Warszawski Festiwal Piwa: zapis livestreamu

30
165

Zapis wczorajszej transmisji na żywo. Przeżyjmy to jeszcze raz.

30 KOMENTARZE

  1. W drugiej części livestreamu byłeś Tomku na tzw. „Browarach wyklętych”. Z czego to wynika, że oni są piętro niżej, kwestia kosztów dzierżawy stoiska? Bo takie wrażenie jest ze Ci topowi, najbardziej rozpoznawalni są na górze, a Browary co dopiero startują lub są mniej znane w Polsce są na dole.
    Tak poza tym to dzięki za live.

    • No to jest taki żarcik oczywiście, że browary wyklęte. To są browary nieuczęszczane. Zresztą Ci którzy tam są na następnych edycjach trafiają na górę np. Zakładowy czy Warsztat Piwowarski.
      Można to potraktować jako takie przetarcie, draft czy jak to jeszcze možna nazwać.

  2. Tomasz, wszystko było super dopóki nie poszedłeś z Artezanem na magazyn i murawę 🙁 Zaczęło rwać i w ogóle 🙁 Potem znowu była 2-ga transmisja live ale już rwało 🙁 LIVE’y z festiwalów są srogie!!! Nie obraziłbym się jakbyś na takich wydarzeniach nadawał „na żywo” all the time. Super!

    • Ja bym chyba nie mógł tego oglądać bo by mnie dupsko piekło że mnie tam nie ma. Ale na szczęście byłem i nawet z Kopyrem piątke się zbiło. A festiwal moim zdaniem zajebisty

  3. Tomku na pytanie ” czy mogę sobie zrobić z Panem zdjęcie?” odpowiadaj ” 2 dychy” jak ktoś zapyta dlaczego tak drogo, to powiedz ” to jest SZTOS” 🙂

  4. Słówko „szanuję” – sponsorowało wczorajszą relację z WFP 😉

    A tak serio to trochę ciężko jest na tym festiwalu. Z roku na rok jest coraz więcej ludzi i nawet już przed 18. brakowało miejsca w szatni (!) nie mówiąc o miejscu na obiekcie, aby gdzieś przysiąść. Zatem warunków do spokojnej degustacji nie ma za bardzo. Poza tym czekanie po zwykłe piwo (nie sztos, nie premierę) kilkadziesiąt minut w kolejce też do najszczęśliwszych momentów nie należy. Ogólnie uważam, że – jak dla mnie – festiwal jest za duży a miejsce za małe.

    • A pierdzielisz Pan. Ja byłem po 20 (w czwartek) i myślałem że już pewnie troszkę spóźniony a było całkiem ok. Po żadne piwo nie stałem w kolejce dłużej niż 2-5 minut. A miejsca w środku faktycznie nie było ale można było sobie skoczyć na trybunę. Że ludzi z roku na rok coraz więcej to niestety, z tym już nie wygrasz. A jednak każdy raczej chce, żeby dobre piwo ludzie znali i je pili, więc nie można mieć pretensji o to, że coraz więcej ich przychodzi. Nie jest i już nigdy nie będzie to mała kameralna impreza dla garstki piwnych świrów. Ja tam nie narzekam. Festiwal na plus. Jedyny minus to to, że najciekawiej i najlepiej jest w czwartek a, więc trzeba niestety brać 1/2 dni wolnego na tę okazję a nie zawsze się da.

      • Ja byłem w piątek a to jest różnica… Jak się nie ma dużej naturalnej ochrony termicznej to siedzenie dłużej na trybunach przy takiej pogodzie jaka była nie wchodzi w rachubę.

        Poza tym nie chodziło mi aby narzekać a raczej przedstawić moją opinię na gorąco. Jak dla mnie branie urlopu po to aby samemu włóczyć się od stoiska do stoiska aby pić piwo jest bez sensu. Dla mnie piwo jest dodatkiem do spotkania się ze znajomymi (dużym, ale jednak tylko dodatkiem) a nie celem samym w sobie. Nikt ze znajomych nie jest aż takim „świrem ” aby brać wolne aby próbować kilkadziesiąt piw.

