Hype is good!!! [1000 IBU]

64
101

Afera #ImperiumPrunumGate zatacza coraz szersze kręgi i… to dobrze. To bardzo dobrze. Bo hajp jest dobry i… pożyteczny.


64 KOMENTARZE

  1. a ja pier* te cale prunum i tyle, kazdy sie o nie zabija, ceni jakby to bylo jakies zloto ktore nagle doprowadzi cie do orgazmu… wariactwo! Ide do sklepu biore Adriatico, Imperialnego Nafciarza Dukielskiego, Cup Cake, Mr. Hard’s Rock American Man, Deep Dark Sea, coś tam jeszcze w miare dobrego i huk… nie ma do tego takich kolejek zeby nagle tego nie bylo; nie rozumiem jak mozna sie tak nakrecac na jedno piwo… ludzie!!! opamietajcie sie…

    • Rzirek – dokładnie wyszedłem z takiego samego założenia jak Ty. Dałem sobie spokoj, bo zapisy, bo loteria, bo w sklepie nie kupie, bo nie jestem ich stałym klientem. Porażka. Popieprzyłem całe to imperium prunum i kupiłem taki zestaw jak wymieniłeś powyżej.

      • No proszę, i niech ktoś powie, że sklepy straciły na braku IP? To już kolejny komentarz osoby, która zamiast niedostępnego IP, kupiła w zamian kurzące się importery 🙂

  2. Gadasz głupoty ostatnio. Nie chodzi o hajp, o to czy to piwo jest czy nie jest tyle warte, tylko o to że większa część kasy za to piwo idzie do spekulantów a co gorsze, chcąc kupić krajowe piwo muszę zapłacić drugie tyle niemcowi? za co? chore! Oczywiście zaraz powiesz wolny rynek… mam w dupie taki wolny rynek.

    Na potwierdzenie moich słów powiem, że miałem ‚zaklepaną’ obecną warkę ImperiumPrunum ale wycofałem zamówienie ze sklepu, bo to nie ma sensu. Gdyby browar tyle chciał – dałbym.

    Jedyne co się zgadza w Twojej wypowiedzi to to, że browar wizerunkowo wyszedł na frajerów.

    Emocje to by były jakby była szansa normalnie kupić to piwo i je zdegustować wieczorem na luzie przy kominku.

  3. W „moim” winnym świecie problem ceny jest jeszcze bardziej widocznym. Od lat toczy sie dyskusja czy butelki burgundów z Domaine de la Romanée-Conti są warte po 2 tysiące euro za butelkę (cena aktualnych roczników, archiwalne to jakiś kosmos) . Uważam, ze smak nie jest tego wart, ale otoczka tak. Płacisz za „najlepsze wino świata” za „dotyk luksusu” , za „członkostwo w elitarnym klubie” itd.
    Z drugiej strony jednak mamy ograniczone środki i zasadnym jest postawić pytanie czy lepiej zamiast 250 euro za kieliszek nie wydać tych pieniędzy na 10 butelek wina od młodych ambitnych bezkompromisowych winiarzy/browarników i wesprzeć ich w działalności.
    Trzeba pamiętać, że kiedy kupujemy coś piwo/wino wspieramy też jakiś model produkcji , jakiś pomysł. Nasze wybory są ważne, a cena jest tu wtórna

  4. Ok. Hajp jest dobry ale wku..wia ludzi

    Btw. Apropo Janusza to jest w biedrze dla niego Cechowe IPA plus jakieś jeszcze Pilsy i APY z Manufaktury. Przekaż mu proszę 😉

  5. Dajmy już spokój. Kto miał się napić ten się napił. Są w życiu ważniejsze sprawy niż piwo. Choćby nie wiem jak zajebiste.

    Wiadomo, że na temat cen będzie wieczny spór. Tomasz stoi po stronie browarów/sprzedawców itd. Czemu z resztą trudno się dziwić (żeby nie było nie mam o to pretensji; rozumiem taki punkt widzenia). Zrozumcie, że hype w branży w jakimś stopniu wpływa na biznes nie tylko browarów czy hurtowników ale też blogerów i całej otoczki.

