Niewielki Test Farbowanych RISów

31
46

Jakiś czas temu przez Facebook przetoczył się szitsztorm dotyczący lekkich RISów. Czy w ogóle zasługują na miano imperialnych? Czy jest to naciąganie klientów?


31 KOMENTARZE

  1. Tomku, dlaczego browar dobrego FESa nazywa RISem? Bo RIS się szybciej sprzeda. I stąd opinie, że browar robi ludzi w balona. Można powiedzieć, że chce ich orżnąć? No można, bo połowa z tych ludzi, która kupiła RISa FESa by nie kupiła.

  2. Skoro Kraina Welesa jest tak dobrze wykonana, to tym bardziej nastawiam się wyczekująco na nadchodzącego RISa od Peruna. Browar Perun obwieścił ostatnio, że od kilku miesięcy leżakują imperialnego stouta na 25 Blg. Może być dobrze!

  3. mr. hard rocks z 25 blg a 23 to nie jest duza różnica, ale miedzy 25 a 19blg to jest jednak przepaść,

    wiec co tu oznacza „farbowany” ris ?

  4. Kopyr, powiedz, czy warto leżakować te RISy? Kupiłem Tenczynka, Stu Mostów i Peruna, choć słyszałem niepochlebne recenzje. Liczę, że w piwnicy (ok. 7 st. C) nabiorą formy.

    PS. Co do nazywania piw niezgodnie ze stylem, to zgadzam się z ogólną opinią. Jest to wykorzystywanie łaknienia nowości beer geeków. Mimo wszystko cieszę się, że nasze browary próbują swoich sił w RIS i BW. Mam tylko nadzieję, że będą ulepszać receptury i wykonanie, a nie wciskać kit.

  5. Powiem szczerze że Kraina Welesa zalatywała mi strasznie świeżym granulatem chmielowym. Masakra. I czekolady nie było praktycznie w cale. Fakt nie było wodniste. Piłem je krótko po premierze więc mogło się do tego czasu trochę ułożyć.

  6. To które z tych piw warto kupić, a którymi nie warto zawracać sobie głowy jako RIS – ami? Bo z końcowych wniosków niewiele wynika, czy można komuś na pierwszego RIS-a sprezentować tego Welesa?

    • Kraina Welesa jest moim zdaniem bardzo spoko, ale potencjału RISowego nie ma wielkiego. To jest taki SRIS – Session RIS. 😉 Na drugi dzień smakował mi Rye RIS ze Stu Mostów. Tenczynkiem z tej warki nie ma sobie co głowy zawracać. No Guru jest ok, ale bez szału.

  7. Na pierwszego RIS’a komuś na prezent, to lepiej kupić takiego, który nie budzi wątpliwości, Cocoa Psycho z Brew Doga, albo coś z Emelisse lub De Molena. A z Polskich Samca Alfa czy też Hadesa, ale chyba gorzej z dostępnością.

    Co do dyskusji. Tomek a co w takim układzie z RIS’ami takimi jak Samuel Smith czy Saint Petersburg z Thornbridgea?
    To w końcu są RIS’y, chyba po coś te widełki stylu istnieją, i jak ktoś warzy w dolnej granicy to chyba robi to świadomie (powinien), aczkolwiek zgadzam się, że w takim układzie powinien na etykiecie raczej napisać że ma być wytrawnie i nie zaklejająco, zamiast jechać opis jak do 24 blg.

  8. Wątpię że po raz kolejny pan P. Dusza przyjmie obiektywną krytykę z honorem 😀 Szkoda że najtańszy imperialny stout na rodzimym rynku jest tak słaby jakościowo, a przecież możliwości BRJ są olbrzymie.

  9. Mnie również Saint Petersburg smakował, ale od razu wiedziałem, że powinno być bardziej wytrwanie i nie podchodziłem do tego z nastawieniem jak do RISa 25 blg. I chyba tutaj jest sedno, że Polski konsument kraftu ma odpowiednie wyobrażenie RISa i trudno mu za każdym razem je zmieniać gdy np widzi niższy ekstrakt. Dlatego uważam, że browary zaszkodziły sobie samym sposobem reklamy tego. Chciaż Perun akurat ostrzegał że będzie Session RIS.

