Reamde Neal Stephenson

28
693

Ile Neala w Nealu?

Dawno nie było odcinka z serii trochu kultury, choć przewinęły się jakieś filmy lub książki, o których myślałem, że coś nagram, to nie wywarły one na mnie na tyle silnego wrażenia, żebym poczuł tę potrzebę podzielenia się tym z Wami. Co do samego Reamde, to muszę przyznać, że po dwóch dniach mocno mi brakuje bohaterów, zwłaszcza, że przez ostatnie dni czytałem bardziej intensywnie.

[box type=”info”] Trochu kultury – cykl recenzji poświęconych kulturze, czy może popkulturze. O tym, co polecam przeczytać lub obejrzeć. Nie mówię w ogóle o piwie.[/box]

28 KOMENTARZE

  1. Ja czytałem i mniej więcej się zgadzam z kopyrem. Książka idealna do adaptacji, quasi-scenariusz amerykańskiego kina akcji. Do przemyśleń też mnie nie zmusiła z tego co sobie przypominam, a nawet w pierwszej wydanej w języku polskim książce Neala czyli Zodiaku można było się zastanawiać nad tym i owym. Ale mi to nie przeszkadzało, bo czytało się fajnie i czasem taką książeczkę można sobie poczytać dla rozluźnienia neuronów.
    Jeszcze co do bohaterów, to mi się na przykład podobało to, że tam każdy odgrywa średnią rolę (nie ma podziału na duzi i mali, a zwykle tak właśnie jest), chociaż większość jest standardowa, typowa, trochę pozbawiona charakteru (aczkolwiek są świetne kreacje jak ten Rosyjski mafioso). I z tym ich ginięciem to też tak nie do końca chyba tak było. Jak dla mnie książka ma takie dwie połówki, pierwsza jest dość nudna, rozwlekła, wolno się czyta, ale mniej przewidywalna, pozostawiająca lepsze wrażenie (tak z perspektywy czasu stwierdzam), a druga połowa to taka nasycona akcją przewidywalna hollywoodzka historyjka, którą się znacznie lepiej, łatwiej czyta, ale z tego też względu pozostaje niedosyt, jakby czegoś tam brakło (takie jak kolejne APA – fajne, fajne, ładnie pachnie, dobrze się pije, ale nie porywa głębią smaku).
    Jeszcze coś chciałem napisać, ale zapomniałem a ponieważ i tak napisałem dużo i nikt pewnie tego nie przeczyta to pozdrawiam i kończę.

  2. Dzięki za kolejną recenzję. Dzieki Tobie już przeczytałem wiekszość Stephensona-i jak na razie -super. Ja już nie mam miejsca na książki więc od 2 lat -tylko czytnik. Polecam-najlepsze rozwiązanie do czytania książek. Waży tyle co nic i zawsze możesz mieć książkę ze sobą.
    Wada -niestety nie wszystkie książki da się kupić w ebooku-patrz Stephenson. Przykre ale prawdziwe. To samo Sapkowski.

      • Ja nie mam Kindla. Dla mnie najważniejsze jest czytanie wszystkich formatów -a tu Kindl leży. Duzo dziwnych książek mam w pdf -kindl tego nie czyta. Ja mam teraz Cybooxa-genialnie odczytuje wszystkie podstawowe + pdf. Jesli nie jest dla Ciebie problemem konwertowanie-to Kindl tez daje radę-czyli każdy inny format niż te czytane przez niego trzeba Calibrem przerobić. Daje się -ale ja leniwy jestem-i wybrałem łatwiznę:)

        • Ja mam Kindla i jest na prawdę spoko. Sporo książek których już nie ma w papierze można znaleźć z sieci (np mój ulubiony Dan Simmons). A co do formatów to nie ma dramatu, wszystkie księgarnie e-book oferują format MOBI a jak nie to przy przesyłaniu książki mailem na czytnik sam konwertuje je do pożądanego formatu. Po za tym jeśli chodzi o ergonomię i wygodę obsługi Kindle bije wszystko inne na głowę 😉
          Pozdrawiam!

        • Ja polecam Prestigio, czyta wszystkie formaty. Chociaż pdfy-y lepiej konwertować do .mobi, wygodniej się je czyta, bo jednak ten format jest lepiej obsługiwany na czytnikach (pdf się gorzej przewija i powiększa). Kindl to kaszanka bo uzależnia się od Amazona.

        • Mam prestigio-i jest genialny bo czyta wszelkie możliwe formaty-i nie ma problemu z czcionka w pdf. Ale teraz kupiłemn 2 czytnik -tamten okupuje rodzina. Wziąłem Cyboxa-bo tani-bez podświetlenia-do czytania i tak mam swiatło. Pdf teraz to czysta poezja-i nic nie musze konwertować. Od 2 lat nie skonwertowałem ani jednej ksiażki-a przeczytałem około 600 -w bardzo róznych formatach. Oczywiście kupując nowe ksiażki -format mobi czy epub jest zawsze dostępny-ale ja mam dużo skanów starej fantastyki-i to z reguły sa pdf-i tu te “badziewne” czytniki pokazały pazur:)

        • Zanim kupiłem czytnik-czytałem na tablecie-szkoda oczu. Może jak ktos czyta 2-3 strony na dzień-to się da. Ja czytam ok 300 stron-to po 3 dniach-oczy niewyrabiały-szkoda zdrowia. Tym bardziej że dobry czytnik na perlu dostaniesz za 150zł na gwarancji….

        • Z tym jest różnie, bo znajomy czyta książki na iPadzie i nie ma z tym problemów. Jeżeli ktoś korzysta często z komputera, to oczy ma “wytrenowane”. I pogratulować wyniku 300 stron dziennie 😉 .

      • Jak już kupisz Kindle w usa to zrób o nim odcinek w cyklu trochu kultury.
        Podziel się spostrzeżeniami itp.
        Jest tu więcej osób które też zastanawiają się nad tym czytnikiem.
        Twoja opinia mogłaby pomóc w podjęciu decyzji.
        Szczególnie że masz punkt odniesienia bo trochę czytałeś na tablecie.

  3. Z opóźnieniem, ale: ‘Reamde’ przegrywa w porównaniu z ‘Cryptonomiconem’ – za dużo dłużyzn, rozwlekłe sceny akcji, które mało wnoszą, sprawia wrażenie pisanej na bieżąco, tj. bez jasnego planu. A ‘Mental Floss’ to magazyn popularnonaukowo-humorystyczny, mają świetną stronę, w tym na FB i nagrywają zabawne, pouczające podcasty – polecam!

  4. No dobra dorwałem. 1000 stron -liczyłem na jakieś 3-4dni -było tego 7. Masakra. Ani to sf ani dobra powieść-ot amerykańskie pisemko-z szyb ką akcją i tysiącem nieprawdopodobnych zwrotów akcji. Sorki-ale nigdy więcej….

  5. Polecam:
    Ostatni brzeg – postapokaliptyczna powieść brytyjsko-australijskiego autora Nevila Shute’a. Powieść przedstawia ostatnie miesiące życia Australijczyków po wojnie nuklearnej, która objęła swoim zasięgiem całą północną półkulę. W momencie rozpoczęcia powieści Australia jest jednym z nielicznych miejsc wolnych od pyłu promieniotwórczego.

Dodaj komentarz