    Niestety we wszystkich prezentowanych tu wywodach pomijany jest punkt widzenia konsumentów.
    W jednym z ostatnich materiałów była mowa że koszta produkcji w PL czy DE są podobne. Skutkuje to tym, że ceny u nas jaki i zachodnich sąsiadów również są na zbliżonym poziomie. Tylko zapomniano o jednym. ZAROBKI! Fajnie się gada mogąc pić PL kraft praktycznie za darmo. Na festiwale jeździć bez portfela a na urodzinach Pinty jako VIP być zaproszonym na sztosy a hołota niech pije RJ i się cieszy.
    Tomku chodzi po prostu o to że my za to płacimy i mamy prawo wymagać jak najniższej ceny bo taka jest rola a według mnie również obowiązek konsumenta – oczekiwać najlepszego produktu w jak najniższej cenie.

    Jak już wspomniałem to jest tylko piwo. Choćby nie wiem jak zajebiste nie jest warte gonienia za tym z wywieszonym jęzorem i liczenie na łaskę tego czy innego sklepikarza. Trzeba zachować godność i nie dawać się dymać 🙂 Peace

    • Ale wysoka cena działa na korzyść klienta.
      Raz, że ogranicza popyt i właśnie jest łatwiej dostać to piwo – jak jubileuszowe z Cieszyna, w każdym momencie możesz nabyć a już minęło chyba kilkanaście tygodni od premiery.
      Dwa, że browar (gdyby prawidłowo ustalił cenę) zarabia dostatecznie dużo aby był w stanie zainwestować w rozwój i aby następnym razem wypuścić odpowiednio więcej piwa (2-, 3-, n-razy więcej) aby bardziej zaspokoić rynek i następnym razem cena już nawet mogłaby być niższa.
      To tak jak z tym przykładem akademickim o sztucznej wątrobie. Jeśli nie znasz to chętnie wyjaśnię.

  6. Bardzo dobre podsumowanie na koniec. Ważne, aby w tym wszystkim się nie zatracić i myśleć samodzielnie. Wszystkich piw (nawet z Polski) nie jesteśmy w stanie wypić. Ja mogę powiedzieć na swoim przykładzie: jak zaczynałem przygodę z kraftami to co premiera to musiałem ją mieć. Cena była za wysoka…hmmm… kurczę, ale będę sobie pluł w brodę jak nie wypiję, kupuję. Z perspektywy czasu wydaje mi się to śmieszne co robiłem. Teraz nie mam ciśnienia na to. Kupuję to, co chcę i też to na co mnie stać. Jeśli nie kupię a mam okazję to trudno, świat się nie zawali.
    Nie oceniam nikogo, jak ktoś kupuje takie czy inne piwo, czy to przehajpowane, czy nie, nic mi do tego. Każdy ma swoje kryteria i to nie moja sprawa.
    Niech ten kraft nas łączy i miejmy do siebie wzajemny szacunek. Pozdrawiam.

      • Jest np. w Tesco ale w Szczecinie. I stoi taki biedny, cały czas w tej samej ilości, już zakurzony. Kosztuje chyba 60zł. Albo 80 nie pamiętam. Ja często stoję przy regale i skwapliwie oglądam każda nowość którą ma tesco a trzeba przyznać że ostatnio ma bardzo dużo kraftu, ma pintę i birbanta i radugę i pełno przeróżnych styli. Są one około 2zł droższe niż w sklepie specjalistycznym. Tak np atak chmielu za 7,99 a w Elysium w Szczecinie 6.5itp itd.

        W każdym bądź razie oglądając te piwa widzę wyraźnie że jak ludzie widzą kartonowe pudełko z piwem w środku a pod spodem cena 60zł to od razu odchodzą. Od ataku chmielu też odchodzą jak widzą 8zł.

