Extra Special Bitter z Fritz Ale

24
227

Jak się miewa piwna rewolucja w Niemczech?

W Niemczech, z kilku powodów, o których mowa na filmie, rewolucjonistom nie jest tak lekko jak w Polsce. Jednak trzeba sobie powiedzieć, że dla niemieckiego piwowarstwa jest tylko jeden wybór rewolucja albo… no może nie śmierć, ale w najlepszym razie stagnacja i powolne, ale jednak staczanie się po równi pochyłej.

24 KOMENTARZE

  1. Vormann to bardzo ciekawy broawar. Oprócz swoich (w porywach) kilkunastu piw (m.in. jasny Doppelbock 19stka, Vorder z brzeczki przedniej 100% monachijski i Tettnanger) ma w ofercie wiele craftów. Warzy dla Fritza, Kehrwieder z Hamburga (Prototyp), Freigeist (czekoladowe). Byłem tam dwa razy. Skosztowałem jeszcze nieoetykietowane Wikinger Gose, Preussen Weisse i dwa leżakowane przez trzy lata piwa. Jedno to Alt w beczce po winie a drugie jasne w beczce po łiskaczu. Facet jest pasjonatem, tak więc warto popróbować tych jego specjałów. Zostawiłem mu naszego Smoky Joe. Jestem ciekaw opinii.

  2. Z moich obserwacji wynika że na południu Niemiec piwo jest tańsze niż na północy. Porównywałem Monachium i Hannower.
    Co ciekawe piwa z browaru Duckstein są wszędzie droższe niż Erdinger, Paulaner i większość …

    • Wiesz, to bardzo zależy. Najtańsze piwo jakie kupowałem było w Berlinie, choć i tak było tanie.

      Ogólnie ciężko wyczaić o co chodzi z tym Ducksteinem, bo w zasadzie w całych Niemczech kosztuje około 2 euro za butelkę. To oczywiście i tak nic w porównaniu z frankfurckim Braufactum, którzy mają absurdalne ceny, choć w zamian za to sprowadzają do Niemiec Firestone Walkersa.

  3. A strona zamknięta bo browar ma kłopoty kłopoty z Fritz-kola a spółki nie są w żaden sposób spokrewnione. Z tego co znalazłem to musi zmienić “markę” pod którą będzie sprzedawał piwo, obecnie jeszcze jest w sprzedaży ale jak się zapasy skończą to będzie inna nazwa. Dziwne że takie niedopatrzenie wyszło, bo pierwsze co mi przyszło jak zobaczyłem Fritz Ale, pomyślałem że się z koli piwo zrobiło, taki cud na miarę złota z ołowiu 😀

      • No taki, Fritz Ale zagrozi na rynku Fritz Koli … W szczególności, że to drugie jest około 1,5 raza droższe i wylansowane do granic wytrzymałości i nie ma związku z Fritz Ale, to się też przy nim wylansują i będą sprzedawać całe warki w 2 dni krócej …

  4. Jakieś 3 lata temu Fritz warzył swoje piwa w Kolońskim Braustelle, z którego pochodzi też recenzowane tutaj niedawno Dunkle Gose.

  5. Brewmasterem jest Fritz Wülfing którego miałem okazję spotkać we wtorek w P&M w Bonn. Jak powiedział piwo ma wrócić do poprzedniej nazwy ze bowiem producent Fritz Koli rości sobie prawa do nazwy. Też miałem na początku wrażenie, że oba produkty mają ze sobą coś wspólnego.

  6. Tomku, co do cen kraftów w DE to należy odróżnić krafty niemieckie od kraftów zagranicznych. Co do niemieckich to biorąc pod uwagę niemieckie pensje faktycznie 3 Euro to nie dużo. Ale już np takiego Mikkellera czy Revelation Cat to poniżej 7 Euro za 0,33 ciężko dostać, stąd sprowadzam do Berlina z Polski. Nie wiem jak to wygląda np w zachodnich Niemczech.

