[1000 IBU] Czy beergeek musi kochać każde piwo?

49
201

Jak zwykle [1000 IBU] powstało pod wpływem impulsu. Tym razem impulsem był komentarz pod postem reklamującym film o Ortodox English IPA na FaceBooku.


49 KOMENTARZE

  1. Każde pije to na co ma ochotę. Dobrze się sugerować, ale trzeba wszystkiego próbować na własną rękę, bo każdy ma inny gust!
    Mam pytanie trochę związane z tematem. Piłem ostatnio Pinky i Mózga z browaru Brodacz i były to wg mnie kiepskie piwa. Czy ktoś oceniał je i jest w stanie potwierdzić CZY to są kiepskie piwa CZY tak ma być? Pinky jak na Amercian wheat nie jest american imo.
    Pozdrawiam!

  2. Kurcze Tomek jak tak dalej pójdzie to myślę, że świetnie by się sprzedawały Twoje figurki albo chociażby obrazy z Twoim przenajświętszym obliczem 🙂
    Problemem jest to o czym wspomniałeś… sporo ludzi nie rozumie, że to co mówisz to jest wyłącznie Twoja prywatna opinia a nie jakieś słowo objawione. Kurcze przecież jeśli komuś smakuje ta EIPA po choćbyś powiedział, że to dzieło szatan to i tak pewnie miałby to głęboko 🙂
    Natomiast nie wiem, spotkałeś się z określeniem „kopyrowe dzieci” 🙂 mam wrażenie, że są ludzie, którzy byliby w stanie wypić kwas solny gdybyś powiedział, że jest ok.

    • Jednym z założeń bloga było przestawienie ludziom danego piwa po to by nie wyrzucali kasy w błoto. To że ludzie wierzą w to co Kopyr mówi świadczy tylko o tym że się nie zawiedli na jego opinii. Jeżeli widzę np. RISa za 60 zeta to zazwyczaj wolę poszukać informacji na jego temat niż potem się wqrwiać. CO do „Kopyrowych dzieci”…. tak chyba mówią tylko ludzie z bólem dupy którym w krafcie nie wyszło. Dopóki Kopyr degustował polskie piwa bez „współpracy” było wszystko ok

  3. Tomku! Jeśli mam zabrać głos odnosząc się do Twojego filmiku to można tu dużo gadać. Jednak najważniejszą rzeczą, którą powinieneś sobie uświadomić to akurat to, że jeśli recenzujesz jakiekolwiek piwo to na pewno wiesz, że ludzie jak najszybciej będą chcieli je spróbować lub mieć na czarną godzinę. I nie mówię, że wszyscy, ale ogląda Cie mnóstwo Beergeków – weterani i Ci amatorzy. Każdy w jakiś sposób oddziałuje na to co mówisz. Weteran w większości nie dowie się niczego nowego, a amator bazuje w 80%… Spotkałem się nie raz, że jak uploadujesz filmik odnośnie „danego” piwa to szybko nie ma go w sklepach internetowych zajmujących się sprzedawaniem craftu. I to jest prawda. Może nie jesteś do końca świadomy, ale osoby, które zaczynają wchodzić w tą Piwną Rewolucję słuchają Cie jak osobę wszystkowiedzącą i mistrza rozpoznawania co jest czym i z czym to się je. Jeśli mówisz na filmiku, że „dane” piwo lub gatunek jest nudny to nie ma co się oszukiwać – każdy Polak umie szybko przeliczać pieniądze, na dziś jest na tyle duży wybór, że zrezygnuje z takiego English IPA czy Marcowego. Wybierze coś, co chwalisz. Według mnie powinieneś skupić się na serii nagrań pod tytułem „Jak rozpoznać?” – mógłbyś pokazać takim amatorom co jak smakuje. Może wtedy ludzie inaczej by podchodzili do wszystkich gatunków piwa. Ktokolwiek dłużej ogląda Twój kanał to wie jakie gatunki lubisz i jakie nie. Natomiast mało początkujących osób wie jak wszystkie gatunki smakują. Myślę, że dałbyś większy horyzont tym co zaczynają! Pozdrawiam!

