająco transparentnie. Choć nie, przecież możecie ich upić …

  3. A ja uważam, że cenowo porażka. Nie mówię tutaj o piwach które kosztują po 30-100zł za butelkę bo niewiem jak się ich ceny przekładały na żetony ale bardziej normalne piwa były wiele droższe niż normalnie w sklepach ( np ze stajni Żywca – zwykły zywiec, bock, białe, brackie, bracka IPA po 10zl). Ja wiem, że raczej nikt tego tam nie pił no ale bez przesady…

      • Większość (jeśli nie wszystkie) piw z kegów z USA/Anglii kosztowały 6 żetonów (12 zł) za 0,3 l (małe piwo), czyli mniej ile kosztują takowe w polskich multitapach (nigdzie nie widziałem w Polsce IIPA, AIPA, RIS, itd. z amerykańskiego browaru z nalewaka za 12 zł za małe piwo, najczęściej cena wynosi 16-20 zł). A co więcej można było wziąć próbkę 100 ml za 4 zł. Polskie piwa z nalewaka kosztowały 6 zł (3 żetony) za 0,3 litra, a były to często nowofalowe, mocno chmielowe i mocno ekstraktywne trunki (IIPA, RIS, itd.).

        Serio, narzekanie na ceny piw w Żywcu trochę naciągane.

        • Właśnie 🙂 lane RIS były 100ml po 4zł, ceny butelek też były ok, Wee Heavy z Alesmith było po 52zł, w sklepach nie widziałem taniej niż 70zł. Jak dla mnie ceny były bardzo dobre, na pewno taniej niż w Krakowskim, we Wrocławiu nie byłem.

  4. Nie mam doświadczenia w tego typu imprezach. Birofilia 2014 to były zaledwie drugie tego typu “targi piwne” w których uczestniczyłem. Dlatego mam możliwość porównywania ich tylko do tego co widziałem miesiąc wcześniej w Krakowie/Zabierzowie.

    I co? IMHO nie jest dobrze. Co prawda Kraków był mocno remizowo-pszenno-buraczany z tym strasznym “Janosikiem” wodzirejem i napieprzającą muzyką. Był gdzieś daleko “na wsi”. Ale skupiał ludzi, którzy kochają piwo, warzą piwo, opowiadają o piwie w trakcie nalewania go do kubeczka/kufelka/szklanki. To było spotkanie miłośników piwa.

    Za to w Żywcu była klasyczna korpo-impra. Z tą całą pro-eko i anty-infant-alko propagandą. Przy nalewakach w dużej mierze stali ludzie totalnie wyrwani z kontekstu. W sklepie miedzy zacnymi piwami stały jakieś radlery albo inne tekilopiwa (bo korpo sobie zapewne zażyczyła). Szczytem wszystkiego był dialog przy nalewakach “Świata piwa”: “-Przepraszam, czy pan może mi coś polecić? Czy pan pije te piwa? -Nie, ja pije tylko zwykłe”.
    Jedyne miejsce gdzie można było spotkać ludzi zakręconych na punkcie piwa to namiocik dla browarów domowych. Tam było czuć ducha piwnej rewolucji. Szkoda tylko, ze ludzie tak ochoczo na stwierdzenie “za piwo, co łaska” uznawali ze można po prostu nic nie zapłacić. Wiocha z lekka 🙁

    Nie piszę nic o dostępnych piwach, piszę o ogólnej atmosferze, która mi się nie podobała.

    • Malkontent 🙂 Przecież namiot piwowarów domowych to był centralny punkt imprezy 🙂
      Należy też podkreślić, że żaden inny festiwal w Polsce, mimo że ten jest korporacyjny, nie jest tak ukierunkowany na piwowarów domowych.

    • “Tam było czuć ducha piwnej rewolucji. Szkoda tylko, ze ludzie tak ochoczo na stwierdzenie „za piwo, co łaska” uznawali ze można po prostu nic nie zapłacić. Wiocha z lekka”

      Pamiętaj piwowarzy domowi nie mogą sprzedawać swojego piwa.

