[kopyr masakruje reklamy] odc. 1. Kasztelan Niepasteryzowane

91
400

zaś browarnik musi tylko dopilnować, aby tego piwa nie spasteryzować…

Nowy cykl na blogu pt. kopyr masakruje reklamy. W odcinku 1. zajmiemy się jedną z najstarszych, czyli reklamą piwa Kasztelan Niepasteryzowane. O tym czy natura może uwarzyć piwo, kim jest browarnik i dlaczego nie warto się podniecać napisem „niepasteryzowane” na etykiecie.

91 KOMENTARZE

  1. Sama seria zapowiada się ciekawie. W tym odcinku jednak za dużo jest czepiania się formy i gdybania. Żeby masakrować trzeba posługiwać się faktami a nie niepotwierdzonymi domysłami.

        • Wiesz, żebym mógł powiedzieć to z całą pewnością, to musiałbym się zakraść z kamerą do Sierpca lub Bielkówka. Dziwię się, że nie rozumiesz najprostszych rzeczy. Słowo „pozew” coś Ci mówi?

        • Dziwię się, że się dziwisz. Rozumiem twój tok myślenia, który prezentujesz na filmie. Nie zmienia to faktu, że sam mówisz o niektórych sprawach, że „chyba” tak jest. Skoro „chyba” to nie ma sensu o tym wspominać, bo nie koresponduje to z treścią.

  2. Pochodzę z Kujaw mieszkam nad jeziorem i naszym lokalnym piwem bylo Kasztelaniskie teraz Kasztelan Bylo tak dobre piwo ze jak przyjrzdzali letnicy z roznych zakadkow Polski to bralii Kasztelana na zapas

  3. A tak z innej beczki trochę ale w sumie to na temat…. Czy znasz, Tomku, dane-liczby-sumy a’propos kosztów takich kampanii reklamowych? Ciekawi mnie ile te koncerny wydają na reklamy bo chyba są to dość spore sumy? A moim zdaniem wystarczyło by w krótkich żołnierskich słowach słać tylko w eter info, że np. „Kasztelan od dziś tylko 1,99 PLN” „Tatra do wtorku po 99 groszy w Polsce centralnej”. To by zupełnie wystarczyło tym „smakoszom” sięgającym po tego rodzaju „piwa”… ich nie obchodzi czy piwowar czy browarnik czy łany kładących się kłosów czy woda a w niej wir z szyszek chmielowych czy kogoś uratuje góral czy inny helikopter albo czy jakaś inna abstrakcja… Ma być tanio i ryć czerep przy „grylu” 😉

    Dobrze, że powiedziałeś, że rozumiesz, że to kreacja….. bo już chciałem zapytać czy zdajesz sobie sprawę, że po RB tak na prawdę to przymioty anielskie nie wyrastają 😉 Co nie zmienia faktu, że te reklamy piw są debilne do kwadratu i czasem mam wrażenie, że wymyślają je kobiety, które mają jakąś dziwną wizję potrzeb jakie mogą mieć faceci!

    • Z Red Bullem, jeśli się przyjrzysz nowym reklamom, to zauważysz, że żadnych skrzydeł już nie ma. Były pozwy zbiorowe w USA.
      Po drugie, cena jest owszem ważnym czynnikiem, ale w oficjalnych badaniach Polacy deklarują, że dla nich najważniejszy jest smak. Oczywiście, mówią tak, bo tak sądzą, a w ogóle nie potrafiliby swojego piwa odróżnić w ślepym teście. Nie ważne. Ważne w co wierzą, a wierzą, że kierują się smakiem. Po trzecie zaś, Carlsberg jako jedyny z wielkiej trójki zwiększył w ostatnich 5 latach swoje udziały w rynku. Stało się tak głównie za sprawą Kasztelana N/P, którego wyciągnęli z małej regionalnej marki do TOP 10 polskich piwnych marek (tu nie jestem pewien na które miejsce, ale wiem, że kilka lat temu było to ok. 3% rynku, a startowali z poniżej 1%).

