Piwne newsy 4.6.13

36
330

W kolejnych piwnych newsach o The Beard Beer z browaru Rogue, czyli piwie z… brody (!), a dokładniej o piwie przefermentowanym szczepem drożdży uzyskanym z brody głównego piwowara browaru Rogue. Oprócz tego wypowiedź prezesa Kompanii Piwowarskiej Roberta Pridaya o tym jacy to polscy konsumenci są światli, inteligentni i wyedukowani. A na sam koniec o I  Festiwalu Piw Rzemieślniczych we wsi Annopole koło Środy Wielkopolskiej, który odbędzie się w dniach 29-30. czerwca.

Wybieracie się do Annopola/u (mam straszny problem z odmianą tej nazwy) na I Festiwal Piw Rzemieślniczych?

36 KOMENTARZE

  1. Tomek, z tymi narzutami się nie zgodzę. Porównujesz ceny z multitapów do cen tych piw butelkowanych w sklepie i wychodzi Ci gdy piwo w butelce kosztuje 8 PLN a w multitapie 12 PLN narzut w wysokości 50%. Tylko pamiętaj, piwo z multiapów sprzedawane jest z beczki, a sam wiesz doskonale, że pół litra z beczki nie kosztuje tyle samo co pół litra z butelki, więc narzut jest pewnie większy niż 50%. Ja śmiem twierdzić, że wynosi nawet koło 100%. Mogę się mylić oczywiście …

    • No niekoniecznie piwo z kega musi być tańsze, sam keg swoje kosztuje, a do tego dochodzą koszty instalacji do rozlewu, serwis, a poza tym beczki się zużywają, trzeba je wymieniać, a jeszcze ile ginie w niewyjaśnionych okolicznościach. To wszystko trzeba doliczyć do ceny piwa.

    • Jakby policzyć cenę plastikowego kega to wyjdzie tak samo jak cena odpowiedniej ilości butelek. Przy butelkowaniu jest więcej roboty.

    • Jesteś w błędzie. Cena piwa w butelce i w beczce w hurcie, zarówno w przypadku wielkich koncernów, jak i najmniejszych browarów rzemieślniczych nie różni się o więcej jak 5-10%, co możemy zaniedbać.
      Prosty przykład z Widawy – butelka 40-50 groszy, Petainer 30 L ok. 30-40 zł (zależy jak rozwiążesz transport), a więc na 1 piwo 0,5L przypada 0,5 zł.

      Narzut 50% w gastronomii to jest bardzo mało. Normalnym jest narzut 100%, a nawet 200 czy 300%. Pamiętaj, że jednym z głównych kosztów takiego lokalu jest czynsz (centrum stolicy to nie są anie lokale), pensje. Na te koszty musisz zarobić marżą na piwie i jedzeniu. I teraz jeśli lokal kupuje piwo 0,5L za powiedzmy 6 zł, a sprzedaje za 12, to ma marży na tym jednym piwie poniżej 5 zł, bo jest w tym jeszcze VAT. Natomiast lokal obok, serwujący koncerniaki kupuje je po 2 zł za 0,5L i sprzedaje po 12 zł, to ma ok. 8 zł marży. A czynsz mają zbliżony. Rozumiesz gdzie leży pies pogrzebany i dlaczego taniej nie będzie. Ja wręcz mam wrażenie, że niektóre najlepsze lokale w Polsce jadą na minimalnej marży. Tylko ile tak można?

      • Ty jesteś w błędzie. Np. cena kolaboracyjnych piw w butelce w sklepie to ok. 8,50 PLN, czyli 0,5l kosztuje ok 13 PLN. Cena pół litra tego samego piwa, kupując Petainera, kosztuje około 5,50 PLN – 6,50 PLN, więc nie gadaj bzdur, że to różnica 0,50 PLN. Proponuję powtórkę z matematyki!

        • Kolego, powiększ swój spokój, bo widzę, ze z rachunkami krucho. To pewnie przez adrenalinę.

