Złe Mięso we Wrocławiu

54
585

czyli klubojadalnia wegetariańska we Wrocławiu.

[box type=”warning”] Nie będzie o piwie, nie oglądaj tego!!![/box]
Każdy szanujący się bloger, powinien od czasu do czasu wrzucić fotki burgerów, albo zrobić ranking burgerowni, najlepiej takich jeżdżących na kołach. Problem w tym, że z mięsa jadam jedynie rybinę, a w burgerowniach raczej jej nie serwują. Okazuje się, że jednak istnieją burgerownie wegetariańskie. Będąc w Warszawie najarałem się jak komornik na szafę na lokal Krowarzywa, ale koniec końców nie udało mi się go odwiedzić. Tymczasem okazuje się, że we Wrocławiu jest taki lokal i to rzut piłką lekarską od Kontynuacji. Lokal znajduje się przy ul. Ofiar Oświęcimskich 19.

Mała uwaga: na filmie mówię, że jest to lokal wegański, otóż nie. Mają dużo potraw wegańskich, większość nawet, ale np. pizza jest z mozzarellą, normalną z mleka.

[box type=”warning”] Teraz też nie będzie o piwie, nie oglądaj tego!!![/box]
[box type=”warning”] Ostrzegam!!![/box]
[box type=”warning”] Żebyś nie żałował![/box]

A bonusowo “degustacja” lemoniady rabarbarowej John Lemon.

54 KOMENTARZE

      • Kopyr powiedz mi co jadasz z grilla do piwka?
        też nie spożywam mięsa i zawsze jest problem co wrzucić na grilla ze znajomymi mięsożercami 🙂

        • Jacer – z ostatnich badan wynika że bakłażan jest silnie rakotwórczy 😉

        • Rzadko robię grilla. Ale rzeczywiście warzywa: pieczarka, papryka, cukinia, tosty z serem, no i ryba np. łosoś.

        • Ja akurat jadam mięso, ale lubię sobie wrzucić na grilla inne rzeczy. Fajnie daje radę Kabaczek, sery to sprawa chyba oczywista, klasyczne ziemniaki dają radę a jak chcesz trochę egzotyczniej, to jabłka 😉

        • bez mięsa też się da grillować . np. wiele rzeczy.
          bardzo dobre jest pomidor z jajkiem w środku z grilla . różne ryby , krewetki itp. osobiście na grillu wolę golonka, kury , żeberka itp.
          a do pomocy przy grillowaniu jak dla mnie najlepsze są lagery i pilsy .
          po resteuracjach nie chodzę mam do tego uraz . wolę sobie zrobić np. hamburgera w domu .

        • WESOOOL zapytał co Kopyr grilluje na co przed Kopyrem odpowiedział na pytanie Jacer ?!? To zaraz, to Jacer jest adwokatem Kopyra ? doradcą ? Czy dietetykiem ? I to juz nie po raz pierwszy widzę taką sytuacje że odpowiada przed Kopyrem! Ciekawe kiedy ktoś zapyta Kopyra ile razy zęby myje w ciągu dnia? Pewnie Jacer odpowie z dokładnością sekundową 🙂 Kim jest ten gość Jacer? Czeski Hydraulik czy Big Brother Kopyra. P.s.Film świetny po mimo że bez piwka.Pozdrawiam.

        • Jacer jest moim dobrym kolegą, utytułowanym piwowarem domowym, a już niedługo piwowarem w browarze rzemieślniczym Nepomucen, więc bardzo często wie, co pisze. Jacera można obejrzeć w odcinkach z Bristolu.

      • Czy to nie jest trochę tak że wegetarianie wmawiają sobie “nie jem mięsa, nie jem mięsa” bo są już po tej drugiej stronie i wstyd jest się im przyznać że gdyby dostali soczystego burgera z wołowiny to chętnie zatopiliby w nim zęby?
        Poza tym każdy wegetarianin był kiedyś mięsożercą więc co pewnego dnia stwierdził, że mięso mu nie smakuje, a potrawy roślinne upodobniające smak mięsa już tak? Więc trochę tu dla mnie za dużo ideologii w sprawie tak naturalnej jak żywienie.