      • I myślisz, że to potęga tych reklam fikuśnych, a dzięki takiemu podejściu Kasztelan wskoczył o półkę wyżej i jest teraz gdzieś koło Książęcego takim piwem (mimo, że moim zdaniem to to samo co warka, harnaś, tatra itp) dla tych co uważają, że się znają na piwie i wydaje im się, że w Kasztelanie dostają coś „elytarnego” ?

        • Kuba, ja nie będę Cię uczył o reklamie i marketingu, ale chyba wiesz, że jak o produkcie się nie mówi (nie reklamuje) to masy go nie kupią. A że jest przekonanie, że „niepasteryzowane” to jest lepsze to i pewnie Janusz czuje, że to piwo jest lepsze (efekt placebo).

        • Książęce to może Kasztelanowi buty czyścić. Książęce w skali kraju jest totalnie nieistotne. Kasztelan jest tak silną marką jak Żywiec, Warka czy Lech, a nie był.

        • Tomku, to co w takim razie decyduje o tym, że ktoś wybierze Tatrę, Harnasia, Króla, czy Warkę albo to Książęce czy też Lecha albo Kasztelana? Taki przeciętniak to popatrzy na półkę i na karteczkę pod piwkiem z ceną…. Mogą sobie reklamować ile i jak chcą jak i tak ma być ” po taniości” żeby Janusz oko skierował. Te sześciopaki, ośmiopaki czy inne opakowania gdzie jedno zaznaczone jest jako gratisowe to jest to czego chce piwiarzus-pospolitus a nie tam jakieś pasteryzacje czy inne mówienie do szyszek chmielowych i loty helikopterami 😉

        • Zgoda 100% ale o kupowaniu wizerunku to można mówić przy wyborze typu Jaguar czy może jednak BMW albo Mini lub tez Longines czy Omega albo inny Patek a nie czy Harnaś czy Tatra albo Żubr 😉
          Jeśli prawdą jest to co piszesz i taki pan x zastanawia się czy będzie się lepiej prezentował wizerunkowo pijąc Żubra bo przecież taki fajny bo uratował warchlaczki z dołu ogromnego czy może jednak poczuć się jak macho i walnąć Harnasia albo Tatrę to jest wesoło he he 😉

        • Bzdura, Kuba nic nie rozumiesz. Każdy, kupuje wizerunek, Ten co kupuje Żubra, kupuje wizerunek człowieka dobrej roboty, który chce mieć święty spokój i po robocie wychylić Żubra. On się nad tym kompletnie nie zastanawia. Za niego zastanawiają się w agencjach reklamowych.

        • Ten co kupuje Żubra i w jego „ramionach” się relaksuje to się pewnie nad niczym nie zastanawiał nigdy…. 😉
          Źle się może wyraziłem, ja wiem, że tak jest tylko bawi mnie to i zastanawiam się dlaczego konsument się na to łapie. Nie neguje faktu istnienia tych sytuacji.

        • @gd
          Ja sobie zdaję sprawę, kiedyś chwilę w agencji reklamy pracowałem 😉 Ale nie lubię ludzi oszukiwać to „se poszłem” do innej pracy.

        • Te wszystkie niczym nie różniące się marki i przeznaczone na ich promocję reklamy mają dać konsumentowi złudzenie wyboru i wrażenie, że dany towar został przygotowany specjalnie dla niego. Poza tym grubą przesadą jest powtarzana przez beergeeków teoria, że prawie wszyscy poza nami kupują piwo najtańsze z najtańszych i to tylko po to, żeby się dzień w dzień nawalić po pracy.

        • Zobacz, jak dużo ludzi powie że kupuje Żubra bo „ma takie fajnie reklamy”. Inni kupią piwo bo sponsoruje ich zespół piłkarski, więc on kupując też wspiera zespół.