        Czasem przebierają w IPIe marki tesco która kosztuje chyba 3.99 za 330ml butelkę. Ja też ju kupiłem i dramat.

        W każdym bądź razie ten porter ze szwestką jest w tesco i w ogóle nie schodzi. Poczekam aż się zacznie terminować i wystawią za 15zł.

        W ogóle w tesco bardzo łatwo znaleźć krafty które mają około 2 tygodnie do końca po cenie 2zł, 3zł. Tak zakupiłem chyba wszystkie dostępne piwa Radugi które mają etykietki i nazwy z filmami. Były po 2zł po 2.5zł itp. I smakowały bardzo zacnie. Słabo im ten kraft w tesco schodzi ale go mają w ofercie.

  7. Masz złe porównanie typu koncert vs mp3 czy mecz vs pakiet tv.
    Porównanie powinno być czy będąc fanem Realu Madryt warto płacić X za mecz z daną drużyną jeżeli jest duża szansa, że płacą 0,25X czy 0,5X można trafić na równie ciekawy mecz z innymi drużynami.

  8. Śmieszna sprawa. Jedna butelka wybitnego Alaskan Portera stała w sklepie nieopodal mnie przez 6 miesięcy albo lepiej i nikt jej nie kupił za 60 zł. Ja kupiłem i było to niesamowite piwo w butelce chyba 650 ml. A imperium prunum za 65 zł łyknięto od razu z pocałowaniem rączki.
    Ja zdecydowałem, że w tym roku nie biorę udziału w szale IP i mam w dupie kto ile przepłacił i kto ile zarobił 😀

    • No widzisz i przez ten hype zyskał też sklep bo sprzedał to piwo, no i Ty bo się jednak zdecydowałeś i doszedłeś do wniosku, że jednak to nie jest takie drogie piwo 😉

  9. Hej Tomasz. Kiedy ostatnio nie kupiłeś jakiegoś piwa, bo uznałeś, że Cię nie stać.Nie, że uznałeś, że masz forsę, ale czujesz, że cena będzie nieadekwatna do jakości, tylko po prostu stwierdziłeś, że taki wydatek za piwo zbytnio uszczupli Twój budżet domowy.

  10. A co jest w tym dobrego? Nakręcanie ludzi żeby przepłacali 5 razy tyle biegali po całym mieście, zapisywali się do komitetów kolejkowych robiąc z siebie debili jakby to był ósmy cud świata. Na półkach sklepowych jest mnóstwo równie dobrych a nawet lepszych piw w rozsądnych cenach.

        • To samo. W przypadku wyboru drużyny było nakręcanie głupawki przez kolegów/rodzinę/sąsiadów (niepotrzebne skreślić). Każdy się na coś nakręca, każdy ma jakąś pasję. Jeden lubi 22 spoconych facetów biegających za piłką, a inny bułgarskie kino moralnego niepokoju i przejedzie te +/- 2000 km, żeby obejrzeć premierę najnowszego filmu w lokalnym dekaefie. Żeby nie odejść za bardzo od tematu, trzeci lubi „zupkę chmielową” 😉 za 100 zł

  11. Na razie, to większość ludzi jest wkurzona tym że nie udało im się go kupić, a Iphone ile byś nie stał w końcu wystoisz, kupisz tydzień później. A tutaj trzeba czekać, jest szansa że za 5 lat się je dostanie i jeszcze zawiedzie się.

  12. „Nie będziesz miał o czym pogadać, czy jest lepsza warka, czy jest gorsza” – tu się uśmiałem. Przecież kto się najmniej zna (tutaj czytaj: nie spróbował, nie sprawdził) jest największym ekspertem i będzie miał najwięcej do powiedzenia (tak jak wspomniany Harry Potter w pewnych kręgach 🙂

  13. Przecież to taka oczywista oczywistość, że aż nie wiem po co to trzeba tłumaczyć.

    Znaczy wiem po co, bo czytałem komentarze pod poprzednim materiałem i jestem załamany poziomem podstawowej świadomości ekonomicznej ludzi.