        • A czy to nie jest tak, że ci którzy jedzą mięso mają wyrzuty sumienia i wmawiają sobie, że ta piękna polędwica nigdy nie miała oczu, nie chodziła i nie czuła bólu? 😉 Jak widzisz można to odwrócić.
          Nie wiem jak inni, ale ja za mięsem nigdy nie przepadałem. W dzieciństwie ze schabowego zjadałem panierkę. 🙂
          I oczywiście, że w 95% wybór wegetarianizmu jest wyborem ideologicznym. Nie chcesz przykładać ręki do zabijania, choć akurat moim zdaniem zabijanie to jest najmniejszy problem. Nawet najgorzej, najnieudolniej przeprowadzone szlachtowanie trwa maksymalnie kilka h. Natomiast moim zdaniem najgorsze jest to, że te zwierzęta nie są hodowane na pastwiskach, tylko są stłoczone w metalowych boksach i ich całe życie jest męczarnią. Co zresztą odbija się na też na jakości tego mięsa.
          I wiem, że podobnie jest z przemysłową produkcją jaj, z hodowlą łososia itd. Osobiście nie jem mięsa z przyzwyczajenia, czyli kilkanaście lat byłem wegetarianinem i choć względy ideologiczne zeszły na dalszy plan, to jakoś do mięsa mnie nie ciągnie. No i dochodzą jeszcze względy zdrowotne. Mięso, szczególnie w dużych ilościach nie jest dla człowieka zbyt zdrowe.

          Polecam film Food Inc. jest mocny. Choć pokazuje też, że nie tylko w mięsie problem.

        • No dobrze to dlaczego karmisz swoje dzieci mięsem? Chcąc nie chcąc i tak przykładasz rękę do tego procederu.

        • No toż przecież Ci napisałem, że względy ideologiczne zeszły na dalszy plan, a mięsa nie jem bo nie lubię.

        • Nom podobnie jak brak miesa w diebie tez nie jest zbyt dobry. Problem dotyczy wolno przyswajanlego bialka, witaminy B12, czy tego dobrego cholesterolu.

          Idealna dieta powinna byc zbalansowana pod wzgledem ilosci zjadanych produktow poch. roslinnego i miesnego. Zarowno samo jedzenie miesa czy samo jedzenie warzyw nie prowadzi do niczego dobrego.

          A kogo boli to, ze w Ameryce kurczaki sa tloczone w ciasnych klatach badz zwierz mocno cierpi.
          Nie ma problemu! Prosze bardzo spacerek na wiejska czesc miasta – jajka prosto od kurki, cieplutkie z sianka. A jak sie dogadamy to jeszcze mozna mozna sobie domowej wedliny swiezo zrobionej zakupic.
          Wszystko mozna. Kto chce szuka sposobu, kto nie chce szuka powodu. Ot co.

        • A kogo boli to, ze w Ameryce kurczaki sa tloczone w ciasnych klatach badz zwierz mocno cierpi.

          Widzę objawy oszukiwania samego siebie. Myślisz, że w Polsce nie są stłoczone? 😀 Czyli coś Cię tam jednak uwiera. 😉

          Dieta wegańska jest moim zdaniem dość trudna w stosowaniu i moim skromnym zdaniem dość monotonna. Powiem szczerze, że nie zdecydowałbym się, bo za bardzo lubię nabiał – jaja, sery, mnóstwo potraw z nich przyrządzanych. O wiele trudniej byłoby mi zrezygnować z mleka niż z mięsa.

          Oczywiście popieram tezę, że jak już jeść mięso to od znajomego gospodarza, a nie od Smithfielda. Bo nie dość, że to bardziej humanitarne, to po pierwsze zdrowsze. Co może wielu zdziwić uważam, że najbardziej humanitarna jest dziczyzna. Ale to nie znaczy, że mam chętkę na comber jeleni. 😉

        • Ja celowo pisalem w kontekscie USA, albowiem swa wypowiedzia chcialem nawiazac do tego kraju. Wiekszosc z tych “awarenessowych” filmow wychodzi wlasnie z tamtad, gdzie pokazuja i naglasniaja wielkie przetwornie miesa, z ktorych to widok ma zaszokowac widza i zmusic do przyjecia innych nawykow zywieniowych.Tylko czy to jest logiczne?