    • Nie ma w sklepie bo ludzie traktują blog ten i inne też jako informatory o tym co się na rynku pojawia…. no bo niby skąd mają się dowiedzieć, tylko internet…. w tv reklamy nie zobaczą….. Kopyr powie, że w czwartek premiera piwa X no to nie dziw się, że ta nowość nagle znika. To jest logiczne.

    • No ale jak ktoś jest nowy to musi się na kimś wzorować. Przecież nie ma takiego doświadczanie jak weteran, a w krótkim czasie też nie jest wszystkiego poznać. Uważam, że Kopyr właściwie powiedział, że jak ktoś chce spróbować tradycyjnego piwa to to jest w stylu, ale niczym ciekawym nie jest w stanie zaskoczyć. I jak ktoś jest nowy i ciekawy czegoś ciekawego to chyba normalne, że jak by to spróbował to by się nie zachwycił. Ja uważam, że już jakieś doświadczenie mam, ale rok temu słuchałem Kopyra jak wyrocznię, bo nie miałem nikogo innego kto by mi wskazał na co mam zwracać uwagę w piwie. Dlatego często znajdowałem film z piwem, które właśnie degustowałem i starałem się wyszukać to o czy on mówił.
      Teraz często jest tak, że piwo które on pije jak degustowałem ileś tam tygodni wcześniej – chyba, że otrzymał we współpracy przedpremierowo 😉

      Każdy po jakimś czasie stwierdzi, że to co mówi Tomek, to jest tylko jego odczucie. W tym samym piwie ktoś inny może wyczuć coś innego. Często jest tak, że próbujemy piwa od znajomych i czujemy coś innego niż od twierdzi. Nie dajmy sobie wmówić, że beergeek będzie pił tylko piwo ze znaczkiem „Kopyra approved!” 😉

      • Poza tym jak się komuś nie podoba to co mówi Kopyr to może zmienić blog na jakiś łagodniejszy gdzie niema gadania tylko esencja oceny piwa, w tabelce elegancko umieszczone, pięknie ładnie Iną temat. Jaka to nazwa tego blogu/bloga, wyleciało mi z głowy….. ?

        Można do Kopyra mieć dużo pretensji o poglądy o faworyzowanie Ameryki o taki czy inny gust, jest momentami wkurzający ale od tego widz ma swój rozum i niech konfrontuje to z własnym gustem/zdaniem. A nie się ślepo zgadza i rezygnuje z tych przyslowiowych koźlaków bo Kopyr nie pija. No ludzie kochani…

        Poza tym widać ewidentną zazdrość w świecie blogerów o to jak poprowadził zwój biznes Kopyr i ewidentnie wychodzi polska mentalność afrykańskiego bohatera pewnej książki he he.

  4. W pełni się zgadzam, też jarałem się Ciechanem. Pamiętam, że dwa lata temu pierwszy raz próbowałem Angielskiego Śniadania z Pinty i było super. Napiłem się go dwa tygodnie temu i było co najmniej przeciętne. „Życie jak potok płynie i tamto już nie wróci, a mocą swoich rąk potoku nie zawrócisz”.

    • A ja próbowałem angielskiego śniadania wczoraj… Nie był to zresztą mój pierwszy bitter i z tego powodu mocno się ociągałem z próbowaniem. Smak mocno przypominający jakieś cukierki i mi to pasuje. Pewnie nigdy więcej po nie nie sięgne ale będe wiedział co polecić znajomym którzy nie lubią piw wykręcających morde… Dla mnie w światku piwnym już za mało ciekawych rzeczy, za niedługo będe sobie musiał pewnie zamawiać te wszystkie piwa z różnymi dziwnymi dodatkami jak dziegieć, ryby czy wodorosty…Bo wszystko jest już za nudne, nie zachwyca. A mimo to sięgam po takie bittery, czasem fajnie wypić klasyke, nie ma co się spinać.

