Tyskie Gronie [kopyr masakruje piwne reklamy]

44
93

Kolejny odcinek masakrowania reklam. Po Kasztelanie i Wojaku czas na Tyskie Gronie. W zasadzie twórcy tej kampanii sami się zmasakrowali, no ale parę smaczków się znalazło.



Relacja z Browarów Książęcych w Tychach.

44 KOMENTARZE

  1. Ciekawy filmik. Dobrze, że się do tego odnosisz. Zwiedzając browar w Tychach też można nasłuchać się ciekawostek. Jak choćby, że dolną fermentację wymyślili w Tychach. Żyją w swoim świecie w tym browarze:)

  2. Kopyr, są różne śląski. Masz opolski: 10% mniejszości niemieckiej i masz górny: 0,5% mniejszości niemieckiej. To się podzieliło po plebiscytach, większość ludzi mieszka obecnie w tej części, w której opowiedziano się za Polską. Dziś w samych Katowicach 30% ludzi to gorole. O Wrocławiu nie wspominam, bo tam chyba rdzennych Niemców nie ma już wcale. Jest pewien patriotyzm lokalny (tak jak u Kaszubów), ale nie żadna opcja niemiecka.

  3. Tyskie i tak schodzi ze sklepów jak woda, reklama ma trafić do określonego targetu, nie do nas… np wczoraj wykupuje z półki Kwas Epsilon a gość przede mną 6 tyskich brał 😀

  4. Większość ludzi pije te bronki KP za około 2-3 zł i są zachwyceni. Ważne jest żeby tanim kosztem sponiewierało, a smak jest bez znaczenia. Taki filmik reklamowy tylko ich zachęci do picia bo historii nie znają i nie interesuje ich to, co, kiedy kto z kim. Typowi kraftowcy nie rusza tego ścierwa bo nie da się to pić !!!

    • No nie do końca prawda, po pierwsze był synem arcyksięcia Franciszka Karola i do momentu koronacji na cesarza nosił taki właśnie tytuł. A po drugie pełen tytuł Franciszka Józefa jest dość długi i znajdziesz tam między innymi „Erzherzog von Österreich” czyli arcyksiążę Austrii.

  5. Tomku uspokój się, po co ta nagonka, pamiętaj, że to był dziedzic Pruski, a wiesz z kim oni się potem kumali 🙂
    Poza tym podpisali umowę na CK z wąsami i noszą wąsy od przed wojny :).
    Słusznych koncepcji się nie zmieni 😉

  6. Kopyr, co do Kozela się nie zgodzę. Owszem to jest koncerniak, ale jeden z fajniejszych. Ma bardzo fajny chlebowy smak zarówno w wersji ciemnej jak i jasnej. Ile znasz eurolagerów z tak wyraźnie zaznaczonym jakimkolwiek smakiem???

  7. Dobrze, że tu nie ma minusowania, bo by mnie zaraz zakopali 😉 Ale do rzeczy…

    Mam wrażenie, że nie do końca rozumiesz scenariusz reklam. Jest w tym też wina samych twórców, bo zrobili to tak, że niekoniecznie wiadomo o co chodzi.
    Tłumaczysz, że Tychy nie należały do Austro-Węgier. To jest przecież oczywiste i na tym się cała opowieść opiera. W skrócie, chodzi o to, ze Von jakiśtam zdobył Tychy dla Cesarstwa, ponieważ tam znajdował się najepszy browar – to tyle. Dziwi mnie to, że o tym nie wspominasz, biorąc pod uwagę odczytanie drugiego istotnego aspektu – szpileczki wbijanej GŻ.
    To czy jest to śmieszne jest kwestią odrębną – mnie nie śmieszy. Ale na litość boską nie dyskutujmy o prawdzie historycznej, bo ta reklama to luźna wariacja historyczna! Sama konwencja może się nie podobać, ale przed wypowiedzią dobrze by było ją chociaż zrozumieć (to już uwaga do innych komentujących). Równie dobrze możemy dyskutować o realiach historycznych w filmie C.K. Dezerterzy – przecież to jest jakiś absurd.
    Swoją drogą, samo nawiązanie do takiego filmu to jak cios obuchem w łeb – „halo! będziemy żartować!”.

