4. Warszawski Festiwal Piwa – część 1.

21
30

Pierwsza część relacji z Warszawskiego Festiwalu Piwa. Będzie jeszcze druga i wieczorem o 21:30 bonus – tylko dla widzów z poczuciem humoru. 😉 Tymczasem w programie:
– Reden & Jabeerwocky: Master of Grain,
– Birra Amiata (Włochy): Polska & Drago della Selva(?),
– Doctor Brew: Hoppy Birthday Barrel Aged Bourbon,
– Brokreacja: Gravedigger Barrel Aged Brandy,
– AleBrowar: Imperial Smoky Joe,
– Pracownia Piwa & Kompaan: Imperial Smoked Trouble,
– SzałPiw: Śrup z wuchtą pieprzu
– PINTA: FarmHouse, All Ryed
oraz rozmowa z Jackiem Materskim (Artezan/WFP) i Jackiem Michną (Browar Łańcut).

21 KOMENTARZE

  1. Tomku, wiem, że mało czasu ale fajnie by było gdybyś nakręcił filmik podsumowujący ostatnie dwa festiwale. Oprócz piw jakieś spostrzeżenia jak imprezy się zmieniają, co w przyszłości (jeżeli masz takie info), co być zmienił, jak te imprezy wypadają względem siebie itp. Kiedyś coś takiego robiłeś.Byłem na WFP w piątek i sobotę i mam spostrzeżenie. Chłopaki muszą zmienić miejscówkę. Narodowy czy coś. W piątek wieczorem cała trybuna zajęta, do każdego stoiska kolejka. Tłum cywili normalnie. Legia powoli robi się za ciasna, a Narodowy na pewno podniósł by status imprezy.

    • To cieszy. Tego mi brakowało. Niestety czwartek odchorowuję (sensu stricto) do dzisiaj, więc stwierdziłem, że nie zostaję na piątek, a więc tych tłumów nie widziałem. Podsumowującego filmu więc nie przewiduję, bo co mam podsumowywać, skoro nie widziałem całego festiwalu. Podyskutować możemy tutaj.

      • Zatem pytanie odnoszące się do przemyślen po tych dwóch festiwalach, ale też ogólnej sytuacji Kraftu: sądzisz, że etap piwnej rewolucji jest już za nami i obecnie mamy okres piwnego prosperity w Polsce? Czy walka o dusze dalej trwa, a do prosperity daleko? Jestem ciekaw Twojej, Waszej opinii. Ja bym się skłaniał ku opcji prosperity.

        • Nie żartuj sobie. Ta piwne rewolucja dopiero nabiera tempa, to jest początek. W USA nie można mówić o jej końcu, choć rzeczywiście jak to nazwałeś „okres prosperity” jest bardziej widoczny. Ale nawet w USA sytuacja jest bardzo złożona. Część właścicieli browarów, którzy zaczynali 25-30 lat temu dziś zbliża się do wieku emerytalnego. Pojawia się pokusa sprzedania biznesu i pływania jachtem po Seszelach. Z drugiej strony inni dochodzą do wniosku, że jeśli nie teraz to kiedy i decydują się na olbrzymie inwestycje, ryzykują całym dotychczasowym majątkiem i dorobkiem. Inni jeszcze dochodzą do wniosku, że od 10 lat czekają, aż biznes zacznie przynosić kokosy, a kokosów nie widać. Czują, że buksują w miejscu. Tyle Ameryka.
          U nas? U nas to się dopiero niemrawo przebija do świadomości masowej. Jedno spostrzeżenie – wiecie czego mi brakowało na tym festiwalu w Warszawie? Celebrytów. Heloł, to jest Warszawa, nie chcę pisać Warszawka. 😉 Tam jest mnóstwo znanych ludzi, którzy bywają. Czy ktoś z Was widział kogoś znanego na tej imprezie. Ja wiem, zaczniecie pytać, a po co nam oni. Otóż są potrzebni, bo ludzie ich naśladują. Te targi śniadaniowe, nowe knajpy, wydarzenia itd. Tego mi brakowało.
          Zgadzam się, że impreza ma potencjał na Narodowy. Z drugiej strony jestem przekonany, że ekipa WFP nie jest tym zainteresowana. Oni chcą festiwalu tej wielkości i chyba, powtarzam chyba, mają rację. Niewątpliwie jednak Warszawa potrzebuje większego festiwalu – z większymi browarami (kraftem też), z Amberem, BRJ-otem, a może nawet Łomżą czy Perłą. I tam też kraft powinien być obecny.

