Sztosy muszą być drogie!!! [1000+ IBU]

90
839

Od razu zastrzegam, że padają wulgaryzmy, nie oglądać przy dzieciach czy tam przy szefie w pracy. Kolejny raz o cenach. Nie strzymałem. To jest repost z Facebooka i dlatego jest w lustrzanym odbiciu, bo FB sobie nie radzi z obsługą wewnętrznej kamery Iphona. A z kolei YT sobie generalnie nie radzi z lajwami. 

90 KOMENTARZE

  1. Ok, pojawił się filmik, więc powtórzę pytanie 🙂 A więc: czy wymrażanie wnosi jakieś dodatkowe nuty do piwa, czy chodzi tylko o zwiększenie ekstraktu i tym samym alkoholu?

  2. Może trochę z boku tematu głównego ale Moim zdaniem tego typu piwa powinny być konfekcjonowane w butelkach 100 czy 200 ml.! Coś jak Jopejskie z Olimpu. I wtedy tego piwa było by nie 500 a 2500 butelek. Tak to też jest żadna ilość. Ale generalnie piwa ekstremalne powinno się rozlewać do mniejszych butelek.

  3. Obawiam się, że narodowa histeria będzie trwała w najlepsze i niewiele pomogą tłumaczenia że tak działają prawa rynku. Ludzie z dwojga złego wolą żeby sztosy były tańsze i niedostępne niż żeby drogie i też niedostępne. 😀

    • Może to jest pomysł. Założę kanał YT na którym będę uczył ludzi podstaw ekonomii i matematyki. Na jabłuszkach i misiach jak w przedszkolu.

  4. Jak przeczytałem że uważasz że piwo powinno być sprzedawane za 100zł, pomyślałem że Cię ładnie pogieło. Ale argumenty Twoje do mnie przemówiły, 100% racji, szczególnie z tymi spekulantami.

  5. Piwo wyszło naprawde tanio to fakt. Mogłoby być po 50 śmiało i by zeszło tak samo. Za 100 też by pewnie poszło i było wystawiane wtedy za 300 przez spekulantów. Gównoburza na fejsie powstała myślę że jednak przez coś innego. Sam mówiłeś że bardzo chciałeś to piwo spróbować i je dostałeś (nie wnikam czy za darmo czy za 100 nie obchodzi mnie to ale je masz). Jakbyś nie miał takiej możliwości to oczywiście byś przez nogawki nie sikał ale byś się na pewno zawiódł i zdenerwował. Sam chciałem żeby mi to piwo ktoś kto będzie na premierze i miał możliwość zakupu kupił wysłał itd nie za frajer ani nic po prostu wyświadczył przysługę bo sam nie mam możliwości tego zdobyć. Ale jak wstawiłeś post na fejsa to już wiedziałem że cytując siare siarzewskiego znaczy się „no i w pizdu iśmy się napili”. Oczywiście nikt się nie odezwał. Kto dostanie to piwo to zatrzyma na cebulodealsy lub wymiany bo sztos karwa panie mimo że prawie nikt jeszcze go nie pił. Efekt Kopyra… Prunum-srunum, Artezan ty chuju, Lodołamacze…Ten rok naprawdę zaczął się dziko… QUO VADIS KRAFCIE?

  6. Trochę jest tak jak z monetami, dla kolekcjonera wartość wzrasta gdy okazuje się że wybito bardzo małą ich ilość. Takie piwa są właśnie dla największych zapaleńców. Obecny wybór piw jest tak przeogromny że nie wiem komu przeszkadzają wysokie ceny pojedyńczych sztuk. Ja się np cieszę że mamy tani porter z okocimia na wyciągnięcie ręki czy żywiec ape czy te książece golden ale. Bo to jest efekt piwnej rewolucji który widzę na codzień w każdym sklepie.

    • Zgadzam się, to efekt piwnej rewolucji (no może niekoniecznie do końca ten Okocim Porter – chociaż kiedyś był chyba trudniej dostępny, a dziś jakby produkowano go więcej i starano się zrobić konkurencję dla Żywca).

    • „Obecny wybór piw jest tak przeogromny że nie wiem komu przeszkadzają wysokie ceny pojedyńczych sztuk.”

      Pełna zgoda, ale to są dwie różne sprawy.

      Generalnie, to tym słabiej świadczy o ludziach, którzy wieszczą, że skoro teraz Samiec jest po 55, to zaraz w sklepach Kasztelan zacznie kosztować dwie dychy.

      Po prostu od pewnego poziomu z „piwa rzemieślniczego” robi się mniej „piwo”, a więcej „rzemiosło”. Rękodzieło, wręcz.
      I jak idziesz do sklepu po IPA za 6.50, to nie robi dużej różnicy, czy akurat dostaniesz browar A, B i C, czy X, Y i Z (pomijając, że jak jednak komuś robi, to takie IPA jednak prędzej czy później kupi bez problemu).
      Ale jak idziesz po Samca, to idziesz po to konkretne piwo, z tego konkretnego browaru. I przeogromny wybór, nawet innych RISów, niewiele ma do rzeczy.

      Od pewnego poziomu taki sklep przestaje działać jak warzywniak, że jest nalepka: „kapusta, biała, kraj pochodzenia Polska” i bierze się, co jest. Tylko jeszcze ludzie to sobie muszą jakoś przetłumaczyć.

