PU i jego 5 tygodni warzenia [kopyr masakruje reklamy]

58
350

Prosiliście już od paru dni o zmasakrowanie reklamy Pilsner Urquell, a ponieważ sam PU się nade mną pochylił, to postanowiłem i ja pochylić się nad tymi słynnymi pięcioma tygodniami warzenia. No to jedziemy z nimi…


58 KOMENTARZE

  1. A to nie jesteś już sędzią BJC ? tylko małym żuczkiem vlogerem, a to nie kwaliikuje Ciebie na „piwoznawcę” 😉

  2. Szczerze mówiąc to już takie czepianie się. Dla Typowego Janusza, czy przeciętnego Sebixa nie ma znaczenie czy to piwo jest warzone 5 tygodni czy 2 miesiące. I tak kupią Harnasia albo Tyskie. Co więcej, dla losowego klienta, który nie zna się na krafcie to tez nie będzie miało znaczenia. On po prostu kupi dane piwo, bo będzie mu smakowało. Jak nie będzie smakowało, to go nie kupi ponownie. Proste.
    Filmik zrobiony trochę na siłę. Ja wiem, że trzeba walczyć z koncernami, bo robią słabe piwo próbując nadrobić marketingiem, ale bez przesady. Są w życiu ważniejsze rzeczy niż semantyka w reklamach. Poza tym jak zapytasz losowego przechodnia, to nie będzie miał pojęcia na czym polega warzenie piwa 😉

      • Ktoś zapomina, że język jest żywy i się zmienia. Coś co kiedyś miało jedno znaczenie z czasem może nabrać innego. Musisz się z tym pogodzić. PU w tym przypadku ma rację.

        • Ktoś w końcu powinien więc zacząć masakrować Kopyra za jego błędy w wypowiedziach, czy pomyłki, czy tego yyyy eeee. Tego chcemy? Czepiania się na siłę??? Oglądalność być musi, ale nie takim badziewnym kosztem Tomku…

        • Dostrzegasz różnicę między spontaniczną wypowiedzią, a spotem reklamowym nad którym pracuje sztab ludzi? Jak zacznę pisać z błędami ortograficznymi możesz masakrować. Zresztą takie masakry się systematycznie powtarzają w komentarzach.

        • Różnicę dostrzegam. Jednakże dla zwykłego szarego człowieka wystarczy to, że warzyli 5tygodni to piwo i wie o co chodzi. Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek wpadł na to, że mogliby to piwo na ogniu trzymać przez tyle czasu. A reklama ma być w miarę krótka, mieć przekaz, wyolbrzymić i zrobić efekt wow. Co wydaje mi się, że na przeciętnych „piwoszy” typy tyskie, żubr itp. zadziała.

        • I właśnie w ten sposób tworzy się chmara „znawców” którzy jakby nie było rzutują na obraz ludzi ceniących piwo ogólnie. Bo reklama wmawia im błąd. Nic ich nie kosztuje sformułowanie tego w sposób by nauczyć czegoś odbiorców. Ot zastąpić jedno słowo innym. A efekt jest taki, że podczas dyskusji taki ktoś będzie opowiadał prawdziwe rzeczy a nie rozprzestrzeniał śmieszności. Racja – gościa nie interesuje czy warzą 5 tygodni czy przygotowują 5 tygodni. Ale to nie przeszkadza by podać mu prawdziwe informacje. Wyobraź sobie, że to tylko jedna reklama. Janush ogląda ich dziesiątki dziennie, setki tygodniowo, tysiące miesięcznie… W każdej niech motyw przewodni będzie niedomówieniem/nietrafionym synonimem/zwyczajnym kłamstwem. Co będzie? Ameryka gdzie Europa jest stolicą Anglii, a trzecia planeta od słońca to Niuton.