    • Dobrze prawisz zasługujesz na polanie.
      Po prostu „lepsze jest wrogiem dobrego.”
      A do „angielskiego śniadania” raczej też już nie wrócę.
      Prawdę mówiąc to nawet się dziwię że nadal je warzą i że to się jeszcze sprzedaje w takiej cenie.
      Z dzisiejszej perspektywy kupić takie piwo to głupota.
      Nuda panie straszliwa.
      No ale co ja tam wiem.

      • Pozwolę się z kolegą nie zgodzić. Jak zaczynałem moją przygodę z kraftem (po fazie Ciechana) to pierwszym moim zakupem były trzy piwa: Atak Chmielu , Angielske Śniadanie i Odsiecz Wiedeńska. Wtedy uznałem, że Atak jest ciekawy, ale dla mnie zbyt wymagający, a do picia na co dzień świetnie nadają się pozostałe dwa. Jak widać takie piwa są nadal potrzebne dla początkujących smakoszy dobrego piwa 🙂

  5. Ja sie z Twoim pogladem zgadzam, choc wydaje mi sie, ze zdarzalo Ci sie testowac piwa bez amerykanskich chmieli i mowic, ze sa slabe. W takich sytuacjach powinienes jednak ocenic zgodnosc ze stylem.
    Sam pijam glownie amerykanskie chmiele, bo te piwa sa najfajniejsze i juz 🙂

    • A mnie Hameryka w piwie wnerwia już troche i zaczyna nudzić.. ile można? Okej są piwa amerykańskie do których często wracam. Ostatnio cały czas próbuje kolejnych CDA by znaleźć ten idealny dla siebie. Chwilowo jest to Black Bicz z Solipiwko ale coś czuje, że znajdę coś lepszego. Ale w końcu i ten styl mi się znudzi. Ogólnie z ameryką jest tak, może być ciekawa byle dobrze podana. Wkurza mnie wyścig na ilość IBU gdzie ja między 100 a 120 nie czuje zbyt wielkiej różnicy. Wkurza mnie dodawanie wszędze citry (no dobra nie wszędzie ale i tak często), która może i jest fajnym chmielem ale na moje nie wszędzie pasuje i nie w takiej ilości by zasłonić inne aromaty. Dlatego ameryka okej byle podana właściwie a nie tak po chamsku…

        • tylko że dla wielu „ameryka” powoduje szybsze bicie serca… piwa bez ameryki, nie liczac kwasów i risów (porterów) są beee…
          Nie oszukujmy sie, kazde piwo z US chmielem sie sprzeda bo ten chmiel jest na TOPie

        • I w związku z tym co? Jest na topie bo ludziom odpowiada to co można z niego zrobić… Ja rozumiem, że byłby problem jakby nagle Kopyr stwierdził, że psia sierść w piwie robi robotę i nagle pojawiłyby się piwa z sierścią a ludzie by się nimi zachwycali…. To by była patologią. Ale amerykański chmiel został zaszczepiony na naszym rynku i się przyjęło, rozpropagowany przez Tomka i jemu podobnych i ludzie polubili. Phii normalne raczej objawy. A co do tego że nie sama Ameryka jest to fakt, czasem nawet jest w mniejszości.

        • rzadko po rzadko, ale są piwa z ameryką do których wracam…. rzadko bo niezależnie od stylu (dotyczy to piw z ameryką) co otwieram butelke to pierwsze co się rzuca w oczy to ameryka, a baza słodowa jest jakaś marginalna… i piw z ameryką się nie leżakuje… można ale po co ??

          inna przyczyna dlaczego rzadko sięgam po „ameryke” jest fakt ze niektóre chmiele daja cebulą czy czosnkiem czy inna siarką… dla mnie chore jest zachwycanie sie piwem które mocno zapodaje cebulą od chmielu…. ale są ludzie którzy twierdza, no przeciez american to musi być super i wali cebula to z uporem maniaka twierdzą że jest dobrze….

          i jakość piw… niektóre PL ipa raz dają chmielem, raz karmelem niczym nudna anglia 😀

          i dziwi mnie ze nawet jak ris nie ma us chmielu to piwo jest spychane na „boczny tor”….