        • @gd
          Argument ze wspieraniem drużyny jestem w stanie zrozumieć, wymiernie przykładam grosik do tego aby coś tam było lepiej w klubie. Jest to złudne ale mogę to zrozumieć. Nie, żebym leciał za raz po Króla… co to to nie 😉 Ale granie na emocjach kibicowskich na pewno jest opłacalne dla browarów…. bo nie wyobrażam sobie kibica Legii stojącego na ulicy z puchą Lecha Premium sygnowaną logiem KKS-u i vice versa. Natomiast kupienie czegoś bo ma fajną reklamę (wiem, że tak jest w milionie przypadków) jest słabe…. no chyba, że się ma naście lat albo mniej 😉 Albo jest się kobietą he he.

        • Akurat (z tego co zauważyłem) „fajna reklama” Żubra bardziej działa na kobiety.
          Co do piwa dziwisz się bo jesteś klientem wyedukowanym, ale popatrz na takie chociażby batoniki (zakładam, że choć raz po nie sięgnąłeś). Dlaczego weźmiesz Snickera albo Pawełka albo jakiegoś noname’a? Raczej się nad tym nie zastanawiasz, robisz to odruchowo. Tak samo ktoś kto „zawsze” pije Żubra to nie będzie się zastanawiał … „hm, a może dziś spróbuję Tyskie”. Chyba kumasz o co chodzi?

        • Ze snickersem, marsem, twixem jest chyba inaczej bo „miłość” do nich została nam wtłoczona w dzieciństwie gdzie nie jesteśmy ani świadomi ani wyedukowani…. poza tym pokolenie obecnych trzydziestolatków i starszych w dzieciństwie utożsamiała te marki z luksusem i zachodem, nie wspomnę już o cocacoli itp. Teraz to ja sięgam po coś co ma smak bananowy bo lubię banany albo po coś co ma w sobie rodzynki bo lubię rodzynki – to przykłady tylko. Nie kierujesz się chyba tym, że wszyscy fajni i wyluzowani jedzą snickersy bo bez nich się gwiazdorzy 😉 Wracając do piwa to czy pijasz kraft bo chcesz być lepszy bo w reklamach mówią to czy tamto… no nie bo po pierwsze takich reklam nie ma. Co najwyżej możesz podążać za modą…. Po kraft sięgasz bo interesujesz się tematem, warzysz w domu masz świadomość tego jak i z czego to się robi a nie żeby być fajnym. Są i tacy pewnie.

        • Tak, wiem, że był „Noname” – akurat ja go kupowałem, bo podobała mi się nazwa 😛 – czekałem czy ktoś to poruszy. 😉
          Piwo kraftowe też kupujesz w w pewnym sensie pod wpływem reklamy, czy to kopyrowej, czy forumowej, czy ze względu na nazwę. Jest taka ilość, że trzeba jakieś wybrać, zdecydować się którą IPĘ wziąć, czy z np. z Kraftwerku czy może z Dukli (nazwy browarów przypadkowe podane dla przykładu).
          Ale nie mieszajmy kupowania kraftu z koncernem – „nie bądźmy pewexami!” 😉

        • O, i tu Kolega dotyka sedna… reklama jako źródło informacji o tym, że coś jest na rynku. Ale to nie znaczy, że kupię to dlatego, że coś tam. Lubię dany gatunek, pojawia się na rynku, BKKK mnie o tym informuje.