      • Tego u Ciebie na filmikach nie widać, bo są z czwartku (środek tygodnia :P), ale w piątek wieczorem 20-21 były takie tłumy, że cała główna trybuna była zajęta, (otworzono dodatkowo dwie boczne) ludzie stali na trybunach, a w środku był taki ścisk, że ciężko było się poruszać pomiędzy stoiskami. Na pewno pogoda dużo dała w porównaniu do jesieni, kiedy to padało. Co do wielkości to nie wiem czy organizatorom taka wielkość wystarczy bo widać, że potencjał jest na więcej i ze rok może się okazać że nie będą wpuszczać bo braknie miejsca. Ogólnie jak rozmawiałem z różnymi ludźmi to widać że WFP przebija się do świadomości ludzi nieobeznanych z kraftem, co cieszy, choć sam miałem problem z zebraniem ekipy do typowego degustowania.

    • Okej, po opisanych przykładach zza oceanu widzę, że może do prosperity jeszcze daleko, ale Kraft przebił się już do świadomości Polaków. Obserwuję to po np. knajpach w Poznaniu, gdzie coraz więcej różności na kranach, a nie tylko eurolager. Do ideału daleka droga, ale chyba rewolucja już przechodzi do pracy u podstaw w nowym, piwnym ładzie. Natomiast co do celebrytów, to się nie zgodzę. Wychowajmy to społeczeństwo i stawiajmy na jakość, nie ilość. Z mozołem, ale jakościowo. Celebryci dadzą ilość i nic więcej.

      • Celebytów? Jak myślisz Kopyr, że oni sobie ot tak przyjdą i zaczną się lansować przy np boksie z doktorem Brew to się mylisz . Oni mają swój management, się dzwoni, pyta się i uzgadnia warunki współpracy, a potem tipa dostaje fotograf, którego zdjęcia trafią na jakiś portal plotkarski.
        Tak to wygląda, bo za pojawieniem się znanej osoby idą pewne korzyści. Ty też przecież nie robisz dobrego PR’u losowym browarom. Tak to stety, niestety działa i miałem okazję widzieć to samemu jak zapraszaliśmy na event pewnego aktora występującego w reklamach. I co? Facet wpadł niby ot tak, ubrany casualowo, pokręcił się, rozmawiał z tym z kim miał i z tym z kto był polecony. Ni stad, ni zowąd, w tłumie nagle pojawili się fotografowie z dużymi obiektywami cykali zdjęcia, był szum jak miał zaplanowano. Wątpię by wytypowałby samemu imprezę i stwierdził, o wpadnę sobie 🙂

        • Oczywiście, jestem tego w 100% świadom. Natomiast to nie jest tak, że nigdy nigdzie nie pojawiają się prywatnie. Np. jest powszechnie znane zamiłowanie kulomiota Tomasza Majewskiego do piwa, a nawet do kraftu. Gdyby się pojawił, a oprócz tego fotograf z Pudelka, to by było naprawdę dobre.

  2. Więksi youtuberzy na początek byliby ok. Pamiętam, że Michał Kopik z Krzyśkiem Gonciarzem zrobili fajny filmik o degustacji, chyba z Japonii. No i to o czym kolega pisze, większa szansa na przedstawienie sprawy, a nie tylko kolejna fotka na Instagramie. Nie wiem czy osoby z telewizji nie zaszkodziłyby trochę imprezie. W sensie czy zaraz nie zlecieliby się przeciwnicy alkoholu. Co do organizatorów tej imprezy. Tutaj chyba ludzie powinni być wyznacznikiem jej wielkości. Ten festiwal pokazuje, że ludzie chcą pić dobre piwo, a przy okazji wyjść i spotkać się ze znajomymi, nawet obejrzeć stadion i napić się piwa na trybunie. Legia była spoko, czas pójść do przodu i za rok o tej porze świętować na Narodowym. Jak oni tego nie zrobią przyjdzie ktoś inny i (odpukać) schrzani sprawę zapraszając wszystkie możliwe browary, a koncerny to wykorzystają i przekupią cywili ceną, reklamą, brakiem kolejek do swoich wielkich stanowisk itp.

Dodaj komentarz