          Zarówno sklep, jak i multitap kupują piwo albo bezpośrednio w browarze, albo w hurtowni. Żaden multitap nie kupuje piwa w sklepie, a to można by wywnioskować z Twojego wywodu.
          To piwo za litr (czy za pół litra, to bez znaczenia, byle nie mieszać tych dwóch cen między sobą) kosztuje tyle samo. Różnica jest taka, że standardowy narzut w sklepie, to jakieś 25%, a w knajpie to będzie 100-300%. Multitapy sprzedające piwo poniżej 100% narzutu działają trochę jak dyskonty. Podczas gdy w normalnych sklepach narzut będzie 25%, to dyskonty będą stosować narzut 10-15%, licząc że sobie to odbiją zwiększonym obrotem. Biorąc pod uwagę, że rynek jest wąski, to w przypadku multitapów mogą się to okazać płonne nadzieje.

        • Tomek, o czym Ty mówisz, sam porównujesz w swoim filmie cenę sklepową, do tej w multitapie i do tego się odnoszę.
          Poza tym, skoro narzut sklepu to 25%, to znaczyłoby, że np. Miś w hurcie kosztuje około 5,00 – 5,20 PLN (szacunkowe obliczenia) za 0,33l, pól litra zatem 7,60 – 7,90 PL. Więc w 30 litrów w Petainerze powinno kosztować 456 PLN + 30-40 PLN za Petaineram, czyli jeden keg to byłoby ponad 500 PLN w hurcie. A tyle beka z Widawy nie kosztuje, kosztuje znacznie mniej. Więc nie gadaj mi bzdur, że w hurcie to tylko 0,50 gr różnicy jest 🙂 Cena pól litra w kegu kosztuje mniej więcej tyle ile cena 0,33 w hurcie, z tym się zgodze, ale jak widzisz różnica jest kolosalna jesli weźmiemy pojemności butelki i pojemności serwowane w lokalu, a w 90% jest to 0,5 litra. I proszę nie pisz, że jest inaczej!

        • Ale czepiłeś się tej butelki 0,33L. Przecież to jest oczywiste, ze na 1L piwa w butelce 0,33L trzeba zużyć 3 butelki,3 etykiety, 3 kapsle, o 50% więcej kartonów, więcej miejsca na palecie i robocizny. Dlaczego nie chcesz porównać piwa w butelce 0,5L i w kagu? Będzie prościej i nie będzie takich przekłamań. Zadzwoń sobie do hurtowni i dowiedz się ile kosztują 3 kartony Rowing Jacka oraz ile kosztuje 30L Rownig Jacka w Peteinerze.

          Zresztą zrobiłem to za ciebie. Peteiner Rowing Jacka kosztuje 259 zł netto, czyli 318 brutto. Tymczasem 3 kartony RJ kosztują 261 zł netto, czyli 321 zl. Także zwracam honor, piwo w kegu jest tańsze o całe zawrotne 3zł (słownie: trzy złote), czyli ok. 1%. Biorąc pod uwagę, że zwykle nie uda się wylać 60 piw z 1 beczki, to raczej piwo w beczce wychodzi drożej.

        • No czepiłem się, bo wziąłem jako przykład właśnie piwa kolaboracyjne 😀

          A teraz już z innej beczki (innego Petainera) napiszę. Czy nie rozważałeś kiedyś, by jednak sprzedawać ‘zwierzaki’ w butelkach półlitrowych? Ja wiem, że litr dzieląc na trzy, trafi on do większej ilości odbiorców, niż wtedy, gdy podzielimy go na dwa, jakkolwiek uważam, że 0,5 litra to optymalna objętość dla osób kupujących kolaboracyjne piwa, poza tym, cena nie byłaby już tak szokująca.

        • Nie ode mnie zależy ta decyzja. Ale argumenty o większej dostępności i nieprzekraczaniu 10 zł za sztukę są jak najbardziej zasadne. Renifer był w butelce 0,5L i pamiętasz jaki był krzyk.
          Poza tym o ile zgodziłbym się co do Sharka, Kangaroo czy ewentualnie Kruka, to w przypadku pozostałych piw typu Orka, Kuguar, Borsuk ta pojemność jest optymalna.

