Piwa, których nie szanuję

53
112

Dziś Summer Paradise (Berliner Weisse), Belly Flop (Cucumber Melon Gose) i Crunch (Chocolate Peanut Butter) z browaru Manayunk Brewing Co. i słów kilka o tym, dlaczego choć fenomenalnie pachną, to ich nie szanuję.


53 KOMENTARZE

  1. Sugerujesz, że takie piwa to jak w sporcie taki doping, że ktoś kto dodaje aromatów powinien być wykluczony ze świata kraftu ponieważ ma lepsze efekty znacznie mniejszym nakładem pracy?

  2. To tak jak dodaje się czasem aromat wanilii do ciast, a tu browar dodaje aromat ogórka tylko po co oszczędność na produktach tylko czy u nas tego nie będzie w browarach rzemieślniczych.

  3. Jeżeli odrzuca się produkt, który pasuje smakowo, głównie ze względów ideologicznych (na filmie widać, że jak najbardziej jest to produkt smaczny), to chyba jest to moment w którym warto się zastanowić, czy za daleko się nie zagalopowało w tą „rewolucję”…

    Bardzo fajna jest kwestia poruszona w filmie – a kiedy będę sędziował i mi to piwo posmakuje to może się zdarzyć, że to właśnie piwo wygra (a przecież jest sztucznie przygotowane). Zastanawiam się, czy tylko ja zauważam paradoks takiego myślenia, czy faktycznie mamy tutaj trochę przesadzone podejście?

    Tzn. jak najbardziej rozumiem, że dla Ciebie, jako znawcy i fana piwa, ma znaczenie, czy ten „subtelny aromat orzechów” pochodzi od danego słodu, czy może od dodatku zmielonych orzechów laskowych, czy może z płatków dębowych po leżakowaniu orzechówki – ale umówmy się, że dla 99% odbiorców (wbrew pozorom również tym lubiącym wypić coś lepszego niż standardowe koncerniaki) nie ma to praktycznie żadnego znaczenia – a za to będą zadowoleni pijąc piwo o smaku orzechów, kiedy etykieta to właśnie obiecywała.

    Nie wspominając o tym, że dzięki temu takie piwo może być po prostu tańsze i dostępne w większej ilości, cały czas pozostając przy tym porządnie wykonanym piwem.

    Podsumowując, jakkolwiek rozumiem z czego może wynikać przedstawiony w filmie Twój punkt widzenia, to zupełnie go nie podzielam i nieco mnie dziwi, że nikt w komentarzach z nim nie dyskutuje.

    • Nie wiem Green Fox skąd wziąłeś te 99%, ale patrząc po sobie i znajomych jednak bardzo wiele osób patrzy na to, z czego i jak dany produkt został wyprodukowany. Nie tylko smak się liczy i efekt końcowy.

      • Green Fox. Ja zupełnie inaczej zrozumiałem film. Dodawanie zmielonych orzechów, płatków, owoców itp jest jak najbardziej ok. Problem zaczyna się jak smak orzechowy uzyskasz dodając płyn z magicznej fiolki i będzie się on nazywał E-12345678 lub dwucośtam czegoś.

  4. „cały czas pozostając przy tym porządnie wykonanym piwem” – No właśnie cały ten vlog jest o tym że to nie są porządnie wykonane piwa, i jakby trudno nawet z tym dyskutować.

    • Czy mają wady (diacetyl, aldehyd octowy, siarka, cokolwiek)? Czy smakują źle? Czy mają kiepski aromat? Z filmu wynika, że wręcz przeciwnie. W ślepym teście każdy by stwierdził, że piwo jest „porządnie wykonane”. Co zaś się tyczy samego procesu produkcji – to tego właśnie dotyczył mój komentarz. Czyli, czy odbiorcę produktu powinno interesować wszystko co dotyczy piwa od początku do końca, czy głównie właśnie efekt finalny? Jakkolwiek rozumiem podejście „ogarniania wszystkiego”, to jednak umówmy się, że jest ono domeną fascynatów i hobbystów, większość jednak interesuje efekt.

      • To przez analogię, jeśli parówki firmy X smakują super ale zawierają 10% mięsa a reszta to polepszacze smaku/aromatu i inny shit to czy nadal „świadomy klient” będzie wybierał ten produkt, czy jednak parówki z firmy Y zawierające 90% mięsa bez sztucznych polepszaczy?

