Piotrek z Bagien: Belgian Pale Ale z Olbrachta (feat. Mariusz Karpiński)

38
201

Drugie piwo z Kuźni Piwowarów, to Belgian Pale Ale Mariusza Karpińskiego. Jak wypadnie piwo w stylu, który nie jest typowym przedstawicielem piwnej rewolucji. Co więcej, za wyjątkiem piw Doroty Chrapek (Brackie BPA i Dori) i Belga z Lwówka Śl. w zasadzie niereprezentowanym w Polsce. Czy Piotrek z Bagien: BPA wypełni tę lukę?

Materiał powstał we współpracy z Browarem Jan Olbracht Rzemieślniczy.

38 KOMENTARZE

  1. Czyli można w Olbrachcie uwarzyć dobre piwo 😉 Wczoraj w jednym z warszawskich sklepów specjalistycznych dyskutowałem sobie z właścicielem co się sprzedaje a co nie…. ogólnie sprzedaje się polski kraft a obcy zalega półki. A co do Olbrachta to Piotrki idą w miarę ładnie natomiast te komiksowe Olbrachty w ogóle się nie sprzedają za wyjątkiem Pomarańczarni, którą kupują raczej kobiety…. Czyli ludzie wiedzą już co dobre a co się nie nadaje do picia 😉

    • Zagraniczne to chyba i w pubach zalegają – bo są drogie. Ponad 2 dychy za pół litra (a czasami nawet za 0,33) to mało kto chce poświęcić, w szczególności jeśli nie wiadomo czego się spodziewać :/

        • Zdziwiłbyś się. IMO to jest jedna z cech wyróżniających polski rynek. Polacy chcą pić polskie piwo rzemieślnicze. Nawet jeśli zagraniczne jest w tej samej cenie.

        • To by była piękna sprawa (ja tak postępuję)… ale niestety nie sprawdzimy tego bo ciężko porównywać coś za 25pln z czymś za 10pln, mimo, że to polskie za 10pln jest lepszego gatunku. Trzeba by ankiety przeprowadzać z pytaniem czym kierował/a się Pan/Pani przy wyborze piwa…. Bo ktoś kto się nie wgłębił w temat jeszcze i przychodzi do takiego sklepu to patrzy na cenę na pewno.

        • Ja z chęcią kupuję polski kraft, bo wspieram rodaków a poza tym zawsze jak coś nie będzie tak to można takiemu wygarnąć 😛 albo pochwalić!

        • Ja się właśnie zbieram aby wygarnąć Browarowi Waszczukowe 😉 Postrach Szoszonów…. szpital, bandaż, apteka, ebonit… a jeszcze 10 dni daty ma! I w sklepie stało w lodówce…..

        • Ale jakie zagraniczne jest w tej samej cenie w multitapach? Byc moze craft czeski i niemiecki… a one są jak sam często powtarzasz….jak by to ładnie określić… no w tyle za polskim craftem 😉

  2. A nie wiesz czy jest szansa, że będzie powtarzane… jak takie dobre. Minusem większości piw kraftowych jest ich „jednorazowość”.

    • Z powtórzeniami jest też ciężko. Ja np. piłem pierwszą warkę „Złotej Kaczki” z Bazyliszka – była super, aromat mega intensywny, przyjemny smak, rewelacyjne piwo. Natomiast ostatnia warka (druga?) to jakaś porażka – jak bym mydło próbował. Dobrze, że to nie ja kupiłem, tylko próbowałem do znajomych, bo był nie dopił. Tak to już jest z rzemiosłem – to nie fabryka, że każda partia jest kropka w kropkę :/

      • Poza tym, na ogół jak już się współpraca z piwowarem-konkursowym kończy to browar jak próbuje powtórzyć to mu marnie wychodzi…. w ty przypadku jest ryzyko, że zrobił by się KuźniaR Piwowara 😉

      • W większości przypadków obiektywnie nie ma szans na powtórzenie piwa, zwłaszcza, kiedy jest ono robione w długich odstępach czasu. Chmiele co roku mają inne właściwości, słody też mogą się zmieniać, drożdże to też nie są maszyny tylko żywe organizmy. Nawet koncernom, które produkują piwo w ciągłych cyklach nie udaje się uzyskać 100% powtarzalności.
        Dobry rzemieślnik, robi piwa pozbawione ewidentnych wad, bardzo dobry jest w stanie wyprodukować porównywalne piwa i jeszcze tylko czekamy na geniusza, który się jeszcze nie narodził, który metodami rzemieślniczymi będzie robił identyczne piwa.