  5. Jeśli chodzi o ceny w Sklepie Piwnym obsługiwanym m.in. przez Setkę, to były one często sporo niższe niż w normalnych sklepach. To prawda, że na kranach w Alei Piw zdarzało się, że np. Smoky Joe kosztował więcej niż w sklepie, ale gdyby zebrać wszystkie krany razem to możliwe, że okazałoby się, że taniej wyjdzie na kranach. Z tego co zauważyłem to za każde piwo na kranie było 2 żetony za 100ml. Może następnym razem warto to zrównać nieco z realną ceną aby nie było skarg 😉

    Tomku, pierwszą rzeczą, którą zauważyłem jak Cię zobaczyłem na żywo było: Heh, jest wyższy i chudszy niż na youtube 😉

    Wraz z kolegą optykiem chcielibyśmy Cię przeprosić jeśli poczułeś się nieco nieswojo, kiedy zaczęliśmy nawijać o Twoich okularach. Nie były to oczywiście żadne negacje itp., ale i tak Przepraszamy! Świetna atmosfera, wspierana świetnym piwem powoduje puszczenie lejców czasami 🙂

    • Dubla będzie warzyć Bracki Browar Zamkowy w Cieszynie, bo to zwycięzca tegorocznej ‘Birofilii’. Ciechan zaś warzył piwo Laureata Warszawskiego Konkursu Piw Domowych, który w ubiegłym roku we wrześniu odbył się po raz pierwszy.

  6. Wg mnie ceny były dobre, wiele genialnych piw po 4 zł za 100ml, można było próbować i próbować. Szkoda trochę, że kolejną ofiarą cięć byli piwowarzy domowi, na stoisku panował niezły chaos 🙂

  7. To i ja dorzucę swoje 3 grosze odnośnie wrażeń z festiwalu. Co prawda na poprzedniej edycji Birofilii nie byłem, a jedynie mogę odnieść się do tego z Zabierzowa.
    Jeśli chodzi o miejscówkę to zdecydowanie wolałbym tą z Zabierzowa, gdzie można było sobie usiąść i spokojnie zająć się degustacją piw itd.. Rozumiem że festiwal w Żywcu był większy, uwarunkowany terenem ale jak już spisuję wrażenia to pozwolę sobie to odnotować.
    Również strefa gastro ciekawiej prezentowała się pod Krakowem, większy wybór i ciekawsze jedzenie do upolowania.

    Zaś jeśli chodzi o konkrety, czyli piwo to tu zdecydowanie wygrywa Birofilia.

    Spora ilość piw w sklepiku, od którego przybytku aż rozbolała mnie głowa, tak że postanowiłem skierować swoje zainteresowanie na degustacje. A pod tym względem było wyśmienicie, czyli możliwość degustacji w mniejszych 100 ml pojemnościach (co powinno być standardem). Dzięki czemu udało mi się skosztować ponad 15 piw, z czego blisko połowa stanowiły piwa domowe. A te były naprawdę świetnie, aż żal, że nie bardzo mam możliwości na uwarzenie czegoś samemu.

    Cenowo też nie ma co narzekać, większość piw była do zdegustowania po 2 żetony, piwa domowe za 1! żeton, fajna sprawa. W sklepiku z tego co udało mi się zauważyć ceny oscylowały wokół tych sklepowych, więc też bardzo dobrze. Tym bardziej powinien docenić to ktoś, kto mieszka w mniejszej miejscowości gdzie nie ma takiego dostępu, do powiedzmy bardziej wyszukanych piw. Nie bardzo rozumiem zarzutu dot. wysokich cen, tym bardziej gdy ktoś za przykład podaje piwa z Żywca 😀 Skoro ich nie piję to co mnie to interesuje, a niech sobie i kosztują po 100 żetonów 😀 Choć faktycznie zaskoczyła mnie spora ilość osób pijących powszechnie dostępne koncerniaki.

    Kolejna sprawa to giełda piwna. Z prawdziwego zdarzenia, a nie 3 ludzi na krzyż.

    Na kwestie organizacyjnie też nie było co narzekać. Fakt, że festiwal trochę trącił korporacyjnością ale pozostaje jedynie podziękować za organizację tego wszystkiego. Podsumowując jestem bardzo zadowolony z udziału w festiwalu. Miło było zobaczyć tyle ludzi, zainteresowaniem z ich strony oraz rozwojem piwnej branży.

    Miało być 3 grosze, a troszkę mi się rozpisało..