        Piwo kraftowe – rzemieślnicze – jak sama nazwa wskazuje należy wykonywać rzemieślniczo a nie masowo tak jak punktowane koncerny. Albo browar chce robić porządne piwo dla porządnego klienta, albo kosić gruby hajs od mas. Przy okazji taka myśl mnie naszła, czy taki browar może markować się jako rzemieślniczy? Jakiś urząd ochrony konsumenta mógłby się temu przyjrzeć, oczywiście jeśli taki proceder zaistniałby w Polsce.

      • @marcinkuch: To ostro jedziesz z tymi ograniczeniami. Czyli wszystkie smakowe kwasy Szałupiw Cię omijają. A piwo z zestem i sokiem z cytrusów też odpada? Dodatki kawy, przyprawy, itp. zabawy z Browaru Hopium też poza Twoim zainteresowaniem?

        • No niestety w większości tak, tak jak Kopyr nie trawi piw karmelowych tak ja nie trawię przesadnie kwaśnych, które nie wnoszą wg mnie wiele wartości smakowych, kwas to kwas i tyle.
          Jeśli są to dodatki typu skórka pomarańczowa, zest i tego typu dodatki w formie przypraw to są one wg mnie dopuszczalne bo działają jak przyprawa na podobnej zasadzie do chmielu. Ale jeśli ktoś wali do kotła powiedzmy 50 kg owoców, no to czego mam się spodziewać po takim piwie? Tym bardziej że dzisiejsze nowofalowe chmiele i dostępność ogromnej różnorodności słodów powodują że piwowar, jeśli jest naprawdę dobry może wykręcić z nich naprawdę niespodziewane aromaty i smaki. A jaka jest kreatywność przy waleniu
          tonami owoców do kadzi czy laniu soku? No ja jej nie widzę. To po prostu psucie piwa.

        • Mogła by paść prosta odpowiedź: bo mogą 😛
          A tak serio to z tymi sokami to różnie może być. Ja np. do swojego wyrobu (ok. 10 lirów) na fermentację cichą dodałem sok wyciśnięty z kilograma pomarańczy i dwóch cytryn, co dało 460 gram soku (czyli pewnie około ćwierć litra soku) więc w raczej niewiele a tak diametralnie zmieniło piwo (drugie 10 litrów było w tym czasie chmielone na zimno). Byłem bardzo zdziwiony wynikiem tego eksperymentu 🙂

          A poza tym wielu osobom takie piwo z sokiem bardzo smakuje.

        • Tzn wiesz, żeby była jasność, ja nikomu nie bronię dodawania do piwa czego tylko chce, niech dodaje soki, owoce, czekoladę, kawę, co tylko komu przyjdzie do głowy, nie będę nikogo z tego powodu hejtował, powiem więcej, niech dodają ekstrakty, aromaty, sztuczne aromaty, walą chemię jaka im tylko przyjdzie do głowy, ale niech wszystko to opisują na etykietach bo na końcu trafia to do żołądków ludzi.

  5. Jeśli jest pełen skład na etykiecie to nie widzę problemu, gorzej jak w przypadku tego mikro (nie kraftowego) browaru.

  6. Takim tokiem rozumowania dodawanie cukru też powinno być nie zgodne z duchem kraftu. Trzeba wkroić buraki cukrowe i się później męczyć…

  7. Nie wspominając np. o chmielu w postaci granulatu – przecież ten w szyszkach jest również dostępny (tak, również ten zza wielkiej wody), więc dlaczego nie jest stosowany, skoro jest produktem mimo wszystko bardziej „naturalnym”?

    Ale… no tak – przecież zajmuje on kilkakrotnie więcej miejsca (droższy transport), jest generalnie bardziej problematyczny w filtrowaniu (większe straty), więc z jakichś powodów właściciele browarów, którzy bądź co bądź prowadzą biznes jednak decydują się na wersję w postaci granulatu.

  8. To trochę tak jak te Magnusy ciemne, wszystkie to jedno piwo, czy podstawowy, żurawinowy, wiśniowy, czekoladowy, śliwkowy, karmelowy, + cukier, + aromat np. żurawinowy, zabawne, że nawet do karmelowego dodano aromatu karmelowego zamiast po prostu karmelu. W odróżnieniu od piw, które tu zaprezentowałeś, jednak Magnusy to po prostu niepijalne gówno, walące sztucznością.

