Wielki Test American Wheat

51
733

Wreszcie nadszedł czas na Wielki Test American Wheat. Muszę przyznać, że ten test był dużą przyjemnością. Naprawdę wysoki poziom, większość piw wypiłbym do końca, gdyby nie było ich aż tyle ;). Dodatkowo były zaskoczenia i zaskakujące aromaty. A zatem do boju!

W teście biorą udział: Albert (Wąsosz), American Wheat (Revolta), American Wheat (Szpunt), American Wheat Potion (Bednary), Be Like Mitch (AleBrowar), Big Cyc American Wheat (Witnica), Flaps (Hajer), Jurajskie Amerykańska Pszenica (Browar Na Jurze), Łan Wheat (Reden), Młynarz (Profesja), Salamander American Wheat (Browar Stu Mostów), Sanrajza (Pinta), Some Like It Hot (Raduga), The Farmer (Brokreacja).

51 KOMENTARZE

      • Akurat w przypadku Sanrajzy moim zdaniem chybiony jest sam pomysł. American Wheat ma być orzeźwiające. Amber Ale do orzeźwiających nie należy. Natomiast kwasów, kolaboracji, Pint Miesiąca bym odcinaniem kuponów nie nazwał.

        • No dobra, trochę przesadziłem. Ale ten letni Imperator to im nie wyszedł, może niech go wypuszczają tylko na zimę.

        • Mi bardziej chodzi o to że sytuacja wygląda tak że rzucili się na te Pinty Miesiąca (nie wiem po co na siłe robić pińcet piw rocznie) a te stałe punkty wydają się lekko zaniedbane w myśl zasady raz wyszło to następne też wyjdzie, no ilość zaczyna górować nad jakością.

        • No mnie już też zmęczyli i miałem wrażenie, że powoli idą w ilość, a nie w jakość. Jednak oba kwasy i Król Lata spowodowały, że znów chętniej na nich spoglądam. Oczywiście nie zmienia to faktu, że kultowe piwa jak Atak Chmielu, Imperium czy King of Hop położyli całkowicie.
          No i ostatni Imperator też nie jest tak dobry jak poprzednie. Jest w nim spora alkoholowość i nie ma aromatu chmielu.

        • W tym roku Pinta to Kawas Alfa i nic za tym. Szkoda. Zamiast faktycznie wypuszczać potworki typu „I’m so horny” po których nie wiadomo czy śmiać się czy płakać, wzięliby się za warzenie nowych warek sprawdzonych marek :/

      • Akurat nie podejrzewam Browaru na Jurze o używanie Sorachi Ace, ale wiele zachodnich źródeł mówi, że ten chmiel daje taki efekt.

        „Sorachi Ace hops are mainly used as a bittering hop, but with their intense lemon flavor and aroma, as well as light dill, tea, and coriander notes”

        Z doświadczeń domowych mi się ten chmiel właśnie z koperkiem kojarzy.

  1. Piłem Młynarza z Profesji jakiś czas temu i faktycznie , aromat , piana było super , ale strasznie mnie męczyła taka nieprzyjemnie zalegająca goryczka , taka łodygowo-ziołowa , aż jestem zdziwiony bo w IPA lubie konkretną goryczkę i raczej nie przeszkadzało mi jak lekko zalega.
    Kopyr nie odczułeś , że jednak ta goryczka jest trochę zbyt zalegająca ?

  2. „daję plus mimo tej cebulki, bo ona może pochodzić od chmielu”- nie lubię strasznie tego podejścia. Mnie nie interesuje czy lekki tytoniowy skunks w piwie jest z magnum (czy który tam chmiel daje czasem ten aromat) czy z wystawienia piwa pod żarówkę, jeśli zapach jest przykry to jest to wada, tak samo z cebulą z mosaica. Jestem w stanie przymknąć oko na wadę jeśli się przyjemnie komponuje w piwo (np delikatny diacetyl w porterze), natomiast przymykanie oka na wadę „bo może pochodzić od chmielu” to absurd. Na tej zasadzie nie zwracajmy uwagi na DMS bo może pochodzić od słodu, i nie zwracajmy uwagi na fenole w aipie bo narobiły ją drożdże (i to do tego dzikie, mniam! Jarajmy się, dzikie drożdże są modne).
    Oczywiście domyślam się że cebula była naprawdę niewielka i nie zmieniała jakoś agresywnie aromatu piwa skoro skończyło tak wysoko, i pewnie zasługiwało na to pomimo tej wady. Ale nie zmienia to faktu że cebula w piwie jest wadą. A przynajmniej nie potrafię sobie wyobrazić piwa w którym zapach cebuli wadą by nie był.