  10. Ja wiem że za punka piło sie różne rzeczy, ale jak smakuje rozpuszczalnik? Dobra, nie czepiam sie, to był skrót myślowy, ale przerażający. PS. Szczęśliwego Nowego Roku.

  11. Profanity Stout ma 7% / 17% i Williams Brothers nie mają jakoś problemu z nazywania tego piwa RISem.

    Piłem je kilka razy i świeże jest tak super nachmielone że Black IPY mogą się schować, a takie roczne dobrze daje czekoladowym RISem.

  12. „Co do nazywania piw niezgodnie ze stylem”
    Śmiem twierdzić, że gdyby wziąć opis BJCP stylu pt. Imperial Stout to okazałoby się, że np. Kraina Welesa mieści się w stylu. Ba, pasuje bardziej do RIS niż do FES. Kwestia jest konsumencka, mają pewne wyobrażenia o tym stylu, bo wcześniej próbowali mocnych przedstawicieli gatunku.

  13. Myślę że ceny tych RISów nie mają żadnego uzasadnienia ekonomicznego, bo wypuszczając 19 plato nie zużyło się jakiejś większej ilości surowców i też specjalnie długo nie blokowało tanku na leżakowaniu. Po prostu ktoś uznał, że jak napisze RIS, to na ludzi zadziała to jak płachta na byka i ustawi się komitet kolejkowy z rezerwacją, który zaakceptuje każdą cenę. Oczywiście tak myślą producenci i sprzedawcy…

    • Ale serio nie widzisz różnicy w cenie między Krainą Welesa, a Mr Hard Rock’s z Pracowni, albo Samcem Alfa z Artezana? Podpowiedź, przelicz sobie tez pojemność.

  14. Tomku to nie jest żaden szitsztorm, tylko szitstorm. Storm czyta się zwyczajnie przez s. A tak swoją drogą to po co łamać sobie język jeśli jest spolszczenie, które nie ustępuje, a moim zdaniem nawet przewyższa oryginał: „gównoburza”

  15. Piłem i Krainę Welesa i No Guru. I oba mi bardzo smakowały. W perunowskim wyrobie trochę brakowała ciała w smaku, jednak było bardzo czekoladowe i bardzo udane w zapachu, jednak w smaku czuć było jakąś pustką. No Guru było bardzo podobne, jednak było minimalnie kwaskowate. Ursa była z kranu, nie z butelki, czy to mogło zrobić jakąś większą różnicę? I czy jest szansa, że Rye RIS ze Stu Mostów również inaczej będzie z nalewaka smakował?

  16. Tak apropos FES to tegoroczny (no już ubiegło, ale tego-sezonowy ;)) Too Young To Be Herod powala kakaowością, ciałem i bogactwem palety. Takiego Welesa bije na łopaty i robi to też chyba Turbo Geezer. Chociaż sama kraina Welesa jest bardzo przyjemnym piwem, ale to jednak bardziej FES.

    Inna sprawa to to, że np. ris od Samuela Smitha mi całkiem smakował, a nawet session ris z Podgórza – Czarna Owca był bardzo spoko (chociaż tego drugiego też można by nazwać raczej FESem), zato Sankt Petersburg był ok ale nie nazwałbym go risem. Ten ris ze stu mostów moim zdaniem rzeczywiście zasługuje na tą nazwę stylu, robi tam robotę ten słód żytni. Niestety tenczynek to straszna porażka zielonojabłkowa ale mam jeszcze butelke która czeka (o ile jest na co ;)).

    Samca niestety nie udało mi się dorwać, ale myślę, że w minionym roku Turbo Geezer leżakowany w beczce po Bourbonie oraz wspomniany FES Artezana pozamiatały (nie licząc oczywiście porterów Podgórza i Widawy ale to inne style).

    Aco z tym Ratlem Tomku? Czy on jest oprócz Chrząstawy lub Obornik gdziekolwiek dostępny? Szukałem z ciekawośc jakichkolwiek recenzji na necie i nic nie ma oprócz wspomnienia Docenta, że źle wyglądał i go nie spróbował 😉

Dodaj komentarz