American Barleywine z browaru PINTA feat. Łukasz Kubicki

23
260

American Barleywine z browaru PINTA, czyli Grand Prix 4. Warszawskiego Konkursu Piw Domowych. Tak się dobrze złożyło, że Łukasz Kubicki dostarczył mi oryginalne piwo, a więc jest możliwość porównania z oryginałem?

23 KOMENTARZE

    • A Ty nie masz swojego rozumu, żeby sprawdzić jak smakuje barley wine z browarów, które się tym stylem zajmują nieco dłużej? I na pewno beczki zmieniają smak i aromat, więc warto spróbować wersji standardowej. A może tak po prostu chciałeś sobie wylać hejt?

  1. A to tylko braciszkowie odmówili Łukaszowi Kubickiemu? Bo słyszałem, że jeden z piwnych vlogerów odmówił poinformowania o nim w niusach… 🙂

  2. Do czasu wypicia tego piwa, aldehyd octowy znałem tylko jako zapach mocno idący w farbę olejną, czy lakier do paznokci. Zdecydowanie niemiłe skojarzenia. Dla mnie było to dość intrygujące, że piwo tak jednoznacznie może iść w zielone, niedojrzałe jabłko. Tutaj skojarzenia już mam milsze, bo „wsi spokojna” i te sprawy… Ciekawe, nawet powiem, że intrygujące doświadczenie. Wypiłem z atencją, ale drugiej butelki bym już chyba nie dał rady.

  3. Ten „barleywine” to jakaś kpina. Zapłaciłem 10 zł i dostałem półprodukt. Strasznie męczące, zalatujące aldehydem i z mało ciekawą zalegającą goryczką. Nie dopiłem, ponad połowa poszła do klopa. Na szczęście następnie otwarty „Modern Drinking” zmył ten blamaż.

  4. Kopyr- wziąłeś łyka wersji pintowej w kilka sekund po „oryginalne” i nagle płatki wyczułeś ? wcześniej nic o nich nie wspomniałeś.

    Patrząc na opinie krążące po necie to jedna osoba na 15 czuje cos podobnego do platkow american bourbon- reszta nic

  5. Jak dla mnie jedno z gorszych ABW jakie piłem i gdybym dostał je w ciemno to pewnie bym powiedział, że z ABW nie ma nic wspólnego. Wydaje mi się, że warzenie piwa konkursowego nie jest niczym dobrym, gdyż najczęściej klienci oczekują czegoś „Mega WOW” a otrzymują piwo o dużych ambicjach lecz beznadziejnym wykonaniu (a niestety to drugie się liczy). Po tym wszystkim pozostaje tylko niesmak i zdziwienie czemu to piwo wygrało.

    Cieszy mnie, że kręcąc filmik o takim piwie porównujesz je z oryginałem 🙂 Dzięki temu widać jak ogromna przepaść dzieli te 2 piwa.

    Swoją drogą zawsze mnie dziwiło czemu aldehyd octowy przypomina mi trawę i taką zieleninę niż zielone jabłko :/

  6. Co do wersji domowej – albo napsocił czas, albo trefna butelka. Moja – pita w okolicach premiery foxy lady – była pod tym względem w porządku. No i oczywiście porównując do Twojego opisu u mnie miałem więcej odchmielowych owocków. Urwało 😉

  7. Cześć,

    Własnie piję to barley wine i muszę powiedzieć, że czas zabił wszystko co uważałem za plus tego piwa. Aldechyd octowy nie przeszkadzał, gdy czuło się aż gryzący chmiel, pijąc piwo z beczki, czy zaarz po premierze. Teraz pije i okej- czuć teraz płatki, jak sie wie, że powinny się tam zanjdować, bo inaczej bym brał za słodowe aromaty, ale nie ma śladu nawet po agresywnym chmielu jeszcze nie do końca ułożonego piwa i pozostało coś, po co nie śięgne już więcej, bo są ciekawsze pozycje.
    Chętnie bym spróbował orginału, bo pewnie niebo a ziemia.
    No nic. Trzeba uwarzyć swoje barley wine i pochmielić po swojemu. Na zimno, chojną ręką, bo na rynku brak alternatywy niestety.

    • Kurczę, stary, najpierw przeczytaj coś co piszesz, zanim wypuścisz to w świat… a co do piwa – pite z beczki, niedawno. Goryczka dobra, pełnia wystarczająca. Na szczęście żadnych aromatów młodego piwa.

  8. Przecież aldehyd octowy powstaje z etanolu, a nie odwrotnie. Jak, w jaki sposób, Twoim zdaniem on zejdzie? Jedyna możliwość, to taka, że zrobi się z tego ester – octan etylu (który daje aromaty owocowe).

  9. Teraz wygrał eisbock. Jestem tak ciekawy jak Pinta poradzi sobie z technologicznymi problemami, że myślę o nich 30 sekund każdego dnia ;). Nikt w Polsce jeszcze nie uwarzył komercyjnie eisbocka, w Niemczech jest w zasadzie dwa browary, co dają radę uwarzyć eisbocka na szerszą skalę, to jest Schorschbrau i Klosterbrauerei Baumburg koło Chiemgau (czytaj Kemigau :P). Życzę powodzenia.

  10. Nie jestem super koneserem (jeszcze rok temu zachwalałem u Tomka na blogu tatrę… i powiem że faktycznie czuć zielone jabłko. Zapach ten dobrze znam bo nie warzę piwa ale na co dzień robię własny cydr. I by było tanio zbieram różne papierówki (jabłka) i wytwarzam sok w sokowirówce. Zapach mielonych papierówek jest identyczny jak to co czuję z butelki tego piwa. Bardzo wyraźnie choć „sensorykiem”? nie jestem. Ale jako że jestem początkujący to mi i tak smakowało.

Dodaj komentarz