      • Myślę że kuba81 się myli. Cena jest tylko dodatkiem do przywiązania się do marki. Ludzie kupuja Kasztelana bo jest dobry, niepasteryzowany (nie boli po nim głowa-jak się wypije 10) i jest tani. W ten sam sposób tu w Brzesku kupuja Okocim OK -z tym że on tani nie jest -bo Kasztelana kupisz po 2-2,4zł a Ok w sklepach jest powyżej 3zł-i co ważne-schodzi a nie zalega. O przywiązaniu do marki – w piwiarni ludzie potrafią kupowac Okocima OK z butelki po 6zł-7zł kiedy mogą brać Perłę, Miłosława czy czeskie piwa po 4,5-5zł z kija. Ja byłem świadkiem gdzie 2 klientów się pokłóciło co lepsze Okocim OK czy Kasztelan 🙂
        Ludzie bardzo mocno przywiązują się do… reklamy. Bo Żubr to piwo z puszczy, Łomża to regionalny mały browar, A Tatra jest Wysokochmielowa, a Dębowe jest przechowywane w dębowych beczkach. Cena natomiast jest ważna. Wiem to po sobie. Po kolejnym nudnym piwie rzemieślniczym – które kupiłem po 8-10zł i w zasadzie… nic mi nie dało- wolę własne piwo. Jest tak samo nudne -bo przeciez znam smak -sam robiłem-ale nie wydaję na niego majątku 🙂 Jeśli ktos pije piwo dla smaku -koncernówka jest pusta. Ale jesli piwo ma smakować jak piwo (czyli to co znamy -lekko gorzkawe, zimne gazowane) a do tego pijemy po 2-3szt codziennie- to tylko koncernówka zostaje. A wtedy ważna jest reklama -czy klient idac po kolejne bezsmakowe piwo uwierzy w to że to piwo ma SMAK i ZAPACh NATURY, Jeśli tak-jesli pijąc piwo wydaje mu się że czuje coś wyjątkowego- to on sam czuje się wyjątkowy- i wtedy kupuje to konkretne piwo -nawet bez promocji. W ten sposób rozmawiałem kiedyś z człowiekiem który kupuje Dębowe-to piwo kosztuje ponad 4zł w puszce- czyli już w cenie Kormorana, Ciechana -i dla niego to piwo ma SMAK a reszta to takie siuśki.

    • Trochę o tym było w filmie ile reklamy jest w piwie?. Chociaż po emisji odezwało się do mnie kilka osób z branży i zapewniły mnie, że te budżety podawane w tym artykule są mocno zawyżone, bo są w cenach cennikowych. Tymczasem realnie płaci się dużo mniej. Można spokojnie te liczby podzielić przez 2.

      • To było 2 lata temu prawie….. 😉

        Powiem szczerze, że śmiem wątpić w siłę tych reklam…. albo ja jestem nie podatny na bełkot reklamowy wszelaki-nie tylko piwny.

        • Przynajmniej tak mi się wydaje…. kupuję z potrzeby a nie bo reklamują. Przez wiele lat używałem starego telefonu a ostatnio zmieniłem tylko dlatego, że potrzebuję 2 kart sim… porównałem różne i wybrałem najlepszy gdzie stosunek ceny do jakości był dla mnie korzystny a nie bo np używa go jakiś ktoś albo ma fajna reklamę, chyba w ogóle wtedy nie był u nas reklamowany. Taki przykład, który ma u mnie zastosowanie w wielu dziedzinach.

          Powiem szczerze też wyglądasz na kogoś o rozsądnym podejściu… ale po tym co napisałeś pojawiły się wątpliwości he he.

        • Powiem szczerze też wyglądasz na kogoś o rozsądnym podejściu… ale po tym co napisałeś pojawiły się wątpliwości he he.

          No i znów kolejna głęboka rysa na moim wizerunku. 😀
          Ja po prostu należę do osób realnie patrzących na siebie i swoje możliwości. Nie sądzę, że reklamy działają na innych, a tylko ja i Kuba jesteśmy na nie uodpornieni. Zapewniam Cię, że w badaniach opartych na deklaracjach pewnie z 80% osób powiedziałoby, że nie kieruje się reklamami, w ogóle ich nie ogląda i reklamy na nich nie działają. To tak jak z tymi kierowcami, których 80% jeździ lepiej niż przeciętny kierowca.

