Dlaczego piwo kraftowe jest takie DROGIE??? [1000 IBU]

162
386

Pod filmem z degustacji Buby Extreme pojawiły się komentarze odnośnie cen. Postanowiłem Wam przybliżyć dlaczego piwo kraftowe jest takie drogie? Czy naprawdę jest drogie? Kiedy będzie taniej? Na ten temat mogę rozmawiać godzinami i pasjonuje mnie on od lat. Można poczytać, co o tym pisałem na długo przed Atakiem Chmielu, czyli ponad 10 lat temu na browar.biz.
A zatem, niech komentarze zapłoną!!! 


 

162 KOMENTARZE

  1. Pierwszy błąd w 4 minucie, ceny piwa nie mnożysz w pubie tylko dodajesz do niej marżę. Inaczej nikt by nie kupował piwa. I tak wiem, że alkohole gatunkowe mają np 75% marży, ale mówimy tu o bardzo małych ilościach do np drinków.

      • Tomek, najlepsze 1000IBU jakie nagrałeś, ale fakt odnośnie tego tematu, nie liczmy ceny razy 5, tylko dodajmy te 10 zł jako przychód, czyli jeśli koncern kosztuje dla pubu w zakupie 1zł a sprzedają za 12 to jeśli kraft kosztuje w zakupie 5zł przy podobnym zysku powinien być te kilka złoty droższy, zysk pubu będzie ten sam czyli w granicach 10zł na piwie (oczywiście pomijając inne koszty obsługi, prąd..itd)

      • Bardziej chyba chodziło o to, że błędnym było zakładanie, że jak żywiec w sklepie kosztuje 2 zł, a w pubie 10 zł, to kraft powinien zamiast 8 zł kosztować 40 zł. Powinniśmy dodać marżę, a nie mnożyć wprost proporcjonalnie.

        • Ale Tomek napisał, że nie zagniecie go na tym 😉 . Co z tego, że walnął babola. Nie przyzna się i idzie w zaparte.

      • Kopyr, nie wiem w jakiej knajpie pracowałeś, ale w tych, w których ja pracowałem nikt nie mnożył, tylko nakładał powiedzmy 5zł na każde piwo.

        Druga sprawa – dopłacanie do umowy wyłącznościowej skończyło się z 15 lat temu. Może faktycznie w największych i najpopularniejszych lokalach to nadal działa, ale jesli chodzi o małe puby, to oprócz wafli, szklanek i cotygodniowego serwisowania sprzętu – korporacje nie dają nic więcej.
        Ciężko w zimie wywalczyć gruby kufel z uchem.

    • Koperak marża, narzut, mnoznik, prowizja jak zwał tak zwał, trzeba to rozumieć. Najprościej marża w handlu 33% to narzut 50%. Marża 50% to narzut 100%. W krafcie w detalu często jest narzut (nie marża) 20% czyli marża 16,6%.

      Nie chcę piosać to elaboratów na temat rynku alkoholi, ale jest tak, że marże 50% są bez problemu do zrobienia w segmencie win. W segmencie mocnych alkoholi na johny Walkerach i Finlandiach zrobisz 10-15% ale tu uwaga opłata za zezwlenie jest najwyższa bo aż 4,5% od obrotu kwoty brutto (czyli 5,535 od ceny netto). Czyli połowę zysku oddajesz w Urzędzie. Na koncerniakach dobrze się zarabia, bo ludziee kupują po 4-8 piw na raz. Dobrze też mozna wyjśc na różnych likierach, nalewkach, winach gruszkowych słodkich itp. Na mocnych alkoholach markowych marża 33% do zrobienia. Na krafcie jak się da 20% marży to jest dobrze.
      W praktyce na jedym winie za 30 zł zarabiasz tylko co na 6 kraftach za 50 zł. Bez problemu w monopolowym sprzedasz dziennie 30 takich win ale 180 kraftów mozęsz nie sprzedać. Koncerniaków pójdzie 500szt.

  2. Tomku fajnie, że miałeś natchnienie na ten podcast. Skomentuje kilka spraw a robię to z prespektywy uczesnika rynku piwa kraftowego w kanale produkcji, hurtu i detalu. Zacznijmy od produkcji piwa dla browaru kontraktowego, jak wejdziesz w ulicy, to na wstepnie masz ofertę cenową na 1,8-2 zł za butelkę 0,5L plus ponosisz koszty półproduktów. W tej cenie jest napełnianie butelek, naklejanie etykiet, butelki, petainery itp. Przy wybiciu 10-20h przy duzych oszczednosciach zrobisz piwo za min 4 zł. To jest koszt wyprodukowania piwa, jeżeli będziesz chciał zacząc przygode jako kontraktowiec. W tym musisz jescze wyliczyc koszty strony interentowej, etykiet, transportu itp itd. Dlatego można założyć, że piwo u ciebie w garażu będzie po 5 zł (NETTO) od butli. Teraz piwo idzie do hurtowni i tutaj jest różnie. Jedno biorą 10%, inni 20% a są takie hurtownie, że wezmą na 5% ale płącą po 180 dniach. Twoje piwo z 5 zł netto w hutrowni jest po 5,75 zł/ butelka netto. A teraz idzie do detalu i tutaj dzeją się cuda. To samo piwo może kosztować na półce 1 zł więcej albo 3 zł więcej. Ten fragment jest najciekawszy, więc wyjaśniam, że DETAL ma najwiekszę koszty w porównaniu do obrotu. Dlatego marzą w detalu MUSI być wyższa niż w reszcie kanałów. Jeżeli sklep zrobi sprzedaż na poziomie 20tys netto miesięcznie to przy marży 20% dochów przed odliczeniem kosztów jest 4 tysiące zł. Proszę sobiee szybko policzyć, ile zostanie z tego po doliczeniu lokalu, personalu, opłat itp. Jak dobrze pójdzie, to właściciel na 1500 zł. W hurcie zarabia się na szybkości obrotu, marża może być 10%. Hutrownia zrobi miesięcznie 500tys i mamy 50tys i jak odejmiemy koszt na poziomie 42tys to 8 na rękę dla właścicela. W 42 tys kosztów jest kilka pracowników, samochodów, jakaś wiata pod miastem za 3tys zł czynszu za 300m2. W ile zarabia browar ? Liczymy, wybicie 10hl, 8 tanków lezaków po 20hl. piwo musi odpoczywać 30 dni. Czyli mamy co miesiąc do zlania 160hl=32000 butelek z każdej browar ma na fakturze min 1,5zł = 48tys zł. Jakie są koszty browaru ? Rata leasing/kredyt 18 tys, koszty utrzymania 20tys, zostaje min 10k pln na reke. A to jest bardzo maly browar. Pomijam sprawę multikranów, bo Tomek dobrze to wyjaśnił na filmie.
    W Polsce piwo kraftowe w sklepie powinno kosztować 10-12 zł a z Pubie 20-22zł na pół litra, bo wtedy będzie zarabiać każdy w łąńcuchu dytrybucji. A jest tak, że detal obniża ceny i w konsekwencji padają sklepy i multikrany. Jeżeli ktoś nie wierzy, zapraszam do Warszawy do centrum i raj po multikranach. Nie robiąc reklamy, jest klika miejsc, gdzie jest pełno a reszta zdycha.

    • Dlatego pełen szacun dla wszystkich, którzy się bawią w ten interes i wogóle, że to ogarniają. Bo to w tym kraju się tak zmienia, że szok Podatki, narzuty itp.

    • „powinno kosztować 10-12 zł a z Pubie 20-22zł na pół litra” – tu z kolei pojawia się problem ilości chętnych klientów końcowych którzy są w stanie pozwolić sobie na taki wydatek. Ostatecznie obrót mógłby solidnie zmaleć i efekt byłby ten sam – zamykane sklepy i puby.

      • Tomek na filmie wyjaśnił, dlaczego padają puby. Na Tyskim zarabiasz 6-8zł a na krafcie 2-4 zł i tyskie jest tańsze niż kraft w lokalu. Puby, żeby zarobić, muszą sprzedać więcej kraftu a nie obniżać cenę. Rozumiem, że ekonomia to nie przedmiot na maturze ale ludzie, błagam, w cenie produktu są rózne koszty a to co zarabiamy to róznica pomiędzy tymi kosztami i ceną, jaką zapłąci klient. Jeżeli kupujesz drożej to przy nie zmienionej cenie sprzedaży twój zysk maleje.

    • Co do multikranów, taka ciekawostka z Warszawy: pub Hopsters (chyba najtańsze były tam ceny w porównaniu do innych) i już się zamknął, a taki PiwPaw gdzie ceny są o 3-4 zł wyższe niż w pobliskich multipubach ma już trzy lokale.

      Inna też sprawa, że ten Hopsters raczej miał średnią lokalizację.

      • Miesiąc temu w Warszawie miałem chwilę i piłem Pacifica z Artezana za 12 zł w samym centrum miasta w PifPaw. Lokal dosyć obskurny ale lokalizacja super. I to jest dużo za piwo pół litra w najdroższym mieście w Polsce w samym centrum ?

        • To może się coś zmieniło. Jeszcze na jesieni jak tam byłem (na Foksal) to za jakąś standardową APA za 0,5 była cena 16 zł gdzie te same piwo kilkaset metrów dalej w Cudach Na Kiju było po 12 zł. To nie był jednorazowy przykład tylko stały trend. Jedyne co to piwa z Bazyliszka były w standardowych cenach i dodatkowo próbki gratis (inne za 1 zł).

  3. Mam w Warszawie kilka gastronomii i spróbowałem z multipubem. Będzie bez reklamy wiec nie kasujcie. Za beczke 30L polskiego kraftu płacę brutto 300-400 zł to średnia cena. Z tego mam 60×0,5L w praktyce 5% leci w zlewki no ale mój koszt to 5-8 zł. Ostatnio zacząłem ściągać czeskie pilsnery i płacę po 120-150zł za 30L. I już mój koszt spada do 2-2,5ł za pół litra. I wiecie co ? Pilsenr schodzi z kranu jak szalony po 8zł a graniczna cena na kraft na nalewaku to 12 zł. Jeszczechwila i przejdę w 100% na czechy bo tylko na tym da się zarobić. Poprawiłem żarcie w lokalu i teraz mam ponad 50% przychodów z jedzenia śmieciowego, bo takie oczekiwania mają moi klienci. Miało być kraftowo, ale okazało się, że musiałbym dokładać do interesu. A klienci są zadowoleni, bo mają piwo po 8 zł. Pozdrawiam właścicieli multitabów z całego świata.

    • Multi-tab? 😉

      Ale to widać na jakiego klienta się stargetyzowałeś – śmieciowe jedzenie i czeskie piwo.
      To nie o to chodzi ile chcesz na tym zarabiać, bo można przecież mieć lokal z koncernowym piwem, wódką i galaretą i tam przychodów pewnie będzie jeszcze więcej 🙂

      • gd, nie wiem, czego się czepasz, ale człowiek wyraźnie wyjasnił, że kieruje się rachunkiem ekonomicznym i nie ma zamiaru stawiać klientom jedzenia i picia za darmo. Rynek wymusza na nim takie zmiany.