  9. Dla mnie piwo z aromatami to gówno nie piwo. Nie o to chodzi w piwie rzemieślniczym.

    Dzisiaj wszystko można zrobić tak żeby smakowało super nawet jak będzie w pełni chemicznym syfem, w którym jedynym naturalnym składnikiem będzie woda. To trochę tak jak wytwarzanie domowej wędliny, do której dodajemy aromat dymu wędzarniczego.

  10. Więc po co to pokazujesz i negujesz, jeśli nie jest browarem rzemieslniczym i nie ma ducha kraftu zostaw to w spokoju. Zajmij się ogórkami z podziemia a nie chwal czegoś za smak skoro i tak jest to dla ciebie niczym. Kiepsko. Pzdr

  11. Panie Tomaszu

    Z Pańskiej wypowiedzi można odnieść wrażenie, że nie tylko Pan nie szanuje tego piwa, ale również piwowara, który je uwarzył oraz wielu innych piwowarów. Jako międzynarodowy sędzia z certyfikatem BJCP, podczas konkursu nie oceniłby Pan tego piwa poniżej ustalonej granicy punktów (aby nie poniżać piwowara – pańskie słowa), a w przypadku egzaminu aby go nie oblać, ale już na prywatnym blogu niniejsza zasada nie powstrzymała Pana od nazwaniem „debilami” tych, którzy robią nie po Pana myśli w procesie warzenia piwa. Nie wiem czy ewentualni pracownicy Browarów Tyskich, którzy będą mieli okazję obejrzeć ten film, poczują się urażeni Pańskimi słowami, niemniej jednak jest kwestią kultury osobistej i kultury prowadzenia dyskusji umiejętność wypowiadania krytycznych sądów w sposób taki, aby nie postponować swojego adwersarza.
    Oglądam filmy na Pana blogu, doceniając Pańską wiedzę i merytoryczność, ale również oczekuję, że narracja i dobór słów będzie korespondował z zasadami wzajemnego szacunku w świecie piwowarów, którego zresztą Pan sam uważa się być orędownikiem.
    Odnosząc się do merytorycznej części filmu, chciałbym powiedzieć jako piwowar domowy, że używanie aromatów sztucznych czy naturalnych, nie mieści się w moim pojęciu sztuki piwowarskiej. Dlatego dużo bardziej cenię piwa bez takich dodatków, nawet jeśli ich aromatyczność nie jest tak spektakularna jak piw, które Pan degustował.

    Z wyrazami szacunku

    Wojciech Glanowski

  12. Temat urwany z dupy, piwa których nie szanuje.. A szanujesz osobę która Ci opowiadała ta historie? Podziwiam, jeśli jakiekolwiek piwo szanujesz, przecież to jest tylko wytwór ludzki dla ludzi, nie specjalnie dla Ciebie. Większość ludzi wypije to piwo może raz czy dwa razy w życiu i o to chodzi. Jeśli myślisz że ludzie oczekują tego co Ty to jesteś delikatnie w błędzie. Tylko przez takich jak Ty ludzie mogą się zniechęcić do takiego piwa. O to Ci głównie chodzi?

  13. Cała ta piwna rewolucja legnie w gruzach a z razem z nią Pan, Panie Kopyra. Polsrodek przetrwania. Sędzia piwny. Hmmm może niebawem doczekamy czasów że w klopach będą siedzieli sędziowie i oceniali czy dane gówno może splynac w danym kopie.. Ocenia Pan piwo że jest smaczne itd ale nie szanuje go Pan, po czym mówi że wypije i nasze zdrowie. Cofamy się z poziomem? A cztery lata temu Panu zaufalem…

  14. To jest już dość stary temat. Poniżej fragment artykułu z 2006 roku:

    „Na trasie autostrady New Jersey Turnpike znajduje się serce przemysłu smakowego. Korytarz, w którym aż roi się od rafinerii i fabryk chemicznych. International Flavors & Fragrances (IFF), największa tego typu firma na świecie, ma fabrykę przy wyjeździe numer 8A w Dayton w New Jersey. Givaudan, druga największa na świecie firma smakowa, ma z kolei swoją fabrykę w położonym po sąsiedzku East Hanover. Haarmann & Reimer, największa niemiecka firma, posiada fabrykę w Teteboro – w cieniu Manhattanu, podobnie zresztą jak Tagasako, największa japońska firma smakowa. Flavor Dynamics posiada fabrykę w South Plainfield, a Frutarom zadomowiło się w North Bergen, na wysokości górnego Manhattanu. Elan Chemical jest zlokalizowany w Newark. Tuzin firm produkuje smaki w korytarzu pomiędzy Teaneck a South Brunswick. To właśnie w tym regionie wytwarzane jest około 2/3 dodatków smakowych sprzedawanych w USA.
    Wychodzą stąd m.in. smaki dla popularnych napojów, herbat, win i napojów winopodobnych, naturalnych soków, organicznych napojów z soi i PIW.”