        PS. „Tylko nie pierdzielisz, bo w ryj dać mogę dać” 😉

        • Wystarczy kurtki nie zostawiać w szatni. Bierzesz piwo i idziesz na trybune posiedzieć i podegustować.
          No i właśnie dlatego największy minus tego festiwalu to to że najciekawszy dzień jest w czwartek. Mnie miało wcale nie być a się udało tylko przez splot kilku okoliczności. O 16 zapadła decyzja a o 20 byłem 250 km dalej na festiwalu. Ale generalnie wiem, że tak się na ogół nie da i trzeba być już ostrym świrem żeby brać wolne na festiwal.

          PS. „Też w ryj dać moge dać”

  5. W tym artykule http://magazyn.wp.pl/artykul/w-polsce-piwo-pili-nawet-krolowie-wodke-wcisnal-nam-komunizm
    mówisz: „W wyniku historycznych zawirowań, w szczególności rozbiorów i wejścia w strefę wpływów Związku Radzieckiego, narzucona nam została kultura wódczana. ”
    To może byłaby prawda gdyby nie fakt że po upowszechnieniu się ziemniaka w XVIII w. wódka stała się znacznie tańsza w produkcji i już nie trzeba jej było robić ze zboża, a więc była powszechna, głównie na wsi gdzie szlachcic pędził wódkę i rozpijał nią chłopów pańszczyźnianych wypłacając jako deputat.
    Więc z tym rozpijaniem wódką Polaków przez komunistów to tak nie do końca bo to już był krótki epizod.

    • Czy w XVIII wieku byliśmy uważani za kraj wódczany? Być może, ale nie sądzę. Natomiast XIX i XX wiek, to ewidentny wpływ Rosji i ZSRR. Zauważ, że w Galicji i w Wielkopolsce piwo miało się dobrze.

    • A czy byliśmy uważani za kraj piwny? Też nie sądzę, wcześniej równie popularny był miód pitny i to nie byle jaki bo mocny jak cholera, piwa to też nie były jakieś cienkusze. A w XVIII i XIX w. w całej Europie wódka robiła furorę i była uważana za bardzo zdrowotną, nota bene trafiła ona do nas z Zachodu. Także wpływy Rosyjskie są tutaj wg mnie za bardzo przeceniane, a to że Polak zawsze mógł wypić więcej niż Francuz czy Niemieć to już insza sprawa.

      • Oczywiście, że byliśmy uważani, za kraj piwny. Tylko to nie było w dzisiejszym znaczeniu „kraj piwny”. To mniej więcej jak zapytać, czy byliśmy uważani za kraj chleba. No oczywiście, że tak. Piwo było jak woda, jak chleb, po prostu oczywiste. Wpływ Rosji i ZSRR jest również oczywisty. Niby dlaczego Polska to wódka, a już sąsiednie Niemcy nie?

        • Może przez to, że tam jednak był ten Reinheizgebot i jednak zamożniejsze społeczeństwo, lepiej wykształciło się mieszczaństwo, poza tym u nas pańszczyzna u nas było do drugiej połowy XIX w. najdłużej w Europie. No i klimat, zauważ że im dalej na wschód i północ tym mocniejsze trunki.
          Poza tym sam mówiłeś, że w Belgii aby konkurować z destylatami musieli zacząć warzyc mocniejsze piwa stąd Belgijskie piwa to mózgotrzepy.
          Co do ostatniego okresu PRL-u to nie tyle wódka była promowana przez system co promowane było pijaństwo w zakładach pracy, kultura picia wódki była taka sama jak kultura picia piwa, czyli na stojąco.

      • Czytałeś ten wywiad, czy tylko tytuł? Co jak co, ale na clickbaitach w wp.pl się znają, więc nie śmiałbym pouczać ojca, jak ma dzieci robić, natomiast prawda jest taka, że tytułu ze mną nie uzgadniali.

      • Takie są skutki dawania wywiadów do takich portali jak WP, ktoś sobie scrolluje i czyta tylko tytuł i widzi że wywiad z Tomaszem Kopyrą. I później tworzą się piwne mity, które obala Tomasz Kopyra. „We needs to go deeper” 😀

  6. A ja się tak zastanawiam czy ten pan w końcu otrzymał podpis na książkę.
    Tomku zawsze mówisz, że jak ktoś podbije z książką to podpiszesz a tu tak gościa nieelegancko zbyłeś. Podpisanie książki to max 30 sekund.

Dodaj komentarz