        • No ale jakby się nastawił na klienta kraftowego to by nie przychodzili tacy co wolą czeskie piwa. Nie sądzisz chyba, żeby takie kultowe „Kufle i Kapsle” czy jakiś typowo kraftowy pub przestawił się na czeskie pilsy i kiełbasę bo im się to będzie bardziej opłacać?
          Ja nie osądzam czy robi to źle czy dobrze, to jego wybór. Niektórzy chcą zarabiać inni mieć lokal dla gików. Myślę, że jest miejsce na to i na to. Czy tym drugim się to opłaca? Chyba tak skoro jeszcze istnieją, no chyba że (jak twierdzą niektórzy) to tylko „pralnie” 🙂

          Anyway dzięki Pub, za info o kosztach i jak to wygląda z drugiej strony kasy 🙂

        • gd
          tamten kolega Pub tam opisał trend, jakim jest wymieranie Pubów kraftowych ze względu na konkurencję koncerniaków albo innych multipubów. Moim zdaniem wyciągasz błędne wnioski, ponieważ właściciel wprowadził inny produkt taki jak czeskie piwo w innej kategorii cenowej (8 zł) przy okazji spełniając warunek wiekszej marży. Zatem jednocześnie obnizył ceny i zwiększył rentowność. Inaczej tłumacząc, piwo kraftowe jest mniej konkurencyjne w kategorii PIWO, bez względu jak w skali „smakuje mi” je uplasujemy.

          Tomek Kopyra, następnym razem jak postanowisz mówić o piwie i cenach, na początku zrób szybki kurs ekomomii, wyjaśnij co to marża, narzut, popyt, podaż, równowaga cen, siła nabywcza, dochód netto, bruttto itp. Wiele komentarzy wprost bije ignorancją w oczy.

  4. Pamietam jak mówiłeś, że w pubach niektóre piwa są tańsze niż w butelkach. Masz jakieś przykłady? Zaciekawiło mnie to, bo nigdy nie spotkałam takiego piwa.

    • @Kira
      np Alesmith speedway stout 0,5l w pubie za ok 30 zł, w sklepie w butelce chodził po 70-80 zł za 0,75l. Wychodzi taniej jakby nie patrzył.

    • W zeszłym roku było tak z Imperium Prunum Kormorana w Olsztynie. Sklep 25 złotych za butelkę, pub 23 złote. W sklepie piwo skończyło się tego samego dnia co była dostawa, w pubie po trzech dniach. To może nie być zbyt miarodajny przykład.
      Podobną sytuację miałem też raz w Gdańsku. Niestety nie pamiętam już konkretów, ale piwo z jakiegoś pomorskiego browaru było w pubie trochę tańsze niż w sklepie. Pewnie pub miał dostawę bezpośrednio z browaru i mogli coś zaoszczędzić.

  5. Nie powie mi Pan, że jeśli w mieście kupuje Bube za 75 zł, gdzie w innych miastach jest za 48 zł to jest zjawisko normalne i jakoś pomaga w rozwoju rynku. Zamiast 3 butelek kupiłem 2. Browar zarobił swoje, a sklep ponad 50 zł. Nie rozumiem czemu Imperator był sprzedawany w jednym miejscu na sztuki i to z przebiciem 80%.Realnie cierpię na tym jako klient i jeszcze robię chore polowania na zasadzie – rzuć wszystko i leć aby kupić jedną butelkę. W ten sposób cześć moich znajomych po prostu rezygnuje z piw wyjątkowych. Są sztucznie drogie na końcu i trudno dostępne.

    • Rafał nie wiem, którą Bubę kupowałeś ale Buba w hurcie brutto kosztowała ok 47-50zł. Jeżeli kupiłeś za 48zł to sklep albo zarobił 1 zł albo dołozył. I to jest patologia bo dziś te Buby na grupach chodzą po 150zł. Przy tej struktorze cen, cena na półce 75zł przy zakupie za 50zł to marża 33% (a narzut 50%). Czytam i widzę, że mało kto rozumie co to jest marża, co to jest narzut, co to jest podatek VAT i jak liczyć koszty w biznesie.

      Mam takie pytanie, dlaczego oburza Was, że piwo z hurtowni za 50 zł jest sprzedawane za 75 zł z marża 33%, skoro piwo za 6 zł jest sprzedawane za 9 zł z taką samą marża (33%) ? Chcecie, żeby detal doliczał do piwa za 50zł 3 zł marzy tak jak do piwa za 6 zł ?

      • Czy widzisz gdzieś tam słowo marża? Realnie sklep na 6 butelkach zarobił 150 zł. Fajnie się słyszy, że browary mają kupę kasy zarabiać, ale to odbiorca o tym decyduje. Jeśli ja po 3 latach nie mogę dostać podwyżki o nawet 100 zł, a wszystko drożeje to mówienie, aby inni zarabiali krocie jest nie na miejscu. Chyba, że to ma być towar luksusowy to nie ma tematu
        Jedno piwo na święta i tyle.

        • Rafał chcesz pogadać o swoich zarobkach czy o cenach kraftu ? To sklep ma ci sprzedać piwo za 50zł za 53zł bo ty mało zarabiasz ? Może mało zarabisz, bo konsumenci wymuszają brakiem siły nabywczej właśnie takie niskie ceny i masz zamknięte koło, że nie dostaniesz podwyżki, bo nie ma z czego, bo jest tanio w usłuchach i handlu.

          Ile wy pijecie tego piwa miesięcznie, ja mogę wypić maks 2 butelki wieczorem, bo rano wsiadam z samochód. Na paliwo wydaje więcej niż na kraft, na żarcie wydaje więcej, kawę piję w domu przed wyjąsciem, bo mi szkoda 15zł na cofiheaven. Z ciekawości policzyłem i na kraft idzie 200-300zł na miesiąc ale widzę, że wydaje więcej na różne gówna, na mocne alkohole, wypady na winko, głupie zakupy w galeriach handlowych.

        • Rafał sklep zarobi 150zł na 6 butelkach przy wkładzie kapitału 300zł. Jak zaczniesz kiedyś prowadzić jakiś biznes to dowiesz się, że towar handlowy trzeba kupić i jest to twój koszt. I trzeba za ten towar zapłacić. Uwazam, że sklep, który dolicza 3 zł do butelki za 50zł w ten sposób poprawia swoją płynnośc, bo za fakturę zapłaci po 14-21 dniach a gotówkę ma tego samego dnia. Ale takie działania prowadzą tylko do przedłużania agonii.

        • @Rafał: Ale takie piwo to jest właśnie towar luksusowy i powinieneś móc kupić jedno takie piwo a nie 2 (czy 3 jak chciałeś). Nie piszę tego przez zawiść tylko o realną wartość tego wyrobu. Jeśli jest na nie b. duży popyt to i cena powinna być odpowiednia. To tak jak z tym dobrym mocnym alkoholem czy kawą (o których wspominał Tomasz). Nie kupujesz tego cały karton albo nie narzekasz na nich – że to zdziercy, taką cenę ustalać i że część znajomych zrezygnuje z dobrego whiskey i zadowoli się marnym Johny Walkerem?
          To nie jest chleb, który potrzebujesz codziennie. A jeśli ktoś potrzebuje piwo codziennie to raczej zadowala się nie-kraftowymi piwami 😉

        • Tylko co to za towar luksusowy, który jest sztucznie podbijany przez sprzedawców? To jest tak, że mogłem kupić te 6 butelek, bo byłem pierwszy i teraz sprzedawać za 150zł. Realnie dla mnie takie żerowanie na innych jest zjawiskiem chorym i jedną z rzeczy, która mnie najbardziej wkurza w krafcie.

        • Rafał, sprzedawcy niczego sztucznie nie podbijają. Kierują sie rachunkiem ekonomicznym. Dlaczego chcesz, żeby sklep dokładał do interesu ?

        • Jak sztucznie podbijany?!
          Chyba nie rozumiesz pojęcia wolny rynek i jak się ustala cena. Jeżeli coś jest za drogo to się nie sprzeda, jeśli jest za tanio to wykupią Ci którzy tego nie potrzebują, a cena optymalna, właściwa jest na przecięciu się popytu i podaży.

          Chcesz wrócić do czasów gospodarki centralnie sterowanej i narzucanej odgórnie ceny za produkty? Na pierwszy rzut oka dla Ciebie, jako klienta, to jest super, ale dla gospodarki to jest cios zabójczy.

        • Chcesz mi powiedzieć, że za 50zł wykupili piwo Ci, którzy tego nie potrzebują? Jak zapłaciłem 75zł za to samo to już trafiło do właściwych ludzi?

        • Rafał właśnie odpowiedziałeś sobie na pytanie. Piwo zostało wykupione po 50zł, ponieważ sprzedawca sprzedał je za tanio. Popełnił biznesowy błąd, który wykorzystał „cfaniak”, który piwo odsprzeda za 150 zł. Mamy wolny rynek, ceny dążą do granicy równowagi, po 10 takiej akcji sprzedawca podniesie cenę, chyba, że wcześniej upadnie, co jest mozliwe, jeżeli tak handluje. Cena to wartośc względna, ile cię kosztuje piwo, które kupujesz po drugiej stronie miasta o 2 zł taniej ale poświęcach 2 godziny na podróż ? Dodaj 2 godziny twojego czasu i odejmij 2 zł oszczędności.

        • Akurat ja za bardzo wyboru nie mam, bo kupuje gdzie akurat jest … Wszystko zrozumiałem. Pintę w sklepach robimy za 20zł, bo była za tania i schodziła… Czyli chodzi o to, aby wszyscy po drodze zdrowo na tym zarobili, a ten na końcu kombinował, czy go w ogóle na to stać? Nie wiem w jakim kraju wy żyjecie, ale chyba w innym niż ja. Piwny kraft – jedyna branża w której chodzi, aby produkt końcowy był możliwie najdroższy.

        • Rafał, wyjaśniono ci, że cena dąży do równowagi. Jak wyszedła Atak Chmielu, zniknął momentalnie z rynku, bo nie było konkurencji. Czy masz konkurencję dla Buby za jakiekolwiek pieniądze ? Nie. Więc browar ustala cene, sprzedawca daje d…., zarabia pośrednik. Jak ktoś zacznie sprzedawać Atak chmielu za 20 zł to będzie mu szło ? Pomyśl przez chwilę i odpowiedź sobie sam.

          Nie stać cię na krafty, nie złość się tylko pracuj nad poprawieniem swojej sytuacji, żeby cię było stać.

          Jesteś Panem swojego losu, Ty a nie nikt inny.

        • Dokładnie tak jak mówi prezes.
          I tu nie chodzi aby produkt końcowy był najdroższy, chodzi o to żeby producent zarobił najwięcej. Podniesienie ceny na 1 milion za butelkę mu w tym nie pomoże (bo nikt nie kupi i nic nie zarobi) tak samo jak obniżenie co 1 zł za butelkę (bo nie zwrócą mu się koszty, a inni zamiast niego zarobią, bo odsprzedadzą taniej innym: tu masz przykład na butach). Chodzi o to żeby znaleźć cenę równowagi. Tak jest w każdym biznesie, przecież jak coś sam wyprodukujesz to normalne, że chciałbyś to sprzedać po możliwie najwyższej cenie, prawda?