    Myślę, ze dopóki proceder dodawania sztucznych smaków do piwa prowadzili tylko potentaci, to amerykańskie stowarzyszenia konsumenckie nie reagowały. Ale skoro zaczynają to robić craftowcy, to myślę, ze wkrótce będzie w stanach wprowadzony obowiązek podawania wszystkich składników używanych do produkcji piwa.

  15. Ach tam, duch kraftu. Jak piwo smakuje dobrze to chyba dobrze? Ja tam nie znam się choć za sprawą Kopyra z tatry przeszedłem na wszelaki ipa, w cholerę drogie ale pyszne, wszelkie dr brew, ataki chmielu, rowning jacki i co tylko mają z ipa w sklepie. I bardzo mi smakuje. I wiem że piwo może mieć smak a nie jak tatra, sama woda. Berliner weisse też kupiłem, bardzo mi się to podoba ta kwaśność. Choć moi koledzy uważają że to lipne te piwa wszystkie, nie da się pić. Portery bałtyckie im daję to mówią że landrynki lub kawa a nie piwo.

    Także znam się słabo ale dużo eksperymentuję i CODZIENNIE wydaję na 3 lub 4 piwa kraftowe po 7/8 złotych. Koledzy obliczyli że wydaję 700 złotych miesięcznie na te testy.

    Ale do meritum, ja nie wiem jak powstaje kwas, jeśli zamiast drożdży które zrobią te bakterie czy co tam ten kwas mlekowy można dodać po prostu… gotowy kwas mlekowy to jaka różnica? I tak będzie smaczne a taniej i mniej roboty. No dobra nie ma wtedy tego całego ducha kraftu i tej otoczki skomplikowanego warzenia ale to tak samo jakby się obrażać na keczup.

    Każdy dodaje keczup do np. pizzy a to nie zgodne z duchem kraftu, lepiej samemu zmielić pomidory i przyprawy wytworzyć keczup. Ale nikt tak nie robi bo po co? Skoro jest gotowy keczup. Tak samo te aromaty, piwo ma być smaczne ale nie wyszło bo zabrakło aromatu banana, to dodajmy samego banana naprawiając piwo i gotowe.

    Ducha wielkiego w tym nie ma ale finalny produkt… jest dobry i chyba to najważniejsze a nie to jak ten efekt został osiągnięty. Czy dużym nakładem pracy czy po łatwiźnie aromatem.

    W takim razie samochód to też „idzenie” / „iście” ? na łatwiznę. Czemu ma nam pomagać jakiś silnik skoro sami ciężką pracą nóg możemy osiągnąć ten sam efekt czyli przemieścić się.

    To jest po prostu postęp. Po co obierać ogórki skoro można walnąć aromat i gotowe i taniej.

    Tak jak pisałem ja znawcą nie jestem, nie piję już tatry a wkładam ogromną kasę w craft ale ducha craftu nie czuję. Dla mnie ta ipa może być zrobiona z aromatów a nie prawdziwego chmielu, jaka różnica skoro smakuje tak czy inaczej wybornie, tylko taka że popijając mogę myśleć jaką to wielką pracę wsadził piwowar w szykowanie szyszek chmielowych.

    O i skoro szyszki są trudne w obrabianiu to wymyślili ekstrakt chmielowy i to jest ok tak? Te całe zbite w granulki przemielone szyszki. Ale jak już komuś nie chce się obierać ogórków i doda tylko ich aromat to już nie jest zgodne z duchem i nie jest ok? Dlaczego?

    Ułatwiajmy sobie życie a po co wciąż siedzieć w średniowieczu i produkować metodą „ręczną”? By był „duch kraftu”? To raczej zacofanie a nie postęp.

    To są przemyślenia zwykłego szarego piwoszka od tatry który kraft dopiero odkrywa także nie atakujcie zbyt mocno.