          Owszem w Polsce, tez mamy produkcje na masowa skale. Tylko ze wzgledu na to co sie tam dzieje – mamay obrazac sie na mieso i byc weganami. Uwazam, ze brak tu jest logiki i racjonalnego podejscia. Dlaczego mamy sie gniewac na mieso z tego powodu? Czy to cos zmieni – nic zmieni NIC, poza naszym widzi-mi-sie.

          Mozna to zobrazowac w inny sposob. Skoro w Afryce czy Korei ludzie cierpia glod, to czy ja mam sobie odejmowac od ust? Wedle “ideologii” – powinienem. Podobnie jakem powinien pogniewac sie na mieso po obejrzeniu filmu z amerykanskiej przetworni miesa.

          Racjonalniejszym podejsciem niz odejmowanie sobie od ust czy wspolcierpienie z powodu glodu jest – niewyrzucanie jedzenia, niemarnotrawienie, nieobżeranie sie ponad stan, umiar w zakupach etc, overconsumption. W dodatku jest to tez zgodne nauka jaka plynie z kazdej religii, i warto o tym pamietac nawet jesli nie jest sie religijnym.

          Podobnie jak w przyp. bycia wegetarianiniem z powodow etycznych. Lepiej byc bardziej swiadomym tego co jemy – Tego skad nasz produkt pochodzi i co nim siedzi.
          Zamiast gniewac sie na produkty zwierzece. Wole isc je kupic od chlopa z przydomowego gospodarstwa, a jajka od starszej pani ktora co sobote przywozi je w koszyku.
          Bynajmniej wiem, ze moj produkt jest ekologiczny, a ja tym czasem kupujac u nich wspieram lokalna spolecznosc wytworcow.
          Nie trzeba odejmowac sobie od ust, mowiac ze to dobre. Chodzi o swiadomosc tego co sie je i jak to sluzy naszemu organizmowi.

          W mojej diecie mieso to 20-30 procent, a reszta to rosliny. Wobec tego wole zaplacic wiecej na ilosc miesa jaka mi potrzebna niz cieszyc wafla z 5 kilo kielbasy z MOM-u, ktora mialbym kupic za 8 zl/kg.

          Ameryka to w pewnych sprawach hipokrytyczny kraj, z jednej strony gwiazdy mowia nam ze bycie vege jest ‘so cool’, a z drugiej po wlaczeniu telewizora widzimy pozeranie kurczakow na czas i “food fights”.
          Swego czasu tam zamieszkiwalem i widzialem 20 kilowe indyki (z god-knows-what w srodku), napompowane kurczaki, jajka z bladozoltym zoltkiem i inne rzeczy, mleko o metalicznym smaku i niepsujace sie szynki. Za takie rzeczy to serio – nie dziekuje 🙂

        • Ale moje stwierdzenie, żeby zastanowić się nad Food Inc. wynika nie z absurdalnego stwierdzenia “zjedz obiadek, bo w Afryce dzieci głodują”, ale raczej z myśli, żeby się nie truć. Chodzi więc, o motywy jak najbardziej egoistyczne.
          Co zaś do humanitarnego aspektu, każda osoba rezygnująca z mięsa, zmniejsza popyt na nie, a co za tym idzie zmniejsza pogłowie trzody chlewnej czy liczbę kurczaków. I absolutnie nie chodzi tu o to, żeby tę świnię czy kurczaka wypuścić na wolność, jak czasem infantylnie myślą niektórzy. Chodzi o to, żeby on się po prostu nie pojawił na świecie, żeby nie było na niego popytu.

          Zmartwię Cię z tym bladożółtym żółtkiem. Ono jest mniej lub bardziej żółte w zależności od tego co kura je. Jadłem bladożółte jajko od kury wiejskiej i jadłem pomarańczowe z fermy. W warunkach hodowli domowej kury trzeba karmić kukurydzą, w warunkach przemysłowych są pewnie tańsze sposoby.

