Roo Ride z AleBrowaru – jeśli Ci smakuje, to jesteś psycholem!

37
263

Tak się złożyło, że wczoraj w moje ręce wpadł Roo Ride z AleBrowaru, na którego najarałem się jak kornik na szafę, a tymczasem okazało się, że austriaccy naukowcy… twierdzą, że to niezbyt dobrze.


37 KOMENTARZE

  1. Coś w tym jest… Jak się pożegnałem z marzeniami o karierze kaskadera i zaniechałem robić różne dziwne rzeczy to zacząłem pić i jeść gorzkie rzeczy.

  2. Przecież to jest totalna bzdura. Smak jest kwestią przyzwyczajenia tylko i wyłącznie. Gorzkie, słone, ostre… do wszystkiego możemy się przyzwyczaić. A bardziej adekwatne słowo to: oswoić. Oswajamy się z pewnymi smakami i nasza wrażliwość na nie maleje, dlatego chcemy ich więcej i więcej. Jak słyszę „naukowcy odkryli” to automatycznie wyłącza mi się słuchanie, bo oni najczęściej pletą bzdury.

  3. Tomek.
    Sesyjna IPA. Sesyjność ma oznaczać między innymi, że z chęcią sięgniemy po kolejny łyk, po kolejne piwo… A tu szczęśliwi będą tylko hophedzi. Nie znam nikogo kto powiedziałby, że to piwo jest dobre. Może i jest poprawne, ale goryczka nieodpowiednia dla stylu. To piwo powinno orzeźwiać, a ono powoduje niesmak. Nie jestem przeciwnikiem goryczki w piwie, ale stosujmy ją tak by była przyjemna, by było uderzenie i chwilę później można było rozkoszować się piwem, a nie ciągle goryczka, goryczka i goryczka…
    Wiem, że za chwilę hophedzi napiszą, że się nie znam, że jestem miętki, itp. ale… mam to gdzieś.

    • Nie, Ty masz generalnie rację. To piwo nie jest poprawne, ma długą, ściągającą goryczkę. Natomiast ja szanuję to, bo mi to smakuje i jest to pójście wbrew rynkowi.

      • Dziwny trend (nie tylko w browarnictwie) mozna zaobserwować, mianowicie nazywanie rzeczy w dany sposób chociaż jego charakterystyka, cechy itp. na to nie wskazują. Jeżeli w danym przypadku piwo ma byc osadzone ‚w stylu’ ale generalnie jego cechy wskazuja na cos zupelnie innego to nie mówmy że „tak jest ciekawiej”, czy „pójście wbrew rynkowi”, Abstrachując od smaku tego piwa ale taka retoryka jest fatalna. Nazwijmu krowę koniem bo tak jest ciekawiej, zamiast piwa butelkujmy sok 9taki psikus) i będzie wbrew rynkowi bo przeciez mialo być piwo a jest sok. Inaczej. Ciekawiej. Nikt tak nie robi.

        • Ależ o czym ty piszesz? Jest napisane IPA? Jest. Jest też session, czyli że jest sesyjne, można go wypić więcej. No można, bo ma tylko 3% alkoholu. To, że Ty go nie wypijesz więcej, bo goryczka jest dla Ciebie męcząca, to już kwestia Twoich preferencji. To jest AleBrowaru interpretacja stylu Session IPA, inni myśląc o Session IPA zrobią piwo z mniejszą goryczką i ja będę je uważał za miałkie, mające mało charakteru IPA. Warzenie piwa, to nie jest kwestia dorównywania do sztancy, to jest kwestia interpretacji, podejścia, wreszcie wyróżnienia się. To mniej więcej tak jakbyś zarzucał zespołowi punkowemu, że zbyt ciężko grają, a można lżej, bo są zespoły punkowe które grają po kalifornijsku, lekko melodyjnie. A są takie, które brzmią, jakby wokalista wymiotował do mikrofonu. Może się to nie podobać, ale ktoś, kto powie, że to nie jest punk, bo on słuchał Offspring i oni tak nie grają, no to jest śmieszny. Narzekanie na za wysoką goryczkę w IPA, a nawet więcej odmawianie browarowi prawa do takiej goryczki, jest też śmieszne.

  4. Tyle tylko, że każda goryczka musi się kiedyś w piwie kończyć, jeśli jest długa i zalegająca i nie można piwa dokończyć dla kogoś kto pije IPA od paru lat to nie oszukujmy się można to potraktować co najwyżej w ramach eksperymentu, w najlepszym przypadku.

  5. Goryczka w Roo Ridzie niszczy całkowicie to piwo. Dawno nie piłem nic co by aż tak ściągało język i nieprzyjemnie zalegało. Strasznie nieułożone, wodniste i goryczka jak z 10 torebek Liptona. Kompletnie to nie gra. Mam nadzieję, że Ale Browar pójdzie po rozum do głowy w przeciwieństwie do tego co zostało powiedziane w powyższym filmie i ogarną lepiej temat w kolejnych warkach, bo zamiast orzeźwienia jest tylko solidny grymas na twarzy.

  6. „Warzenie piwa, to nie jest kwestia dorównywania do sztancy…” – oj chyba nie, bo gdyby tak było, to po co byłyby wytyczne na konkursach.

  7. Mała uwaga. Ostrość jest ustawiona na szklankę a Ty Tomku jesteś lekko nieostry. Uważaj następnym razem, bo nie wygląda to dobrze.

  8. A mi to piwo bardzo smakowało. Piłem je akurat wczoraj w AleBrowar Wrocław. Fakt, piłem je jako drugie, po Rowing Jacku (wbrew zasadzie „przyjmowania coraz wyższych Ballingów”) i mój język był już nieco przygotowany, ale urzekła mnie cytrusowa świeżość i niska alkoholowość. Potrzebowałem wyraźnego piwa, które mnie nie zmuli po Rowing Jacku i takie znalazłem. Goryczka była w sam raz! Chyba jestem psycholem :-), tzn. Hop Headem.

