Porter domowy vs. restauracyjny

6
261

Za sprawą przesyłki od Szymona Kierszniowskiego, zwycięzcy w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych w kategorii porter bałtycki, miałem okazję sprawdzić jak się ma oryginał i, może nie najlepiej pasujące tu słowo, kopia. Piwo Szymona Kierszniowskiego wygrało w II Częstochowskim Konkursie Piw Domowych we wspomnianej kategorii. Nagrodą w tej kategorii było uwarzenie piwa w browarze Czenstochovia. Nadmienić należy, że inaczej niż w Żywcu gdzie wybierano Grand Championa, przywilej warzenia piwa w Częstochowie był od początku przypisany do kategorii porter bałtycki. Stanąłem więc przed unikalną możliwością porównania jak warunki browaru restauracyjnego wpłyną na osiągnięty efekt. Żeby uchronić się przed różną dyspozycją dnia i najdokładniej opisać różnice zdecydowałem się na degustację symultaniczną.

Świąteczny Porter Bałtycki z Czenstochovii i Witelon Szymona Kierszniowskiego

Witelon, bo tak nazywało się piwo Szymona niestety bez etykiety, ale patrząc na etykietę Świątecznego Porteru Bałtyckiego, to nie wiem czy nie lepiej. Tandetna, z kiepską czcionką, z dziwacznym zdjęciem – w kolbie od Kwaka wsypany chmiel jakby to była jakaś nie przymierzając retorta czy inna alchemiczna próbówka, do tego mamy moździerz, dwóch mężczyzn w habitach i dorysowanych czapkach św. Mikołaja – ludzie to jest poziom abstrakcji znany z Monthy Pythona. Do tego wszystkiego jeszcze informacja o podwójnym chmieleniu. Czyli co raz na goryczkę, raz na aromat? Czy użyto podwójnej ilości chmielu? A jeśli to drugie, to podwójnej w porównaniu do czego? Nie ma za to informacji o tym, że to receptura takiego, a takiego piwowara. Banderola na kapslu równie tandetna. Tak więc muszę napisać, że opakowanie odpycha.

Z lewej piwo z Czenstochovii, z prawej pierwowzór Szymona Kierszniowskiego.

Po przelaniu, w obu przypadkach mamy beżową, dość obfitą, drobną pianę. W przypadku piwa restauracyjnego jest ona trwalsza i wyraźnie oblepia szkło, odmierzając każdy łyk. Remis ze wskazaniem na piwo komercyjne. Po przyjrzeniu się powinniście dostrzec, że piwo z lewej jest o pół tonu jaśniejsze. Oba w pierwszym nalaniu były jedynie delikatnie zamglone. Przejdźmy do zapachu, bo tu już zaczynają się poważne różnice. Porter z Czenstochovii pachnie czekoladą i delikatnie alkoholem, piwo domowe przede wszystkim suszoną śliwką, z nutami porto, co świadczy o solidnym już odleżakowaniu – lekkie utlenienie, które mocnemu ciemnemu piwu przydaje atutów, jest również delikatny alkohol. W smaku różnice są równie wyraźne. Piwo restauracyjne ma średnią pełnię, jest wyraźny smak czekoladowy, lekka, do średniej słodycz, średnia goryczka, paloność niska, alkohol właściwie niewyczuwalny. Piwo Szymona jest znacznie mniej czekoladowe, bardziej wytrawne, bardziej goryczkowe, choć goryczka ta jest nieco alkoholowa. Jest ostre, choć nie do końca jest to wadą, a raczej przydaje charakteru.

Oba są smaczne, choć kompletnie różne. Żeby Wam to zobrazować przyrównałbym porter częstochowski do amberowskiego Granda, lub miłosławskiego Komesa. Natomiast w przypadku porteru z browaru domowego można znaleźć skojarzenia z porterami z Cieszyna (Żywiec Porter) i Łodzi. Na dłuższą metę lepiej mi się piło oryginał, w piwie uwarzonym na jego recepturze po kilkudziesięciu minutach zaczęła przeszkadzać mi rosnąca (w miarę ogrzewania) słodycz.

Bardzo dziękuję Szymonowi za możliwość porównania tych dwóch, jednak zupełnie różnych, porterów. Gratuluję sukcesu i trochę zazdroszczę możliwości uwarzenia piwa w browarze restauracyjnym. Musiało być to ciekawe doświadczenie.

6 KOMENTARZE

  1. I tutaj warto napisać ciekawostkę.
    Właśnie ta harmonijna słodycz i czekolada ujęła sędziów na CKPDBP, z porównania opisu z metryczki z Twoim wynika, że piwo odtworzone w Czenstochovii jest aktualnie odbierane jak oryginał podczas konkursu 🙂
    Piwo Szisziego z czasem zmieniło się w kierunku wytrawności, uległo też w jakimś stopniu naturalnemu utlenieniu. Ciekawa będzie też degustacja piwa z Czenstochovii po podobnym odleżakowaniu, czy piwo zmieni się w podobnym kierunku?

    Poniżej wklejam opis oryginalnego piwa Szisziego z konkursu (część opisowa metryczki):

    “Kolor ciemny brąz, klarowne z trwałą beżową i drobno ziarnistą pianą.
    Zapach przyjemny, słodowy zharmonizowany. Smak słodki z nutą goryczy,
    bardzo dobrze zbalansowany. Bardzo aromatyczne, słodowe, miły aromat
    gorzkiej czekolady. Finisz słodki, przechodzący w goryczkowy od palonych
    słodów, minimalnie alkoholowy, pełny. Bardzo miłe odczucie pełni z
    wyczuwalnym smakiem śliwki. Bardzo dobre piwo o pełnym smaku i
    aromacie, idealne w stylu.”

  2. Dzięki za recenzję, cieszę się, że piwo smakowało.

    Chciałbym tylko dodać, że jeśli miałbym zająć się projektowaniem etykiet piwnych to na pewno byłyby one dobre :). Nie wiem czy na szczęście, ale jak na razie mnie to nie interesuje.

  3. Kopyr – Ty to masz dobrze, co chwilę ktoś Ci jakieś piwo podsyła 🙂

    Bardzo ciekawy tekst, liczę na kontynuację – opis portera z Czenstochovii, kiedy będzie w takim wieku jak oryginał podczas powyższej degustacji.

  4. Fajnie napisane, dobrze się czytało. Porównanie młodego porterów w tak różnym wieku musiało dać taki właśnie rezultat. Mam nadzieję przeczytać opis porteru restauracyjnego jak już dojrzeje.

Dodaj komentarz