  7. Może jeszcze raz, powoli, napiszę dlaczego (ze pozycji konsumenta) wyjątkowe limitowane (w bardzo ograniczonej ilości) piwo powinno być drogie.
    Na początek, jeśli ktoś twierdzi, że „nie stać” go na piwo za 100 zł, to niech się zastanowi ile wydaje miesięcznie na piwa kraftowe. Załóżmy (dla ułatwienia), że jedno piwo kraftowe kosztuje 10 zł, przeciętny fan kraftu zapewne miesięcznie kupuje więcej niż 10 piw.
    A teraz przykład. Jeśli piwo z sklepie będzie zbyt takie to (wbrew temu co niektórzy twierdzą) prawie nikt go – nie tyle nie kupi – nawet nie zobaczy. Wyprzeda się szybciej niż sprzedawca będzie wystawiał je na półkę.
    Jeśli piwo będzie za 100 zł na półce to oczywiście większość pomyśli: „chyba ich po…ało” i nie kupi. Ale znajdzie się część osób które jednak się skusi. Np. powiedzmy widzę takie piwo w ładnej butelce, oglądam sobie ale widzą cenę i sobie myślę: „przecież za tyle to sobie kupie 10 IPA, stoutów czy innych kwasów” i kupuję. No i po tygodniu, dwóch przychodzę znów do sklepu i widzę, nadal stoi to piwo i myślę sobie: „Hm, w sumie wypiłem te 10 piw, niby dobre ale nic rewelacyjnego. A może by tak spróbować zamiast tych 10 to jedno? Przez tydzień, dwa, nic nie będę pił ale bo sobie wezmę bo zaraz mam specjalną okazję, urodziny, itp.”.
    Inny przykład: mam ustalone sobie, że nie wydaję więcej na piwa niż 50 zł, a tu takie piwo za 100 no więc nie biorę. Ale mijają 2-3 tygodnie, dobrze pracowałem i pracodawce postanowił dać premię 100 zł. Więc co, wydam te pieniądze na coś dobrego, ekskluzywnego, wyjątkowego – idę do sklepu i biorę to piwo.

    Oczywiście to zadziała tylko w przypadku gdy to piwo będzie sobie stało na półkach, a będzie stało gdy cena będzie odpowiednio wysoka aby nie znikło za szybko. A jeśli ktoś twierdzi, że sklep powinien sprzedawać piwo jak najszybciej a nie powinno stać na półce bo przez trzymanie go sklep traci (bo w tym czasie mógłby mieć inne piwa), to trzeba się zastanowić na tym: jeśli (dla uproszczenia) sklep bierze od każdego piwa 10% marży to z piwa 10-złotowego będzie mieć 1 zł, ale od piwa 100-złotowego już 10 razy tyle! Dlatego jeśli zwykła IPA może stać na półce kilka tygodni i sklepowi się opłaca ją trzymać to w przypadku sztosu może trzymać 10 razy dłużej i nadal nie będzie stratny.

    Czy promocje w Lidlach służą klientowi końcowemu? Oczywiście nie, bo przeciętny klient nie ma czasu latać po całym mieście w ciągu dnia i sprawdzać gdzie rzucili już ten towar. Nie będzie się zwalniać z pracy bo jego dniówka jest warta więcej niż to ile zyska na promocji. Kupują to ludzie którym się opłaci powyższe zachowanie i odsprzedaż na allegro. Ja jako klient nie chcę mieć kolejnego pośrednika. Oczywiście sklep robi to po to aby zyskać reklamę a często zawiedziony klient, że nie dostał tego artykułu z promocji przy okazji jak już jest kupi coś innego.

    A sprzedawanie w większości piwa w lokalach na kranoprzejęciach? Jak wyżej, przeciętny klient nie chce szukać gdzie rzucą te piwo i ustawiać się na kilka godzin w kolejce aby załapać się (albo i nie) na możliwość zakupu. Podobnie jak degustacja tylko w lokalu, jeśli piwo jest wyjątkowe chciałbym móc je degustować w wyjątkowych okolicznościach, w skupieniu. Jak widzę zdjęcia z Pubu Artezana, gdzie na degustację Samca Alfa przyszło 20-50 razy więcej osób niż jest miejsc w lokalu, to o jakim nastroju można mówić?

    • Ciekawe ile jeszcze razy będziesz musiał to wklejać pod innymi materiałami 🙂 Wyjaśnione wszystko jak krowie na rowie. Ja już kiedyś napisałem a propo siebie jak ja to postrzegam. Wiem, ile mogę dać za piwo w ogólnym rozrachunku, widzę, jest coś kilka razy drożdże od tego co założyłem, mimo, że to sztos? Nie denerwuje się, trudno, nie tym razem. Jak będzie coś co mnie urzeknie, zrezygnuje z kilku piw na rzecz tego jednego (tak jak pisałeś).
      Każdy ma swój rozum i swój portfel.

      • To ostatni raz to napisałem dlatego tak się rozpisałem. Teraz będę tylko wklejał link do tego komentarza 😛

        W zasadzie to miałem to na FB napisać bo tam największe „niekumactwo” 😉 ale jak na FB to za długi wywód. Tam rządzą commenty typu: „ch..a się znasz”, „piwo za drogie, dawać taniej”, itp.

  8. Kopyr, jeżeli zajmujesz się recenzjami piwa, to przy tym pozostań, o ile chcesz to robić rzetelnie. Wtrącanie się w nie swoje sprawy tylko Ci szkodzi. Przez takie materiały rysuje się obraz polskiego kraftu jako grupa wzajemnego całowania po dupach i ciemnoty bo przepraszam bardzo browar nie wie co jest dla niego lepsze? Musisz wchodzić w ich rolę? Czasem wyobraź sobie że nie jesteś nieomylny, to że jesteś blogerem, piwowarem domowy, sędzią w konkursach niekoniecznie oznacza że musisz się znać na wszystkim. Rozumiem że to jest Twoja opinia, ale Twoja opinia może wyrządzić komuś krzywdę. Piwo to piwo, nic wielkiego naprawdę, zajmij się piwem a nie interesami, nie Twoimi zresztą.