        • Być może masz rację bo ja też stwierdzam, że nie kieruję się reklamami… i zacząłem się zastanawiać nad tym czy jakoś kiedyś zrobiłem coś pod wpływem reklamy…. nie znajduję przypadków takich tak na tę chwilę…. raczej kupuję bo coś się zepsuło albo potrzebuję czegoś…. o, tak jak wentylator w te upały zakupiłem rodzicom…. i to też taki sam jak ja mam bo wiem, że dobry jest. A kierowcą nie jestem lepszym ale na pewno ostrożniejszym niż wielu…. 😉

          A wracając do piwa to powinieneś się wybrać do puszczy i sprawdzić czy te żubry, dziki i inne wilki się tak zachowują jak twierdzi producent Żubra 😉

        • Kuba, to powiedz jak kupujesz np. środki czystości, pastę do zębów, szczoteczkę, papier toaletowy i masę innych rzeczy? Założę się, że w 90% przypadków kupujesz te marki, które znasz. Nie kupisz proszku do prania czy pasty do zębów, którego nie kojarzysz, a sięgniesz odruchowo po ten, który gdzieś kiedyś widziałeś i znasz. A znasz skąd? Z reklamy.
          I nie kupujesz w sposób: „Oni mieli fajną reklamę to ich kupię”, kupisz bo utkwił Ci produkt w pamięci, bo gdzieś widziałeś jakąś głupią (bądź mniej), reklamę.

          Dokładnie tak samo sprzedaje się samochody. Kupując mustanga nie kupujesz auta, kupujesz styl życia i iluzję tego jaki jesteś (jaki chciałbyś być), tak samo z Harleyem.

          Wybierając produkty na co dzień, robimy dokładnie to samo tylko na mniejszą skalę i często podświadomie. Kupując Marlboro czy Camele również kupujesz cząstkę innego życia, a to dokładnie taki sam papieros jak Viceroy czy inny L&M.

          Kolejny przykład napoje energetyzujące. Kup dla testu Tigera, Blacka, N-gine, Las Vegas i jeszcze któryś z tych tańszych (Burn i Red bull trochę smakowo się różnią). Są to dokładnie takie same napoje, dokładnie z takim samym składem i smakiem, ale różnią się wizerunkiem i ludzie często kupują je ze względu na ten wizerunek (nawet jeśli robią to podświadomie).

          Gdybyśmy tak nie kupowali, to nie byłoby reklam, a jeśli by były to tylko pokazujące cenę jak to wcześniej pisałeś.

        • Kupuje te które kupowała kiedyś i kupuje do dziś moja mama szanowana i były w domu rodzinnym. Chodzi mi o takie kupowanie typu że w TV mówią że będziesz miał białe żeby w tydzień albo że każda plamę proszek usunie albo że coś tam. Widzisz i lecisz kupić bo ci bajkę reklama sprzedała. O to mi chodzi. Poza tym TV nie oglądamy więc gdy coś mi potrzebne to robię przegląd internetowy sprawdzamy opinię jak np chce kupić aparat foto to się posilkuje opinia znajomego co się na tym zna itp. Chya dużo ludzi tak robi. To taki zdrowy normalny sposób. A ty jak robisz? Widzisz że harnasia pije silny bohaterski drab i kupujesz bo chcesz być jak on? Nie wierze w to.

        • I jeszcze jedno. Według badań ok. 80-90% deklaruje, że na niego reklamy nie mają wpływu i nie kupuje nic ze względu na reklamę, a w praktyce wystarczy zobaczyć zawartość ich koszyka.

          Zrób sobie jeszcze jeden mały test. Idź normalnie na zakupy do supermarketu i zrób zwykłe najzwyklejsze zakupy. Jak przyjdziesz do domu to wyciągając każdą rzecz po kolei zadaj sobie pytanie: dlaczego ją kupiłem? Oczywiście pierwsza odpowiedź będzie, bo tego potrzebowałem, ale wtedy zadaj sobie pytanie, dlaczego właśnie tą rzecz, tej właśnie firmy a nie jakiejś innej, bliżej mi nieznanej? – tylko szczerze. 😉

        • Z hipermarketem to raczej nie bardzo trafiony argument, bo tam raczej są tylko produkty znane i takie które się reklamują :/

        • Dlatego napisałem supermarket, a nie wielkopowierzchniowy hipermarket, ale generalnie można iść do jakiegoś sklepu gdzie jest multum produktów tej samej kategorii, ale różnych producentów.