          PS. Kopyr- mogl byś scharakteryzować w trzech słowach chmiel tomahawk ? czego sie spodziewać w aromacie (single hop) ?

  6. Beergeek nie musi kochać każdego piwa. Ale uważam, że powinien znać „nudne” style, czyli co najmniej parę piw z każdego z nich wypić. Żeby przy degustacji Belgian IPA, czy American Weizenbocka wiedzieć skąd się dany styl wziął i czego w danym piwie szukać.
    Jedna tylko nieścisłość się pojawiła, twierdzisz, że jak wszystkim hellerbockom podczas konkursu będziesz równo zaniżał to nie będzie problemu. To chyba mógłby być problem w takim konkursie jak w Japonii?

    • Ano beergeek powinien znać nudne style. Czasem piwo nie trafia w styl i taki American Weizenbock nie smakuje jak bock tylko American Dunkelweizen… Zdarza się. A jak beergeek to i o wiedze tu chodzi, jaki to beergeek który nie wie dość sporej części z piwnego światka? W końcu te nowe style to głównie interpretacje starych. Słabo by było. Ja do dziś sięgam po te tzw. nudne style i jakoś mi z tym okej. Potrafie też je docenić. Nie zawsze po piwa sięga się tylko dla błysku w oku ale też dla zwykłego, luźnego wypicia piwa, gdzieś ze znajomymi.

  7. Ptawde powiedziawszy jestem na etapie probowania tych nowych dlamnie smakow i twoje sugestie sa dla mnie wskazowka jakie piwo wybrac a ze mieszkam w holandi to wybor jest dosc spory pozdrawiam

  8. „Kopyr jeszcze nie powiedział czy mi smakuje” – niestety jednak taka opinia jest dość powszechna :). Wielu ludzi, z którymi rozmawiam, wydaje opinie i nawet dosłownie cytuje wypowiedzi z tego blogu jako własne. Oczywiście, może to śmieszyć, ale może być uciążliwe, niestety nic na to nie poradzisz. Już od kilku tzw. piwnych znawców w nowych butach, usłyszałem ze Belgia jest nudna a koźlaków to kijem nie ruszają. Chociaż pili tylko Leffe i koźlaka z ambera. Wiem że są na początku drogi, kubki smakowe jeszcze z goryczką nieobyte, ale 200IBU to dla nich w sam raz lub za mało. Czy się to komuś podoba czy nie, często nieświadomie, będąc nuworyszem,, kroczy się drogą autorytetów, na których buduje się własne zdanie. Chwała tym, którzy do tego własnego zdania w końcu dochodzą i nie boją się go wypowiadać głośno. Jednak te parę lat potrzeba na zdobycie jakiegoś doświadczenia, a najprościej kierować się zdaniem kogoś, kogo uważa się za autorytet w temacie.. Więc zawsze warto powiedzieć ze koźlaki są nudne, ale spróbujcie przynajmniej 5ciu, żeby móc się z tym zgodzić lub nie.

  9. Uff. Jeżeli ktoś traktuje bloga jako wyrocznię i kreatora gustu to jest po prostu żałosny. Wyłącznie niskie poczucie wartości popycha to bezmyślnego wpatrzenia w blogera, którego zadanie jest przecież zupełnie inne. Ma on owszem edukować, ale na zasadzie: obejrzyj, spróbuj i skonfrontuj, wyrób sobie własne zdanie i bądź twórczo – krytyczny. „Kopyrowe dzieci”, bosz…. śmiechu warte.