        • Mhm … Trochę narzekasz na poziom wiedzy ekonomicznej w Polsce, lecz nie bierzesz pod uwagę jednego, a w zasadzie najważniejszego — słowo koncern jest w Polsce synonimem czegoś lepszego, a nie gorszego. Zazwyczaj koncern kojarzymy z markami sportowymi np. Adidas, Nike i są synonimem czegoś dużo lepszego, niż Polskie marki, a rzeczywistość bywa zupełnie inna. Jesteśmy frontem pokomunistycznym, w którym zachodnie koncerny były wypatrywane i traktowane jako coś najwyższego, snobistycznego i wszyscy chcieli to mieć. Rodzina jako podstawowa jednostka rozwoju socjologicznego przekazuje pewne wzorce, stąd w Polsce z pokolenia na pokolenie przekazywana jest mantra – koncernowe to dobre. Dopiero obecne pokolenie uczy się tak naprawdę czym jest marketing, psychomanipulacja, sygnały podświadome, więc czego oczekujesz ? Brak przywiązania do marki również jest efektem ubocznym komunizmu, gdzie kupowało się to co było najtaniej i było dostępne, a nie to co się lubiło. Budowa marki w Polsce to najcięższa praca z możliwych, bo klient nieufny, z ograniczonym portfelem, a rynek z dużą ilością dóbr substytucyjnych o podobnych parametrach — stąd walka ceną. Nauczanie ekonomii i przedsiębiorczości w szkole jest kroplą w morzu i zrzucanie tego stanu rzeczy tylko na ten jeden czynnik jest dużym nadużyciem i uproszczeniem dużo bardziej skomplikowanego problemu.

  2. Chodzą słuchy, że w wersji limitowanej tego piwa z Rogue znajdą się drożdże z włosów łonowych 100 szczęśliwców (klientów browaru – mężczyzn i kobiet) z całego świata, wybranych w drodze internetowego losowania. Piwo ma się nazywać The Imperial 100 Pubic Hair Oak Barrel Aged Stout.

    • Były pomysły, czy nie można by zrobić piwa na drożdżach pobranych z pochwy. Otóż nie można, bo te drożdże nie przerabiają cukrów na alkohol. Co prawda były przypadki, że jakaś piwowarka domowa robiła piwo na takich drożdżach, ale zwykle był to chłyt martenindody, bo oprócz drożdży z waginy dodawane były też zwykłe drożdże. Więcej tutaj.

      • No teraz to wszystkie “piwowarki domowe” zostaną wzięte pod lupę.
        Oj chyba nikt już nie będzie chciał teraz ich piw smakować na konkursach.
        😉
        To mi pasuje do czeskiego piwa w stylu:
        CIPA.
        Znajomy pracuje w piekarni i to co oni tam dodają “od siebie” to są dopiero “drożdże”.
        Ludzie wszystko zjedzą.

  3. Mnie jakoś nie dziwi mała lojalność klienta, przecież te piwa w zasadzie smakują podobnie słabo, więc skąd to przywiązanie do marki miało by się brać? Decyduje cena…

  4. Bardzo dobry pomysł z tym zapowiadaniem degustacji na wieczór. Szkoda tylko, że piwa które degustujesz są dla 70 % twojej publiczności(tak przypuszczam) poza zasięgiem cenowym. Nie wspominając już o dostępności( w momencie pisanie tego komentarza piwo to jest w 3 sklepach internetowych nie dostępne).
    Tomku może jednak dasz się przekonać do jednej może dwóch degustacji w miesiącu piwa, które są szerzej dostępne. Oczywiście nie mam tu na myśli koncerniaków !!!

    • Rzecz warta przemyślenia. Możemy zrobić koncert życzeń, co powinienem zdegustować. Albo np. mogę zrobić ankietę, co chcielibyście w najbliższym czasie abym zdegustował z piw, które już mam i czekają na swoją kolej.

        • Kopyr zrób taka ankietę, listę, top charts itp.
          Nawet jeśli nie będzie ona decydować co będziesz pił to zabawa na blogu będzie świetna w typowania, głosowania itp.
          To będzie takie swego rodzaju “mrugnięcie okiem” do widzów.
          B.interesujący pomysł.