  9. Kopyr – absolutnie nie jesteś uprawniony do publicznego wypowiadania się o cenach piw i ich pozycjonowaniu na rynku!
    Po pierwsze zawsze patrzysz z pozycji producenta (nie konsumenta) – bo takim przecież jesteś „kolaborując” z Widawą i otrzymując z tego powodu odpowiednie gratyfikacje.
    Po drugie – nawet jeśli zapłaciłeś za jakieś dwa piwa to pięćdziesiąt, czy sto innych wypiłeś za darmo dostając je gratis do domu, lub pijąc na eventach. Nie są to więc w zdecydowanej części twoje wydane ciężko zarobione pieniądze i problem cię po prostu zasadniczo nie dotyczy.
    Po trzecie – „współpracujesz” z browarami, a dużo rzadziej (o ile w ogóle) z hurtowniami, lub sklepami końcowymi, więc w twoim interesie jest, aby to browary zarabiały najwięcej.

  10. Pie.. Hipolicie. Czemu zaglądasz browarom w kieszenie? Sam się frustrujesz jak ktoś zarzuca Ci współpracę z browarami, jak ktoś pisze że się sprzedałeś itd., jednocześnie argumentując, że to Twoja praca. No to w browarze też mają ludzi od marketingu i też mają księgowych i chyba każdy potrafi policzyć ile ich piwo kosztowało i ile chcą na nim zarobić. A może właśnie (choć to mało prawdopodobne) – piwo kosztowało 5zł od butelki i zysk 20zł na butelce ich satysfakcjonuje, a wiedzą że pomimo otoczki, piwo nie jest smakowo sztosem i po 50/100/wstaw_dowolną_kwotę nie zejdzie? Najlepiej uczymy się na błędach i jak będzie piwo na rynku wtórnym po 200 zł, to może ktoś w browarze stwierdzi, że dział sprzedaży jest do – skoro dałeś przyzwolenie na wulgaryzmy – dyscyplinarnego wypierdolenia. I za rok zrobią drożej, tak jak Artezan zrobił z Samcem.

    Trochę z tego filmiku wychodzi jakbyś chciał ustalać każdemu browarowi ceny piw. Szkoda tylko, że tak samo nie jedziesz z piwami w cenach 8/12/16 zł, które nie są warte więcej niż przeciętny Harnaś.

  11. Rzeczywiście „g’wno burza”. Ale nie chodzi tutaj o jakieś podstawy ekonomii, prawa rynku itp., itd. Tylko o świadomość piwa jako trunku w społeczeństwie. Jak coś co od kilkudziesięciu lat kojarzy się z taniochą może kosztować więcej jak 10zł. No ludzie!! 😉 A no może. Bo kubki smakowe mają też ludzie którzy piją dla smaku a nie żeby pić dla samego picia. I mają też kasę, Dawniej homary były pożywieniem biedoty a dzisiaj? Piwo też ewoluuje w stronę klienta, który ma pieniądze. I oczekuje nie tylko smaku ale też oprawy (opakowania), jakości oraz najważniejsze – wyjątkowości. Z tym ostatnim na razie najtrudniej się przebić z tego powodu od którego zacząłem – piwo? wyjątkowe? coś co normalnie kosztuje 2 zł. No ludzie!!! 😉

  12. Łojezu, a ten Koper to znowu przez 10 minut macha butelkami i mówi, że ma je za darmo, a my ich nie kupimy!!!1!!1111 ;p

    A tak poważnie – z tego, co zrozumiałem, to sklep od „Artezan ty chuju”, nie puścił tego, bo 55 złotych, tylko bo raptem 4 butelki.
    Nie ukrywajmy, jak są 4 butelki, to nawet w tej cenie, jak się nie mieszka w promieniu 10 bloków od sklepu, to nie ma nawet po co butów zakładać.

    Inna sprawa, że mogło się jeszcze dołożyć do zdenerwowania, że naobiecywali 5 krewnym i znajomym królika, i to po kilka butelek (no bo przecież koniecznie trzeba kupić: dla siebie, na leżak i ma wymianę), a tu przyszło tylko tyle.
    Że niby nigdzie tak się to nie odbywa?

  13. Witaj, chciałem poruszyć kolejną paranoje, chciałem zamówić piwa przez internet i niestety, o ile można co prawda zamówić przez net to już odebrać trzeba osobiście.
    ebrowarium i piwoteka tak już też ma, paranoja czystej postaci

    • Ta paranoja to „Ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi”. Nie wolno w Polsce sprzedawać alkoholu wysyłkowo.

  14. Mokry sen Kopyra – w jednym ze sklepów internetowych dostępna aż jedna butelka Prunum w promocyjnej cenie 2137 zł. Wolny rynek zadziała, kto chce i kogo stać to przecież kupi.

  15. a niech takie piwo kosztuje nawet 1000 zł za 0,33l , przecież nie musimy tego kupować. Niech leżakuje na półkach sklepowych aż się zepsuje. A tak na poważnie to można zapłacić 100 czy 200 zł za dobre piwo ale niech to będzie piwo sesyjne a nie jednorazowy strzał. Kupując pierwsza i ostatnią warkę nie wiem na co mogę trafić. Szkoda mi wydać 100 zł na kota w worku. Nie wiem czy to piwo warte jest swojej ceny, czy jest wolne od wad itd. Wydając taką kasę chciałbym kupować coś specjalnego a zarazem coś czego jestem pewien.