  10. 1. Tak ,są ludzie, którzy skoczą za tobą w ogień i koźlaka nie wypiją choćby im smakował 😛 Są jednostki z silnym własnym zdaniem, są jednostki podatne tylko w części na sugestie i są osoby, które szukają autorytetów, którym wierzą w każdym aspekcie. Z pewnością jakiś psycholog mógłby się w tym temacie wypowiedzieć 🙂
    2. Kto zaczął od amerykańskiego chmielu ten nie zainteresuje się niczym innym. No nie wiem. Anecdata mode on (nie cierpię dowodów anegdotycznych, ale na potrzeby posta dokonam herezji :P): sam zacząłem od przysłowiowego pierdol***cia w postaci Ataku Chmielu. Potem szukałem innych piw mocno chmielonych nową falą aż w końcu sprawdziłem czy ta Belgia jest taka nudna. No cóż, dla mnie nie jest. Podobnie angielskie style – ESB jako piwo do spokojnego wypicia jest super. Nie ma tam nic co by urywało poślady ale pije się je przyjemnie. Są więc jak dla mnie style genialne, przy których dostaję gęsiej skórki, style świetne i style do wypicia, które mają nie odrzucić i nie zbombować za bardzo kubków smakowych.
    3. Jednocześnie doskonale rozumiem taką osobę jak ty. Pijesz tak wiele piw, że zwyczajnie zaczyna brakować czas i mocy przerobowych by je wypić. Więc skupiasz się na tym co lubisz pić :E

  11. Nie spodziewałeś się, że będziesz musiał ludziom takie rzeczy tłumaczyć, a tu proszę, jeszcze nie raz Cię zaskoczą. Właściwie to powinieneś zatytułować blog nie „o piwie i piwowarstwie”, ale o „mojej piwnej rewolucji” bo opowiadasz tylko, (albo aż) o jakimś wąskim wycinku piwowarstwa, ale za to teraz najważniejszym.

  12. Mam wrażenie, że z jednej strony żyjemy w czasach wolności słowa (nie wdając się w szczegóły), a z drugiej istnieje jakaś presja, tendencja, żeby nie mieć swojego zdania.
    Ludzie, nosz kurde, oglądacie kopyra bo jesteście ciekawi co ma do powiedzenia na dany temat, a jednocześnie chciecie, żeby powiedział tak jak wam się podoba. Nie tędy droga. Blog byłby nudny jak flaki z olejem gdyby każda z tych setek degustacji ograniczała się do prostego : „Piwo smakuje tak i tak, ale jest super „no matter what” w końcu to piwo rzemieślnicze a nie koncerniak”

    Nie zabraniajmy ludziom mieć własnej opini, zwłaszcza kiedy wyrażają ją w sposób kulturalny.

    Już nie wspomnę o efekcie : „Kopyr mówi, że słabe, aaaaa kupie sobie i spróbuje, zobaczymy, czy ważniak ma rację” 😉

  13. American IPA jest naprawdę odlotowe za każdym razem się zastanawiam czy pic czy tylko wąchać ?ale to tez nie znaczy ze nic innego nie ma do picia tez uważam ze każdego gatunku piwnego trzeba spróbować i wtedy można się wypowiadać o tym czy o innym gatunku,oczywiście są gatunki lepsze i gorsze ale właśnie o to tu chodzi zeby PIWA MIAŁY DUSZE a nie tylko kolor,dlatego zachęcam wszystkich do próbowania rożnych piw i szukania tego co chcecie w piwie znaleźć ,bo naprawdę jest w czym wybierać i cieszmy się ze mamy ta możliwość ze piwem dziś się można delektować Anie tylko pic na grillu z przyjaciółmi ?

  14. Hmmm… z jednej strony mówisz, że rola autorytetu Ci nie leży. Sam jednak przyznajesz, że mniej lub bardziej, czasem bezpośrednio, a czasem pośrednio w tę rolę autorytetu wchodzisz. Generalnie ten film – w moim osobistym odczuciu – jest pełen sprzeczności.