    PS. Tomku fajny wykład, miło było Cię spotkać na żywo, no i dziękuję za wspólne zdjęcie 🙂

  8. 1. Czy wiesz może kiedy można spodziewać się metryczki z oceną piwa?
    2. Czy orientujesz się kiedy zostanie opublikowana receptura dubbla Czesława Dziełaka?

  9. Ja byłem na festiwalu ze znajomymi, nie siedzącymi w temacie. Musiałem naprawdę dużo tłumaczyć, czemu Jacek Michna najpierw miał pokaz warzenia piwa, a potem zdobył blachy zarówno w konkursie piw domowych jak i rzemieślniczych i w dodatku był też sędzią.

    Pokaz, wiadomo, musi to być ktoś kto dokładnie i rzeczowo wytłumaczy wszystkie aspekty niewtajemniczonym. Najgorzej było wytłumaczyć to sędziowanie i 2 konkursy.

    Ci którzy czytają piwowara, to mogą pamiętać wywiad z piwowarem domowym w Belgii, tam nie ma nagród, komisji sędziowskich, a piwa oceniają sami piwowarzy domowi. Piękne i logiczne.

    Birofilia ma jednak (lub chcielibyśmy by miała) inną rangę. Dla mnie najmniej zrozumiałe jest uczestnictwo w konkursie domowym i rzemieślniczym. Moi znajomi też nie do końca rozumieli o co cho. No bo albo jesteś piwowarem domowym i to jest twoje hobby, albo zawodowcem. Moje tłumaczenia, że w browarze warzysz to co jest w planach zakładu, a w domu spełniasz swoje zachcianki nie do końca przekonało znajomych. Może dlatego, że sam nie jestem do tego tak przekonany…

    Co do bycia sędzią w innej kategorii niż się wystawia, to też nie jest takie proste. Znajomi mi powiedzieli, że de facto nie masz pokonać przecież tylko piw ze swojej kategorii, ale wszystkich na konkursie. Bo celem jest wygranie grand championa a nie kategorii…

    Piszę to bo widzę jak rozumują ludzie którzy są z poza “naszego światka” i przyjechali z czystej ciekawości pooglądać jak to wygląda. Na końcu wszyscy mi przyznali rację, ale chyba z grzeczności…

    Co do cen piwa… nie narzekam.
    Było królewskie, desperados i radler… poprzednio też było, jest to konkurs grupy żywiec, oni to sponsorują, nikomu krzywda się nie dzieje z tego powodu że będą w lodówkach piwa których nikt nie kupi.

    Szkoda tylko, że najciekawsze przykłady bardzo szybko w alei piw się skończyły i nie można było ich spróbować.

    Strasznie długi post mi wyszedł.

    Byłbym zapomniał, pozdrawiam gościa który pracował w Niemczech na plantacji chmielu, z odmianami których nikt nie zna… Jak to było?

    “Otwieramy szyszki chmielu i wysypujemy z nich ziarna słodu… chmiel do jednego worka, słód do drugiego!! ” 🙂

    • Akurat Jacek Michna nie sędziował w żadnym konkursie, ale rzeczywiście jest ciekawa kwestia tego, że wygrał i w domowych i w rzemieślniczych. Już Wam tłumaczę o co cho. Otóż w konkursie piw domowych piwo może wystawić każdy, kto uwarzył je domowym sposobem. Tak więc, piwowarzy Artezana, mimo że mają już browar, to mogą w swojej kuchni uwarzyć piwo i wystawić w konkursie. Nie mogliby jednak uwarzyć piwa na swoim sprzęcie (rzemieślniczym) i wystawić w KPD. Pewnie Was zaszokuję, ale mało brakowało a jedną z blach wygrałby piwowar z Żywca (nie z miasta, tylko z browaru Żywiec). Kuba Kumorek był w finale jednej z kategorii.

      • Ale jedną z blach chyba wygrał piwowar z Żywca, a na pewno jakiś pracownik, coś Lechowski mówił ze pomagał przy rozpakowywaniu piw czy jakoś tak 🙂

  10. “Ograniczenie długości pliku wideo w aparatach nie jest związane z przegrzewaniem się czegokolwiek, ale z ITA (Information Technology Agreement), czyli porozumienie w sprawie technologii informatycznych. To „Oni” nałożyli takie ograniczenie i nie za bardzo chcą z tego rezygnować.