        • Jak słyszę takie gatki nad poprawieniem swojego losu to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać. W kraju w którym masa osób żyje z miesiąca na miesiąc. Gdzie podniesienie płacy minimalnej spowodowało u mnie choćby wzrost ceny chleba, bo kasjerki tak śmieszne pieniądze zarabiają ,a dziadek w kolejce martwi się ,że cena wzrosła o 30groszy. To waszym tokiem myślenia chleb z normalnej piekarni powinien kosztować jeszcze 1zł więcej i niech ludzie zapierdzielają więcej jeśli taki chcą, a jak nie to byle co z marketu. Po prostu nie wierzę w jakim kraju żyje … Dziękuje poddaje się.

        • Rafał, o czym Ty mówisz? Osoba, która żyje z miesiąca na miesiąc i chce pić krafty i nie chce nic zmienić w swoim życiu to albo jest niespełna rozumu i chce żyć ponad stan, albo chce dążyć to utopijnego socjalizmu gdzie będzie jej się należało otrzymać to i to.
          Czy ja mówię, że cena powinna być ustalona na taką i taką? Przez kogo? Przez rząd? Nie, cena sama się ustala. I jeśli tego browary/sklepy nie widzą to tylko same tracą.
          Takie tanie piwo kupują spekulanci, albo ludzie „na zapas”.
          Co do chleba, czy oczekujesz, że pełnoziarnisty z renomowanej piekarni ma być w cenie zwykłego białego z marketu, bo ludzie żyją z miesiąca na miesiąc? Wszędzie są ceny zróżnicowane.

        • Zawsze można kupić 5 kg słodu za 20 złotych, za kolejne 20 chmiel, od kolegi wsiąść dobrej gęstwy i po miesiącu masz 40 dobrych piw po złotówce każde :-). Wychodzi taniej niż Tyskie.

    • To wszystko to robota Januszy-geszeciarzy, którzy na crafcie tylko żerują podnosząc ceny o 20-30%. Przykłady od mnie. Kwas Theta za 22 zł. Barley Wine BW ten z lakiem od D Brew za 69 zł. Atak chmielu po 10, praktycznie wszystkie piwa po 10 zł. Za 8 tylko krajowe portery i Komesy. Wkurzyłem się i teraz piwo warzę sam, takie jak lubię i przy tym sporo pieniędzy zostaje mi w kieszeni. Kiedyś jak obliczyłem ile wydaję na piwo w butelkach to poważnie zastanowiłem się nad życiem..

      • Zaraz dojdzie do tego, że kiedyś ludzie warzyli piwo, żeby się napić czegoś innego niż eurolager, a teraz będzie się warzyć żeby się napić taniej 🙂

        • Tak będzie jak z tytoniem. Taniej jest kupić tytoń i skręcarkę niż kupować papierosy za 15 złotych. jak ktoś pali paczkę na dzien to ma przerąbane

        • Taniej jest kupić tytoń, taniej jest ukręcić papierosa, taniej jest chodzić na piechotę niż jeździć taksówką i tak możemy wyliczać.

          A ile kosztuje czas, który na to poświęcimy ? Mało zarabiamy, to nie szanujemy czasu, bo jest tani. Ale będziemy zarabiać więcej, więc ceny produktów takich jak krafty muszą rosnąc, bo będzie więcej kosztować praca w usługach i handlu.

          Zgdzam się, że produkcja lagera wszędzie kosztuje tyle samo, bo to proces zautomatyzowany. Ale kraft to wytwór rzemieślników i ich praca będzie drożała.

  6. Mogleś powiedzieć ile faktycznie może zarabiac na czysto taka pinta, ale browar czy drBRU. Bo pewnie na oko jestes wstanie to powiedzieć 🙂 Z twojego przekazu wynika , że te firmy to ooo Panie chleb ze smalcem jedzą a piwo warzą bo to ich pasja a na drugi etat to dorabiają w tesco 🙂

    • Nie jestem w stanie tego nawet oszacować. Poza tym zauważ, że AleBrowar i Pinta otwierają swoje browary, czyli najpewniej większość zysków jest reinwestowana.

    • może stary materiał ale był na poprzednim WFP Panel dyskusyjny – Otwórz swój własny browar kontraktowy gdzie ludzie opowiadali jak to jest na kontrakcie:

      Łukasz Kojro (browar Faktoria, browar Palatum), Bernard Grabski (browar Spirifer) i Adam Czogalla (browar Perun)

      https://www.youtube.com/watch?v=2YX8lPCV_uQ

      z tego co wyszło na koniec po półtorej roku są na mniej więcej zero

  7. Tomku pisałes tez o tym w książce a tu pominałeś, ceny piwa topowego odnoscie ceny wina topowego, najlepsze piwa mogą kosztować kikadziesiąt nawet do 100 dolarów, a Najlepsze wina to tysiące setki tysięcy dolarów. Czyli że zwykły czlowiek przeciątknie zarabiający może sobie pozwolić na najlepsze piwa na świecie,a o najlepszym winie czy też w sumie o najlepszych whiski nie ma szans nawet marzyć

  8. browary kraftowe maja wielkie szczescie i miejsce na rynku przez to ze regonalne typu brj, amber i miloslaw maja w nosie jakosc swoich wyrobow. Gdyby trzymali solidny poziom i mieli jakies IPA w ofercie to trudno by bylo wyjsc z kraftem. Oni moim zdaniem puszczaja biznes przez palce.

  9. Dodam jeszcze tylko, że mi ceny nie przeszkadzają. Ale Tomaszu… Jeśli ma być rewolucja piwna to zwykły Janusz z Grażyną, którzy zarabiają razem 4-5 tys miesięcznie – posiadają 2 dzieci – ich za bardzo nie stać aby kupić krafta. Bo mowimy tu o piciu piwa a nie o spróbowaniu. A picie piwa to 3 piwka w tygodniu minimum. A więc dlaczego chcesz aby kraft był tylko dla wybranych? Mamy wolny rynek i kraft będzie tanieć. uważam, że 4 zł za piwo kraftowe to była by sprawiedliwa cena.- i już czasem można takie spotkać. 🙂

    • 3 piwa w tygodniu to 12 piw miesięcznie to niech to będzie 150 zł. To dużo na budżet takiej rodziny ale wtedy jest wybór albo folgujemy sobie z kraftem albo inne przyjemnosci.

      Paczka fajek to prawie 2 butleki dobrego polskiego kraftu.

      W Polsce pali fajki kilkanascie milionów ludzi, stać ich na to, na kraft też ich stać.

    • Można takie spotkać? Nie spotkałem.
      Czy to będzie sprawiedliwa cena? Raczej nie realna bo weź pod uwagę koszty które Tomek tu wymienił.
      Czy kraft będzię taniał? Też tak myślałem a jednak jest odwrotnie

    • Ale kraft to jest dla wybranych. Tak samo jak ten Janusz nie będzie codziennie kupować podwędzanej szynki tak samo nie będzie kupować kraftu – bo go nie stać. Oczywiście, jak będzie miał kaprys i od święta będzie chciał coś kupić lepszego to wybierze a to lepsze mięso, a to lepszy alkohol.
      To że Ty jesteś w stanie dać 4 zł za piwo to nie oznacza, że taka cena będzie możliwa do osiągnięcia. Poza tym jakie piwo kraftowe nabyłeś w cenie 4 zł?! Naprawdę jestem tego ciekawy, proszę o info.

  10. Bardzo ciekawy temat.

    Myślę jednak, że na postrzeganie ceny piwa (choć oczywiście nie tylko) mają wpływ dwie kwestie…
    Pierwsza to naturalnie kwestia, którą poruszyłeś w całym filmie a więc poszczególne składniki jakie mają wpływ na wartość gotowego produktu. Wiadomo, chcąc uwarzyć lepszy produkt wybieramy lepsze składniki, które są droższe, ale przekładają się na jakość wyrobu gotowego.

    Myślę jednak, że równie istotną kwestią jest to ile przeciętny „Kowalski” ma w portfelu idąc na piwne zakupy – im Kowalski będzie zamożniejszy tym ciekawszy nowych doznań i odważniejszy przy sklepowej półce. Czy to będzie świadomy wybór, czy też przypływ burżuazyjnej fantazji to jest inna kwestia. Będzie go natomiast stać na to aby takie dylematy w ogóle mieć.

    Tak jak Tomku mówisz, koszt produkcji piwa jest zbliżony do siebie, ale zarobki przeciętnego konsumenta już nie do końca. Dla czego Obcokrajowców tak cieszą polskie ceny kraftu, między innymi dla tego, że tą cena porównują do swojego wynagrodzenia. Lata dyskontowych promocji wypaczyło w jakimś stopniu postrzeganie ceny dobrego produktu.
    Jakiś czas temu miałem okazję rozmawiać ze znajomym pracującym w Norwegi, Wiadomo jakie ceny piwa są w norwegi i dla czego takie drogie… Ale znajomy ten powiedział rzecz, która dała mi dużo do myślenia – mianowicie przeliczył swoją dniówkę na ilość piwa jaką za nią mógł kupić w Norwegii – po mimo różnicy cenowej stać go na więcej aniżeli przeciętnego kowalskiego.

    Myślę, że temat wart jest większej dyskusji. W mojej skromnej ocenie cena Piwa Kraftowego nie jest wygórowana, pytanie czy jest nas na nie stać na co dzień.
    Nie wiem, czy nie przydługo, ale chętnie rozwinę temat jeszcze bardziej o wątki socjologiczne. 🙂

  11. Co do zarobków polskich kraftowych browarników do łatwo to policzyć. Liczymy mnożąc roczną produkcje (pinta 13000 x 200 butelek) po 1zł zysku na butelce i mamy 1,3mln zysku. To jest zysk z produkcji, przyjmijmy koszty roczne na 700tys i macie po 200tys zysku na wspólnika (jest ich trzech?) jeżeli reinwestują od 2010 roku to zabrali 2mln wkładu własnego na browar za 12mln. Wzięli do spółki jednego z właścicieli Smaków Piwa z Warszawy. Będzie wybicie w granicach 60-80hl i leżakownia na 20x50hl więc łatwo policzyć, że miesięcznie może schodzić 200tys butelek po 0,5L a naa każdej zarobią 2zł = 400tys zł zysku z działaności operacyjnej. Kosztów nie policzę ale pokazuje efekt skali.

    • Prrr!!! Wstrzymaj konie!!! 13k hl było w 2015. 2011-2014 było pewnie dużo mniej. Być może mniej przez 3 lata niż w 2015. Po drugie, 1 zł na butelce to jest bardzo optymistyczne założenie. Powiem więcej nierealne. Wobec czego całe te rozważania są niestety mocno dęte.

