Czarna Wołga z Artezana

8
985

czyli PRL wiecznie żywy.

Wczoraj w klimacie pierwszomajowym oprócz dissowania 😉 kampanii weź mnie w obroty nagrałem też recenzję piwa, które swoją nazwą w oczywisty sposób nawiązuje do PRLu. Była to Czarna Wołga, czyli oatmeal stout z Artezana.

8 KOMENTARZE

  1. Gdybym przechodził gdzieś tam i zobaczył gościa który jest ubrany tak jak ty i pije piwo z kielicha , gada sam do siebie, coś tam nagrywa. Pomyślał bym sobie dziwne rzeczy… 😀 Czy na festiwalu piwnym we Wrocławiu będą piwa Widawy ?

  2. Abstrahując od piwa to słyszę w tle piękne wiosenne dźwięki, śpiew ptaków, łono natury, delikatny zefirek. Aż mnie zmotywowałeś bym poszedł sobie na spacer do lasu, mieszkam w Szczecinie i mamy piękną puszczę bukową. Wezmę plecak, jakąś konserwę i bułki i pójdę bo już ze dwa lata nie byłem na spacerze. No tło dźwiękowe w Twoim filmie jest fantastycznie optymistyczno nastrajające.

  3. Ja trafiłem z kega w Gdyńskiej Degustatorni i piwo było strasznie przegazowane.Wysycenie lekko licząc 3+ vol.CO2 znacznie powyżej limitu dla jakiegokolwiek stouta.Nie wiem czy to wina barmanki czy trafił tam jakiś trefny keg, ale piwo ledwo zmęczyłem.Szczypało w język i podniebienie jak Mirinda albo lepiej.Siarki nie wyczułem ani innych wad, ale wiadomo jak to w pubie w tłumie ludzi.Piana nawet była z lekkim efektem kaskadowym.Może podłączyli pod beergaz i stąd to zbytnie nasycenie?A może zwyczajnie coś nie wyszło? Chętnie popróbowałbym z butelki ,ale to niestety niemożliwe 🙁

Dodaj komentarz