    • Tylko taki Artezan nie wypuściłby Samca z ewidentnymi wadami.
      Jak im 3 (2?) lata temu skwaśniało na leżaku, to przecież wylali…
      W tym roku też, były knajpy, które trzymały Prunum z zeszłorocznej warki, i w końcu go nie sprzedały, bo zdziczało (Piwoteka w Łodzi).

      To rzecz jasna nie dotyczy Spółdzielczego, bo nie wiadomo, czego się spodziewać. Ale i pewnie właśnie dlatego to piwo nie kosztuje tyle, ile Kopyr by chciał.

    • I dlatego to piwo powinno dużo kosztować, żebyś Ty i grono innych osób myślących tak jak T (zachowawczo) nie kupiło tego piwa i czekało na kolejną warkę.

  16. Ja tam uważam, że masz rację. 🙂 A jestem z tych, co nie kupią piwa po 100 zł, bo po prostu nie 😛 Ale nie wkurza mnie fakt istnienia takiego piwa, tak samo, jak nie wkurza mnie to, że szminki MACa kosztują ponad 100 zł, a Don Perignon chyba z 1000 zł. 😉

  17. O ile nie widziałem jeszcze tkanej etykiety na piwie, to w szerszym kontekście nie jest to jakoś specjalnie innowacyjne. Mołdawskie tanie wina owijają w takie szmaty 😉

  18. To jakaś plaga z tymi „tanimi sztosami”. Teraz Browar Janaogłasza, że ma (aż!) 100 butelek Oktavio BA i cena na pewno nie przekroczy 50, a nawet 40 zł.

    Może niech uwarzą jeden gar 20 litrowy, wymrożą, zabeczkują i wypuszczą w 0,75-litrowe butelki i sprzedają po 15 zł, żeby miało okazję trafić do każdego… i tak.

    • Niech kopyrom i innym blogerom rozdają bo to zawracanie du… wypuszczać na rynek 100 butelek piwa. Najbardziej bawią mnie komentarze na fejsie z pomysłami jakiejś reglamentacji… no ja pier.. jak za PRLu.

      Naprawę mnie i wielu moich znajomych coraz głupsze pomysły zaczynają do kraftu zniechęcać.

      • Zniechęcają? I co, obrazisz się i za karę będziesz koncernowe lagiery pił? 😉
        To że sztosy są drogi czy w małej ilości to nie będziesz pił np. Pacyfika albo innych APA, IPA czy stoutów – fascynuje mnie Twoja logika 😉

        Ludzie, jest ponad 1000 nowych piw rocznie, kilka dziennie, a Wy się oburzacie bo 4-5 piw jest za drogich, w zbyt małej ilości w stosunku do chętnych.

        Ja z całych tych sztosów kupiłem rok czy półtora temu pierwsze BW BA od Doktorów w sklepie i dwa Kordy bo akurat były w lokalu w którym byłem. I jakoś żyję z tym nie gorzej od tych bo starają się nadążyć za każdą rewelacją.

        • Po prostu będę pił mniej piwa i oleję polskie browary bo jak przychodzę do sklepu to zaczynam zauważać, że ceny wielu polskich piw są wyższe niż podobnych importowanych. Dzisiaj bardzo dobry Ris z De Molena kosztuje mniej niż jakiś Doctor Brew zalegający miesiącami na półce. Zdarzają się piwa z USA tańsze niż podobne polskie co jest jakimś absurdem. Nawet zwykłe ipy z wielu browarów maja zauważalnie wyższe ceny niż rok temu.

          Po drugie wytłumacz mi po cholerę browar warzy piwo w ilości 100 butelek? Po co w ogóle zawracać tym dupę klientom? 100 butelek to może sobie uwarzyć piwowar domowy żeby znajomym rozdać a nie komercyjny browar.

        • Fakt, te 100 butelek z Jana wygląda trochę dziwnie. Być może mieli tylko jedną beczkę – 200l, ale wówczas piwa powinno być przynajmniej z 500 butelek 0,33l. No chyba, że to taki chłyt marketindody.

        • Może były granaty albo im się coś wylało i tylko te 100 butelek uratowali 😉

          A może faktycznie warzyli to na domowym garze 😛

  19. „Nie mają chleba? To niech jedzą ciastka!”. Tyle w temacie egalitaryzmu, jaki miały z sobą nieść rzemieślnicze piwa, w przeciwieństwie do elitarnego świata „drogich win”. Całkiem niedawno taki argument podnosiłeś, tymczasem piwa gonią wina i cena za najlepsze krajowe egzemplarze wędruje w stronę 100zł, podczas gdy kosmicznie dobre i przygotowane w tak rzemieślniczy sposób, o jakim nie masz pojęcia, wina naturalne, choćby od Laureano Serres’a, mogłem niedawno kupić za 80-90zł. Wtedy wydawało mi się to przydrogo, ale w kontekście ostatnich wydarzeń w piwnym krafcie, zaczynam zmieniać zdanie.

    Zgadzam się, że nie da rady ostatnio spróbować wszystkich ciekawych krajowych piw (nie chodzi bynajmniej o kasę, lecz o problem z dostępnością, uzależnioną od lokalizacji) i widząc, jaki się tu robi smutny wyścig szczurów po upragnioną fotkę z Imperium, Samcem, Bubą Extreme… zaczynam czuć taki sam smrodek, jak na niektórych smętnych degustacjach win. Rzemieślnicze piwa skusiły mnie ogromną paletą smaków, świeżym powiewem rewolucji i ogólnie radosną atmosferą w kontekście tego, że: patrzcie, Polak potrafi!