    • Hmm, no ładnie pojechałeś (wg. mnie oczywiście).
      Naprawdę nie ma dla Ciebie znaczenia, czy dodano coś naturalnego, czy dodano sztuczny aromat?
      Keczeup do pizzy? Wrr…. Jak widzę, że w lokalu nie mają sosów do pizzy, tylko keczup to zwyczajnie wychodzę. Chyba, że mówisz o pizzy domowej, ale to też bez sensu. Po co się męczyć, wyrabiać ciasto, dodawać składniki, żeby na koniec zepsuć wszystko zwykłym keczupem?

      • Ja jestem zwykłym prostym budowlańcem. Kraft dopiero odkrywam i nie widzę nic zdrożnego w aromatach czy „chemii” w parówkach. Ja po prostu po pracy chcę coś zjeść a że pizza z żabki po potraktowaniu mikrofalą jest gumowata, to dodaję srogo keczupu i wsio. I jest w miarę smacznie.

        Też nie demonizujmy tych wszystkich gmo czy „chemii” w potrawach czy napojach. Skomplikowane chemiczne nazwy czy inne oznaczenia „E-cośtam” to często nic innego jak naturalne składniki ale że mają długą nazwę to producenci nazywają je nap E-223 a to tak na prawdę np. jakaś sól tylko.

        Kiedyś był ciekawy artykuł o tym ile „E” zawiera zwykłe jabłko z drzewa. Jakieś tam drożdże na skórce naturalne to „e cośtam”, jakiś błonnik to „e ileśtam”, łyko czy sok to „e jeszczewięcej”

        Ja się nie boje „chemii w jedzeniu” gmo czy składników E. Mam 32 lata jem kiepskie jedzenie i żyję. I dodaję keczup do pizzy. I czuję się dobrze. Płace jakie są to są, więc ma być tanio i smacznie. I jest. I aromat z ogórków mi w tym nie przeszkadza.

        • Domingo, dlaczego dałeś się wkręcić? To nie był żart czy „troling”. Jestem elektrykiem na budowie i mam około 2000zł na czysto na rękę. Pracuję ciężko, wiercę dziury w suficie, robię bruzdy w betonie by schować przewód, robię przewierty przewierty przez kilka zbrojonych stropów by puścić zasilaki. Wracam do domu i chcę coś zjeść i wypić dobre piwo, u mnie to aipa. Uwielbiam ten zapach cytrusów i mega gorzkość. A że kasy nie ma zbytnio bo jeszcze trzeba utrzymać auto to na prawdę mnie nie interesuje jakieś „E” w parówkach, i tak samo w aipie, będzie dodany sztuczny aromat z grapefruita czy nie to mnie nie interesuje. Zaczynam się robić entuzjastą za sprawą Kopyra i chcę kupić pierwszy brewkit ale jednocześnie nie widzę nic złego że do piwa dodano aromat z ogórków a nie sok uzyskany ze zmielenia tych ogórków.

      • „Mam 32 lata jem kiepskie jedzenie i żyję” – ZUS lubi to 😉

        A tak na serio, to widzisz, Ty traktujesz piwo (nie ważne czy to IPA czy Tatra) jako napój do popicia jedzenia a że może jesteś w stanie za taki napój zapłacić więcej bo bardziej Ci smakuje to kupujesz. Większość ludzi (łącznie z Kopyrem), którzy są oburzeni na takie postępowanie browarów jakie Tomek przedstawił, traktuje piwo jako napój degustacyjny i nie chce pić udawanego rzemiosła.

        To tak jak dobrej, kilkudziesięcioletniej wiskey nie pije się z colą.

  16. Zgadzam się z takim podejściem – też uważam, że dodawanie aromatów to pójście na łatwiznę. Niezły zgrzyt miałem przy piwie Omnipollo – Noa Pecan Mus pachnie niebotycznie, smakuje również, ale aromaty zostały dodane. Ciekawą uwagę wtrącił Kamil Prystapczuk z Alechanted: a co jeśli aromat został pozyskany metodą maceracji, ekstrakcji czy destylacji w alembiku z naturalnych produktów? De facto takie pozyskanie dodatku do piwa wymaga jeszcze większych nakładów, wiedzy i pracy. I teraz czy należy rozgraniczać czy piwowar sam wyekstrahował aromat z np. orzecha czy kupił taki aromat pozyskany rzemieślniczymi metodami z naturalnego źródła?