  4. Panie Tomku, niech Pan zajmie się żenującą reklamą Perły, w której mówią, że „warzą na przekór chwilowym modom” czy jakoś tak. Jako te „chwilowe mody” mają na myśli piwa rzemieślnicze i inne niż zwykłe „sikacze” lagery. Bo aż żal tego słuchać.

  5. A dziwnym trafem,no nie chcę się chwalić,ale ja ani nie pasteryzuję ani nie filtruję tylko piję to moje piwko wyprodukowane w roku 2013 i jakoś nie jest zepsute.A przechowywane jest w piwnicy,gdzie średnia temperatura roczna to około 14*C.Na zdrowie!!!

  6. Sam pomysł demaskowania bzdur koncernowych reklam uważam za bardzo dobry, dla mniej wtajemniczonych widzów i popularyzacji kanału, jednak przydałoby się trochę skrócić środkową część bo jest za bardzo przegadana i jeśli by się dało to przydałoby się wiecej pokazywać niż mówić, ale to w przypadku piwa jest trudne.

  7. Żeby zmasakrować Kasztelana należało wykazać, że piwo pasteryzowane i mikrofiltrowane smakują tak samo. Zapomniałeś też wytknąć, że nikt nie zna żadnego piwowara z browaru w Sierpcu, gdyż takiego w browarze przemysłowym nie ma. Piwowar to rzemieślnik w browarach są technolodzy. Piwowar bardziej bazuje na swoim warsztacie, technolog na aparaturze, laboratoriach i kontroli parametrów, aby w masowej produkcji uzyskać powtarzalny produkt. Podobnie bajką jest sugerowanie, że piwo nie powstaje w zautomatyzowanym zakładzie przemysłowym tylko w jakimś baśniowym miejscu, gdzie natura wdziera się przez otwarte okna prosto do browaru, co zresztą jest szkodliwe dla produkcji piwa, szczególnie lagera, gdyż bogactwo natury niesie dla piwa zagrożenie w postaci dzikich drożdży i bakterii. Raczej w reklamie lagera powinno się pokazywać pancerne mury browaru i grube płaszcze tanko-fermentorów przez które nic z dzikiej natury nie przeniknie do piwa. Ale to są motywy przewodnie także innych reklam, wiec masz jeszcze spore pole do popisu, gdyż reklamy piwa w Polsce za bardzo podszywa się rzemieślniczą tradycję.
    Poza tym film jest za długi – mądrej głowie dość dwie słowie.

  8. Tomku, może Cię to zainteresuje, choć pewnie sam to zauważyłeś. W wielu reklamach pojawia się data utworzenia browaru, albo ogólnie jakieś hasło o tradycyjnej recepturze. Może warto byłoby zrobić materiał o tych reklamach i wytłumaczyć ludziom, że dzisiejsza produkcja piwa nie ma nic wspólnego z tą która była kiedyś.

      • No własnie też bym nie powiedział. Owszem piwo kraftowe jest lepsze, ale na pewno nie jest ono warzone tradycyjnie tj. tak samo jak 150lat temu. Kiedyś nie było płytowych wymienników ciepła czy tym podobnych. Technika poszła do przodu i piwo już nigdy nie będzie tradycyjnie warzone, jednak tak jak mówi Tomek, jak piwo jest dobre i ciekawe to nie zaszkodzi mu nic z nowoczesnych technik.

  9. Napis mikro filtracja? Nie napotkałem jeszcze takiego Kasztelana. Pod tym ‚Niepasteryzowane’ na różnych wersjach etykiety widywałem tylko małe napisy typu ‚niepasteryzowane gwarancja jakości’.

  10. Podoba mi się stwierdzenie że: „pasteryzacja wybija większość rzeczy, które psują piwo…”. Idąc tym tropem – pasteryzacja powinna wybić KP, GŻ i Carlsberga 😉

  11. W okolicach 15:40 mówisz o bakteriach grupy B (zamiast o witaminach, jak mniemam). Przejęzycznie warte korekty. Dzięki za ciekawy materiał.

