Baltic Porter BA z Browaru Dukla – unexpected sour edition

9
1920

Jakiś czas temu w komentarzach ktoś zasugerował, że zamiast pić jakieś stare piwa, powinienem spróbować skwaśniałych porterów bałtyckich z browaru Dukla. Pomyślałem sobie – Co, ja nie wypiję? Jak smakowało nieskwaśniałe możecie zobaczyć na degustacji Sherry.


9 KOMENTARZE

  1. Pisałem o tych kwasach u Ciebie na vlogu w komentarzu do degustacji wersji starzonej w beczkach po sherry.

    Obejrzałem powyższy film i moja ocena tych piw (jak i całej sytuacji związanej z ich obecnością na rynku) drastycznie się z Twoją rozmija.
    Powiedziałeś pod koniec filmu, że „jeżeli nam się piwo skwasiło, a nie chcieliśmy żeby się skwasiło, to nie znaczy że mamy je wylać”. W porządku. Ale uczciwość i zwyczajna ludzka przyzwoitość (o klasie nie wspominając – vide Pinta, która potrafiła zepsute warki wylać do zlewu) nakazywałaby otwarcie o tym ludziom powiedzieć i napisać na etykiecie ‚Sour Baltic Porter’.

    Niezależnie od wszystkich Twoich retorycznych i dyplomatycznych wykrętów (piwo jest „wypijalne”) – które jakoś tam po ludzku rozumiem (jesteś w końcu częścią pewnego środowiska, znasz tych ludzi osobiście, itd.) – fakt pozostaje faktem: te piwa się – co sam przyznałeś – zepsuły. Innymi słowy: na rynek trafił zepsuty produkt, albo produkt, który wprawdzie w chwili wypuszczania go na rynek był ok, ale zepsuł się jeszcze przed podaną na opakowaniu datą przydatności do spożycia. Popraw mnie jeśli się mylę, ale wydaje mi się, że gdyby rzecz dotyczyła parówek, serka homogenizowanego, czy jakiegokolwiek innego produktu spożywczego, to po ujawnieniu faktu zepsucia powinien on zostać wycofany ze sprzedaży.

    Reasumując: 1) piwo się zepsuło (skwasiło); 2) piwo kompletnie nie mieściło się już po tym zepsuciu w stylu.
    I tu też się pewnie ujawnia trochę różnica w odbiorze między nami: wiesz, ja (podobnie jak 99,9% konsumentów) nie otrzymałem tych piw za darmo, lecz musiałem za nie zapłacić. I to zapłacić niemało: 29,50zł za butelkę 0,3l (przypomnę, że pierwszą warkę Imperium Prunum można było kupić za ok. 22zł za butelkę 0,5l). Otóż jeżeli płacę blisko 30zł za butelkę leżakowanego porteru bałtyckiego, to mam pełne prawo oczekiwać najwyższej klasy porteru bałtyckiego, q nie… octu balsamicznego. I jakoś wizja tego, że piwo ostatecznie jest „wypijalne” niespecjalnie mnie satysfakcjonuje, bo gdybym chciał kupić piwo „wypijalne”, to bym kupił Żywiec APA za 3,99, a nie kraftowy potrer bałtycki za 30.

    Nie rozpisywałbym się pewnie tak bardzo na ten temat i nie rozdzierał tak szat, gdyby nie fakt, że Dukla się – przynajmniej wg mojej wiedzy i w mojej ocenie – bardzo nieelegancko zachowała w całej tej sytuacji – reagując wyparciem i idąc w zaparte. Po interwencji sklepu, w którym kupiłem piwa najpierw obiecali, że osobom, które się do sklepu z problemem zwróciły i przekazały swoje dane, w jakiś sposób, symbolicznie to zrekompensują na swoim stoisku podczas WFP, a już w czasie imprezy wycofali się z obietnicy rakiem twierdząc, że z piwami wszystko było ok… Właściciel sklepu zresztą sam mi mówił, że o tym, że coś było nie tak świadczy też fakt, że sama Dukla dość drastycznie w pewnym momencie obniżyła ceny tych piw dla sklepów/hurtowników. Cóż – tak się właśnie traci wizerunek. Nigdy już od tamtej pory żadnego piwa z Dukli nie kupiłem i raczej nie kupię. Jest konkurencja, jest w czym wybierać.

    A już zupełnie na zakończenie – najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że rynek jest (albo był roku temu; może się to już trochę zmieniło) tak nienasycony, że ludzie łykają wszystko, niemal bezkrytycznie, jak pelikany – nawet piwa słabe, czy wręcz ewidentnie zepsute (jak w tym przypadku). Wystarczy sprawdzić, co niektórzy pisali o tym piwie na Polskim Krafcie: może i odrobinę zbyt kwaskowe, ale ogólnie super, jest moc. No tak, ale jak się zapłaciło 30zeta za piwo, na dodatek Porter Bałtycki, na dodatek leżakowane w beczce, to się trochę trudno potem przyznać, że był to szajs (dysonans poznawczy).

    To tyle mojego przynudzania. Życzę wszystkim wielu udanych piw – również tych kwaśnych.