    Tymczasem i tutaj dociera smrodek pseudoelitaryzmu i czuję, że lada moment całkiem wysiądę z kolejki zasuwającej w kierunku „O, tego trzeba spróbować!”, by z przyjemnością, bez ciśnienia i na luzie wypić sobie przesmaczne piwa od browarów, które ogarnęły już temat stabilnej, wysokiej jakości i inwestują w rozwój, oferując świetny produkt za adekwatną do niego cenę. Tego samego (ochłonięcia), życzę wszystkim rozgorączkowanym.

    Na marginesie współczuję Doktorkom, bo starałeś się ich wysoko wypozycjonować, a okazało się, że jednak „ciemny lud” nie wszystko kupił i teraz zaczyna się nieudolne schodzenie z ceny za sztosy (vide niedrogi porter).

    Zamykając zaś temat piw, Twoimi wycieczkami do świata win (które lubię na równi z piwami, a ogarniam nieco lepiej), proszę, byś je ograniczał do minimum, bo wychodzi wtedy z Ciebie „Januszowatość” (przykładowo poprzez twierdzenie, że nie ma win słonych) i siłą rzeczy traci się sympatię do kogoś, kto tak bardzo obnosi się ze swoją ignorancją. Walka – niemalże z narażeniem życia – z korkiem od cedru, niech będzie puentą w tym temacie.

    Wiem, ze pięknie przyrasta Tobie oglądalność (adekwatnie do kasy na koncie, umacniającej pewność obranej drogi), ale to nie znaczy, ze warto tracić stałych „oglądaczy”, bo zapewne jesteś również świadom syndromu wyrastania z Kopyra. Jesteś bystry, potrafisz pracować nad sobą, podrzucam więc to pod rozwagę, a może zdołasz pozyskiwać obiorców nowych, nie tracąc starych, takich jak ja. Powodzenia.

  20. Złościsz się jakbyś nie wiedział w jakim kraju żyjesz. Polska to nie kraj tylko stan umysłu… jak u ruskich.
    A ty się dziwujesz … rozejrzyj się i spójrz co się wokół dzieje, skądś ta mądrość się musiała wziąć.
    Edukuj głupców ale nie wyrywaj sobie przy tym włosów z głowy bo… niedługo Ci ich zabraknie… no i szkoda zdrowia.

    Zdrowia życzę 🙂

  21. Przede wszystkim pierwszą konsekwencją takiego gadania jest to, że w 2017 roku piwo przestało przyjeżdżać do sklepów. Cyrk z hurtowniami, znikające butelki na trasie browar-sklep, walka cenowa w sklepach, jak tu zarobić więcej, komu nie dać, przed kim schować itp. To klient ma się bić o piwo? Dobrym rozwiązaniem jest bojkot przez klientów takich praktyk. Robią sobie żarty z ludzi i trzeba pokazać sprzeciw. Jeśli browar podnosi cenę za swoje piwo trzykrotnie, nie kupować i kupić sobie 7 innych! Wariaci niech kupują, choć i to po pewnym czasie minie, gdy rynek zagęści się samymi supersztosami po 100 zł, bo i do tego pewnie lada dzień dojdzie.

  22. Jak czegoś jest mało, jest dobre (albo dobrze wypozycjonowane) i do tego w wykonanie tego trzeba było włożyć dużo pracy to musi być drogie – nie ma innej opcji. Jakoś nie słyszałem żeby się ktoś oburzał, że jakaś whisky kosztuje 300 czy 500 zł za butelkę a przecież można kupić za 4 dyszki i sponiewiera tak samo.
    Nie piłem Prunum, nie piłem Buby ani innego Samca, piłem za to Portera ze szwestką, bo wszedłem do sklepu i sobie stał, bez niczyjej łaski, zapisów, kolejek, odkładania i innych zabaw.
    Chętnie bym spróbował takiego przemarzniętego piwa ale z harcerstwa już wyrosłem i zabawa w podchody już mnie nie bawi. Do specjalistycznego sklepu chodzę raz w miesiącu po wypłacie i robię sobie zapas, jak będzie stała Buba czy inne zmarzliny to wezmę a nie to nie. Poczekam, aż browary bedą tego warzyć trochę więcej i będzie kosztowało tyle żeby można było kupić normalnie.

    • P.S. To jest dokładnie tak, jak mówi Tomek. Te piwa zobaczycie w odsprzedaży, po tyle właśnie ile one powinny kosztować. 😀

  23. A kopyr wrzucił film i lurkuje sobię nitkę popijając wymrażanego Van Pura 10 😀

    Januszerka tym piwem już kwitnie a ja zaczynam uczyć się mieć już na to wyjebane. Chciałem kupić ale się nie da. Trudno. Niech się całują po fiutach ci co mają i wymieniają na buby sramce i srunumy ewentualnie inne pokitrane piwa które nie są tego warte ale już ich nie można kupić. Sklep dostaje 4 butelki piwa a za tydzień ktoś chwali się całą zastawioną półką Samca. To chore ale trzeba się zdystansować do tego i niech im karwa kwaśnieją te sztosy 😛

  24. Szerszym pytaniem w tej dyskusji, które należy sobie zadać jest dokąd zmierza craft. Czy chcemy aby był nadal nieco droższym ale rzemiosłem dla każdego, kto ma przede wszystkim pasję a nie pieniądze, czy też ekskluzywnym hobby dla wybranych osób posiadających bardzo wysokie zasoby, jak jest z wystawami sztuki czy też kolekcjami winnymi. Zauważyłem za granicą, że piwa typu „craft” są mocno pozycjonowane w stosunku do zwykłych piw jako droższe dla hipsterów i biznesmenów, i trochę mnie to zmartwiło bo chyba nie o to chodzi w rewolucji piwnej….