  3. Pomijając fakt reklamy, która jest ewidentnym błędem, i gdyby Pilsner Urquell od razu przyznał się do błędu z tym 5-tyg. warzeniem nie było by sprawy. Ale nie zgodzę się z tym, że Pilsner Urquell to takie straszne badziewie. Jest to jedyne piwo koncernowe do jakiego sięgam regularnie i cenię sobie jego smak. I naprawdę sporo craftowych pilsów jakie piłem było słabszych od Pilsner Urquell. Ja wiem, że to jest koncern, że to jest zło i trzeba to atakować ale przy tym jednym konkretnym piwie się z tym nie zgadzam. Pozdrawiam.

  4. „Określenie ‚craftowe’ które wymyśliłem”… lol człowieku, Ty już totalnie odleciałeś 😀 ale rozumiem, ze chodzi Tobie o zamianę literki „c” na „k”, żeby było bardziej po polsku. Sorry ale powoli zjada Cie własne ego i nie da się Ciebie słuchać.

  5. Mnie ciekawią kulisy przenosin produkcji z Tychów pilsnera. Narosło trochę plotek z tego. To z Tychów podobno było lepsze a i też teoria jest o tym że po prostu chcieli podnieść cenę, bo za 3jkę w sklepach się walało. Generalnie to dziwne posunięcie i do dziś go nie rozumiem.

    • Za mało się sprzedawało w Polsce, wolne moce produkcyjne w Czechach i rzeczywiście chęć „premiumizacji”. Przecież koszt wyprodukowania piwa w browarze w Czechach i w Polsce jest zbliżony, ale można Januszom powiedzieć „to zza granicy, to musi być drogie”.

    • Z tego co pamiętam, produkcja w Tychach była na czas rozbudowy browaru w Pilsnie, aby miał wystarczające moce przerobowe na bycie jedynym producentem. Pamiętam jak dziś, gdy nie kupowałem po 3zł bo drogo – zwykle w marketach było ok. 2,60-2,80zł. I było bardziej goryczkowe, a mniej maślane.

  6. Musisz pamiętać że chodzi o „warzenie piwa” a kto wie może nawet i „ważenie piwa”.
    Jest to proces w którym bierze udział prócz chmielowej zupy także magia i czarodziej.
    Czarodziej – warzelniany a może nawet ważelniany. Warząchew w herbie ma a może nawet w niektórych przypadkach Kopyść (zbieżność nazwiska, przypadek? nie sądzę).

    Po prostu te 5 tygodni ciężkiej pracy musi być tak nazwane, żeby janusze mieli to za elficką magię prawie 2óchsetletnią którą tylko goście z KP znają i ogarniają, a nie za jakieś plebejskie gotowanie ziarna na masową skalę znane od tysięcy lat.

  7. Niestety rację ma PU mówiąc o „warzeniu” w szerszym kontekście.
    W przypadku piwa można używać zwrotu „warzenie” jako określenie całości procesu (również leżakowania)

    Słownik języka polskiego
    warzyć
    1. «utrzymywać coś w stanie wrzenia na pewnym etapie procesu technologicznego»
    2. «o mrozie lub upale: powodować więdnięcie roślin»
    3. daw. «gotować potrawy»
    sól warzona zob. warzonka.
    warzyć piwo «produkować piwo»

  8. W całej tej sentencji chodzi o to, że browar używa tego słowa (warzyć) aby zasygnaliwoać wyjątkowość procesu. Nie urzyją równoważnego (jak część twierdzi) „produkujemy piwo 5 tygodni”, bo to źle brzmi, a „warzymy …” to brzmi dumie 😀

    Większość chyba piwowarów, jak opowiada innym to mówi, że zajmuje się warzeniem piwa a nie robieniem (czy produkowaniem) piwa domowego. Nikt przecież też nie użyje stwierdzenia: „pichcimy piwo” 😉 (no może poza DB 😛 ).

    To że słowa są synonimami nie znaczy, że noisą ze sobą takie same udczucia (czy jak to się tam fachowo nazywa).