    Mówisz np. że gdybyś prowadził program w telewizji „to co innego”. Dlaczego? Jaką widzisz różnicę? W dzisiejszych czasach internet, szczególnie dla określonych grup społecznych, pełni identyczną rolę światopoglądowo-informacyjną, jak dawniej telewizja. A do tego ma baaardzo dużą siłę oddziaływania. To, że zmieniła się struktura finansowania, formuła dostarczania informacji (mniej lub bardziej pozorna możliwość wyboru) oraz formuła „programów”, których rolę przejęły właśnie grupy dyskusyjne/blogi/portale informacyjne, w zasadzie niewiele zmienia. Nie możesz tego nie zauważać, przecież traktujesz całą sytuację jako źródło zarobku/utrzymania, więc zakładam, że poznałeś dobrze „przestrzeń biznesową” w której działasz. I od razu zaznaczam – zupełnie w wypowiedzi nie chodzi mi o to, żeby zarzucać ile to piniondzów na tym zbijasz – a wręcz odwrotnie. Bardzo fajnie, że pokazujesz jak można w kreatywny i ciekawy sposób zarabiać na życie i świetnie, że Ci się udaje. Ale przyznaj tylko, że zdajesz sobie sprawę z siły oddziaływania „programu” (przepraszam, że użyję tej analogii, ale sam się do niej odwoływałeś), który prowadzisz.

    Druga sprawa, to fakt, że śmiejesz się z sytuacji: „Kopyr powiedział […] to ja nie kupię”. Owszem, dla niektórych może się to wydawać śmieszne, ale…. tak jest 😉 I wtedy można by stwierdzić, że jest to nieco smutne. Ale też nie ma co z drugiej strony przesadzać – jest to typowa sytuacja, nie tylko dla tego konkretnego bloga, ale dla wszystkich tworów medialnych w których wypowiadają się osoby uznawane przez pewną ilość odbiorców za autorytety. Wiele już osób powyżej celnie zresztą opisało ten problem. I kolejny raz. Nie czepiam się tego, że taka jest sytuacja. Ja ją doskonale rozumiem i wręcz doceniam wkład jaki masz w kreowaniu świata piwnej rewolucji w Polsce. Przyznaj tylko, że masz świadomość siły swojego oddziaływania – a nie wierzę, że tego nie widzisz 😉 I tak jest faktycznie – to, że coś powiesz, ludzie często bezrefleksyjnie później powtarzają i idą tym tropem, czyli – chcąc nie chcąc – wpływasz na piwną świadomość dość sporej rzeszy ludzi.

    Podsumowując. Twój blog to świetna rzecz i robi bardzo dobrą robotę, jednak trzeba pamiętać to od czego w felietonie trochę się odżegnywałeś – duże oddziaływanie to też niestety jest jakaś odpowiedzialność. Przynajmniej tak mi się wydaje 🙂 Oczywiście – to nie są kwestie, gdzie komuś ma się dziać jakaś krzywda (co najwyżej „regionalnym” browarom trzepiącym przeciętne koźlaki), ale też jednak – jeżeli chcę się być przed samym sobą szczerym, to trzeba jednak stanąć przed lustrem i powiedzieć: „Kurna Tomek, jest kilka (tysięcy) ludzi, którzy słuchają tego co mówisz, może więc jednak trochę mniej ostro o tych koźlakach, pszenicach, czy Belgii” 😉

