Andrzej Sadownik PSPD

35
262

o tym jak powstał Grand Champion i czy mamy do czynienia z piwną rewolucją?

Ostatni z wywiadów przeprowadzonych podczas warszawskiej premiery Brackiego Imperial IPA. Andrzej Sadownik to człowiek instytucja, osoba, której wkładu w rozwój polskiej branży piwnej nie sposób przecenić. Co sądzi o tegorocznym Grand Championie, jak w ogóle doszło do tego, że piwo wg receptury piwowara domowego jest warzone w Cieszynie i czy możemy mówić o piwnej rewolucji, tego dowiecie się z tego krótkiego wywiadu.

35 KOMENTARZE

  1. Na pewno lepsza jakość wywiadów niż z odcinka “Piwni blogerzy degustują polski kraft na BFGdansk2013”. Czysto nie za głośne otoczenie. Przyjemnie się oglądało wszystkie wywiady.

  2. To pytanie o powstawanie szkół piwowarskich mnie zastanowiło. Bo niby gdzie tego uczyć? Szkoły zawodowe? Odpada – są dla niepełnoletnich. Studia? Może jako specjalizacja na jakimś “żywieniowym” wydziale, ale raczej sama teoria (problemy z bhp, sanepidem itp.), bo co tu chociażby zrobić z laboratoryjnym piwem (oficjalnie ;)?

  3. Oj, pan Sadownik to jednak stary rocznik. Uważa, że biurwy robiące problemy z otwarciem browaru rzemieślniczego to pozytyw, bo odsiewa niezdeterminowanych od zdeterminowanych.
    Ubolewa, że nie szkoli się URZĘDOWO piwowarów – pan Prezes jest jeszcze w minionej epoce. Dla niego ważny jest facet z dyplomem piwowara, gdy tymczasem Piwowarzy powstają poprzez naukę w domu, potem w większych przedsięwzięciach, a nie poprzez uzyskanie papierka z orzełkiem. Wystarczy popatrzeć na absolwentów gastronomicznych szkół – przecież ci ludzie w 95% nic nie umieją (poszli tam bo nie mieli innego pomysłu), a “amatorzy” bez urzędowego papierka (rozdawanego przez jakiegoś urzędniczego cymbała) zdobywają gwiazdki Michelin (vide Amaro) lub prowadzą rewelacyjne restauracje na poziomie europejskim.

    Wracając do urzędniczych przeszkód. Panie Andrzeju – TO RYNEK MA DECYDOWAĆ który browar jest dobry a nie pani Krysia z urzędu!
    A o to, że Kopyr będzie miał wysyp piw do opisania, to niech się martwi Tomek – na pewno nie będzie zawiedziony 🙂

    • Amaro nie nauczył się swojego kunsztu w domu, tylko nauczył się tego w zagranicznych restauracjach. Kształcenie piwowarów ma sens. W USA jest blisko milion piwowarów domowych i jest naprawdę sporo szkół dla piwowarów. Szkoły gastronomiczne też są potrzebne. Drugiego Amaro tam nie wykształcą, ale już kogoś, kto będzie miał podstawy i będzie potrafił się sam douczać, tak.

      • Tak, oczywiście nauczył się tego właśnie w RESTAURACJACH – przy Mistrzach – tak jak piszesz. A nie państwowych uczelniach.
        Oczywiście SZKOLENIA/KURSY/TERMINY U MISTRZÓW mają GŁĘBOKI SENS, natomiast mnie chodziło o uczelnie-molochy państwowe przyznające dyplomy mgr typu gastro.
        Rozumiem renomowane szkoły PRYWATNE (np. założone przez Cech Piwowarów skupiających mistrzów z różnych browarów, lub szkoły przy Pincie, Ciechanie czy u kogoś innego z branży), dające papier z certyfikatem: “ukończył elitarną uczelnię Prowadzoną Przez Cech Piwowarów albo przez Głównego Piwowara AleBrowar). Albo np. Uczelnię “Grodziską” z certyfikatem “Ukończył szkołę prowadzoną przez byłych pracowników browaru w Grodzisku i Szałpiw z tytułem Mistrz Technologii Grodzisza”. O, taki dyplom ma sens.
        A dyplom “państwowy” to świstek niczego nie potwierdzający – dający tylko “magazyniera” (czy innego licencjata), dzięki czemu absolwent gastro-szkoły może podjąć pracę w administracji państwowej gdzieś w swojej gminie (bo ma w końcu mgr, co jest wymagane by zostać urzędnikiem).

        Ale jestem przekonany, że prawdziwe szkoły powstaną SAME, jak tylko będzie popyt, to będzie i podaż (chyba że znowu biurwy powiedzą, że lepiej wiedzą jakie szkoły mogą powstać, a jakie nie i okaże się że stworzenie takiej szkoły to droga przez mękę).
        Skoro jeszcze nie powstały, to znaczy, że jeszcze nie są aż tak potrzebne (tak przecież działa rynek). A jak już powstaną, to jak to na rynku – jedna szkołą będzie wydawała tylko świstki, inna – sygnowana nazwiskiem znanego piwowara – będzie faktycznie coś znaczyć w branży i każdy browar-pracodawca-headhunter będzie widział, że koleś mający np. “dyplom Fałata”, lub “Certyfikat Kopyra” to ktoś kto coś umie, a ktoś mający dyplom licencjata Prywatnej Szkoły Zaawansowanych Browarników i hodowców chmielu w Pcimiu Dolnym prowadzona przez NN to jakaś ściema.

        • Oj chopie, jakieś kompleksy masz lub co najmniej urazy do pewnych osób… a na pewno jakiś problem ze samym sobą.

        • Hej RYSKA 🙂 Mam namyśli gównie zasługi, bez względu na wiek 🙂 Bo to akurat raczej dla mnie respect a nie “stary rocznik” 🙂
          A na drugim planie ten ktoś to “gość” którego warto poznać, ciekawy jegomość 😉
          A co do szkoły SMAKY78… trudno oczekiwać żeby powstała szkoła średnia piwowarów ucząca 15/16 latków warzenia piwa (patrz alkoholu). Pomyśl, to raczej temat albo dla samokształcenia, albo jak znam z życia dla technologów żywienia, którzy wiedzą z czym to się je i żyją swoją pasją… a taka szkoła to choćby piwo.org 😉 trenujemy tam eksternistycznie 😀 wiele można przytaczać… 🙂

  4. Szukanie pozytywów w rzucaniu przez urzędników kłód pod nogi młodym przedsiębiorcom, chcącym otworzyć własny browar, to bardzo nieciekawe podejście do tematu. To że ktoś jest zdeterminowany i umie bić się z urzędnikami, to nie znaczy, że umie warzyć dobre piwo.

  5. Parafrazując Kojpra – tak bardzo chciałbym, żeby następnego Grand Championa wygrał RIS, bo sam go uwarzyłem 😀 Tylko co na to Widawa…?

    • Przecież uwarzenie Grand Championa w Cieszynie, nie oznacza zmiany browaru w kolaboracji. A w każdym wywiadzie padła by kwestia, że współpracuję z browarem Widawa. No to chyba by się ucieszył.

  6. “Andrzej Sadownik to człowiek instytucja, osoba, której wkładu w rozwój polskiej branży piwnej nie sposób przecenić”
    Nie sposób przecenić też ‘zasług’ Prezesa w podziale piwowarów domowych

Dodaj komentarz