      • W branży nie działam, ale z ciekawości kilka razy pisałem do hurtownio o cennik i wychodzi na to, że takie browary jak Pinta, Artezan, AleBrowar w hurcie chodzą od 5 zł brutto w górę. Nie chce mi się wierzyć, że nie zarabiają 1 zł na butelce przy tych cenach. Zgodzę się, że nie da się zarabiać na Risach i leżakach, albo jest to sprawa wizerunkowa ale na zwykłym krafcie krawty zarabiają conajmniej 1 zł na butelce. Wiem jak żle to brzmi, że Pinta zarobiła na czysto ponad 500tys rocznie ale z drugiej strony to ile mieliby zarabiać ? Średnią krajową ? Spółka z dochodem 1 lmln zł miesięcznie dla Prezesa to nic specjalnego w polskich realiach.

        • Tomku w poprzednim roku wizytowałeś nowy browar na południu Polski. Ich oferta obejmuje też produkcję piwa na zlecenie. Przygotowywałem biznes plan dla nowego bowaru kontraktowego, który nota bene jeszcze nie wystartował i zakładaliśmy, że przy minimalnej wymaganej produkcji zysk netto na jednej butelce o pojemności 500ml będzie lekko ponad 1 zł. Dla piw takich jak IPA, APA, przenica. Zakup półproduktów za pomocą browaru, od ich dostawców, produkcja minimalna na początek 3 rózne piwa. Dystrybucja przez 2 ogólnopolskie hurtownie i w miejscu zmieszknia (duża aglomeracja). W koszcie wszystko łącznie z kontem na fb, pozycjonaowaniem, jakimiś reklamami. Największy udział w kosztach to dystrybucja. Pinta jest 100 razy większa i działa tam efekt skali. Wydaje mi się, że 1 zł netto na butelce jest jak najbardziej możliwy. Akcyza za butelkę 500ml przy 14 plato to 40gr dla browaru do 20tys hekto rocznie ze zwolnieniem.

          Jeżeli się mylę, posłucham wyjaśnień bo jeszcze browar nie ruszył i może uratujesz im d…

        • Ja nie mówię, że 1 zł netto na butelce nigdy nie da się osiągnąć. Da się i 4 zł netto. Ale to nie tak, że zawsze jest 1 zł netto na butelce, bo nie jest. Im większa skala, tym bardziej schodzisz z marży jednostkowej. Tak to działa. Globalnie zarabiasz więcej, ale jednostkowo mniej.

      • To mam taki case biznesowy dla Was.

        Przykład pokazuje model dochodu pasywnego, tzn inwestujemy pieniądze w biznes, nasza rola to doglądanie ew ograniczonne zarządzanie. W tym konkretnym przypadku zakładamy sklep, zatrudniamy ludzi i oczekujemy zwrotu z inwestycji.

        Jest sobie sklep z piwem kraftowym: duże miasto, dobra lokalizacja. Średni koszt miesięczny prowadzenia działaności za 2016 rok wliczając w to opłatę za zezwolenie na sprzedaż alkoholu wyniósł 10 tys zł netto. I naprawdę w tym jest wszystko, ubezpieczenia, koszty okresowych napraw, wymian, straty itp. Pracownicy dostają dobre stawki. 40% z tego to koszt najmu. Wszystko jest na legalu, nie kantujemy na VAT, nie zaniżamy obrotów, wszystki idzie na kasę fiskalną. Płacimy składki, faktury w terminie.

        I teraz pytania.

        Ile sklep musi zrobić obrotu, żeby firma wygenerowała właścicielowi dochód PRZED OPODATKOWANIEM w wysokości 2000zł. Po opodatkowaniu bedzie mniej o podatek.

        Odpowiedz prawidłowa to
        przy marży 20% sprzedaż miesięcznia za 60tys netto (73.800 brutto)
        przy marży 33% sprzedaż miesięcznia za 36.360 netto (44 717 brutto)
        przy marzy 50% sprzedaż miesięcznia za 24.000 netto (31 920 brutto)

        Realia rynku krafru w Polsce są takie, że w detalu marże są zbliżone do 20%.

        Jeżeli właściciel zechce zarobić 5000 zł przed opodatkowaniem to dla marży sprzedażowej 20% musi mieć miesięczny obrót na poziomie 75tys netto (93 tys brutto)

        Niech każdy się zastanowi, czy to realne sprzedawać w sklepie specjalistycznym piwa za 73-93 tys brutto miesięcznie przy średnij cenie piwa 8 zł. Jeżeli macie znajomych w takich sklepach, spytajcie jakie robią obroty miesięczne.

        Z góry dziękuję za komentarze i wnioski.

        • Działaność wybitnie ryzkowna, jeżeli mogę ci coś zaproponować to dogadaj się z 1-2 browarami i zrób tam sklep patronacki tak jak istnieją Multitaby po przejęciu kranów. Wcześniejczy później browary zaczną omijać sieć hurtowni i przejdą na własną dystrybucję a wtedy będą szukać partnerów w większych lokalizacjach.

  12. Dobrze powiedziane z tymi piwami „sztosami”, pamiętam jak w Krakowie w sklepie specjalitycznym były risy z dr brew po 25 zł z reglamentacją 1 butelka na osobę i wyprzedały się w pół godziny po otwarciu sklepu (Przyszedłem godzinę po otwarci i sprzedawca się tylko zaśmiał). Po czym wracam zrobić zakupy do domu w osiedlowym supermarkecie a tam 10 RiSów po 12 zł/butelkę 😀

  13. Po pierwsze rozdzielmy tutaj detal od pubów bo lokale się rządzą innymi prawami cenami itd. Po drugie. Mówiłeś o cenach rzędu 6-10 zł za piwa sesyjne czy powiedzmy do 18 plato. Zgoda, ale rok temu. Ostatnio nie ważne czy jest to jakaś session APA 11 plato czy Imperium Atakuje 19 plato, nie ma ostatnio tańszego kraftu niż 8-9 zł niezależnie jakie by to piwo nie było. Nawet Miłosławia świerkowego czy sosnowego pierwszy raz kupiłem za 3,5 a już kolejny raz za 6,70 w tym samym sklepie. Tu jest napewno to co mówiłeś czyli marża sklepu który na tym sobie odbija inną stratę. Kolejna sprawa, rok temu w sklepie jakikolwiek RIS to był biały kruk, od ręki nie było praktycznie żadnego, a mimo to kosztowały 10-12 zł. Dzisiaj już mamy złote czasy bo RISów jest naprawde spory wybór w każdym sklepie i to mnie cieszy, ale nie znajdziesz praktycznie tańszego niż 14 zł (Ostatnio tylko Lilith udało się kupić za 10). Konkurencja wzrosła, koszty raczej nie a jeśli już to nie tak wysoko moim zdaniem, a mimo to piwo jest coraz droższe. Pozycjonowanie cenowe zgoda to co powiedziałeś ma sens, ale nie róbmy z kraftowego piwa, piwa hipsterskiego czy snobicznego. Ja rozumiem że ono nie będzie kosztować nigdy 4 zł bo wyprodukowanie i to wszystko co wymieniłeś kosztuje dużo ale nie popierajmy sztucznego windowania cen, bo „powinno być drogie” bo wtedy widać że drogie to lepsze. Większość chce je poprostu pić i żeby było nas stać spróbować jak najwięcej tych nowości, Jak tygodniowo będę mógł sobie pozwolić na 2 piwa zamiast na 5 to będzie lepiej? Tu nie chodzi że jest drogo bo koncerniaki są za tanie, a na zachodzie i tak jest drożej. Tu chodzi o ceny i zarobki (nie tylko piwa). Nie porównujmy się z zachodem bo jeszcze nam daaalekoo do ich zarobków i ich siły nabywczej. Walczmy z patologią tego arbitrażu. Niech się browary hurtownie i sklepy dogadają na tą reglamentacje. Owszem Janusz weźmie 5 kumpli i kupią 6 butelek żeby zarobić, ale nie kupi od razu tych 20. Piwo powinno być dostępne i przystępne i każdy niech na nim zarobi swoje ale nie powinno być drogie żeby było drogie, dla zasady.

  14. Przecież nikt nie każe Wam tych piw kupować jeśli cena jest za wysoka, gdyby była za wysoka to byście ich nie kupowali, a jednak kupujecie, więc nie płaczcie że jest drogo, bo może być jeszcze drożej. Albo zmieńcie pracę i weźcie kredyt.

      • Namawianie do brania kredytów jest słabe, ale z jednym się zgodzę – piwo to towar, nie prawo. Ludzie, na Teutatesa – piję tyle i to, na co mnie stać. Jak żyję ponad stan, to pretensje tylko do siebie. Decydujesz własnym portfelem, a jak brakuje w nim argumentów na krafty, to albo pijesz je rzadziej albo szukasz na niższej półce i obchodzisz się smakiem. After all, jak mawiają Anglicy, to tylko piwo… 😉

      • Ale nie populistyczne. Polityk nie może mówić mądrze, on musi mówić to co ludzie chcą słyszeć – przynajmniej w – tfu – demokracji 😉

  15. Jeden z piwowarów albo browarników (nie pamiętam, który) pisał na jepiwce, że koszt butelki RISa wychodzącego od niego z browaru to ok. 3 zł netto (za małą butelkę). Potem piwo w sklepach kosztowało 12 zł – więc chyba jednak narzuty po drodze są wyższe.

  16. Chciwość i nieumiarkowanie, a także to, że polscy przedsiębiorcy (bo sprawa nie dotyczy tylko piwa) chcą w rok zostać milionerami i żaden nie rozpatruje biznesu w ujęciu 5-10 letnim. Do tego jak można golić frajerów? Jakoś wszędzie piwa kraftowe (nawet w usa czy niemczech biorąc pod uwagę zarobki to wszystko jest tańsze. W Londynie piłem piwa kraftowe po 2,6-3,2 funta , w Warszawie standardem zaczyna być 14 zł , w Czechach piwa kraftowe kosztują 30-40 koron (oczywiście są droższe ale ja pisze o 80%) – wszędzie można tylko u nas się zawzięli na biednych właścicieli firm)…Prawda jest taka, że polskie piwo kraftowe nijak ma się do kosztów produkcji i słynnej amortyzacji, za to jego cena wiele mówi po prostu o naszym krajiu i o z jednej strony oferentach i z drugiej o kupujących (którzy aby móc się wywyższać nad „plebsem” to nawet krzyczy aby było drożej, żeby tylko „normalny” człowiek nie mógł kupić a za to „elita” „giki” i całe to słoikowo-aspirujące towarzystwo czuło się „lepsze”. tak samo mają niektórzy „piwowarzy” – musi być drogie i już, koniec dyskusji bo przecież nie chodzi o dobre piwo dla ludzi ale o wywyższanie się i robienie z siebie „elyty”

  17. Tomku, zapomniałeś o jednej istotnej kwestii, w której Twoja osoba ma kluczowe znaczenie. Jak rozpatrujesz się na kwestię hypu na piwo, który nakręcany jest za Twoim pośrednictwem – co powoduję sytuację w której browar narzuca chore wręcz ceny za swoje piwo, które koniec końców okazuję się zepsute. Mam tu na myśli Dukle i ich porter bałtycki, który okazał się przecież totalną porażką (nie wspomnę już sprzedaży tego piwa do hurtownii dwukrotnie drożej niż bezpośrednio przez ich stronę internetową, czy kasowanie negatywnych komentarzy dotyczących całej tej sytuacji). Gdzie pozostałe recenzje tych piw? Czy poprosili o korektę faktury? Z jednej strony „masakrujesz” browary, ale kiedy sytuacja dotyczy rzemieślników, to sprawa przechodzi bez większego echa.