  14. Tak totalnie neutralnie, bez złych intencji spytam, skąd masz info ile przychodu generuju hype na piwo Russian River. Gdzieś ktoś to podał, czy to Twoje szacunki.

      • Link do poprawy 😉
        Ale po wpisaniu nazwy pliku w google można znaleźć. Myślę że to dobry pomysł dla Kormorana – dni otwarte powiązane ze sprzedażą IP, dodatkowy plus to impuls do rozwoju lokalnej turystyki (szturm na Olsztyn ?).

        • Albo inny przykład. Wolę kupić niezwykle rzadko pojawiające się na naszym rynku piwo – barrel aged RISa z Hoppin Frog (albo może nie rzadko tylko ja nie mam szczęścia) lub inne długo leżakowane zza oceanu. Mniej nerwów a i wrażenia z degustacji na pewno nie gorsze. Tanio nie jest ale warto.

  15. Ja mam jeszcze z tamtego roku jedno, bo kupiłem kilka w tamtym głównie na prezenty, bo było tanie jak barszcz w tym to pewnie nawet nie spróbuje, bo wyszły inne wydatki, a i ciśnienia skoro piłem stare wielkiego nie mam 😛

      • Nie no mam jedno to mi szkoda na wymianę i w sumie jestem bardziej ciekaw jak będzie smakowało za jakiś czas. Po cichu liczę, że drugą warkę jeszcze kupie po wypłacie w sklepiku gdzie takie rarytasy stoją po pół roku, gdzie wszyscy piszą,że w całej Polsce już nie ma 😛

  16. Moim zdaniem Prunum nie jest warte więcej niż 30zł za butelkę. Rok temu kupowałem je po 23 zł.
    Ale jak ktoś chce dawać po 60, po 90, aby zaszpanować, dowartościować, podorabiać tego i tamtego – jego sprawa.
    Są lepsze piwa w tej cenie, dużo lepsze, Mikkelery, Anchory, Frogi.
    A jak ktoś koniecznie chce mieć „Prunuma” to niech sobie dowali suszone śliwki do Portera Argusa za 2,20 zł.
    90% „znafców piwnych” zapewne i tak nie pozna różnicy 😀

      • I tak i nie. Nie mylmy wartości piwa z jego wyceną przez producenta. Dla niego jest ono warte włąśnie tyle za ile zdecydował się je wypuścić, nie wiem 30PLN? Nie sądzę, że Kormoran się sfrajerował i nie oszacował kosztów produkcji w tym wymienionych przez ciebie zajęcia kadzi. Policzyli i wyszło im że taka cena to dla nich ok. To co się stało dalej z ceną butelki to jest wypadkowa wielu rzeczy. Chciwość jest jedną z nich (Marko). Ale są też mniej prozaincze powody. Taki „zamknięty krąg” (elitarny) jak craftowcy potrzebują swojego Grala i mają IP i daje sobie rękę uciąć że są osoby które wybecelujuą za butelkę i 200PLN, np. w przyszłym roku, Kormoran wypuszcza połowe tego (do wiadomości publicznej), dodaje oprawę że limitowanę, tylko dla bla bla itd. i sadzi wam za 200 złociszy i freaki kupują. Reasumując piwo warte jest tyle ile jesteś w stanie za nie zapłacić.

  17. Ciekaw jestem czy ludzie kupują to piwo, bo naprawdę jest dla nich takie zaje… czy może tylko dla mody, aby się pochwalić. Miałem okazję wypić kilka butelek tego piwa, ostatni raz tydzień temu. I naprawdę mnie to piwo nie powaliło. Fakt, jest trochę lepsze od Warmińskiego, ale to jest tylko „trochę”. A na pewno nie 10x lepsze, ani nawet 3x lepsze. Może jak ktoś jeszcze nie pił, to ma podnietę. Może podnietą jest sama cena piwa, bo każdy chce sprawdzić jak smakuje piwo w tej cenie. A wystarczy pójść do dobrego multitapu, a tam zawsze mają jakieś wysokopółkowe piwa i za 40 zł można się napić takiego piwa że hoho. Ale jeździć jak frajer cały dzień po całym mieście w poszukiwaniach butelki – jeszcze nie zwariowałem.