  12. Teraz pewnie już za późno abyś wrzucił korektę w formie dymka, ale chybaś się rąbnął jak mówiłeś o „bakteriach z grupy B” 😉 (15:38)

  13. Panie Tomku, uwaga co do historii Kasztelana Niepasteryzowanego od osoby, która zaczynała swą przygodę z piwem jako nieletni gówniarz jeszcze od Piwa Sierpeckiego dostępnego w ‚granatach’.

    Otóż pierwszy Niepasteryzowany Kasztelan już z grupy Carlsberg miał charakter piwa sezonowego. Był wypuszczany w okresie wiosenno-letnim w ograniczonych partiach i tylko w butelkach, na których była zielona etykieta i określony krótki okres przydatności do spożycia (czyli pewnie nie było mikro-filtracji). Nie zawsze w tym okresie można go było łatwo dostać nawet w moim rodzinnym Płocku, który zawsze piwem z Sierpca stał, a dostanie go w Stolicy graniczyło z cudem, choć było możliwe. I z obecnym Kasztelanem Niepasteryzowanym z białą etykietą ma niewiele wspólnego, gdyż był smaczny. Była wyczuwalna goryczka (przez którą nie wszyscy go lubili) i miał smak przypominający stare piwa sprzed przemian (choć to oczywiście kwestia gustu i może sentymentu). Był oczywiście droższy od zwykłego jasnego, ale i lepszy smakowo od tamtej wersji Kasztelana, no i browar chyba nie miał problemu ze zbytem. Natomiast najwyraźniej nie nadawał się do sprzedaży ogólnokrajowej, bo zastąpił go ten obecny, sprzedawany też w puszkach i to po cenie często niższej od Jasnego Pełnego. O smaku nawet nie wspomnę, bo nie ma o czym.

    Źródło: http://www.hurtidetal.pl/article/art_id,1127-/kasztelan-niepasteryzowany-znow-na-rynku/

  14. Tomku drogi, z całym szacunkiem i sympatią polecam nagrywanie 100 pytań do Kopyra, bo w ciągu ostatnich 2 miesięcy ukazały się jakieś max 3 odcinki. Wielu widzów, w tym stara wierna gwardia najbardziej oczekuje na ten cykl (nie mówiąc o osobach, które zadały pytania). Oczywiście nie bronie Ci naśmiewać się z reklam i nawet przyjemnie się to ogląda, ale smutek bierze, że powstają nowe cykle a nowego odcinka 100 pytań (który to cykl w końcu ma wielką wartość edukacyjną) nie ma od dawien dawna…

    • A ja się tak zastanawiałem, czy te 100 pytań do … mają jeszcze jakiś sens. Bo w sumie dużo informacji/wątpliwości zostało wyjaśnionych (m.in. też w innych cyklach) a z drugiej strony odpowiedź po miesiącu, dwóch od zadania pytania często nie ma już takiego znaczenia i może być już niepotrzebna.
      Z kolei jak są jakieś „bieżące” pytania/problemy to są poruszane w komentarzach.
      … ale to tylko moje zdanie na ten temat.

        • Kopyr często odpisuje pod filmami, nawet jeśli film nie dotyczył bezpośrednio piwa. Również na sesji live odpowie szybciej i bez czekania kilka miesiący na odpowiedź na pytanie o którym już dano zapomniałeś.

    • Ale bajka dla hamerykanów… tylko czekałem jak dojdą do tego, że dzięki piwu wymyślono loty kosmiczne 😛

      To tak jak by twierdzić, że to tlen zbudował komputery, bo bez tlenu ludzie nie mogli by oddychać więc by nie żyli więc nie miałby kto go zbudować 😛

  15. Tomku, seria się bardzo fajnie zapowiada. Ale z racji, iż pracuje w firmie w której tłoczy się świeże soki to muszę się przyczepić. Nie można porównać soku tłoczonego z sokiem z kartonu, w stosunku do piwa pasteryzowanego i niepasteryzowanego. 99% soków w kartonach to woda + koncentrat. A soki tłoczone to 100% sok bez wody, który oczywiście można pasteryzować lecz zmieni się przez to jego smak 🙂