    Tomku, a Roo Ride to chyba od (Kanga)Roo i tego gościa, co się na stopa załapał. Tak sobie myślę.

  9. Tomek, powiedziałeś że tonic który lubisz (ja też) nawet te schwepessa i kinleya są i tak zbyt słodkie. A znasz jakieś inne które są na prawdę gorzkie? Bo te dwa to chyba lider na rynku i inne toniki tańsze to dopiero jest oranżada. Ja bardziej gorzkiego od schweppsa nie znam. Kinley jest od niego troszkę słodszy moim zdaniem.

  10. Tylko pro forma, „roo” to po prostu kangur po angielsku. zwyczajowe określenie w Australii i przy okazji oryginalne imię Maleństwa w Kubusiu Puchatku. A Kangurzyca miała na imię Kanga. Razem Kangaroo.

  11. Goryczka kąsa, dobrze, że cokolwiek kąsa w tym piwie, AleBrowarowi proponowałby wypuścić goryczkową wodę mineralną, pewnie nie byłoby dużych różnic 😉

  12. Dlugo czekalem na nowe piwo alebrowaru i sie srodze rozczarowalem. Wyszlo z tego dosc cienkie i mocno gorzkie piwo o ulotnym aromacie, ktore smakuje jak nieudane proby domowego piwowara – przeciez zalegajaca lodyga jest wada – obiektywnie patrzac. Czesc slodowa tez mnie nie zachwycila. To jest jakies lata swietlne za 1na100 kormorana na przyklad….Mocno meczace, przypomina topienie kawalka sredniej pizzy w sloiku ostrego keczupu

  13. Gdybym to ja był piwowarem AleBrowaru to goryczka była by na poziomie co najmniej 50 IBU!
    Roo Ride to jest hybryda. Sesyjność tylko jeśli chodzi o poziom alkoholu, a goryczka ma być z IPA. Gdyby goryczka miała być niższa to było by to sessionn APA a to ma być IPA i kropka. Nie pasuje to nie kupujcie i nie pijcie.

  14. Piłem to piwo na otwarciu AleB we Wro. Razi mnie ten brak obiektywizmu. Srogie nachmielenie ma się nijak do jakości wykonania chmielenia a w tym piwie ewidentnie widać niedopracowanie tego elementu receptury. Goryczka jest łodygowa, garbnikowa i zalegająca. Aromat to lekka ścierka i zielona cebulka ( to akurat świeży chmiel). Ale.. Pewnie gdyby to była jakaś Apa z takim niedopracowanym chmieleniem od strony zachodnich sąsiadów to werdykt byłby inny.

    • Ty piłeś lane, ja butelkowe. Twoje pachniało cebulką, a moje owocami. O zalegającej goryczce mówiłem. Zrozumcie ludzie, że nie musicie mieć takiego samego gustu jak ja, może Wam nie smakować intensywna goryczka. Nic w tym złego. Ale nie łudźcie się, że będę moje preferencje dopasowywał do waszych.

  15. Myślę zatem, że może Ci, Tomku podpasować moje lekkie żytnie piwo w wersji:
    A – chmielonej na zimno: Zeusem, Centennialem i Lubelskim
    B – chmielonej na zimno: Mosiaciem i Simcoe.

    Miało to być lekkie piwo (wzorowane żytnim lekkim 1 na 100 z Kormorana) ale widać goryczka na poziomie IBU 46 przy tak niskim ekstrakcie jest masakryczna. Mi samemu jest to ciężko dopić, więc myślę, że ciężko będzie mi znaleźć chętnych wśród znajomych do podzielenia się. Jakby co to niech hop-headzi się zgłaszają 😀

    PS. W lodówce już czeka inne – teraz udało się uzyskać 1% wyrób!

  16. Z tą goryczką sprawa co najmniej dziwna. Po wielu sróbowanych IPA, AIPA, APA itp. muszę stwierdzić, że IBU na etykiecie ma się nijak do subiektywnych wrażeń smakowych (przynajmniej moich). Często ekstremalnie gorzkie piwo potrafi mieć niskie ibu i na odwrót. W związku z tym pytanie, czy ilość jednostek goryczy jest określana przez jakichś zewnętrznych degustatorów?

  17. Rewelacyjne piwo jak dla mnie. Zasmakowało od pierwszego łyku. Nie wiem czemu, ale jakoś z niechęcią podchodziłem do niego, myślałem że będzie tym, czego ja nie lubię – belgian IPA. Mydlanym, niepijalnym dla mnie (no takie mam wrażenia smakowe). A tu – buch niesamowite doznania. Goryczka ściągająca, ale taką lubię. Czytam opisy na etykiecie i kontretykiecie i zaskoczenie – 3%. Piwo dodatkowo dla mnie bardzo treściwe, ale ja znawcą nie jestem.
    No lubie po prostu – kilka butelek mam za sobą już i… no rewelacja…

  18. Nooo po przeczytaniu niektórych komentarzy zaczynam się obawiać o swoją poczytalnosc. Dla mnie to piwo jest bardzo dobre, goryczka jest fajna ale właśnie nie jest jakaś „kasajaca”.. jest właśnie wyważona i taka tozsama spojna i kompletna z całością bukietu tego piwa. Jesli to piwo jest dla Was za(!) gorzkie tooo.. zadam jedno kluczowe pytanie – na ktore sami sobie odpowiecie – slodzicie herbatę/kawę?.. zadając to pytanie czuję się jak jakaś opiekunka do dzieci…

Dodaj komentarz