  25. Kopyr podnieca się etykietą a doszło do takiego absurdu, że ta etykieta stanowi 1/3 ceny gotowego produktu 🙂

    A co do tych „sztosów” to najzabawniejsze, że to określenie ma dużo więcej znaczeń negatywnych niż pozytywnych. Najlepszym, ze wszystkich jest slangowe określenie mianem „sztos” stosunku z prostytutką 🙂

  26. Moim zdaniem powinieneś omijać temat wykorzystywania swojej popularności w branży w celu sugerowania cen sztosów, któryś raz sugerując że musi być drogo. Takim zachowaniem dzielisz miłośników na lepszy i gorszy sort. Mnie akurat stać na to żeby kupić piwo za kilkadziesiąt złotych, ale chciałbym postawić się w roli Janosika. Prawdą jest że Spółdzielczy to browar dający pracę osobom niepełnosprawnym oraz dlatego że chce być w porządku sprzeda za 25 zł. Jeżeli ktoś też popiera ich inicjatywę może ich wspierać kupując ich piwa na co dzień a nie tylko kupując sztos od wielkiego dzwona, lub po prostu przelewając na ich działalność darowizny. Ustalili taki poziom ceny który zadowoli ich pokrywając koszty produkcji i da pewien zysk, jak sądzę po to żeby dać możliwość części ludzi którzy na co dzień go wspierają kupując ich piwa, a nie dla zarobionego Janusza który kupi sobie sztos za 200 zł bo go stać. Spółdzielczy przełamał jednocześnie cenotwórstwo dla sztosów w stylu 50+, i to moim zdaniem duży ukłon w stronę klientów i odbiorców. Chociaż zgodzę się z Tobą że piwa o tak dużych kosztach produkcji, trudne technologicznie oraz wypuszczane w małym nakładzie muszą być droższe, bo podyktowane jest to zwykłą logiką oraz innymi zależnościami ekonomicznymi. Piwa unikatowe są jednak też swojego rodzaju nagrodą dla wszystkich wiernych klientów, a nie tylko dla tych których będzie na nie stać. Browar Spółdzielczy tym pewnie się kierował jak się domyślam, bo przy nakładzie 500, 1200 czy 2000 butelek nawet gdyby zarobili 100zł na butelce to fortuny by na tym nie zarobili, z racji zbyt niskich nakładów i długiego czasu produkcji. Ustalając cenę należy więc zachować też zdrowy rozsądek żeby nie przeholować z targetem.

  27. Panie Tomaszu, mam wrażenie, że mija się Pan z odczuciami sporej części klientów kraftu. Tu nie chodzi o cenę, o to, czy butelka piwa kosztuje 15, 50 czy 100 PLN – ale o coś zupełnie innego. Ten rynek opierał się o to, że klienci mieli poczucie, że producenci są blisko nich, znają ich upodobania i potrzeby, zwyczaje i zasoby. Tymczasem po akcjach takich, że IP było w zeszłym roku spokojnie do dostania za ok. 23 PLN, a Samiec po ok. 15 PLN, w tym roku obydwie pozycje są praktycznie nie do dostania – IP po nawet nie wiadomo jakiej cenie (80 PLN?), a Samiec po ok. 55 PLN (przy okazji – argument im droższe, tym bardziej dostępne tym samym okazuje się zupełnie nietrafiony), klienci poczuli się oszukani. Browary jakby sztucznie ograniczyły podaż i wywindowały cenę, zaczęły się ścigać, kto wypuści piwo w jak najmniejszej ilości po jak najwyższej cenie. I oderwały się od klienta. Podział my i oni się rozpoczął. Być może było to nieuniknione, nie wiem. Ale jeśli to pójdzie w tą stronę, to rynek się zmieni. Można to różnie nazywać – dojrzeje, skomercjalizuje. Ale podstawy, na których opierał się ten rynek od początku zostały zachwiane.
    Pan tego nie rozumie, ponieważ nie jest Pan bezstronnym obserwatorem rynku, tylko w ten czy inny sposób Pan na tym rynku zarabia. Nawet jeśli kupi Pan butelkę piwa za 300 PLN, to i tak zarobi Pan na tym kolejną recenzją. Więc te rozważania nie brzmią wiarygodnie.
    Na koniec – używa Pan naprawdę karczemnego języka w sprawie, która tego absolutnie nie wymaga. Nie różni się Pan w tym zakresie od tych, którzy wyzywają jeden z browarów od ch..ów.

        • Bo za 1000 zł, to sprzeda się może ze 3 sztuki. Maybach też nie kosztuje miliard dolarów. W każdym przypadku istnieje cena, przy której nikt nie kupi danego produktu. Chodzi o to, żeby cena była zbliżona do ceny równowagi, a nie wzięta z dupy.

        • Rozumiem, że Pan najlepiej wie, jaka jest cena równowagi, a jaka wzięta z dupy. To i tak nie zmienia tego, że jeśli raz jest coś dostępne w przystępnej cenie, a potem jest niedostępne z kilkukrotnie wyższą ceną, to argumenty o tym, że cena cokolwiek tu reguluje brzmią niewiarygodnie.