        • Ja to rozumiem, tylko przykro jak pijesz piwo które uważasz za super, polecasz znajomym, a potem się okazuje, że kolejna warka (po ok. pół roku) jest fatalna i w ogóle nie przypomina tego pierwszego.

        • Nie wiem, czy ja mam takie szczęście, czy też inni takiego pecha, bo w ciągu ostatnich 2 lat tylko 2 razy zdarzyło mi się wadliwie piwo, ale oba dało się jeszcze wypić. Jedno było przegazowane i po otwarciu wyleciało z butelki, tak że zostały ze dwa łyki i ostatnio lekko skwaśniałe z Alebrowaru. Takie wadu jak nadmierne zmętnienie, diacetyl, DMS, żelazo, czy siarka to można często spotkać, ale nie są to aż tak intensywne wady, żeby wylewać piwo, przeciętny piwosz nie mający pojęcia o takich cechach piwa na pewno nie zwróci na nie uwagi. Te piwa, które dobrze się sprzedają i są często warzone może nie są powtarzalne ale są porównywalne. Natomiast te które wychodzą raz do roku to można co najwyżej porównywać do naszych wspomnień o tym piwie.

        • Ja chyba w ogóle nie trafiłem na zepsute piwo. Ze dwa razy było z sporym diacetylem ale dało się wypić. Ten z Bazyliszka też (chyba) nie był wadliwy, po prostu mi (i nie tylko mi) nie smakował tak jak wcześniej – był niedobry, ale nie zepsuty.

  3. Najważniejsze, że Polacy kierują się w stronę piw właśnie rzemieślniczych i chcą je pić. Zaczynają się interesować składem, pochodzeniem piwa i konsumują świadomie. Nie wierzą już w komunikacje i przekazy reklamowe, typu , polski chmiel np. w takim tyskim i innych zwykłych przemysłowych piwach. To jest dobry trend!

      • A co ciekawe wczoraj w Tesco zauważyłem, że stoją 2 małe (zamykane) lodówki a w niej różne piwa kraftowe (i kilka innych). Lodówki nie oznaczone żadną marką ani logo. Wygląda to chyba na coś takiego, że bierzesz sobie produkt z półki. biegniesz do tej lodóweczki, zamykasz, robisz insze zakupy a jak już idziesz do kasy to zahaczasz o tę lodówkę i zabierasz swój schłodzony produkt 😉

      • Inny widok to sklep dobrze zaopatrzony w piwo. W lodówkach stoją same pasteryzowane lagery a na półce piwa kraftowe. Na szczęście sklep ma klimę.

        Ja moje domowe piwa trzymam w garażu. Zimą jest ok. temperatura 10-15 stopni ale teraz latem to było czasami 28 i jak dotychczas żadne się nie zepsuło, a są tam piwa, które robiłem w grudniu.

  4. Często komentujesz etykiety i nazwy także pod kątem rozpoznawalności i marketingu. Czy nie sądzisz, że zrobienie serii z dużym napisem „Piotr z Bagien” niemal tą samą etykietą i totalnie różnymi stylami to trochę tragiczny pomysł? Jeszcze rozumiem gdyby to było tylko seria ale każde piwo wyraźnie graficznie i tytułowo oddzielne (np tak jak ortodoksy alebrowaru). Albo np. dużą czcionką był styl a małą Piotrek z Bagien. W tym wypadku to jest bardzo trudno odnaleźć dane piwo zwłaszcza jak np. nie wiesz lub nie pamiętasz jaki kolor miał jakiś styl a szukasz np. w lokalnym lepiej zaopatrzonym monopolowym, w którym obsługa nie do końca się zna…….. Szkoda bo wielki potencjał drzemie w tych piwach również pod względem graficznym i nazw .

  5. Tomek dostawałeś jakieś sygnały o skwaszonym Jankesie? Właśnie otworzyłem, kwach okrutny, a przy otwieraniu syknęło jakby rakieta startowała (było zimne). Termin do 29.09. Kupiłem dwie butelki z tą samą datą i jedna z nich była zepsuta.

    • To drugie piję, ale jakieś takie dziwne jest, jakby już cholera zaczynała je brać. Chyba, że łuk zepsutego mi spaskudził smak na cały wieczór.

Dodaj komentarz