Ortodox English IPA z AleBrowaru

21
247

Seria Ortodox mogłaby się nazywać “Nudne Style” byłoby trochę kontrowersji, może ludzie kupowaliby na przekór. 😉 Jednak z tych wszystkich nudnych piw (chociaż akurat Ortodox Stout nudny nie był) English IPA budzi żywsze bicie serca. Bardziej na zasadzie, co też Michał Saks z niego wycisnął, niż jeśli idzie o styl. Trzeba sobie uświadomić, że typowi przedstawiciele English IPA to jest głównie karmel, estry i gdzieś tam majaczące nuty chmielowe, goryczka jak na nasze warunki średnia. Co z tym fantem uczynił AleBrowar? Przekonajmy się.

21 KOMENTARZE

  1. Kiedys mówiłeś, że zrobisz odcinek 1000 o IPA, bo podobno te statki to Indii to jakies morskie opowieści.
    Btw. Brackie z Żywca tez jest alkoholowe jak na 5%!

    • Prawdopodobnie chodziło o to, żeby wyciągnąć estry, żeby piwo było bardziej owocowe z fermentacji, co jest jak najbardziej w stylu. W tym celu podniesiono lub fermentowano w nieco wyższej temp. A to miało prawo zaowocować również wysokimi alkoholami, która dają właśnie taki efekt. Podobną sytuację mieliśmy z Albatrosem. Piwo jeśli je zbytnio schłodzić jest nieprzyjemnie alkoholowe. Tyle, że Albatros ma 7-8%, a nie 5%.

  2. Szału na etykiecie nie ma, w butelce też ciężko się go doszukać. Piwo nudnawe w smaku, kompletnie mi nie podeszło (w ustach jak woda). ALE element edukacyjny na WIELKI plus – warto kupić i spróbować… o ile ktoś nigdy nie pił klasycznego English IPA. Ja piłem pierwszy raz i wiem, że to nie mój styl 😉

  3. Myślę, że jesteś trochę zbyt krytyczny w tym wypadku. Na etykietach ortodoksa zawsze było podany tylko podstawowy skład, co ma chyba nawiązywać do piw angielskich właśnie. Etykiety kojarzą mi się z Dog in the Fog, które na angielskie piwo też było stylizowane. Co do samego English IPA, może ta alkoholowość to wrażenie z mocno ziołowej goryczki? Przy angielskim IPA z Wąsosza miałem podobne odczucie, ale to taka bardziej ziołowa goryczka chyba niż ewidentny alkohol. Interpretacja AleBrowaru jest chyba obecnie najlepszą na polskim rynku. Krak od BeerCity był pijalny ale słodki (może bardziej ortodoksyjny ;)), ten z Wąsosza całkiem spoko ale trochę łodygowa ta goryczka była. Ale z tym się zgodzę, że to po prostu taki styl. Chociaż może i dałoby się jakieś angielskie chmiele świeże lub nowofalowe nakombinować tka by smakowało to jak AIPA na angielskim chmielu (tak jak Revelation Cat robił na nowofalowych czeskich, a już dużo mniejszym stopniu, ale jednak dobre warki Żniw Chmielarzy, HopSasa i Plonu miały aromat kwiatowy).

  4. Hop Sasa z Alebrowaru też ma mały alkohol, a dwa moje ostatnie spotkania to słaby aromat, mocna goryczka i alkohol 🙂 może to jakiś problem z nie amerykańskimi IPAmi?

Dodaj komentarz