    • Uważam, że browar powinien zwrócić kasę wszystkim, którzy w terminie przydatności zwrócili się do nich z paragonami i informacją, że piwo jest skwaśniałe. Nigdy nie twierdziłem, że to ok, że piwo jest skwaśniałe. Natomiast postanowiłem sprawdzić, jak to piwo smakuje. Okazało się, że jedne lepiej Will, inne gorzej, ale takie piwa można spotkać na rynku. Oczywiście tu sytuacja wyglądała tak, że piwo skwaśniało po kilku tygodniach od wypuszczenia. Podobnie było z porterem Piwoteki. Piwoteka ogłosiła, że wycofuje piwo z rynku. Kilka tygodni później widziałem ten porter w jednym ze sklepów. Nie znam szczegółów jak Dukla rozwiązała temat, ale powinni przyjmować reklamacje.

    • Na fejsbuku piszą ludziom, że oddają kasę, ale wiesz wszyscy oczekują, że oni będą zawracać butelki z rynku tak jak to zrobił Dr Brew i otwarcie się przyznają do błędów i wypaczeń, a Ty ich oficjalnie skrytykujesz i pogrozisz palcem, nic takiego się nie stało stąd wrażenie że ludzie celowo zostali nabici w butelkę, za 30 zł. Rozumisz to?

  2. Zdarzyło mi się wiele razy pić piwa z browaru Dukla, które mniej lub bardziej mi smakowały. Były też dużo mniej przyjemne zdarzenia – piwo Mała Czarna, które należało do moich ulubionych stoutów, za którymś razem było po prostu kwaśne. Na wcześniej wypitych nie było jednak słowa Cream, ale czy to wyjaśnia kwaśność? Nieistotne. Marek Zajdel z dukielskiego browaru, gdy zgłosiłem ten fakt, odpisał mi, że widocznie piłem wersję Sour, co nie jest prawdą, bo tego słowa na butelkach piwa unikam jak ognia.
    I do tego porter – 0,3 l za 25 zł – który smakował jak sok z cytryny. Mało tego, coś mnie podkusiło, by wiosną tego roku kupić w Dukli piwo typu czeski pils – i też było kwaśne!
    Podsumowanie browaru Dukla: ewidentnie potrafią robić dobre piwa, ale mają poważny problem z kwaśnymi piwami, które w zamyśle takie być nie miały. Błędy jednak każdemu mogą się zdarzyć, trzeba jednak sobie z nimi radzić i wyjść z opresji z klasą. Browar Dukla zamiótł problem pod dywan i za to należy mu się CZERWONA KARTKA. Przykro mi to twierdzić – jako miłośnikowi Beskidu Niskiego.
    Byłem bardzo ciekaw recenzji pana Kopyry. I zdecydowanie (choć naiwnie) czego innego się spodziewałem. Kopyra żyje w piwnym świecie oderwanym od rzeczywistości – trudno, by wyraził (choć ewidentnie powinien!!!) oburzenie, że piwo 0,3 l za 25-30 zł, które jest podpisane jako porter, jest skwaśniałe i że to dyskwalifikuje browar. Nie zapominajmy, że Kopyrze na każdym festiwalu poleją za darmo, do recenzji też często wypije za free albo mu za to zapłacą. I on mi tu serwuje filmik z myślą przewodnią: czy te kwasy da się wypić? Da się! Uff, co za ulga! Nie utopiliśmy naszych dużych pieniędzy, bo nam Autorytet powiedział, że nie jest tak źle! Szkoda tylko, że całkowicie pominął kwestię moralną, co stawia go w moich oczach w pozycji adwokata diabła.
    Czerwona kartka, panie Kopyra. Człowiek uczciwy i honorowy na Pana miejscu zmiażdżyłby Duklę, kończąc jedyną sensowną konkluzją: jest w naszym kraju tyle dobrych, solidnych browarów – jest w czym wybierać!
    P.S. Proponuję, by browar Dukla na swoich piwach (na wszelki wypadek, wszystkich) zamieszczał wspomniany w tej pseudo-recenzji cytat pana Zajdela:
    „Myślę, że dasz radę to wypić”

    • Jeśli piwo ma datę przydatności do 12.2016, a ja je degustuję 09.2017, to wg Ciebie byłbym poważny gdybym krzyczał – to gwałt, oszustwo?
      Powszechną wiedzą jest, że ten porter skwaśniał. Ten film nie jest o tym, czy skwaśniał, czy może jednak nie. Tylko o tym, czy pomimo zepsucia da się go wypić.
      Ten film nie powstał po to, żeby Duklę wybielać czy usprawiedliwiać. Ten film powstał, dla beki, żeby pokazać jak kopyr się krzywi pijąc kwasa. 😖

  3. Ja na jednym z festiwali dostałem od nich skwaśniałego portera lub RISa z beczki, już dokładnie nie pamiętam. Kiedy zgłosiłem ten fakt, po pierwszym łyku, odpowiedzieli, że wszystko jest OK, bo jestem pierwszą osobą, której coś nie pasuje. Przy takim podejściu życzę im rychłego bankructwa.

Dodaj komentarz