  16. Ja powiem tak: pochodzę z Sierpca, jednak od 10 lat mieszkam w Bydgoszczy. Jak dobrze pamiętam, właśnie te 10, może 9 lat temu piwo Kasztelan niepasteryzowane było dostępne tylko i wyłącznie w naszym sierpeckim powiecie. Miało termin przydatności max 3 tygodnie i powiem Wam, że wtedy bardzo się różniło (na korzyść), niż obecne. Wtedy wydaje mi się (tutaj proszę o komentarz Tomka), że faktycznie było niepasteryzowane, a nie jak teraz mikrofiltrowane. Odpowiednie osoby zobaczyły jaki jest w tym potencjał i zaczęli to propagować na skalę całej Polski. Jeśli się nie mylę to pierwsze ogólnopolskie reklamy promujące piwo niepasteryzowane właśnie były sygnowane browarem Kasztelan.
    Podsumowując: Kasztelan niepasteryzowany rok 2005/2006 a dzisiejszy… nie ma porównania.

    PS. być może moje odczucia z czasem się zmieniły,

    • Mam dokładnie te same wspomnienia i odczucia, co widać parę wpisów wyżej. Z tym, że mogę zapewnić, że tamten niepasteryzowany Kasztelan był do zdobycia poza powiatem sierpeckim, choć pewnie tylko na Mazowszu i Kujawach, Z czego im dalej od Sierpca tym pewnie dostęp był trudniejszy.

  17. Kopyr, uważyłem warkę w domu 20l piwa i nie wypiję tego szybko będzie stało kilka miesięcy. Powiedz czy powinienem pasteryzować moje piwo czy nie.

  18. Koledzy tutaj o wyborze piwa pod wpływem reklamy…. A ja znam człekokształtnego, który nie lubi piwa. Lubi wódkę, bo czochra beret skuteczniej, a i drugiego dnia w jego mniemaniu można oczekiwać od otoczenia większego współczucia. Istota ta od czasu do czasu czuje jednak potrzebę zakupu piwa. Męczy wtedy jakiś energetyczny badziew (energetyczny, bo voltów zwykle ma ten płyn sporo). Proces kończy się wylaniem połowy „piwa”, ewentualnie zostaje na kolejny dzień.

    Dlaczego przywołuję powyższy przykład? Otóż moim zdaniem reklama piwa w ostatnim ćwierćwieczu nie tylko miała wpływ na wybory Polaków, co do marki. Reklama piwa (przynajmniej, jako jedna z czynników) zmieniła sposób spożycia alkoholu w naszym kraju. Część narodu wytrzeźwiała (pewnie większość) i raczy się piwem w sposób rozsądny, a cześć wali 10 VIP-ów… To jest dopiero siła reklamy…..

  19. dobrze jednak, że ludzie doceniają piwa regionalne z mniejszych browarów. Wszystkie te masowo reklamowane koncernowe piwa, są takie same. Taki sam przekaz i jedna wielka ściema w reklamie. Ostatnia kampania tyskiego to już była wielka przesada i żenada. Pokazują się z kuflem wypchanym po brzegi szyszkami chmielu, bazują na patriotyzmie, mówiąc o polskim chmielu i duszy. A prawda jest taka , że to i tak robione na koncentracie, nie wiadomo skąd i na czym robione.
    przy ttym , kasztelan to pikuś..:)

  20. 🙂 to te reklamowe ściemy mogliby sobie darować.. ostatnio powaliła mnie grafika/ kufel tyskiego( wypchany po brzegi szyszkami ( tak na oko 🙂 około 50 szyszek 😉 i napis : „tyskie PEŁNE lubelskiego chmielu” – wszystko oczywiście na tle Lublina. Ehhh ktoś ma fantazję, ale co gorsze , kto w to wierzy…

Dodaj komentarz