    Kompletnym chamstwem była również sprzedaż przez nich kwaśnego piwa (bodajże Mała Czarna) jako piwo limitowane, droższe niż wersja „regularna”.

    • Nie robiłem materiału we współpracy z Duklą. Dostałem od nich piwo i tyle. Jedno zdegustowałem – było bez szału, ale jeszcze świeże, nie skwaśniałe. Później pojawiły się komentarze, że piwa skwaśniały. Nie mam ochoty pić skwaśniałych RISów, szkoda mi czasu i wątroby. Oczywiście sprzedawanie skwaśniałego piwa potępiam. Natomiast jeśli klient jest o tym poinformowany, to moim zdaniem jest ok. Nawet jeśli to nie był efekt zamierzony.

    • Jeśli chodzi o naszego Portera Bałtyckiego to Tomek dostał piwa miesiąc po rozlewie i wtedy piwa były OK. Simon Martin dostał je jeszcze później i nic nie wspominał o kwaśności, a pierwsze sygnały z rynku że są kwaśne były około 2 miesiące po rozlewie. To były nasze pierwsze piwa leżakowane w beczkach i gdzieś popełniliśmy błąd, NASZA WINA. Nie prawdą jest natomiast to co wypisujesz o cenach naszych piw. Nie wiem skąd masz informacje w jakich cenach sprzedajemy piwa do Hurtowni, ale mogę Cię zapewnić, że piwo sprzedawaliśmy do hurtu za mniej niż 16 zł (faktury do wglądu), a na swojej stronie po 25 zł za butelkę. To że piwa kosztowały nawet i 50 zł w sklepach, to tylko potwierdza fakt, że sklepy same decydują ile chcą zarobić na piwie. Jeśli trafiłeś na nasze wadliwe piwo, to najlepiej było skontaktować się z nami, wszystkie reklamacje na nasze piwo były rozpatrywane na korzyść klienta (zwrot gotówki, lub wymiana na inne piwo). Jeśli chcesz poznać takie szczegóły, to służę przykładami. Podam tylko jeden przypadek: wymieniliśmy piwo w jednym sklepie w Warszawie, który kupił piwo w hurtowni, a więc tam powinien był je reklamować, a dostał od nas nowe piwa i rozliczone po cenie po której kupił w hurtowni.
      Wyjaśnienia na temat Małej Czarnej, pisaliśmy już wiele razy, ale jeszcze raz je napisze. Piwo o którym piszesz było wysłane przez nas do jednego z odbiorców w ilości 200 sztuk w maju 2016 roku, a na rynek trafiło w sierpniu, a więc przeleżało w nie za dobrych warunkach kilka miesięcy. Nie my doklejaliśmy na piwo karteczki o Limitowanej Edycji i nic nie mamy wspólnego z ta akcją. Jeśli chodzi o cenę, to też nie mamy informacji po ile było sprzedawane.
      Zapraszam do kontaktu bezpośredniego.

  18. Panie Tomaszu jak już o cenach to czy doczekamy się serii która piętnuje dziadostwo ale nie w koncerniakach tylko w piwach z małych browarów? Kredytowych, regionalnych, kontraktowych jak zwał tak zwał ale które jadą na tej piwnej rewolucji a serwują dziadostwo. Wiadomo że są strony gdzie możemy poczytać opinie ale chciałbym poznać – mam nadzieję że inni też – przypadki gdzie właśnie cena np 8 zł za butelkę to jawna kpina z konsumenta.

  19. Powiem tak, za Pintę czy Dr Brew z chęcią bym zapłacił 10-12zł, za 0,5L problem jest z dostępnością tych piw w małych miastach.
    Jeżeli ktoś nie mieszka w Poznaniu czy Wrocławiu nie ma szans by się dobego piwa napić

        • ja mieszkam w Jarocinie i żebym kupił Pintę muszę jechać 70 km do Poznania, apeluje by można było je kupować choćby w dobrych marketach. u mnie jest Intermarche i kiedyś udało mi się kupić Gościszewo więc czemu nie iść tą drogą

        • @Yaro, ale do kogo Ty apelujesz? Do Kopyra, do rządu, do Pinty? 😉
          Pisz do hipermarketów i przekonaj ich, że będzie im się opłacać sprzedawać taki towar.

    • Może z dostępnością dobrego piwa w małych miastach nie jest super, ale też nie ma tragedii. Nie można generalizować. Mieszkam w dolnośląskim Kłodzku i muszę powiedzieć, że jak na 30 tysięczne miasto piwo kraftowe można kupić w wielu punktach. Najlepszy wybór jest w sklepach Monopolland (2 w Kłodzku), gdzie bez problemu można kupić piwa takich browarów jak Pinta, Doctor Brew, Wrężel,Stu Mostów, Perun, Gentelman, Profesja, Golem, AleBrowar, Birbant czy Faktoria. I to nie pojedyncze pozycje tylko całe serie. Ceny 7-9 zł. Czasem niespodzianki, bo 1-2 dni przed końcem terminu zdarza się kupić piwo za 2 zł !! Brakuje trochę piw leżakowanych w beczkach i RIS-ów, tego jeszcze u nas nie kupiłem 🙁 W sklepach Leclerc czy Carrefour też znaleźć można dobre piwo, ale już w mniejszym wyborze. Najczęściej Glogger, Kraftwerk, Jan Olbracht czy Pinta. Ale za to znów pełen wybór piw regionalnych. Za to też szacun, bo czasem mam ochotę na Kormorana, Miłosławia czy czegoś z BRJ lub Ambera. O czeskich nie piszę, bo to praktycznie w każdym sklepie. Może bliskość granicy troszkę pomaga (do Nachodu 30 min jazdy), choć to pewnie nie tylko ten powód. Mogę się tylko cieszyć, że jak na niewielkie miasto, ja, jak i inni fani kaftu możemy spokojnie dostać nasze ulubione trunki. Jeśli ktoś mieszka w Kotlinie Kłodzkiej ( i nie tylko :-)) to zapraszamy do nas. Na pewno nie wrócicie z pustymi torbami 😉

  20. Zabrakło mi odniesienie cen do zarobków bo do czasu kiedy Polacy nie zaczną zarabiać godnie puby będą bankrutować nawet w dużych miastach. Polak zarabia 1500 netto i Holender zarabia 1500 netto (pomijając, że to Polak tylko w Holandii przy tych zarobkach no ale lecimy dalej) i co kupujemy piwo Brewdog ABSTRAKT AB:21 – cena na stronie 10 funtów w rezultacie czego Polak ma 30 butelek – kurs 5,00 za funta, Holender mówi nie będę gorszy wydam też swoje 1500 netto na piwo i ma 120 butelek – kurs funta 5,00 zł / euro – 4,00 zł. Tekst „zmień pracę i weź kredyt” jest bardzo słaby ale ludzie tak robią w 50% i biorą kredyt… kończy się to samobójstwami niestety… Teraz tak niech koszty produkcji będą w Polsce i gdzieś w Europie takie same 20 zł/ 5 euro. Sprzedając te piwo po 10 euro problemu nie będzie bo to 0,67% miesięcznych zarobków dla Holendra i 2,67% zarobków Polaka i tu już będzie bolało… Nie raz czytam komentarze na FB na różnych profilach browarów i „o piwie”… co rzuca się w oczy piwo do 10 zł jest do przeżycia… piwo powyżej nie za bardzo. Natomiast puby mają cenę powyżej i o ile ktoś ma dużo pieniędzy to tak przychodzi i pije w przeciwnym wypadku idzie do sklepu kupuje piwo za 8 i pije je w domu. Można by podnieść ceny do 12 zł za kraft w sklepie i 13 zł w lokalu tylko wtedy kraft przestanie schodzić, a browary czym zaczną walczyć ceną aż ta wróci poniżej 10 zł.. Myślę, że 10 jednostek wszędzie jest barierą zakładając, że ta Buda powinna kosztować 100 zł to w Niemczech 100 euro myślę, że zarówno Polak jak i Niemiec by się zastanowił… Nie ma się więc dziwić, że skoro taki BrewDog ABSTRAKT AB:21 można dostać za 10 jednostek oczekiwanie Polaka jest takie żeby takie piwo było w Polsce po 10 zł, Patrzę jakiś COCOA PSYCHO a to RIS nie mam pojęcia jak smakuje ale cena 3,5 funta czyli oczekiwanie mieszkańca Polski byłoby takie żeby podobne piwo kosztowało max 5 zł… I tu problem koszt produkcji jest wyższy od 5 zł… morał ceny piw mamy jak w Europie Zachodniej bo takie muszą być, żeby się opłacało produkować, ale pensje już takie nie są więc nie dziwi bariera psychologiczna jaką jest 10 zł bo to jest dla przeciętnego Polaka w odniesieniu do zarobków znacząca kwota.

    • Przepraszam, ale o czym ty piszesz? O ludziach, którzy nie rozumieją kursu walutowego? Holandia jest krajem znacznie bogatszym od Polski, to ich na więcej stać? Porównaj się do Ukrainy albo Rumunii.

      • Sytuacja zapewne analogiczna do Polski i Holandii. Dlatego browary,hurtownie i sklepy w mojej ocenie dyktują ceny, które są w stanie pokryć koszty, a jednocześnie są do przeżycia przez odbiorcę pomimo faktu, że cena w stosunku do zarobków w Polsce jest wysoka.

        • Do moich zarobków cena piwa kraftowego nie jest za wysoka, nie ogólniaj. Masz taką a niee inną sytuację wfinansową ale to nie powód, żeby dla Twojej wygody ceny miały spaść. Zacznij więcej zarabiac.

    • bebus17 poczytaj posty powyżej i porównanie do palenia tytoniu. W Polsce miliony ludzi płacą za fajki po 15 zł za paczkę co w budzet domowy wali strasznie. Wiem, zaraz ktoś napisze, że to nałóg i nie mogą rzucić. Przy obecnych cenach kraftów jakie są przeciętny palacz miesięcznie wyda więcej niż kraftowiec. Dlatego nie zgadzam się z Waszymi tezami, że kraft jest drogi. Drogie są papierosy a mimo to ludzie nie dość, że palą, to zaczynają palić. Kraft też można pić tylko trzeba sobie w głowi poukładać i przestać porównywać ceny piw kraftowych do Tatry albo Tyskiego.

      Kto narzeka na marne zarobki ? Ten kto marnie zarabia ? A czemu marnie zarabia ? Bo tak chce, więc nie narzekajcie. Otworzenie browaru, hurtowi albo sklepu to ryzyko, trzeba rzucić nawet kiepsko płątną pracę ale trzeba zaryzykowac. Jak mało zarabiacie to trzeba zaryzykować bo bez tego nie będzie pączków w śmietanie.