        • Zabijałem kury na obiad, zabijałem Karpie i pstrągi-taka sama śmierć, taka sama hodowla. Jem mięso bo lubię 🙂 Rozumiem ludzi którzy jak Kopyr umieją się ukorzyć i powiedzieć ze nie jedzą bo nie lubią -u mnie w domu tylko ja jestem typowym mięsożerca-reszta je czasami. Samo mięso nie jest złe -daje tyle samo zanieczyszczeń co np Tofu (którego produkcja tak zatruwa środowisko ze masakra. Przykre jest gdy na potrzeby masowego odbiorcy zwierzęta są hodowane w tragicznych warunkach-i przyjemniej by było gdyby było inaczej.Może kiedyś ludzkość będzie jadła tylko karaluchy i inne owady-bo są ekonomicznie doskonalszym źródłem białka.
          javiki

  1. Skutecznie zniechęciłeś 🙂 To chore, aby zastępować mięso, ryby, ser – wyrobami smako podobnymi… Co ci ludzie mają w głowach…to może zamiast piwa kwas chlebowy z wlanym do środka kieliszkiem wódki?

    • Wiesz, to taki ersatz, albowiem weganie maja problem, by zerwac z dawnymi nazwami potraw stad te wszystkie kotlety, sery, fisze, parowki, schobowe i nawet stejki wegetarianskie.

      • A nie jest to aby kwestia przyzwyczajenia formalnego? Po co wymyślać nową nazwę dla potrawy, która funkcjonuje w miejsce jej mięsnego odpowiednika? Czy nie byłoby to aby nieco sztuczne – nazywać kotlet z soczewicy jakąś inną nazwą tylko dlatego, że zamiast mielonego jest ww. soczewica? Dodatkowo – co jest łatwiej zrozumieć w menu: kotlet z soczewicy czy powiedzmy ‘zasmażak z soczewicy’ – czytasz i wiesz czego się spodziewać.
        Bawi mnie to ciągłe wmawianie wegetarianom tęsknoty za mięsem. Ciekawe, czy to jakis przejaw strachu przed tym, co inne…

        • Kotlet jest w miarę neutralny, ale sam jak widzę parówki sojowe o smaku drobiowym, to coś się we mnie burzy. 😉 Albo flaki sojowe. Tylko nie zapominajmy, że to są często też produkty dla ludzi, którzy nie mogą jeść mięsa, bo miażdżyca itd, i lekarz im zalecił soję.

    • Do: Sarmata. Jak myślisz jaki smak ma mięso bez przypraw? Samo w sobie prawie nie mam smaku. To przyprawy nadają mu smak, a jak może się domyślasz wiele przypraw wytwarzanych jest z roślin.
      Uważasz, że jakieś smaki są zarezerwowane dla “wybrańców”? Jak ktoś ma ochotę na mięso ale nie chce przyczyniać się do cierpienia zwierząt i z tego mięsa rezygnuje wybierając pożywienie roślinne to uważam, że jest to godne pochwały.
      Myślę, że chore jest to co dzisiaj robi się w rzeźniach, mleczarniach i innych miejscach wykorzystujących zwierzęta dla swoich przyzwyczajeń smakowych.

  2. Super cykl. Idealne uzupełnienie degustacji. Tak jak trochu kultury faktycznie raczej omijam, tak dalsze części tego cyklu obejrzę z największą przyjemnością. Także jestem zdecydowanie na tak i czekam na więcej.

  3. Bardzo daleko mi do diety wegetariańskiej(albo jak w Twoim przypadku po prostu nie jedzenia mięsa) ale materiał obejrzałem z ciekawością i fajnie, że starasz się robić coś więcej niż tylko
    albo aż;) piwo. 🙂

  4. Złe Mięso – Ofiar Oświecimskich. Yyy yyy yyy? OK.

    Generalnie co kto lubi, ale caly ten ruch weganski przypomina w swych bolaczkach ruch homoseksualny, w reportazach i wywiadach weganie uzalaja sie ze sa dyskryminowani, ze mieso wszedzie ich atakuje i tym podobne…

  5. Ale powiem Wam, że myślałem, że pies z kulawą nogą się tym materiałem nie zainteresuje, bo to w końcu – bez mięsa, we Wrocławiu, więc już ludzi spoza mało interesuje, a tu proszę jaki odzew.