        • Ale, stary do kogo Ty masz pretensje, do niewidzialnej ręki rynku? Jeśli piwo zniknęło w ciągu kilku minut, to znaczy, że cena była sporo poniżej ceny równowagi.
          Znając ceny piw importowanych, interesując się tym od ponad dekady jestem w stanie przewidzieć jaka cena jest za niska, a jaka za wysoka. Tak samo jak filatelista jest w stanie wycenić znaczek, a Mirek handlarz paska w tedeiku. Kwestia doświadczenia.

        • A słyszał Pan o tym, że można, zamiast ceny, zwiększać podaż? To też jest mechanizm rynkowy.
          I nie stary, ja się do Pana zwracam grzecznie. Chociaż, ten filmik przekonał mnie, że kultury rzeczywiście Panu brakuje.

        • Po pierwsze, wyluzuj, bo ja tu do Ciebie po przyjacielsku, a Ty mi tu focha strzelasz. Po drugie, to nie wiem czy wiesz, ale nie da się łatwo zwiększyć mocy produkcyjnych. To nie Tychy, które chodzą na pół gwizdka. Liczba tanków, ilość powierzchni magazynowej, wreszcie choćby kapitał obrotowy nie pozwalają na szybki i łatwe zwiększenie podaży.
          PS: przypominam, że netykieta wymaga pisania sobie „na ty” w polskim internecie. I to już z grubsza od ponad 20 lat, więc to dość stara tradycja.

        • Rok temu moce były ok, w tym zabrakło. Ciekawe.
          P.S. Ja się zwracam ku tradycjom starszym niż te 20 lat. Czym jest 20 lat wobec wieczności?

        • Jak podaż nie wzrosła ani nie zmalała a produktu brakuje no to chyba wydaje się logiczne, że popyt wzrósł. A może jednak to nie są takie intuicyjne sprawy? Podejrzewasz jakiś siseg?! 😉

          Chyba jedna założę ten kanał gdzie na prostych przykładach będę tłumaczył podstawowe sprawy ekonomiczne…

        • Skąd wiadomo, że podaż nie spadła? W moim odczuciu tak się właśnie stało.
          Ekonomia to nie tylko prawo popytu i podaży. Jak pisałem, ten rynek miał swój specyficzny wizerunek, który właśnie jest niszczony. To też jest element ekonomii, tyle że nie klasycznej.
          Sisegu nie mogę podejrzewać, szczególnie, że nie wiem co to słowo oznacza.

        • Spisek nie. Raczej modę. Chęć popisania się, jakie to mocno poszukiwane piwo się wypuściło. Jest to sztuczne i konsumenci to czują.

  28. Miałem się powstrzymać od komentarzy typu „no to już mu całkiem odwaliło w dekiel” no ale jak? No jak? Taki komentarz sam się ciśnie na usta. Z całym szacunkiem Tomku.

    Przypadkiem kupiłem butelkę tegorocznego Samca za 55 zł właśnie, ale zapewniam, że jakby był po 80 zł to bym go olał, poszedł do sklepu specjalistyczmego i kupił sztos RISa od Hoppin Frog albo Port Brewing.

    Samiec nie był za tani. Problem jest, owszem, ale moim zdaniem przede wszystkim z dystrybucją.

    Dobrym i rozsądnym pomysłem, rozwiązaniem byłoby to,żeby sprzedawali go tylko w swoim pubie. Dostępność taka sama dla wszystkich.

    • I właśnie o to chodzi, że

      Przypadkiem kupiłem butelkę tegorocznego Samca za 55 zł właśnie, ale zapewniam, że jakby był po 80 zł to bym go olał, poszedł do sklepu specjalistyczmego i kupił sztos RISa od Hoppin Frog albo Port Brewing.

      Po prostu Ty nie pożądasz Samca tak mocno jak Hoppin Froga, a wierz mi, że są tacy, którzy wolą wypić genialne polskie piwo, a nie nawet genialniejsze amerykańskie. Dla Ciebie Samiec nie był wart 80 zł, ale jestem przekonany, że znalazło by się 2000 osób dla których byłby tyle wart. Tylko nie mogli go oni kupić. I o tym jest m.in. ten film.

  29. Pisałem już o tym, ale równanie cen polskiego kraftu do zagranicy jest nieporozumieniem bo to wciąż nie ten poziom. Nie mówię że to nieosiągalny poziom dla polskich kraftowców, ale wciąż nie jest taki jak wspomnianego Hoppin Frog, Port Brewing itp.

    Zgadzam się z Tobą, że sprzedaż takich „sztosów” powinna być w jakiś sposób unormowana, a nawet powiedziałbym ucywilizowana. Bo uważam że to wciąż nie jest normalne, że pan z coraz bardziej znanego monopolowego z Legionowa ma lepsze dojście do sztosów takich jak Samiec Alfa czy Imperium Prunum niż wszystkie piwne sklepy specjalistyczne w Warszawie razem wzięte. Bogu dzięki że ten pan ma takie dojścia, bo dzięki niemu ja mogę tych piw spróbować.