      • Porównanie do tytoniu nie jest adekwatne to jak zauważyłeś nałóg i ciężko się go pozbyć. Chyba każdy zna ludzi którzy palą może im się nie przelewać ale na papierosy znajdzie się kasa tylko kosztem czego ? Jedzenia, opłat ubrań czy wydatków na dzieci. Piwo kraftowe kupuje się dla przyjemności. Nie kojarzę ludzi którzy kupują piwo po 10 zł bo to ich nałóg, że muszą takie piwo wypić codziennie. Z papierosami jest tak, że trudno przestać (podobno) bo nigdy nie zapaliłem ani 1 papierosa ale znam ludzi rzucających papierosy po 5-10 razy. Popatrz na to tak palacz bez papierosów nie wie co ze sobą zrobić, czy Ty bez tego piwa kraftowego byłbyś bliski „obłędu” na pewno nie. Bo mając problem z alkoholem pewnie piłbyś piwa w dużych ilościach ale do 2 zł. Picie piwa kraftowego nie jest nałogiem. Jeśli dobrze pamiętam dane z Money czy innego portalu finansowego w 2013 – 1/3 pracujących Polaków zarabiała płacę minimalną która wtedy wynosiła 1600 brutto. Teraz mamy 2000 zł i nie zdziwiło by mnie gdyby blisko 50% Polaków zarabiało minimum. Jeśli wejdziesz sobie na PUP w małych miastach i znajdziesz ofertę pracy za więcej niż najniższa krajowa to będzie to oferta wyjazdu do innego kraju lub kierowcę tira w transporcie międzynarodowym. Z biznesem nie jest tak łatwo bo do tego potrzebny jest kapitał. Kilkanaście tys. zł z PUP to wcale nie jest tak wiele o ile oczywiście dadzą. Kredyt można wziąć tylko nie mając nic pewnie nawet go nie udzielą. Jeszcze sklep wynajęty, termin zapłaty 180 dni może by się udało gdyby ruszyło o hurtowni, browarze można zapomnieć.
        Ogólnie jestem ciekaw sytuacji w której piwa byłyby po min 10 zł (kraft) w którą stronę by to poszło czy rezygnacji z piwa czy samodzielnego warzenia.
        Pozostaje życzyć Polakom dużych wypłat bo wtedy piwo kraftowe wg. mnie przebiłoby udział w rynku USA bo zgodzę się z Tomkiem, Polska to wspaniały rynek w którym ktoś prędzej kupi rodzime piwo a nie zagraniczne 🙂

        • bebus17 wyjaśniłeś, że są i będą ludzie, których nie stać na takie luksusy jak alkohol z zupą słowowo-chmielową pod nazwą piwo kraftowe. I niech tak będzie, nie każdy musi pić krafty a jak słusznie zauważyłeś, jak ktoś jest nałogowcem to kupi piwo po 2 zł.

          Bez komantarza pozostawię wywód na temat jak to w Polsce cięzko a szczególnie na prowincji, bo to stara śpiewka każdego, kto nie wie co ma zmienić w swoim zyciu albo po prostu się zmian boi i będzie narzekał bez końca. Tomek też jest z „prowincji” i już 10 rok buduje swoj wizerunek w sieci. Mozna ? A można panie.

        • ok 25 km od Wrocławia – 4 największego miasta w Polsce 😉 to nie prowincja z 2 strony nie każdego ciągnie do Krakowa, Warszawy itd., a w takich miastach zarobki są dużo dużo wyższe. Poza tym inna sytuacja jest gdy ktoś ma mieszkanie w takim mieście. Bo z 500 tys . kredytem na zakup mieszkania w dużym mieście też nie jest tak łatwo mimo wyższych zarobków.

        • bebus17
          To nie kraft jest drogi tylko ty masz inne/duże wydatki i cię nie stać.

          Mam nadzieję, że tym zakończymy dialog.

        • Akurat nie mam dużych wydatków i jedyny problem jednak zwiększający cenę to dojazd po te piwo. Ale piwo mogę pić przed lustrem albo komuś „postawić” bo jak ktoś słyszy, że wydałem 10 zł na piwo to słysz jedno „głupi jesteś dać dychę za 1 piwo, to 5 piw..”. Nie dziwi mnie to bo jeśli ktoś zarabia 1459,48 zł nawet te 1659,48 zł ma opłacić czynsz 600 zł prąd, gaz, jakiś internet i tv do tego się ubrać, wyżywić to nie dziwi mnie, że bliżej ludziom do piw za 2 zł niż za 10 zł i tu kończymy 🙂

  21. Właśnie dosączyłem Barley Wine 27 BA od Doctorów. No fajne piwo, pyszne, choć troszkę jednowymiarowe. Czy jest warte dużo? Zdecydowanie tak. Czy jest warte aż tyle? Nie dla mnie, bo jednak brakło mi w nim czegoś co by uzasadniło aż tak wysoką cenę. Były i są takie piwa, które kupowałem po osiem złotych i wcale mnie to nie bolało, bo piwo tego było warte. Teraz to samo piwo kosztuje dychę a receptura nie uległa zmianie i moim zdaniem już tej kwoty warte nie jest. Moim zdaniem nie ma znaczenia to ile zarabiamy, czy piwo kraftowe jest obiektywnie/subiektywnie drogie czy też nie ale czy produkt, który kupujemy jest wart swojej ceny. Są takie piwa z rodzimego podwórka za które spokojnie dałbym więcej, są i takie za które nie dałbym połowy ceny. Problem narodził się zapewne z tego, że w sklepach piwo wyraźnie podrożało (rozpiętość cenowa w wielu miejscach w kraju to już nie między 6 a 8 a między 9 a 13) bez jakichkolwiek zmian w jakości, tym samym wyskakując poza korzystny stosunek cena a jakość. Ze sztosami natomiast jest taki problem, że tylko nieliczne faktycznie sztosami są zaś duża grupa do tego miana aspiruje w rzeczywistości oferując jedynie rozczarowanie. Myślę, że malkontenctwo się skończy gdy balans cena/jakość zostanie ponownie uzyskany i nie szukałbym tutaj obniżek cen a raczej podniesienia jakości produktów. A raczej przed tym browary nie uciekną, bo na rynku coraz ciaśniej i już nie wszystko sprzedaje się na pniu.

  22. Tomku, wreszcie mnie oświeciłeś w kwestii ceny piw kraftowych o znacznie różnych ekstraktach i kosztach surowcowych. Do tej pory nie mogłem wyjść ze zdumienia czemu Pierwsza Pomoc, albo jakaś session IPA 12 blg jest tylko minimalnie tańsza o Imperium Atakuje… No, ale jeśli sprzedawcy podchodzą do tematu tak jak mówisz to rozumiem. Dzięki takiej polityce cenowej nie biorę prawie nigdy tych piw, wolę bardziej ekstraktywne w bardzo podobnej cenie 😛 O ile imperialna ipa może i nie nadaje się na upały, to dobry FES zawsze jest dobry 😀

  23. Na co dzień czeskie koncerniaki za 1,5 (+20 gr za paliwo) i można sobie pozwolić na walenie kraftów w weekend + sztosy co jakiś czas.

  24. Wyleczyłem się z kupowania piwa cenach do 50 zł wzwyż. Na rynku jest tyle naprawdę dobrych piw, że płacenie po 50 czy 100 zł za butelkę nie ma żadnego sensu. Próbowałem sporo piw w cenach 40-70 zł i może z 1/5 była warta wydanych pomiędzy. Reszta to był przerost formy nad treścią, marketing i ładna butelka.

  25. Kopyr- ok 45:00, ris z De Molena 18zl, a z Polski 25zl, znam ludzi ktorzy kupują jedno i drugie, i niestety ale te polskie okazują się przeciętne lub dobre ale nie warte ponownego zakupu.

    • Oj proszę Cię, nie jęcz. 😉 Z De Molena też shit happens. Ostatnio piłem RISa z Evil Twin, o ludzie jakie to było słabe, wóda z kawą. Większość polskich RISów go kładła na łopatki.

      • Kopyr. Wiadomo. Zawsze moze zdarzyc sie shit happens. Kazdemu. Ale kupujac polskie piwo za 30 60zl oczekuje czegos wybitnego. Zazwyczaj dostaje piwo srednie, a czasem rozczarowanie.

        Po 3 4 takich wpadkach przechodzi ochota na takie piwa.

        • Kuba
          Jak kupuje piwo za 60 zł to oczekuje jakości za 60 zł. Czy to polska, czy zagranica. Dlatego kupuje Mikkelera Vanile za 32 zł i nie kupuje Peruna Bafomenta za 15 zł bo to są piwa znacząco różne. Mikkeler mi smakuje a tamto nie.

    • I tu trafiłeś w sedno bo kupując risa z De Molena mamy 100% pewności, że będzie co najmniej dobry. Kupując jakiegoś tenczynka, birbanta, peruna czy cokolwiek innego ryzyko, że kupimy słabiznę jest wysokie.

      Przykładowo decydując się na risa z To Øl a próbowałem już prawie wszystko co mają w ofercie nigdy nie trafiłem na piwo słabe. Podobnie z De Molenem czy Mikkellerem, jak piwo nie jest wybitne to mimo wszystko jest zawsze na bardzo wysokim poziomie.

      Z polskich jednak było sporo takich, które były na poziomie niezbyt wyszukanego portera a kosztowały 15-20 zł.

      • Jeszcze zapomnialem dopisac ze nie znalazlem piwa z polski typu ris, baltyk, czy barleywine ktore dobrze znioslo by 1rok lezakowania. Lub 2 lata.

      • Otóż to. Też zacząłem się łapać na tym że jak już polskie risy nie schodzą poniżej 15 zł to warto spróbować coś z zagranicy i naprawdę rzadziej można się rozczarować niż naszymi. Mimo wszystko tak jak Tomek mówił i tak kupuje najpierw to co nasze i licze że będzie to w końcu wysoka półka. Wychodzi w praktyce 50/50 albo mniej na korzyść. Niestety. Nie mówię że są złe ale poprostu nie warte tych 15-18 zł w moim odczuciu. Dlatego myślę że się zrobiła gównoburza pod degustacją Buby i ten film i komentarze pod nim. Bardzo dobrze to opisał wyżej MIKA LUKAINEN i ja wyżej też miałem to na myśli. Cena kraftów rośnie, i to bez uzasadnienia bo nie powiedziałbym żeby wraz z tym rosła ich jakość. Co więcej coraz większa konkurencja na logikę powoduje spadek nie wzrost cen. Tu jest moim zdaniem problem i sedno tej dyskusji. Więc piwo nie powinno być drogie dla zasady i żeby się stało luksusem a pod tą przykrywka każdy mógł sobie pozwalać na bryndze. (Nie mówie że tak jest i że wszystko, ale z każdego browaru zdarzy się jakiś mały gniot).
        Argumenty jak za drogo to nie pij to naprawde wysokiej klasy retoryka koledzy 😉

        • Nie mówie że tak jest i że wszystko, ale z każdego browaru zdarzy się jakiś mały gniot

          Tak, każdemu shit happens. Największym jak Mikkeller, BrewDog czy choćby Bourbon County również. Tak po prostu jest. Realowi Madryt też się czasem zdarzy taki haniebny występ jak w Warszawie. 😉

        • Browarów jeszcze jest za mało, bo skoro piwo jest dobre czy nadające się do kranu i tak znika z półek.. to obniżek a raczej zatrzymania wzrostów nie można się spodziewać. Kolejne browary planują otwarcia więc jeszcze wojny cenowej nie będzie. Przypuszczam jednak, że te wzrosty cen bez zmian na plus w jakości do tego parę rozczarowań drogimi piwami wpłynie pozytywnie na liczbę ludzi którzy odważą się warzyć samodzielnie 🙂

  26. Super film Tomku. Rozwiałeś dużo wątpliwości. Wiadomo, że trafiają się piwa warte i niewarte swojej ceny, ale tak jest z każdym towarem na półkach. Wiele zależy też od własnych upodobań.