  18. W tamtym roku nie było „hajpu” – piwo kosztowało 20 parę złotych, nie było problemu z jego zakupem, a pieniądze trafiły do browaru. Teraz hajp jest – piwo kosztuje 60- 100 zł, nie da się go kupić a kasa poszła do pośredników. Rzeczywiście dobry i pożyteczny jest ten Hype.

    • Jak ktoś nie rozumie rynku, to nie potrafi wykorzystać hajpu. Hajp jednak ogólnie jest bardzo pozytywnym zjawiskiem, na filmie powiedziałem dlaczego. A jak ktoś jest dupa, to mu hajp będzie przeszkadzać.

      • Główny (jak nie jedyny) pozytyw tego jest taki, że umożliwia on windowanie ceny do czasem abstrakcyjnego poziomu. Jest on korzystny tylko dla producenta i branży, a nie dla klienta. Bo sorry argument o emocjach do mnie nie trafia. Trzeba prowadzić ubogie emocjonalnie życie by tak zwykła czynność jak zakup piwa wspominać z ekscytacją.

        • Zdradź nam zatem jak bardzo bogate emocjonalnie życie prowadzić trzeba i czym się ekscytować? Czy „jaranie się” kolesiami biegającymi po trawie, śniegu czy piasku jest lepsze? Czy ekscytowanie się książką, teatrem, nauką ścisłą, lotami w kosmos jest lepsze?

          Chociaż, przeczytawszy twój nick, może jednak nie zdradzaj informacji na to pierwsze pytanie 😉

  19. @do gd
    Rozumiem, że kogoś może interesować piwowarstwo i cała związana z tym otoczka (style, proces produkcji itp) ale my to rozmawiamy TYLKO o wizycie w sklepie. Twoje porównanie zakupu butelki piwa (czy czegokolwiek innego) do zainteresowania sztuką czy nauką to chyba żart. Ale jak pytasz poważnie to Ci odpowiem – tak przeczytanie książki jest bardziej ubogacające emocjonalnie niż wizyta w sklepie.

    PS. Nie wiem czemu ale nie mogłem bezpośrednio odpowiedzieć na post.

    • Ale z tego co mówił Kopyr na filmie zrozumiałem, że nie chodziło tylko o wizytę w sklepie, ale o całą tę otoczkę związaną z oczekiwaniem na produkt wyjątkowy i potem degustację wiedząc ile poświęcenia to kosztowało (materialnie i nie tylko). Podobnie jak z IPhone’em (czy jakimiś książkami o których Tomek wspominał), czemu ludzie stoją w gigantycznych kolejkach, szukają, przecież to tylko telefon (książka). Czy ja bym tak robił w tym czy innym przypadku to inna sprawa, ale spłycanie czyjejś fascynacji do stwierdzenia: „to przecież tylko …” jest zwykłym wywyższaniem się i pokazywaniem, że ja jestem ponad to i moje życie jest lepsze.
      Moje pytanie o „jaranie się” było pytaniem retorycznym, bo dla jednej osoby czytanie książek może być nudnym marnowaniem czasu a dla innej oglądanie sportu a dla kogoś fascynacją może być zbieranie kawałków papieru. Po co więc zatem mówienie komuś, że jego zainteresowania i pasje są gorsze niż moje?

