Ella Single Hop IPA z Doctor Brew

20
158

Po ostatnich kilku premierach z Doctor Brew, które krążyły wokół lagerów, jest powrót do tego z czego DB słynie, czyli mętne, bardzo aromatyczne, mega gorzkie IPA. Sprawdźmy, czy komuś nie zadrżała ręka przy wsypywaniu chmielu łopatą do kotła i do leżaka.


Materiał powstał w ramach współpracy z Doctor Brew.

20 KOMENTARZE

  1. Przyznam, że mętne jest to tłumaczenie, że refermentacja wraz z mętnością podbija świeżość i aromat. Jeśli Dr Brew chce sprzedawać zagranicę to niech stworzy sobie osobną linię dla tych piw, a dla nas niech robi normalnym sumptem bo my w kraju i tak pijemy te piwa w miarę świeże, a nie uśmiecha mi się picie IPA niedoleżakowanego i mętnego jak weizen bo taka jest prawda o tym trendzie, żeby sprzedać jak najszybciej, jak najmniejszym kosztem. A mętność czuć i jest to niezgodne ze stylem, poza tym piłem wiele piw pasteryzowanych powalających aromatem i tylko lekko mętnych.

    • Może Ci się to niepodobać, możesz nie lubić mętnych IPA, ja np. nie lubię koźlaków. Natomiast faktem jest, że takie piwa powstają i są teraz popularne.

      • Tyle że mętność w przypadku piw amerykańskich wynika z czego innego – głównie innego zasypu bazującego na płatkach owsianych i pszenicy oraz specyficznych drożdżach. Ta mętność ma podbić głównie chmielowość i zawartość olejków z chmielu w piwie. A z chmielowością w piwach dr. brew jest niestety słabo

        • Przede wszystkim idzie o czas leżakowania (jak najkrótszy). Płatki owsiane, a nawet mąka, to specjalne podbijanie mętności i dodawanie gładkości.

    • Tak, tylko jaki procent sprzedaży koźlaków jest w piwach nowofalowych, a jaki IPA? Czy my zawsze musimy kopiować bezkrytycznie wszystko co się pojawia za wielką wodą? Nie po to przez lata wypracowuje się pewne style o określonej charakterystyce żeby co sezon robić konkretną rozpierduchę wg własnego widzimisię. Niech sobie sprzedają te piwa pod stylem freestyle, ale niech nie wycierają sobie mordy stylem IPA jak im się tylko podoba.

        • Fajnie, tylko ta moda na mętne IPA to relatywnie krótki czas a Doktorzy zasypują nas swoimi brejami już od kilku sezonów. Te nowe Vermont/New England IPA są fermentowane na angielskich drożdżach a nie US-05. Fakt, że mętność odgrywa tam sporą rolę (gładkość o której wspominałeś, aksamitność) przy jednoczesnym skoncentrowaniu się na aromacie który ma być powalający (i z tego co wyczytałem na zachodnich forach i z deklaracji samych browarów bardziej słodko-owocowy niczym sok niż cytrusowy i żywiczny) i ze stosunkowo niedużą goryczką jak na IPA. Jednym słowem NA IPA ma bardzo ładnie wchodzić, mieć aksamitną podbudowę słodową, piękny aromat i goryczkę bardziej w stronę East Coast niż West. Natomaist piwa doktorów są bardzo szczodrze chmielone, zazwyczaj mocno lub bardzo mocno goryczkowe z konsystencją bardziej zmętnionego weizena. Ładnie bawisz się w ich rzecznika prasowego, dobierasz różne fakty na korzyść przyjętej linii i pewnie to nawet działa, bo większość tutejszych czytelników traktuje Ciebie jako jedyne wiarygodne źródło o piwie. Ja niestety dalej widzę problem materiałów we współpracy

    • Wiesz w zasadzie, jeśli Kopyr tak by afirmował nowy trend to musiał by zakwestionować wszystko to co do tej pory pił również z polskich kraftów jako słabą popierdółkę, a nic takiego na razie nie miało miejsca. Więc to na razie jest eksperyment do którego należy podchodzić ostrożnie.

  2. Tomku a tak z ciekawości – piłeś Kinky Ale tylko na początku, czy później też? Powołujesz się, jakie było świetne. Ja piłem Kinky 3 razy w sporych odstępach. Pierwszy raz jak to była nowość. I wówczas byłem oczarowany. Drugie podejście było gorsze a trzecie to była słabizna. Jestem ciekaw jakie Ty masz odczucia.

    • Ja w zasadzie nie wracam po raz drugi do piw. Czasem na jakimś festiwalu, ale wówczas zwykle wybieram albo te najlżejsze, albo najmocniejsze. Ale generalnie się zgadzam, że najlepsze Kinky było za pierwszym razem, ale to kwestia chmielu jak sądzę.

      • OK. Dziękuję za odpowiedź. Tez mi się bardzo rzadko zdarza wrócić do piw. Ale byłem tak zachwycony, że wróciłem. I czar prysł 😉 Niedawno zrobiłem zakup pod powrót. Browar Waszczukowe – Łycha Zbycha. Zobaczymy jak się sprawdzi.

  3. Po wypiciu tego piwa, w zasadzie nie jestem w stanie powiedzieć niczego na temat chmielu Ella. W aromacie drożdże, drożdże i jeszcze raz drożdże. To jest piwo fermentujące w butelce, ustach i żołądku. Tak więc, lepsze jest wrogiem dobrego.

Dodaj komentarz