    • Co to znaczy „zdobył Tychy dla Cesarstwa”. Może w briefie tak było ;), ale w reklamie nie ma ani słowa o zdobywaniu czegokolwiek. Jest za to w klipie z Facebooka określenie Fantastischesbesteskaiserlichköniglichesosterreichungarischestyskiebier, w którym jak byk jest „osterreichungarisches”. Ktoś to spieprzył, a teraz dorabia ideologię.

      • Odwrotnie – taki był koncept, źle później pokazany. Niezależnie od tego konieczne jest zrozumienie konwencji – równie dobrze Tychy mogłyby leżeć w Rosji. Tak jak pisałem, mnie to wszystko nie śmieszy, ale nikt nie mówił, że ma to być prawda historyczna.

    • A z jakiej okazji Tychy miały być zdobyte przez CK, skoro oba Cesarstwa były razem po jednej stronie w tej wojnie od początku do samego końca na śmierć i życie?! To też się nie broni.

  8. Z Piastami Śląskimi też było różnie – pod Grunwaldem przecież mieszkańcy takiego piastowskiego Bytomia (Księstwa Bytomskiego i okolic) bili się przecież po dwóch stronach… 😉

  9. @kopyr:
    Zgadzam się z Rafałem, że traktowanie reklamy jako podstawowego źródła wiadomości historycznej sporo mija się z celem. Już widzę te biedne mrówki, skaczące na papier toaletowy, czy, bliżej tematu, walkę baców czy innych harnasiów z wilkami. Oczywiście każdy ma prawo doszukiwać się tam pomyłek, ale ja na reklamy i podobne teksty sponsorowane patrzę z przymrużeniem oka. Ma być lekko, łatwo i przyjemnie, czy się to wszystkim podoba to inna rzecz. To pierwsze primo.
    Patrząc uważnie na te dwa krótkie spoty nie doszukałem się lokalizacji browaru, czy Tychów w Austro-Węgrach. Raczej to rzecz się dzieje w A-W, w drugim spocie w Czechach (jako części imperium), więc co do tego – ok.
    Nazywanie (jak rozumiem – na fejsie) piwa Austro-węgierskim też ujdzie, patrząc na to, jak Polacy tłuką się z Germanami o Kopernika, czy, znowu bliżej historycznie, naszych Klosego i Podolskiego. Sukces ma wielu ojców.

    Drugie primo;-)
    Też trochę płyniesz w recenzji, zresztą, pewnie podobnie jak w przypadku kampanii (reklamowej) tez nie masz doktoratu z historii, natomiast, znowu podobnie jak w przypadku autorów kampanii, recenzja miała spełnić określony cel (z czym też jestem jak najbardziej ok).
    Mogę, i komentuję, kilka większych tematów:
    Chociaż Tychy przez kilkaset lat nie leżały w Polsce (były w Czechach, Austrii czy Prusach), trudno stanowczo twierdzić, że nie było tam polskich piwowarów. Sam odnosiłeś się do narodowości, czy państwowości w tym czasie. Z drugiej strony kto głosował na Polskę w plebiscycie, czy wywoływał powstania.
    Mówiąc, że browary nie były zakładane przez Polaków, bo Polski nie było – to tak, jak mówić, że Dziady czy Potop też przez Polaków nie były napisane.
    Nie kojarzę, żeby ktoś mocno bronił się przed nazwaniem Książęcej pszenicy lagerem, czy dodawał syropu
    glukozowo-fruktozowego do brzeczki na warzelni, z reguły tam stosuje się wg mojej wiedzy sacharozę lub glukozę, oprócz innych niesłodowanych, a syrop g-f raczej jako słodzik – więc nie przed fermentacją.

    Trzecie primo:
    Nie ważne jak, byle mówili. I mówisz Ty, mówią inni, więc jedno z podstawowych założeń reklamy spełnione:-)

  10. O co chodzi z tym Chrzanowem? Skąd nawiązanie do tej miejscowości w reklamie piwa z Tychów? Chrzanów kojarzę raczej z lokomotywami.

Dodaj komentarz