  6. Kopyr jeżeli nie lubisz mięsa to mam pytanie jak z wędlinami? Szynkami, kiełbasami, wędzonymi wynalazkami, skoro te same smaki i aromaty wędzone w piwach ze Schrenkerli Ci smakują

    • Koninę uwielbiam-bardzo dobre mięso (tylko ciężko dostępne-najczęściej jadam kabanosy z koniny). Psiny nie miałem okazji jeść -i nie wiem czy bym się zdecydował -jednak u mnie pies od zawsze był w domu. Za to świnkę morską bym z chęcią zjadł…
      javiki

  7. Mięsa nie jem ponad pół życia.Jest mi z tym dobrze problemów żadnych nie mam i nigdy nie miałem. Fajna degustacja i fajne urozmaicenie jak będę we Wrocławiu to wiem gdzie pójdę coś zjeść.Jeśli chodzi o limonkę to polecam indyjską ma zupełnie inny smak od tych które są dostępne w naszych marketach. Jest mniejsza i okrągła,kolor jasno zielony.

  8. Jakiś dziwny ten John Lemon, który ty spożywasz. Ten sprzedawany w mojej knajpie jest zdecydowanie bardziej różowy (może to wina światła i filmiku), bardziej mętny i delikatnie słodki. Świetny napój byłem bardzo zaskoczony.

  9. wegetarianie to nieźli hipokryci. Twierdzą, że nie jedzą mięsa i za nim nie tęsknią, nie brakuje go im, niektórzy nawet posuwają się do twierdzenia żę nigdy go nie lubili. A potem idą do knajpy jeść kotleta z tofu o smaku befsztyka albo sojowe “coś” a’la schaboszczak 😀

    • Mięsożercy to nieźli hipokryci. Zajadają się wołowiną, wieprzowiną i drobiem, ale własnego domowego psa czy kota by nie zjedli. Niektórzy nawet posuwają się do twierdzenia, że mają zbyt miękkie serce, żeby zabić karpia na Wigilię. A potem idą do knajpy jeśli befsztyki i schaboszczaki i udają, że to, co mają na talerzu, nigdy nie było żywym stworzeniem.

      • Pochodzę ze wsi, byłem przy świniobiciu nieraz, jakoś nie miałem wyrzutów sumienia jedząc schabowego czy swojską kiełbaskę więc Twój argument jest inwalidą.

        • To nie argument “jest inwalidą”, ale ludzie, którzy bezmyślnie generalizują i wydaje im się, że są zabawni. To, że byłeś przy świniobiciu, nie znaczy, że nie istnieją tacy mięsożercy, którzy bardzo nie chcieliby przy nim być. Tak samo istnieją wegetarianie, którzy nie mają potrzeby imitowania mięsa i nie tęsknią za nim.

      • A czy hoduje się na masową skalę psy i koty? W celach spożywczych? Nie. Mięsożercy nie są hipokrytami. Dawno temu zostało już udowodnione, że nie da się zastąpić mięsa roślinami. I jedno i drugie jest zdrowe i potrzebne. Tłuszcze zwierzęce i białka to ważne i potrzebne składniki diety, których żadna roślina nigdy nie zastąpi. Nie mówiąc już o tym, że człowiek od dziesiątków tysięcy lat poluje na zwierzynę i hoduje ją w swoich gospodarstwach. Bo mięso dostarcza białka i energii, które są kluczowe. Czyli co? Już wtedy popełniliśmy błąd, bo zaczęliśmy jeść mięso? Bzdura. Nawet zęby mamy przystosowane do spożywania mięsa – przypadek, czy wybryk natury? Wegetarianizm to ideologia – nie jem mięsa bo zwierzątka cierpią. One cierpią, żebyś ty nie musiał. Żebyś nie chodził głodny, z niedoborami, tylko żebyś miał choć trochę siły i energii. W końcu roślinki są taaaaakie kaloryczne.

        Nie mam świadomości ile świń, kurczaków, krów, dzików itp. już w swoim życiu skonsumowałem, ale nie żałuję ani jednego kęsa (no chyba, że ktoś mi do rolady wołowej śliwkę wpierdala – nienawidzę połączenia mięsa z owocami). Jest też takie anglojęzyczne powiedzenie “when pigs fly” albo “when pigs have wings”. Jeśli świnie miałyby skrzydełka, to te z pewnością byłyby pyszne 😉

  10. Tomku w momencie gdy przestałeś jeść mięso nie wystąpiły u Ciebie jakieś problemy zdrowotne? Wydaje mi się, że takie nagłe zaprzestanie jedzenia mięsa może być sporym szokiem dla organizmu.

Dodaj komentarz