    • Jak bywałem w Berlinie to w Ambrosettim mieli całkiem rozsądne ceny i raczej zagranica nie przekraczała 4,5 euro, nawet niektóre piwa z Mikkellera. Wiesz z Mikkellerem to zazwyczaj są jaja, bo cena ich piw w Danii jest 2 do 3 razy większa, niż w Polsce, więc ich ceny są raczej dostosowane do rynków. W zachodnich Niemczech ceny zagranicznych kraftów są bardzo rozsądne i można powiedzieć, że niektóre dużo tańsze, niż w Polsce — szczególnie Holandia z wiadomego powodu, jak i co nieco ze USA, w szczególności Sierra Nevada, czy Brooklyn Brew., którego w Polsce ze świecą szukać. Moim zdaniem najlepszy kraft w DE to Hopfestopfer bo piwa naprawdę dobre i to co załamie polskich piwoszy to fakt, że sprzedają wszystkie piwa w cenie poniżej 1 euro (za 0,33 butelkę z kaucją), nawet te mocno chmielone amerykańskimi chmielami.

      • Ceny w Polsce są czasami niższe niż w rodzimych krajach Skandynawskich (duński Mikkeller czy norweski Nogne) z uwagi na mniejszą akcyzę. W Skandynawii ten rodzaj podatku jest największą składową ceny finalnej piwa w ich sklepach.

        A co do Hopfestopfer piłem ich Citra Ale i było bardzo (bardzo) przeciętne.

        • Różnicę około 5 euro na niektórych piwach nie uzasadnisz akcyzą, bo ją również reguluję UE.
          Wiesz, to że sprobowaleś jednego piwa z tego browaru nie oznacza, że wszystkie są takie same, chyba że tak uwazasz naprawdę. To jest piwo sesyjne nie do powalania na kolana.

  7. To, że niemiecki rynek piwny, to pustynia dla takich piw, przekonuje się o tym sam na własnej skórze. Mieszkam w Wiesbaden (stolica Hesji, 280 tys. mieszkańców). Przeszedłem miasto wzdłuż i wszerz, sklep po sklepie, każdy jeden Getränkemarkt w mieście w poszukiwaniu czegoś innego niż zwykły pils czy Hefeweizen. Udało mi się znaleźć dokładnie jedno “rewolucyjne” niemieckie piwo Riedenburger Dolden Sud IPA w sklepie BIO z ekologicznymi produktami i to tylko dlatego, że ten browar warzy tylko piwa BIO (cena 1,50 € za 0,33 l.). Po za tym nic.
    Z tego browaru piłem FRITZALE American Pale Ale (zamówione oczywiście przez internet za 1,99 €). Również dobre piwo.

  8. Jednak trzeba sobie powiedzieć, że dla niemieckiego piwowarstwa jest tylko jeden wybór rewolucja albo… no może nie śmierć, ale w najlepszym razie stagnacja i powolne, ale jednak staczanie się po równi pochyłej.

    Niemcy wniosły do piwowarstwa bardzo dużo oryginalnych i wspaniałych stylów, receptur i doskonałych piw. Mam nadzieję, że nie zeżre ich do reszty współczesna IPA-mania. Rewolucja piwna, która miała pierwotnie za cel wzbogacenie i zwiększenie różnorodności piwnego świata idzie niestety w złym kierunku i dąży do dominacji stylów anglo-amerykańskich nad innymi i zalaniem świata soutem i ejlem (a w szczególności ich amerykańskkimi odmianami). A czyż pszeniczne, żytnie, koźlaki, piwa wędzone, alty, gose i schwarzbiery nie są równie wspaniałe i warte popularyzacji i zachowania. Czy nie byłoby tragedią przeniesienie ich na karty piwnej historii.

    Ile mamy w Polsce amerykańskich jasnych ale (IPA, APA itp.)? Z pewnością już kilkadziesiąt! Ile mamy w Polsce żytnich czy koźlaków pszenicznych? Dwa? Trzy? Koźlaka podwójnego (doppelbocka) nie mamy żadnego! O eisbocku to nawet nie mamy jak na razie co marzyć!

    Nie mówię już, że polskie browary rzemieślnicze nie chcą warzyć nawet naszych stylów (porter bałtycki, grodziskie).

    Nie mówię, żeby nie warzyć IPA, bo jest to styl jak wszystkie inne, warty kontynuowania, ale nie chodzi przecież o to, żeby zalać nim cały świat, tak jak przed laty zrobiono to z jasnym lagerem.

Dodaj komentarz