    I właśnie, tak na koniec – kilka minut później pokazujesz doskonałą próbkę tego o czym jest cała dyskusja – mówisz bez ogródek: „Jeżeli ktoś zaczął od piwnej rewolucji i od Ameryki, to dla niego Belgia to BĘDZIE NUDA”… Hmmm…. i to jest właśnie „urabianie” bezrefleksyjnych rzesz początkujących i odpowiednie ich nastawianie. Ja wiem, że może to być nieświadome, ale jak się przypatrzysz, to widząc siłę oddziaływania takiego stwierdzenia na niektórych „beergeeków” można by wręcz oskarżyć tu kogoś o celową manipulację. Niektórzy rozumieją, że jest to tylko i wyłącznie Twoje zdanie, ale Ty mówisz tutaj o innych. I bezrefleksyjnie zakładasz, że jak ktoś zaczął od rewolucji, to taka Belgia będzie dla niego słaba. Po pierwsze – wierz lub nie, być może Cię to zdziwi – ale tak nie jest, a w każdym razie znam sporą liczbę przykładów, które temu przeczą. Po drugie – po pojawieniu się takiego stwierdzenia niestety część ludzi takie właśnie podejście może sobie wyrobić i nawet nie dać szansy temu o czym mówisz, że jest nudne. Chcąc nie chcąc (a nie wierzę, że robisz to w 100% nieświadomie) – kreujesz Tomku tą naszą piwną rzeczywistość, czy też jakąś jej część swoimi wypowiedziami.

    Więc przynajmniej miej świadomość tej odpowiedzialności (jeżeli już nie chcesz jej podejmować) 😉

  15. Gdybyśmy mieli się ograniczyć tylko do AIPA to byłaby taka sama nuda, jak była w Polsce w epoce eurolageru.

    Obiektywnie nie ma nudnych gatunków, nudna jest tylko monotonia jednego stylu.

    Nie jestem zafiksowany na jakieś konkretne style, jedne smakują mi mniej inne bardziej. Dużo zależy od czasu i miejsca. Uważam że nic tak nie pasuje jak koźlak wypity po spacerze w deszczowy i zimy listopadowy wieczór. Ten sam koźlak w lipcowe słoneczne południe będzie masakrycznym przeżyciem.

  16. Panowie
    Tomek mówi za siebie i mówi o tym jak on to czuje i ma do tego prawo. Każdy ma swój rozum i każdy sam musi gonić króliczka. Dla mnie ocena piwa jaką wystawia Tomek może być jedynie wskazówką, a ja sam sobie zdecyduję czy dane piwo mi smakuje czy też nie. I wg mnie dużym błędem było by nie spróbowanie własnie piw które Tomkowi nie smakują (zakładam tu że każdy już spróbował piw koncernowych i w tym temacie sprawa jest raczej jasna nawet bardzo jasna 😉 ).
    Do niedawna sam piłem jedynie „radlerki” bo reszta piw która można było kupić w okolicy niestety nie „zachęcała do wspólnych spacerów”. W pracy koledzy zawsze się śmiali że piję „Dog in the Fog” lub inne „Gingersy” czyli że nie mam nic wspólnego z prawdziwym piwoszem. Oczywiście koledzy miłośnicy „Tatry” lub „Harnasia” „piwosze prawdziwi bo przecież oni doją codziennie po pięć. A ja ewentualnie takie „damskie”. Ale do czasu…
    … kiedy to przez przypadek na YT trafiłem na film Tomka o piwie z Sobótki Górki https://www.youtube.com/watch?v=8cgmHoK3vGY I ten gość tak mówił i mówi o piwie że po prostu że się to piwo pić. I powiem szczerze że dalej nie mam bladego pojęcia o stylach gatunkach itd ale już się zastanawiam jak rozkminić własne ważenie piwa … bo niby czemu nie. Skoro inni mogą. Ale oczywiście wszystko po kolei. I wszystko przez KOPYRA którego w tym miejscu serdecznie pozdrawiam. Tak trzymaj.

  17. Wy naprawde macie w kwesti piwa cos z glowa sprowadzacie to do kultu zapominajac ze powinno przedewszystkim smakowac zastanawia mnie czy ja tez nie durnieje pijac 312 z goose island czy punk ipa z brewdog

  18. A mnie np. IPA się przeżarła, bo każdy robi IPA, w sklepach na półkach jest tysiąc IPA, więc zaczynam szukać czegoś innego. Własnie jakieś fajne stouty, przyjemne Belgi albo jakieś „fusion”, Grodziskie wróciło do łask, itp. Nie wszystko musi być IPA, bo i IPA może się znudzić.