  27. To i ja dorzucę swoje trzy grosze…
    Potrafię (jako grafik komputerowy) docenić to, że browary wypuszczające piwa kategorii „kick-ass” (typu prunum, cieszyński porter jubileuszowy itp.) dbają nie tylko o ich walory smakowe, ale również o te estetyczne, czyli o ładne opakowanie. Nawet jeśli podnosi to cenę. Przyjemnością jest wówczas całe „celebrowanie” degustacji, mamy rzeczywiście świadomość, że piwo które pijemy jest wyjątkowe i należycie opakowane.
    Ale do rzeczy – uważam za totalnie bezmyślny marketingowo pomysł Cieszyna, żeby porter jubileuszowy sprzedawać w pakiecie razem z pokalem! Bo cena jednej „tuby” automatycznie wzrasta o jakieś 10 zł, podczas gdy niekoniecznie kupując trzy/cztery takie piwa, chcę mieć trzy/cztery pokale – jeden mi w zupełności wystarczy. Nie rozumiem kompletnie tej decyzji, że zakup każdej jednej butelki = zakup kolejnego pokala… Jest to spoko pomysł przy założeniu, że każdy kupuje jedną butelkę i na tym poprzestaje (fajny pakiet na prezent urodzinowy czy świąteczny), ale zakup kilku sztuk na leżak jest już mało sensowny, bo mocno przepłacamy za samo – dla samego piwa de facto nieistotne – opakowanie (tuba+pokal).

  28. Kiedyś już o tym pisałem, ale wydaje się, że tu miejsce jest odpowiedniejsze. Z jednej strony, mówisz Tomek, że piwo [zwłaszcza dobre] nie może być za tanie, bo ludzie wykupią i dla nikogo nie zostanie. I ok., powiedzmy, że się z tym zgodzę. Z drugiej strony mówiłeś kiedyś, chyba przy okazji jakiegoś festiwalu [też mądrze], że siłą polskiego kraftu jesteśmy my- birgicy. Bo nas jest dużo, jesteśmy [nie tak jak gdzie indziej] na festiwalach, lubimy nowości itp. Tylko problem jest taki, że ceny zaczynają nas – przeciętnych zjadaczy kraftu – odstraszać. Ok. mogę dać za piwo 10, no 15, z bólem zębów 25. Ale ostatnio niektóre browary „poszły za Twoją radą” i podrożyły swoje ekskluzywne wypusty. Podaję przykład: w sklepie, w którym się zaopatruję ostatni „Doktorowy” Barley Wine 27,5 barrel age kosztował 51 zł. [wiadomo, że marża, transport itp., ale na pewno Doktorzy hurtowniom po 10 zł tego nie sprzedawali]. W tym samym sklepie miesiąc wcześniej był Black z Mikkellera za około 42 zł. I ktoś mi powie, że piwo Doctorów [pewnie bardzo dobre] jest lepsze od RIS-a Duńczyków? Do czego zmierzam: polski kraft [myślę o pijących, nie warzących] zmierza w stronę podziału. Z jednej strony będzie elyta [„Kopyry, Jacery i inne blogery” – nie gniewaj się Tomek] i zwykli pijacze, dla których szczytem marzeń będzie Atak Chmielu i Smoky Joe. A wszystko co nowe, niecodzienne będzie stało na najwyższej półce. Ja jestem tego przykładem. Kiedyś kupiłem sobie Samca Alfa [19 zł], RIS-y z Pracowni Piwa [24 zł] czy nawet pierwsze barelejdże od Doktorów [25 zł]. Ale jak widzę teraz 51 zł za Barley Wine to stwierdzam, że wielki kraft nie dla hołoty. My maluczcy będziemy chłeptać Lwówek Jankes, a pozerzy-hipsterzy „sałer risy brett barel ejdże”. I podkreślam, wiem,że dobry towar nie może być zbyt tani. Ale przegięcie w drugą stronę też jest bez sensu. Bo beer geecy „dojdą do ściany” i ich zapał w odkrywaniu nowości, szukaniu ciekawych piw, polowaniu na białe kruki opadnie. Polskiemu kraftowi grozi to, że dla lokalnego klienta [przeciętnie zamożnego] przestanie być pociągający. Dla mnie, gdy zaczynałem z nim przygodę,był, bo przy moich zarobkach, ani dużych, ani małych [i to jest sedno sprawy] wszystko niemal było dostępne. Gdybym teraz zaczynał pić kraftowe piwo, to po wyjściu ze sklepu, w którym te wszystkie Buby i inne RIS-y za 40 zł stoją, pomyślałbym – fajnie, ale tego co najlepsze i tak nie spróbuję. Czy o to chodzi? Wiem co odpowiesz, że za dobre wino i łyskacza też trza bulić ciężkie piniondze, ale chyba właśnie w tym rzecz, że piwo jest czym innym niż snobistyczne Cabernety czy elitarne burbony. Pamiętam jaki kiedyś miałeś nawet wystąpienie w jakimś multitapie o przewadze piwa nad winem. Zbyt wysokie ceny sprawiają, że w środowisku piwa robi się tak jaku winiarzy. Jedni piją przeciętniaki za góra 40 zł, a inni frykasy kosztujące 2 tysie za butelkę? Czy my – wielbiciele piwa – też tego chcemy?

    • Ale mieszasz. Nikt nie mówi, że normalne (nie tzw. „sztosy”) krafty mają być bo kilkadziesiąt złotych. Te akurat myślę, że w niedługim czasie mogą nawet o 1-2 zł stanieć. Ale piwa specjalne, wersje mega-limitowane, powinny być drogie. To piwa wyjątkowe (przynajmniej z założenia) i jeśli browar wypuści je po cenie normalnej to sfrajeruje, bo ktoś inny sobie na tym zarobi, a to sklep który sprzeda dużo drożej, albo klient, który kilka butelek odsprzeda bo jednak sklep sprzedał za tanio.
      Zrozum, że każdy produkt wyjątkowy, limitowany musi być drogi. Czy to wino, czy gra, czy samochód. I to czy kogoś na to stać właśnie tę osobę kwalifikuje do jakiegoś grona. To, że ktoś jest fanem motoryzacji nie znaczy, że musi go być stać na zakupienie ferrari czy innego porshe. Tak samo i nie każdego beergeeka będzie stać na zakupienie specjalnego, wyjątkowego piwa.

      Z innej strony, jeśli chciałbyś mieć więcej pieniędzy to chyba po to aby móc wydawać je na lepsze rzeczy, czyli (teoretycznie droższe), i chyba irytowałoby Cię gdybyś (mając więcej pieniędzy) nie mógł dostać tego lepszego produktu, nie dlatego że Cię nie stać, tylko dlatego że osoby, które być może nawet nie docenią tego produktu, wykupiły go.

      • No niby masz rację. Ale motoryzacja nigdy nie była demokratyczna. Od początku jednych było stać na samochód, a innych nie. Później jednych było stać na kiepski, innych na przeciętny, a jeszcze innych na porshe i ferrrari, o których piszesz. A piwo [przynajmniej do pewnego momentu i to nawet z grubsza biorąc w krfacie] było demokratyczne. Na ferrari nie stać mnie teraz, ale gdybym urodził się 40 lat temu też by nie było. A na Barley wine,a od Doctorów mogłem sobie kiedyś pozwolić, teraz już średnio. Aczkolwiek z grubsza masz rację, i nie będę robił gównoburzy, bo nie o to chodzi.

        • No nie do końca. W porównaniu z innymi trunkami piwo jest bardzo egalitarne, ale choćby 200 lat temu w Anglii, masy piły porter, a elity IPA. Jak w życiu.

        • „Jest bardzo egalitarne” – zgadzam się Tomek, a Ty się zgódź, że jeszcze 2 lata temu było nieco bardziej, i będziemy kwita 🙂

        • Ale czy nie widzisz tego, że było bardziej egalitarne, bo po prostu nie było piw na tym poziomie? To co było 2 lata temu, jest na mniej więcej tym samym poziomie cenowym, co było.

        • Dlatego ,tfu, demokracja to nie jest dobry ustrój, choć bardziej wydaje mi się, że masz na myśli komunizm – wszystkim równo 😉 (demokracja to wola większości a wiemy jaka jest wola większości jeśli chodzi o piwa 😀 ).
          A co do tego, że 2 lata temu było taniej, to jedną kwestię już Tomek poruszył; druga to to, że browary na początku też nie mogły dać ceny z kosmosu bo nikt by tego piwa nie kupił. Takie piwa były bardziej wyrobieniem marki. Nawet browary mogły na nich tracić (finansowo), ale zyskiwały prestiżowo, dlatego teraz ich piwa (te wyjątkowe) bez próbowania już są dużo warte.

          Zobacz, jeśli pojawiło by się teraz na rynku piwo 35 Plato Barrel Aged z Browaru Gauron po cenie 99 zł za 0,33 litra i obok takie samo piwo z Browaru PINTA za 101 zł, to które byś kupił? 🙂

    • No ale jednak między 50 zł a 2000 zł jest przepaść. Sam napisałeś, że 40 zł za wino to nie jest dużo. No i teraz czym to się różni od 50 zł za 0,5l. To odpowiada winu za 75 zł. Czy taka cena wina Cię szokuje?
      Na miejscu Doktorów bym to piwo zabutelkował w 0,33l byłoby 1/4 więcej butelek, a cena ok. 30-40 zł. No ale stwierdzili, że za dużo strat przy rozlewie itd.

      • Absolutnie masz rację z jednym tylko zastrzeżeniem. 50 zł za wino i piwo to taki sam ubytek w portfelu – to fakt. Ale pijąc wino za 50 zł jestem przeciętniakiem – pijąc piwo za 50 zł należę do elity elit. Jak mnie stać na Carlo Rossi za 20 zł, to jestem nikim, jak mnie stać na RIS-a za tyle to jestem częścią kraftowego świata, pełną gębą. I dalej chciałbym być, a nie do końca mogę. Ale masz rację, więc nie jojcę. Świat wina nigdy nie dał mi zakosztować nadziei, że będę jego częścią w pełni, a świat polskiego kraftu do pewnego momentu nawet przed przeciętniakami stał otworem niemal w całości. Ja nie tyle narzekam, że elitarne piwa są bardzo drogie, co boli mnie, że kiedyś aż takie nie były. Typowe biadolenie kogoś, komu dano spróbować nektaru, a potem „odcięto dostęp”.