  9. te wszystkie reklamy nie są kierowane do znawców tematu do ludzi znających się na piwie do ludzi kraftu tylko do pospolitego klienta który pija zimnego lagera na weekendowych imprezach i tyle wie o piwie że jest ono do picia i ma alkohol nie rozróżniając stylów bo zna tylko jeden.

    • Ba, ja mniemam one nie są nawet do pospolitego klienta kierowane. Wnioskując po wyglądzie klienta/kipera są one skierowane do młodych ludzi, pracowników korporacji, szukających w piwie czegoś więcej niż to co jest „jajcarskich” harnasiach, czy tradycyjnym tyskim. W tym przypadku skupienie się na warzeniu przez 5 tygodni (a tu Pan Tomasz się czepia, bo to skrót myślowy, itp ;P) jest sugestią czegoś ą ę. To jest piwo dla konesera, a nie dla kogoś komu potrzebne jest piwo z charakterem. Wydaje mi się, że Pan Tomasz nie jest targetem dla tych piw. Po chwilowym zastanowieniu się, celowałbym w fana sportu i ojca wielodzietnej rodziny (to chyba Lech) lub, biorąc pod uwagę bycie specjalistą od piwowarstwa domowego, Kasztelana z jego łanami zboża 🙂

  10. http://sjp.pl/warzy%C4%87
    dyskusja daje pojęcie jaki chaos panuje z tym słowem
    Warszawka kompletnie nie pojmuje tego zwrotu który na Śląsku , Żywiecczyźnie, okolicach (i nie tylko) nie jest żadnym „daw.” tylko tu i teraz a „gotowanie” jest naleciałością przywiezioną kilkadziesiąt lat wcześniej przez turystów.
    W tych „procesach technologicznych” nie chodzi o żadne procesy tylko o akcentowanie kultywowania sztuki rzemiosła, konserwatywnych metod wytwarzania, które się nie zmieniają pod wpływem nowej mody.
    Tak to jest jak słowniki piszą ludzie którzy nie pochylą się nad tematem bo im nieco za daleko a słownik piszą z miejsca z którego próbują go narzucać zamiast go opisywać.
    PS: jestem z Łodzi

    • Bo to jest słownik języka polskiego a nie gwary. Swoją drogą to warzy się nie tylko na śląsku i okolicach. Jestem z Beskidu Niskiego, mówię gwarą i też się u mnie warzy – nie często ale zawsze. Co do samego gotować to jest to słowo bardzo stare i raczej nie zostało przywiezione przez turystów. Istniało „od zawsze”, najwyżej znaczenie się uogólniło.

      • Nie znam się więc się wypowiem 🙂 sorry.
        „Warzenie” to jeszcze nie gwara. Może w przyszłości jak słowo pozostanie w jakimś konkretnym miejscu bo w tej chwili używa go jakieś kilka milionów ludzi :).na bardzo dużej przestrzeni kraju.
        Gotowanie to prawdopodobnie jest dość stare słowo ale wg mnie wywodzi się od przygotowania – gotuj się do drogi, przygotuj się do drogi; przygotuj obiad, gotuj obiad ….. i nie ma nic wspólnego z podgrzewaniem składników.

        Do tego podgrzewania zostało przysposobione wg mnie tym samym sposobem jak warzenie zostało przypisane do całego procesu powstawania piwa, ten sam mechanizm zapominania/ pomijania przebiegu czynności/procesu, uproszczenia.
        Czy ten obiad był warzony a może tylko pomieszany ze składników? Cholera wie .. niech będzie gotowany.

        Nie jestem jakimś purystą ale wydaje mi się że w tym przypadku powinno pilnować się logiki tych zwrotów poprzez znanie przebiegu procesu.
        Nie wyobrażam sobie żeby twórcy słowników nie pytali jakiegoś zecera o jakieś pojęcia związane z czcionkami, składem, kapitalikami czy paginą tylko pisali co im do łba strzeliło i się skojarzyło… albo w guglu wyskoczyło..