      • No i trzeba się jakoś szanować, a nuż ktoś zobaczy że beergeek pije za sklepem Tyskacza (może być i byle koźlaka). W TVNie pokażą w jakiejś „Uwadze” czy innych „Faktach” i wstyd będzie. Jak pijesz Tyskacza za sklepem winneś mieć postawę parszywą, twarz skrzywioną a po każdym łyku spluwać.

        😉

  19. Drogi Tomku pozwolę się z tobą nie zgodzić. Trochę inaczej pojmuję kwestię bycia beergeekiem. Uważam, że największym dobrodziejstwem „polskiej piwnej rewolucji” nie jest pojawienie się wykręconych piw ale ich różnorodność, to że w sklepach można znaleść wiele różnych gatunków a nie tylko lagera. Każdy powinien spróbować jak największej ilości stylów i wybrać to co mu najbardziej smakuje. Jeden lubi to inny co innego. Oczywiście szanuje twoje prywatne zdanie ale są ludzie którzy uważają się za beergeeków a nie koniecznie muszą lubić amerykańskie chmiele. Być może moje podejście wynika z „polskiej pustyni” i dość małego stażu w piwnej rewolucji ale lubię próbować nowych rzeczy a nie koniecznie pić ciągle choćby najlepsze AIPY.

    Poza tym Tomku czy tego chcesz czy nie jesteś dla wielu autorytetem jeśli chodzi o piwo.

    Pozdrawiam

  20. Dla mnie również najważniejszym dobrodziejstwem piwnej rewolucji jest różnorodność. Moim osobistym odkryciem były wszelkiej maści stouty ( te american też). Zazwyczaj te kraftowe są dużo smaczniejsze o pewnego przereklamowanego koncerniaka na G… Nie lubię pić dwóch takich samych piw po sobie. Jak najpierw dry stout to potem AIPA, a na koniec np. porter bałtycki 😀

  21. Tomku, myślałeś by nakręcić filmik o piwach z przed piwnej rewolucji w Polsce, tym co się działo przed wyjściem Ataku Chmielu lub nawet tym co się działo przed wyjściem Chiechana Wybornego?
    było kilka ciekawych na tamte czasy piw (stare piwa z Lwówka czy pamiętam jakieś stouty z Browaru Południe)
    taka lekcja historii 😉
    wspomnienie lat 90tych w tym filmiku taką myśl mi przyniosło

    • Popieram. Jakaś dłuższa pogadanka o historii byłaby bardzo ciekawa. Niby fragmenty się pojawiają wszędzie, jest trochę na browar.bizie i u Docenta. Niby był test piw kultowych… ale jednak przydałoby się takie podsumowanie opowiedzenie o wszystkim w jednym miejscu i z szerszymi anegdotkami.

  22. A ja akurat jestem zepsutym dzieckiem piwnej rewolucji, bo dla mnie już nawet AIPy są nudą. Panie, ile można pić podobne piwa i doszukiwać się „a, bo tu jest delikatnie mocniej owocowe, a tamto było delikatnie bardziej żywiczne”. Znudzony tym szukam coraz to bardziej wykręconych piw: wędzonych, z yerbą, z pieprzem, kwachów… i to nie będzie miało końca póki końca nie będzie miała pomysłowość piwowarów. A AIPA? Czasem fajnie wypić, ale to akurat wtedy jak nie mam ochoty na szaleństwo.

    Kopyrze, jak żyć?

  23. Mam pytanie. Czy piwna rewolucja oznacza:
    1. Stosowanie amerykańskich, względnie „nowofalowych” (określenie niejednokrotnie używane przez Kopyra) z antypodów chmieli?
    2. Zapewnienie szerszej publice różnorodności stylów?
    3. Robienie dobrego piwa (niezależnie od stylu)?

  24. Jestem stary (((; (56), ale często korzystam z Twoich rad i opinii. Dzięki, że jesteś normalny. IIIIII Masz naprawdę własne zdanie.

Dodaj komentarz