        • O no i właśnie to kolejny powód dlaczego bardzo dobre produkty nie powinny być tanie 😀

          Przy okazji super autorefleksja, chyba pierwszy raz widzę coś takiego w internetach – szacuneczek 🙂

      • I jeszcze jedno… Tak na marginesie, bo piwo jest tu tylko pretekstem. Godzimy się, według filozofii DOBRY TOWAR MUSI KOSZTOWAĆ, że za ekskluzywne piwa płacimy 5, 7, 10 razy więcej niż za „regularną produkcję”. Ale dlaczego nie zaakceptowalibyśmy [a jeśli nawet, to z wielkim bólem dupy], że ta prawidłowość nie dotyczy np. książek czy biletów do kina. Wyobrażacie sobie, że za powieść jakiegoś zwykłego pisarza płacimy 30 zł, a za dzieło noblisty 2 stówy. Nakręcenie Gwiezdnych wojen czy Hobbita szło w setki milionów dolców, a bilet na taki film kosztuje tyle samo [albo prawie tyle samo] co na jakiegoś polskiego gniota.

        • Ale przecież tak jest. Ile kosztuje Harlequin, a ile np. taki Kunze? Co do filmu to może nie najlepszy przykład, bo to jednak jest ustandaryzowane, tzn. ceny na wszystkie seans są identyczne, a przecież nawet na tanie piwa nie ma jednej ceny. Ale w książkach jak najbardziej ma to miejsce.

        • No z tymi filmami to właśnie mi się nie podoba. Często jest tak, że jakiś film chciałbym obejrzeć, ale albo się zgapiłem albo nie miałem czasu i przegapiłem w kinie i do 2-3 tygodniach już go nie ma i muszę skorzystać z „internetowej wypożyczalni”. Chciałbym móc nawet po obejrzeniu uhonorować jakąś kwotą twórców, ale brak numeru konta w napisach końcowych…
          A co do zróżnicowania cenowego filmów ja z pewnością zaakceptowałbym taką prawidłowość.

        • Panie Tomku, ale Harlequin to raczej nie Atak Chmielu wśród piw, tylko najniższa półka dla mas, czyli analogicznie Żubr, który od elitarnych piw jest 25 razy tańszy. A chyba mi nie powiesz, że pójdziesz do Empiku i na półce znajdziesz książkę za 500 zł, bo tyle wynosiłaby 25-krotnośćć najtańszej książki w tym sklepie [poniżej dwóch dych to nic tam nie kupisz]. A pomijam fakt, że 50 dych to przecież nie jest granica której polskie piwa nie przekraczają.

        • Kunze Technologia słodu i piwa. Po polsku w tej chwili osiągalna jedynie w antykwariatach, cena >1000 zł. Po angielsku jedyne 149 euro. To trochę ponad 500 zł, bardziej 660 zł + koszty przesyłki.

        • Kurcze, znów niby masz rację, ale coś mi tu nie gra. Po pierwsze: książka Kunzego jest de facto towarem importowym, a my chyba to przede wszystkim o cenach polskiego kraftu mówimy. A po drugie i chyba ważniejsze: Chyba nie powinno się traktować tej pozycji jako książki w sensie ścisłym. Ona jest tym samym czym np. tank fermentacyjny czy linia do butelkowania. To jest coś w rodzaju narzędzia dla browarników i piwowarów. Jak to uzasadnić? Ano tak: wyobraźmy sobie 4 facetów:

          a. rolnik spod Białegostoku
          b. hydraulik spod Konina
          c. przedstawiciel handlowy spod Kielc
          d. prawnik spod Wrocławia

          Każdy z nich lubi piwo i czasem wieczorkiem palnie sobie Tyskie. Każdy z nich [szczerze im życzę] wygrywa 20 milionów w totka. Idą pewnego razu do sklepu i widzą piwo za 50 zł. Sądzę, że każdy mógłby pomyśleć mniej więcej tak: „O kurde, piwo za 5 dych! Ciekawe jak to smakuje. A co mi tam, forsę mam, to biorę. Nie na takie cuda mnie teraz stać”.
          A teraz wyobraź sobie, Tomek, że oni, zakładając, że czytają książki, idą do księgarni i widzą „Technologię piwa i słodu” Kunzego za 600 zł? Czy któryś ją kupi? Nie, bo po cholerę im takie coś. Nawet, gdyby pasjonowali się przedziwną literaturą, to nikt tego nie weźmie, bo to jest [podkreślam] NARZĘDZIE DLA PIWOWARÓW. Odjechane i drogie piwo można kupić z ciekawości, takiej książki nikt z ciekawości nie kupi.

          Literatury [w jej powszechnym pojmowaniu] zasada „im wartościowsze i lepsze dzieło, tym droższe” jednak chyba nie dotyczy.

        • Sorry kolego, ale przykład jest z dupy. To Ty zacząłeś z książkami. A czy
          a. rolnik spod Białegostoku
          b. hydraulik spod Konina
          c. przedstawiciel handlowy spod Kielc
          d. prawnik spod Wrocławia
          kupią Harlequina? Nie. I czego to dowodzi. Niczego.
          Zobacz sobie na jakikolwiek towar i zobacz jaki masz przekrój cen, od najtańszego do najdroższego masz przebicie 10-20 razy. Widziałeś chleb za ponad 10 zł? Widziałeś szynkę, za ponad 100 zł za kg? No ale jak to Panie, szynka za ponad sto złotych, kogo na to stać, nikt tego nie kupi, zbankrutują, Panie, kurczak po 3,49 zł. Z czego ta szynka, hurr durr!?
          No to tak jak możesz kupić samochód za 50 tys. a passek w tedeiku, co nim emerytka jeździła do kościoła to i za dychę, tak są i takie co kosztują miliony złotych. I co z tego? Nic.

    • Można powiedzieć, że piwo kraftowe nie jest drogie i będzie to prawda należy tylko dodać, że piwo kraftowe jest drogie w stosunku do tego co Polacy zarabiają i to też będzie prawda.

    • Piwowarski774 ogólnie jestem w podobnej sytuacji ceny ok. 25 zł za coś mocnego co w założeniu miało być dobre miały sens. Natomiast obecne to już przesada, o ile parę piw opinie ma dobre to nie wszystkie. Coraz częściej widzę komentarze: „Nigdy więcej nie kupię takiego piwa za takie pieniądze bo nie warto.”. Odnosząc się do całej branży brak konkurencji winduje ceny…ale kolejnych browarów w 2017 ma powstać min 40 oby jak najwięcej, żeby zaczęła się walka jakością i ceną 🙂

  29. stop klatka! Tylko czemu tak gówniane piwa ja dr Brew Irish Stout kosztują tak drogo skoro w produkcji chmiel nie jest tak drogi

  30. Polski Craft w hipermarketowej odsłonie. Wiadomo o co chodzi w wystawianiu się w marketach hiper. Nabyłem kilka warek z czołowych craftów polskiej sceny (Pinta & Doctor Brew) w hipermarkecie ze znakiem siedzącego ptaszka. Cena craftowa a jakże (7-8 zeta za butelke). Zaczynam od doktorków i buch jak szampan (skusiłem się na kielich w zestawie, ale 35 zeta za dwa piwa i szklankę). Pierwsze nie do wypicia – Kinky Ale – masakra. Drugie Annabelle – trochę lepiej. Poprawiam sobie humor Pintą – Oto Mata Ipa – no jeśli tak wyobrażamy sobie Japonię, to co najwyżej sławojkę samuraja – śmierdzi mokrym kartonem i poza tym też śmierdzi, no chyba że potrzebujemy alku to się jeszcze obroni. Podsumowując – ogólne wrażenie po około 10 latach śledzenia „sceny piwnej” tu i teraz odnoszę wrażenie, że jak w każdej dziedzinie życia największą motywację wywołuje kasa. Rozumiem tłumaczenia pt. że brak nadzoru, warunki przechowywania, światło, temperatura itp. ale jak się wchodzi na hipermarketowe póły to po pieniądz, bo do ludu zepsutym piwem raczej trudno trafić.

  31. A tak w ogóle, to po co to wszystko. Nawet film Kopyra jest bezprzedmiotowy, bo po co komu tłumaczyć, dlaczego coś kosztuje tyle, ile kosztuje. Żyjemy w kraju, który ma wolny rynek. Browar to prywatna firma i jeśli ma ochotę to może sprzedawać piwa po 200 zł i co komu do tego. Zgodnie z tym, co Kopyr mówi, to sklep bierze na siebie ryzyko, kiedy kupuje piwo i za nie płaci. Jak ono się nie sprzeda, to właściciel następnym razem powie w hurtowni: „E panie, te Doktory [tu tylko przykład, bo może to dotyczyć każdego browaru] to poszalały. Sprzedajo po 30 zł, a mnie to na sklepie zostaje. Nie biere tego.” A jak tak będzie, to z kolei hurtownie nie będą kupować piwa od browarów, które proponują takie frykasy. Więc browar, który chce mieć klientów musi ocenić co warzy i czy cena, którą zaproponuje nie odbije się na nim. Browar ma prawo wypuszczać jakie piwa chce i za ile chce, a sklep ma prawo proponować swoją cenę. Ja, jako klient, mogę kupić, albo nie kupić. Jak kupię mam prawo pochwalić kupić kolejne, albo powiedzieć, że za te pieniądze to sorry, ale nigdy więcej.

  32. Myślę, że przyjdzie taki czas gdzie browary kraftowe będą musiały rywalizować ceną w przypadku piw sesyjnych i tylko najsilniejsi to przetrwają. Ostatnio zaobserwowałem, że co prawda ceny poszły w góry z 5-7zł na 8-10, ale też coraz więcej piw w sklepach ląduje na wyprzedażach ze zbliżającym się terminem. Powód to piwa, które są już tylko dobre, ale nie ma efektu WOW za który klient chciałby dawać tak dużo. Nieraz w cenie 8 trafia się piwo nijakie czy słabe, z wadami, nie lepsze niż głupi żubr czy tatra, zdecydowanie nie warte swojej ceny.
    Jak ustawiamy się ze znajomymi to dominują piwa za 3-5zł, w tej cenie z powodzeniem można kupić przyzwoite piwo. Coraz więcej osób też warzy swoje.

  33. Z fanatykami kraftu jest trochę tak, jak z fanami Korwina. Fascynacja na początku, pogarda dla wszystkich wokół, apostołowanie wśród maluczkich i nieoświeconych. Po jakimś czasie jakoś to przechodzi, czasem z sentymentu kupi sobie Pintę, albo włączy pana Janusza na Youtube, ale to już nie to. Tych, którzy się wykruszą zastępują nowi i tak się to kręci.

    • Ludzie zdecydują portfelem. Pomimo, że świetnie zarabiam to płacić piwo w pubie więcej niż 12 zł to jakiś absurd. Coś ją za jeansy na L 300-400 zł tylko po co skoro kupuję takie za ,120-150 zł i absolutnie nie widać różnicy . Kupiłem ostatnio 5 piw tak po naklejce bez analizy . Ok. 7-10 zł za butelkę w sklepie z kraftami. Jedno oceniłbym wyżej niż taki Miłosław z Żabki za 3 zł. Tyle w temacie cena= jakość .

Dodaj komentarz