  11. Bez sensu bicie piany niestety, warzenie czyli robienie, samo przysłowie o tym mówi nawarzyłeś sobie piwa, czyli zrobiłeś coś tam, niekoniecznie piwo ,zresztą warzy (gotuje) się brzeczkę a nie piwo jak by już tak analizować.

  12. Pozostała część tej kampanii też aż prosi się o masakrację i bardzo żałuję, że pominąłeś ją w tym filmie, bo to co się tam opowiada i promuje woła o pomstę do nieba. Weźmy artykuł sponsorowany http://weekend.gazeta.pl/weekend/1,150724,21318704,piwowar-piwo-warzy-barman-piwo-tworzy-kto-mysli-ze-nalewanie.html#BoxSpecImg i takie kwiatki jak „- Piwo, które nalewamy do nie schłodzonego szkła, doznaje szoku termicznego i już po minucie osiąga temperaturę nawet trzynastu stopni, a w związku z tym przestaje smakować tak, jak powinno – tłumaczy Ostrowski.” oraz opowiadanie z poważną miną, że barman nalewając piwo odpowiada za jego smak w takim samym stopniu jak piwowar (na miejscu każdego piwowara zabiłbym autora na miejscu). I ogólnie promowanie Czech i czeskiej kultury knajpianej (skądinąd bardzo fajnej) jako wyżyn dobrego smaku i koneserstwa piwnego.

  13. A Niemcy w Środzie Śląskiej, w browarze Keila (jego budynek wciąż stoi, są w nim ogromne, wysoko sklepione piwnice) warzyli piwo z dodatkiem oliwek (nie wiem, niestety, w jakiej postaci je dodawano i na którym etapie „warzenia w szerszym sensie”). Obok stoi dawna gospoda, w której ogrodzie znajduje się, częściowo zachowany, posąg. Historycy dopatrują się w nim Gambrinusa.

  14. Jak już się tak czepiać to akurat warzenie czyli gotowanie jest najmniej potrzebnym procesem w tworzeniu piwa, no bo przecież, konieczne jest zacieranie, czyli ekstrakcja enzymów i fermentacja i piwo też jakieś wyjdzie.
    Pierwsze piwa tworzone kilka tysięcy lat temu na pewno nie miały warzenia bo to był proces energochłonny.
    Dopiero później zaczęto gotować brzeczkę z ziołami i w końcu z chmielem.

  15. Ciocia Wikipedia:
    „Warzenie piwa – w znaczeniu szerszym pod tym pojęciem rozumie się ogół czynności mających na celu wytworzenie piwa jako gotowego produktu spożywczego. W wąskim znaczeniu warzeniem piwa określa się gotowanie brzeczki z chmielem w kotle warzelnym.”

  16. Jakbyś miał 12 caladobowych dyżurów w szpitalu w miesiącu i 3x popołudniu poradnie rejonowa (oprócz zwykłego etatu) to mógłbyś o północy tego nie zauważyć.
    Ps.
    Skądinąd czekam na merytoryczną odpowiedź Pana Kopyra.

    • Napisałem już wczoraj takich komentarzy kilkadziesiąt, wystarczy przeczytać, ale specjalnie dla Ciebie przekleję jeden z przykładów:

      Wypiekać chleb = produkować chleb. Czy wobec tego sensowne jest zdanie „tradycyjny chleb na zakwasie wypieka się przez kilkadziesiąt godzin”?

      • Wypiekanie i warzenie ,to praktycznie ta sama sytuacja, nazwanie całego procesu produkcji jednym z jego etapów ,tak, że chyba se strzeliłeś w kolano 😉

        • No właśnie nie. Zastanów się na spokojnie. Czy dla Ciebie jest akceptowalne zdanie – tradycyjny chleb na zakwasie wypieka się kilkanaście godzin. Czy akceptujesz takie zdanie, czy jest ono bzdurą?

Dodaj komentarz