  17. A dywagując od tego, czy zgodne z duchem kraftu czy nie, ma ktos pomysl jak wykonac takie berliner weisse na skroty?;D tzn jaki zasyp i ile i w jakim etapie dodac kwas mlekowy? Chetnie bym sprobowal:D

  18. Duch craftu czy nie craftu. Ideologia nie powinna mieć wpływ na ocenę produktu.
    Ważniejsza jest pochodzenie produktów i aromatów. Można się oczywiście czepiać że to droga na skróty ale generalnie wszystko można nazwać drogą na skróty.
    Używany jest chmiel nie „szyszka” tylko granulat? Jak śmiesz.
    Dodawany jest cukier – skróty. Chcesz słodkiego piwa walisz laktozę – no skróty, wszak zrób to przez kontrolę fermentacji najlepiej.
    Albo się czepiasz wszystkiego albo niczego. Inaczej masz relatywizm w którym masowanie ogórków jest OK, a masowanie chmielu to strata czasu.

    Ekstrakty mają jeden zasadniczy plus, oprócz oczywistej drogi na skróty czy łatwego dawkowania. Pozwalają stworzyć coś czego craft w polsce nie umie praktycznie w ogóle czyli powtarzalność.
    Możesz mieć najlepiej w świecie opisaną recepturę i proces technologiczny a i tak jak nie wiesz jak działa surowiec możesz coś zepsuć.
    Dodali kwasu mlekowego i w ten sposób łatwo im zrobić każdą warkę podobnie kwaśną. Jakby się mieli bawić z owocami każda warka to by była inna bajka, od zakwaśnej bo ledwo kwaśną i każda warka to osobny ekperyment. Każdy z nas idzie do sklepu i kupuje owoce czy warzywa. Wwoce z tego samego sklepu w odstępie dnia czy dwóch potrafią być skrajnie różne. Problem przy warzeniu jest taki że nawet jakby się udało jakoś określić „stan” posiadanych normalnych owoców/warzyw które chcemy dodać to dalej cholernie mało jest miejsca na ewentualne poprawki w trakcie warzenia.
    Dopiero tak naprawdę jak zrobimy piwo to wiemy jakie jest, ba czasem dopiero po leżakowaniu wiemy. To nie jest dżem który w trakcie robienia można dosłodzić jak trzeba.

    Niech sobie Pan Panie Tomku przypomni słynnego Sharka z jego warkami losowymi jak ruletka.

    Nadszedł moment w którym craft musi dorosnąć i z „amatorstwa” przejść na jakiś poziom fachowości. Eksperyment eksperymentem ale to nie może tak być że na każdym kroku piwo ma być zawsze totalnie nieprzywidywalne bo taki jest duch craftu.
    Z mojej perspektywy o ile składniki są naturalne, bez żadnych lewych chemicznych wynalazków, to najważniejszy jest końcowy produkt.
    Lepsze dobre piwo z „dodanym” kwasem mlekowym niż typowy problem polskiego craftu czyli podawane chyba z kapelusza wartości IBU.
    Jedna BIPA 80 ibu, świetna pijalna, goryczka krótka, nie męczy. Druga BIPA 60 gorzka że wypić się nie da, męczy dwa dni, straszna i może robić za narzędzie tortur.

    Może zamiast marudzić o dodatku ogórka ten „duch craftu” zaczął by wprowadzać jakąś bardziej sensowną skalę goryczki bo coraz częściej mam wrażenie że przy tworzeniu etykiet za każdym razem mamy do czynienia z grą „wybierz liczbę z przedziału”.

    • Po pierwsze, to nie jest zgodne z duchem kraftu. Sterowanie słodkością piwa za pomocą fermentacji fundamentalnie nie jest zgodne z duchem kraftu. Czy to się Tobie podoba, czy nie, jest coś takiego jak „zgodnie ze sztuką”. Tak jak lekarz, budowlaniec czy mechanik ma działać zgodnie ze sztuką, to samo dotyczy piwowarów.
      Nieprzewidywalność, oczywiście w jakichś granicach, bo nie powiesz mi że trafiłeś na skwaśniałego Sharka, albo czarnego jak stout, jest immanentną cechą produktu rzemieślniczego. Nawet wielkie browary, które mają takie możliwości, nie są w stanie uzyskać produktu w 100% identycznego. Nie wierzysz, kup sobie Żubra z 4 różnych sklepów. Nie uwierzysz, jakie będą różnice.