      • Wiesz idąc tym tokiem rozumowania można zapytać po co promować kraft i mówić, że są lepsze piwa niż Tyskie które ktoś pije? Czy powiedzenie komuś „stary koncernowy Żubr jest słaby są lepsze piwa” jest wywyższaniem się, czy może raczej chęcią „pomocy” tej osobie poprzez poszerzenie jej horyzontów. Może warto wyjść z założenia, że ktoś robi określone rzeczy tylko dlatego, że o innych nie słyszał i nie spróbował, a nie ze świadomego wyboru. Dla mnie ludzie stojący w kolejce po IPhone’a są „ofiarami” rynku i tworzonego przez marketing hajpu nie dostrzegającymi, że marnują najcenniejszą rzecz jaką mają – CZAS. Telefon, piwo czy cokolwiek innego można kupić zawsze, a straconego czasu nie odda Ci nikt. Można oczywiście powiedzieć, że to ich czas i mogą robić z nim co chcą, ale jestem przekonany, że przynajmniej cześć z tych ludzi nigdy się na tym nie zastanowiła, i dlatego właśnie o tym piszę. Czy za kilka lat chcesz wspominać, że spędziłeś cały dzień jeżdżąc po mieście za piwem i w końcu kupiłeś/nie kupiłeś? Jeśli z przekonaniem odpowiadasz że tak to OK, ja tylko mówię żebyś się zastanowił czy nie lepiej było by spędzić ten czas np. z rodziną. Hajp jest wodą na młyn dla producentów, dzięki temu mają darmową reklamę i napędzają sobie sprzedaż kosztem klienta. A odnosząc to do IP – czy zamiast mówić, że hajp jest czymś dobrym nie lepiej uświadamiać ludzi, że nie muszą stać w kolejkach i płacić nie wiadomo ile, bo piwa tej klasy są normalnie dostępne przez 365 dni w roku w często niższej cenie.

  20. Tomek møgłbym się pogodzić z zaistniałym stanem rzeczy ale to co mnie wqrwia to to, że na tej różnicy zarabiają PASOŻYTY. Ci co ukręcili to, NIC nie stworzyli, niczego nie wyprodukowali a nakręcili paskarskie ceny. Jeżeli już to powinien zarobić browar…
    Może metoda dystrybucji ,,na Westvleteren’a”?

  21. Hype jest może dobry dla craftu, ale smuci mnie, że jest tak wiele komentarzy broniących wszelkich praktyk wolnorynkowych jak złotego cielca. Jeśli hurtownik narzuca 200% narzutu, przez co wiele sklepów specjalistycznych zdecydowało się nie dawać marży to to jest rozbój w biały dzień i takie praktyki należy piętnować. W pełni rozumiem osoby i sklepy, które nie chciały się przykładać do takich praktyk. Inna sprawa gdyby sam browar wystawił większą cenę, ale wtedy też można go krytykować bo od tego jesteśmy jako konsumenci. Taka cena od hurtowników jest mocno nie fair w stosunku zarówno do browaru, sklepów specjalistycznych jak i zwykłych klientów.

    • Zakłada się firmę nie po to żeby być fair czy nie fair, tylko po to żeby zarabiać pieniądze. W Makro pracują trzeźwi ludzie. Jak towar idzie jak woda to się podwyższa cenę a jak nie idzie to obniża. Piwo to towar jak każdy inny – papier toaletowy czy guziki. Po co sprzedawać taniej jak można drożej – po co pracować z mniej jak można za więcej?

    • Nikt nie broni praktyk wolnorynkowych tylko je wyjaśnia osobom, który chyba nie do końca rozumieją na czym wolny rynek polega i marzy im się powrót do czasów minionych 😉

      Rozbój w biały dzień to jakby ktoś Ci przykładał broń do głowy i kazał kupować. O takich praktykach hurtowników nie słyszałem. Chcesz kupujesz, nie chcesz nie kupujesz. I o jakim piętnowaniu masz na myśli? Bojkot?

      A co do ceny, to jak najlepiej ograniczyć podaż (ilość chętnych do kupienia towaru) jak nie podniesieniem ceny? Ilości piwa nie zwiększysz i tak wszyscy nie kupią. Więc czy praktyka kto pierwszy ten lepszy jest lepsza od tej kogo stać ten lepszy? Chyba każdy chce więcej zarabiać, żeby go było stać na lepsze rzeczy?

Dodaj komentarz