    Dokładniej rzecz ujmując ITA ustala, że jeśli dane urządzenie elektroniczne jest w stanie zapisać materiał dłuższy niż 29 minut i 59 sekund to automatycznie staje się kamerą, a nie aparatem fotograficznym. Co za tym idzie taki sprzęt musi być droższy gdyż na kamery obowiązuje inna – wyższa stawka celna na produkty trafiające do Unii Europejskiej, czyli również Polski. W związku z tym producenci aparatów fotograficznych, jeśli chcą się posługiwać nazwą aparat fotograficzny i tak naprawdę dostarczając nam go taniej muszą wprowadzać to ograniczenie.” ale to chyba Tomku sam wiesz. Trzeba czekać na zmiany w prawie Pozdrawiam i dokup większą kartę :]

  11. Co do cen to wszystko zależy od tego ile kto ma w portfelu, dla jednego 10 PLN to majątek a drugi sobie cygara odpala takim nominałem.

    Co do sędziowania to zawsze będzie zadowolony ten co wygrał a ten co nic nie osiągnął będzie twierdził, że skandal i trzeba tworzyć komisję do zbadania sprawy. Natomiast, jeśli ktoś jest sędzią to obowiązują go pewne standardy zachowania, a pstrykanie fotek i żerowanie na czyimś nieszczęściu to dziecinada – bo dla tego kto startował było to nieszczęście, stłukła się jego praca. Wiadomo, że pani Ziuty z warzywniaka to nie interesuje, ale jak mówią punkt widzenia zależy od miejsca siedzenia.

    Kolejną sprawą jest to jak Ci, którzy startują i Ci, którzy sędziują podchodzą do całej sprawy? Czy jest to dla nich tylko zabawa czy coś poważnego. Bo jeśli konkurs jest dla nich początkiem nowego sposobu na życie, poświęcili czas pieniądze, może zrezygnowali z pracy i chcą przez ten konkurs zostać piwowarami w browarach założyć swoje browary itp to faktycznie mogą mieć pewne obiekcje co do tego, że ktoś sędziuje a jednocześnie startuje, że sędziowie nie są odizolowani, że wymieniają uwagi itp. Bo jeśli ktoś sobie rozrywkowo to traktuje to w zasadzie bez różnicy.

    Poza tym pamiętajcie wszyscy, że na razie piwowarstwo domowe, rzemieślnicze i regionalne nie jest wielkim worem pieniędzy ale już te pieniądze się pojawiają więc prędzej czy później utworzy się – jeśli już się nie tworzy, grupa która będzie chciała te pieniądze mieć dla siebie. (Żywiec już to zobaczył i stąd te “ograniczenia” dla stoisk kraftowych.) Nikt się nie chce dzielić kasą, wiadomo. Dlatego co raz trudniej będzie się dostać do środowiska piwnego, krąg się będzie zamykał i wzajemnie się promował w różny sposób, ty mi zrobisz dobrze ja tobie i kasa się będzie zgadzała. Taka kolej rzeczy i puki można mieć jakiś wpływ na, nazwijmy to uczciwość sędziowania to trzeba to robić bo za kilka lat nikt nie będzie miał nic do powiedzenia. Usłyszy: nie podoba się to nie startuj, nikt cię nie zmusza, żebyś brał udział w NASZYM konkursie.

  12. Podejście piwowarów domowych do korpo imrezy było widać w namiocie piwowarów domowych.
    W stosunku do lat poprzednich to były po prostu pustki. Brakowało wielu naprawdę wielu prawdziwych piwowarów, nie wiem czy to znudzenie Birofiliami, czy Żywiec przestał wspierać piwowarów domowych. W tym tempie to za 2 lata będzie 1 stoisko PSPD i to wszystko. Niestety środowisko się mocno polaryzuje (podział na browar.biz i piwo.org, PSPD i reszta) i komercjalizuje (piwowarzy przechodzą do browarów restauracyjnych i kontraktowych).
    Ludzi odwiedzających też coraz mniej, co akurat chyba faktycznie wychodzi na +. Ogólnie zaczyna wiać nudą i impreza we Wrocławiu zaczyna wypadać o niebo lepiej.
    Żywcu nie tędy droga !!!

  13. Witam;

    Bardzo ciekawi mnie jak przebiega proces degustacji tylu piw zgłoszonych w konkursie Birofilia, jak uniknąć zakłócenia smaku piwa, innym wcześniej próbowanym?

Dodaj komentarz