        • Ankieta jak najbardziej-Ty podajesz piwa-my wybieramy:)
          Co do ceny-no cóż-są tacy dla których 40zł za butelkę nie jest problemem-są tacy co 4zł/but mają problem wydać-a też by się chcieli napić piwa.
          Nie każdy kupuje kolaboracyjne piwa -nie każdy musi pić Harnasia. Multitap musi sie utrzymać-i ma swoją cenę.
          Idąc do takiego lokalu wiemy że zapłacimy więcej-ale mamy szanse na wypicie czegoś czego nie ma w okolicznych sklepach.
          Ja na szczęście nie mam tego problemu-bo w okolicy mam warkę, Lech i Tyskie-z kija-a smakuja tak samo jak z buteki-więc bywam żadko.

        • Może takie “zwykłe” piwa niekoncernowe szerzej dostępne, typu Zawiercie, Kormoran czy nawet Namysłów 😉

      • Rewelka, jeśli będzie taka zapowiedź będę mógł odwiedzić sklep przy filtrach i nabyć butelkę do wspólnej degustacji. Dawno już chciałem zobaczyć jaki ze mnie sensoryk a tu proszę będzie się do czego odnieść i to prawie live.

  5. Co do wywiadu,o którym wspominasz. Też go widziałem, również w oryginale imoje odczucia translatorskie były takie same.Co do treści to jest to typowy koncernowy bełkot. Miałem okazjępracowaćdla dużej firmy o zasięgu globalnymi na co miesięcznych spotkaniach dla pracowników miałem do czynienia z agitacyjnym bełkotem zagrzewającym do co raz wydajniejszej pracy. Po drugie jest to typowe lizanie po f*** odbiorcy wywiadu. Wiadomo, że polskiemu dziennikarzowi przeprowadzającemu wywiad do polskich mediów mówi się, o tym że to właśnie Polacy są najlepsi, a że przez cały czas opowiada się farmazony o których pisałem 2 zdania wcześniej dostajemy w efekcie co dostajemy – wywiad z zerową zawartością treści.

    Idąc dalej, zachaczając o świadomość konsumenta, to nie ma się co przejmować i trzeba robić swoje bo świadomość konsumenta, także polskiego się zmienia. Dziś w newsletterze z LonelyPlanet znalazł się artykuł “Where to follow the global ale trail” wzmiankujący mikrobrowary w Południowej Korei czy RPA. Mówimy więc o trendzie globalnym. A to, że szefowie koncernów wcześniej tego nie zauważali, teraz starają się ignorować – wcześniej czy później zaczną żałować, licząc straty.

  6. Tomku, wiem, że zwracasz uwagę na czystość polszczyzny, w związku z czym zwrócę się z nieśmiałą prośbą o bardziej staranne akcentowanie głoski ‘ch’, kiedy używasz dopełniacza słowa ‘złote’, tj. 8 złotyCH, miast 8 złoty.

    Druga sprawa – dlaczego w multitapach, nastawionych jednak raczej na świadomego konsumenta piwnego, który przychodzi często w celu degustacji, a nie deprawacji, występują zaburzenia proporcji ceny pomiędzy małym, a dużym piwem? Często, kiedy za duże piwo płacimy 10 zł, małe kosztuje 6, a nie 8. Wtedy automatycznie szkoda człowiekowi płacić więcej za małe, a alkohol robi swoje i siłą rzeczy spróbujemy mniejszej ilości piw. O ile w przypadku piwa butelkowanego różnice są zrozumiałe, to jeśli chodzi o beczkowe – przynajmniej dla mnie – nie.

  7. Cześć Kopyr,
    Wspomniałeś wyżej o zrobieniu ankiety dotyczącej tego co masz zdegustować.
    Czy myślałeś może o tym aby ankieta była stałą częścią tego bloga? Np. jedna ankieta na tydzień. Dotycząca różnych rzeczy. Pytania typu: co najbardziej Cię interesuje na blogu (degustacje, newsy, warzenie), czy warzysz piwo w domu czy tylko degustujesz?, ulubiony styl? itp itd. Myślę, że byłoby to też z korzyścią dla Ciebie, bo znałbyś mniej więcej strukturę demograficzną Twoich słuchaczy. Wiedziałbyś co nas interesuje bardziej a co mniej.
    Pozdrawiam 🙂 .

Dodaj komentarz