  30. Niestety ale Kopyra tym razem opowiadasz bzdury. Mieszkam we Wrocławiu w pobliżu popularnego sklepu z craftowym piwem i widzę, że te drogie wcale nie schodzą, nawet jak ich nie wyszło zbyt dużo. Niestety ale cena musi być odpowiednio skalkulowana bo obecnie piwa craftowe to już nie jest taka rzadkość jak kiedyś i jak ktoś już pił barley wine leżakowany w beczce po czymś tam i zapłacił za niego 15-25 zł to nie kupi obecnie takiego piwa za 50 a tym bardziej za 100 zł.
    I teraz powiem ci co się dzieje z tymi drogimi piwami w sklepach, po miesiącu są już o połowę tańsze, a po dwóch miesiącach schodzą po kosztach czyli po 5-8 zł. Wystarczy poczekać.

  31. prawda jest taka że kumulacja sprywatyzowanego browarnictwa w Polsce ujawniła cechy właściceli juz pseudo browarów – szybko i z zachodnią technologią pod naszymi markami szczyny , masówa itp. a w krafcie niby okey piwko ręcznie robione lekki snobizm zaczyna brac górę, i bierze górę też cena a po ile go, limitowane wersje, cytowane prunum srunum Piwosze miało być smacznie i ok cena . Ja chodzę na 5 piw minimum do posiedzenia dyskusji a nie na jedno za 50 zeta, i od pijaków mi nie wypominać, brak logo na kapslu nigdy mi nie przeszkadzał. podobno jest kapsel drozszy od chmielu w piwie

  32. Nie mogę jak ludzie nie mogą przeżyć tego, że jakiegoś piwa nie spróbują bo jest zbyt drogie, lub niedostępne. Tomek dobrze mówi niech sztosy będa drogie by browarom opłacało się je robić, a przecież nie każdy musi tak drogie piwo pić. Ktoś będzie pier… się z wymrażaniem, czekaniem, beczkami by później sprzedać za bezcen, lub jeszcze do interesu dołożyć? Co fakt to fakt jak ktoś wcześniej napisał, niektóre piwa postoją w sklepie po czym stanieją z 50 zl na 10 zł ponieważ nikt nie kupi za początkową cene. Każdy ma prawo wyboru i nikt nikogo do niczego nie zmusza. Trafię na sztosa w sklepie, będzie mi odpowiadała cena to kupie.Będzie zbyt drogi popatrze, wezme możę coś innego i wyjde bez żalu czy złości, że ku… takie drogie poj.. ich? Jest drogie jak każdy towar wyróżniający się czymś szczególnym. A czy się opłaca kupić czy nie to już każdy musi sobie na to odpowiedzieć.

  33. Takie gadanie działa tak, że hurtownie kombinują. Idąc tym tokiem myślenia, że ‚sztosy muszą być drogie’ to hurtownie wcale nie powinny sprzedawać Samca do sklepów w Polsce, tylko od razu sprzedać całość za granicę dwa razy drożej. Już dochodzi do kretynizmów typu ‚kup pan skrzynkę, zrób największe zakupy, napisz wierszyk, to może jak cię wylosujemy to kupisz’. To tylko jeden z przykładów. Inny jest taki, że od DWÓCH LAT ani jedna butelka Samca nie dotarła do Szczecina. Dlaczego? Nikt nie wie. Piwo znika w trasie. Było przecież rok w rok zamawiane. Na maile do browaru Artezan nie odpowiada, co ich to zresztą obchodzi klient i konsumenci, i co się dzieje z ich piwem po wysłaniu do hurtowni, byle hajs się zgadzał. Inne sklepy w kraju podostawały po 3-5 butelek, prostą matematyką to się nawet nie składa. Na rynek puszczone zostało ok. 2000 butelek, to licząc po te przykładowe 5 sztuk musiałoby być w Polsce 400 sklepów z piwem kraftowym, a tyle przecież NIE MA. Później czytam, że w jakimś pubie w Warszawie stoi kilka sztuk Samca po 120 zł za butelkę, wnioski nasuwają się same. Robicie sobie żarty z klientów, później kto inny robi sobie jaja z was.

    • To akurat jest w miarę proste. Popatrz na przykład na miejsca, które teraz (powiedzmy, 2-3 dni temu) chwalą się, że mają okazyjnie jeszcze AŻ 4 świeżo zdobyte butelki – i to może jeszcze samo w sobie nic nadzwyczajnego (zwroty do hurtowni itd.). Ale jak przy tym „chwalą” się otwarcie, że poprzednia dostawa „rozeszła się wśród załogi”, to pozwala sobie mniej więcej wyrobić wnioski o jakości rynku. I bynajmniej nie brzmią one „frontem do klienta”.

    • Tak, bo hurtownik to człowiek z kosmosu i nie wie, że jest popyt na jakiś produkt – dopiero Kopyr musi mi to powiedzieć. Oskarżanie Kopyra o to, że to przez niego sztosy są drogie i niedostępne to jak oskarżanie lekarza, który zdiagnozował komuś jakąś chorobę o to że to przez lekarza 😀

      A to, że piwo „znika” po drodze to przecież Tomek tłumaczył, że tak się dzieje dlatego, że browar wypuszcza od siebie piwo w zbyt niskiej cenie. Hurtownikowi (jego pracownikom) opłaca się nie sprzedać dalej tego piwa tylko zatrzymać je, bo będzie mógł np. wymienić je na jakieś inne za które zapłacił by więcej niż zarobiłby na sprzedaży tego pierwszego.

      A przy okazji czego oczekujesz od browaru? Aby kontrolował rynek i zakazywał sprzedaży pewnym osobom a innym nie? Czy hurtownik czy inny pośrednik nie mam mieć prawa nabyć produktu w sprzedaży którego pośredniczy, czy ma najpierw go sprzedać do sklepu a potem iść do tego sklepu i go sobie kupić do domu?! 😛

Dodaj komentarz