      Stosowanie koncernowych metod nie przystoi rzemieślnikom i nie świadczy o profesjonalizacji, a o chodzeniu na skróty. Może dla Ciebie jest ok, jeśli w restauracji zaserwują Ci spaghetti z sosem ze słoika. Dla mnie to jest oszustwo.

      • Po pierwsze pojęcie ducha kraftu jest płynne i zależy od personalnych preferencji. Gdzie jest niby ten ogólnie przyjęty kanon co wolno a co nie? Dla Ciebie coś może być drogą na skróty a dla innego to może być jedyna sensowna i w miarę optymalna droga do osiągnięcia jakiegoś celu. I to celu czysto kraftowego jakim są te wszystkie eksperymenty z ogórkami, kwasami itd. Prócz tego dalej nie rozumiem dlaczego ogórek z ekstraktu jest zły a granulat chmielowy już zły nie jest.
        Równie dobrze można się czepiać czemu kupujecie słody. Wszak nie wmówisz mi że producenci słodu robią to jak 500 lat temu i każda partia jest losowa.
        Oczywiste jest że po słodowni, czy generalnie dostarczycielowi surowców wymagacie maksymalnej możliwej stabilności i powtarzalności. Bo nawet jak weźmiemy te „modne” browary co to ani raz żadnego piwa nie powtarzają to oni dalej mają oczekiwania że monachijski będzie jak monachijski a wędzony będzie wędzony tym czym ma być wędzony a nie starym kocem bo akurat to było pod ręką.
        I chcesz mi powiedzieć że wszędzie tam proces produkcji jest tak samo radosny jak ten cały duch kraftu?

        Zresztą. Sam piszesz zgodnie ze sztuką, jak fachowiec. Koncern to jest fabryka. Jak fabryka samochodów. Zdarzają się wady ale są bardzo rzadkie a same samochody można określić mianem prawie identycznych.
        Browar kraftowy powinien się do tego zabierać jak producent jachtu. Każda łódka inna, każda unikalna ale jakość ma być najważniejsza. I nawet jak im przyjdzie zrobić ten sam model/projekt jeszcze raz to zrobią go tak że będzie sprawiał wrażenie identycznego.
        A nie będzie nagle tonął albo zapomną zrobić maszt.

        Nikt nikomu nie każe stosować koncernowych metod. Można krytykować. Można wyzywać że każdy debil takie piwo z może zrobić. Ale fakt jest faktem. Piwo jest dobre. Dlatego po raz kolejny porównanie chybione jak kulą w płot.
        Jeśli idę do restauracji i to spaghetti z tym sosem jest dobre a jego jakość jest odpowiednia względem ceny to ja nie widzę problemu. Mam nagle zacząć biegać po kuchni jak buc i krzyczeć że ze słoika pomimo faktu dobrej jakości?

        Według Ciebie Tomek jest lepiej jak dostanę syfiasty sos „własnej roboty” (albo dajmy na to przesolony) niż porządny ze słoika? Co ten słoik ma do tego? Zaglądasz do każdego procesu produkcji? Te browary co testowałeś mogły ci nakłamać że robili z pulpy i być wtedy ich wychwalał jakie geniusze.

        Dobrze wiesz że każdy Kowalski wyczuje jedzenie „ze słoika” czy z „torebki” na kilometr. Ja na pewno. Jeśli by mi nagle ktoś pokazał słoik tak dobry jak z restauracji to biorę w ciemno i jestem wdzięczny za info.
        Dlatego porównanie jest z bezsensu.

        • Staram się i staram, ale nie mogę nie zgodzić się z logiką wypowiedzi powyższego Pana 🙂 Co ważniejsze bez jakichś niepotrzebnych osobistych wywodów, merytorycznie i z sensem – miło się czyta taką dyskusję.

        • Stary, żyj dalej w przekonaniu, że wyczujesz, tak jest prościej, łatwiej. 😛

          Twoje porównanie z chmielem jest z dupy, bo granulat chmielowy, odpowiadałby jedynie pulpie ogórkowej. Nikt nie protestuje przeciw mechanicznej obróbce ogórków. Chodzi o koncentraty, które powstają przy użyciu skomplikowanych technik i dają efekty, których nie osiągniesz innymi metodami. I masz rację, powstają też tego typu ekstrakty z chmielu i też uważam, że nie są zgodne z duchem kraftu.

          Nie jesteś w stanie wyczuć oszustwa, chyba że… i o tym nie wspomniałem, a to jest ważny argument przeciwko aromatom, aromat będzie nienaturalnie intensywny i często takich podejrzeń można nabrać. I mi było ciężko dopić te piwa, bo one już były męczące, przesadzone.

          Jeśli miałbyś do czynienia z piwowarstwem, to wiedziałbyś, że zarówno słody (szczególnie wędzone), jak i chmiele różnią się w zależności od partii, od roku zbioru itd. i to jest normalne. I piwowarzy z tym żyją.

          W samochodach wady są rzadkie? Proszę Cię.

          Jeśli idę do pizzerii to niedopuszczalne dla mnie jest, żeby zaserwowano mi mrożoną pizzę z marketu. I oczekuję sera, a nie wyrobu seropodobnego i aromatu serowego – można taki kupić. W sosie ma być suszone oregano, a nie ekstrakt aromatyczny o aromacie pizzy.

          Jeśli w hotelu na śniadaniu widzę jajecznicę z proszku, to sorry, ale moja opinia o nim leci w dół.

  19. Jakoś nie widzę w recenzji nigdzie stwierdzenia o „męczących” czy przesadzonych aromatach. Zdecyduj się może. Dobre jest piwo czy nie jest dobre, bo mnie jako klienta ideologia nie interesuje. To jest jak recenzja Forda Focusa zakończona stwierdzeniem „ale Henry Ford wspierał Hitlera więc auto jest do dupy”.
    Aromat ma być naturalny. Jeśli ma być ogórkowy to ma być z ogórka. Koniec kwestii, proces produkcji nie ma nic do tego.
    Czy jakby browar sam przygotował ekstrakt bo stwierdził że dodawanie samego ogórka do piwa może zepsuć efekt? A co jeśli powiedzmy ta firma od aromatu to „kraftowa” firma która uzyskuje swoje produkty w sposób bardzo klasyczny i naturalny?
    Masz na temat tego wiedzę? Nie po co. Lepiej nazwać debilem.
    Nie będę ci tłumaczył co to znaczy statycznie rzadkie bo nie mam ochoty robić wykłady ze statystyki. Każdy samochód z punktu widzenia skomplikowania i ilości części jest czymś o wiele bardziej skomplikowanym niż robienie piwa.
    I tak na tysiące sztuk pojawiają się pojedyncze wady które wynikające ze złego procesu. Reszta to zły surowiec czy część od dostawcy. Nie ich wina wszak. Skoro nie jest wina browaru że chmiel w tym roku jakiś gówniany to nie wina fabryki że ta część ma wadę która wychodzi po 100 tys kilometrów. Problem jest taki że producenci samochodów każda taką wadę biorą na klatę i próbują z nią coś zrobić. Kraftowe browary po proste mówią że shit happens i pijcie piwo maślane. Piwa robią ludzie w domu mając garnek i wiaderko. Idź i zrób samochód. Sam. Potem pogadamy co jest bardziej skomplikowane. Jakby kraftowcy robili auta z tym poziomem nonszalancji to co drugie by wybuchało.

    Dalej nie rozumiem porównania do syfu w postaci jajecznicy w proszku czy mrożonej pizzy. To jest synonim zerowej jakości, sztucznego smaku i zwyczajnie wyczuje to na kilometr.
    Skoro upierasz się że to porównanie ma sens w odniesieniu do tych piw to powiedz to jasno. To piwo jest NIEDOBRE. Tego nie powiedziałeś. Przy okazji to też pokazuje jak bardzo sugerujesz się tym co testujesz. Jasno pokazuje jak testy nie w ciemno są bezsensu, jeżeli do oceny piwa dochodzi ideologia, opinia o browarze, historia i czy lubię Zenka.

    I na koniec odnośnie „każdy debil potrafi”. Uważam że browar powinien rzucić pozew bo to jest chamstwo.
    A skomentuje to odpowiednio.
    Każdy debil potrafi wrzucić wiaderkiem kilogramy chmielu do słabego piwa i chwalić się potem jako to one jest gorzkie i gryzące jak rekin. No shit sherlock, dodałeś gorzkiego i jest gorzkie. Geniusz. A wiesz że jak wsypiesz sól to będzie słone?

    • Nie mam siły kontynuować tej dyskusji. Pokonałeś mnie swoimi argumentami. Poddaję się. Pij piwa z ekstraktami, a ja ich pił nie będę, a jak będę, to nie będę ich szanował, będąc w błędzie.

Dodaj komentarz