    • Na konkursie w Stanach przy IPA, APA i Imperial IPA była notka, że aromaty czosnkowe, cebulowe mogą pochodzić od nowych odmian chmielu i żeby sędziowie wzięli to pod uwagę.

      • Jestem w stanie wziąć to pod uwagę o tyle że jeśli oceniam piwo (powiedzmy na ratebeerze) to nie zjadę mu za siarkę cebulową aromatu o dwa w dół tylko o jeden, ale nie będę ukrywał że jest to wada, w innym przypadku jesteśmy na prostej drodze do pewnej piwnej patologii. Zwłaszcza że da się zrobić piwo chmielone mosaic gdzie nafta będzie delikatna a cebuli nie czuć. Albo, jeśli chmiel daje notorycznie nieprzyjemne nuty, to na cholerę go używać?

        • A kto powiedział, że to są nuty nieprzyjemne? Ja bardzo lubię naftę. Są tacy, co bardzo lubią czosnkowy aromat Summita.

        • Odpowiem Ci na przykładzie IPA od Stone które właśnie piję (i zaznaczam że nie jestem wykwalifikowanym sensorykiem)- aromat tego piwa byłby cudowny- z początku słodkie pomarańcze i winogrona, z czasem gdy piwo się ogrzewa przechodzą w akordy słodsze z lekką sosnową nutą (kojarzy mi się to z przekrojonym mango, takim ze skórką)- tylko że błąka się w tym aromacie przykra nuta, na początku znacznie mocniejsza, później wkomponowała się w aromat, ni to skunks, ni to siarka, obecnie kiedy piwo się już dosyć trochę ogrzało zostaje jako wrażenie takiej cebulowej ostrości i lekkiego aromatu zepsucia. I ja nie wiem czy to jest lekki skunks, siarka, czy nuty od chmielu, może to i to? Zasadniczo mnie jako konsumenta to nie obchodzi bo ta jedna nuta psuje idealny aromat, nie pasuje, jest nieprzyjemna i dlatego jest wadą, niezależnie czy to cebula i nafta od chmielu czy siarka czy resztki piwowara. Takie maleńkie ziarnko pieprzu, prawie nic w potrawie a jak trafisz uprzykrzy degustację. Na szczęście po ogrzaniu się piwa jest na tyle niewyraźna że piwo nadal jest rewelacyjne… ale ta mała wada tam jest.

      • Kopyrze nie broń straconej pozycji… jak aromat stoi w poprzek całościowego układu sił w piwie… to jest wada i tyle.

  3. Co do tej trawy cytrynowej w Some Like It Hot to rzeczywiście jest jej tam moim zdaniem za dużo, ale już np. w Cymbopogonie z Artezana, którego w teście nie było, ilość trawy jest idealna. Ciekawy jestem jakby tutaj wypadł

  4. Wąsosz to w tym towarzystwie jak z radia Erewań – z Weizenów odpadł bo nie pasował do stylu, a w American Wheat za dużo bananów i goździki. Weź tu bądź mądry 🙂

    • Tak, a najlepsze jest to, że to może być piwo z tej samej warki. Tydzień temu dominował chmiel, potem okazało się, że jednak banany i goździki się pokazały. Podobnych akcji spodziewać się można ze strony Black Abbey i Black Weizen z Doctora Brew.

  5. Trochę obok powyższego materiału – a może by tak test piw ‚muzycznych’? Zdaję sobie sprawę, że to często są totalnie odmienne bajki, ale skoro dało się porównać piwa z Biedronki, to może i takie przejdą 😉 A piw z muzycznymi markami jest u nas coraz więcej, od ręki na szybko wymienię Big Cyca, Behemotha x2, AC/DC, The Trooper czy Reversal.

      • Na przykład zgodność z charakterem, w jakim są robione, przecież każde z nich jest opisane (Behemoth: Belgian IPA / Black IPA). A co, biedronkowe oceniałeś zgodnie z charakterem dyskontu, czy okolicy w jakiej stoi? 😀 Albo można to oceniać w inny sposób, może być i charakter zespołu, choć to rzeczywiście byłoby bez sensu. No ale to już Twój pomysł 😉 Warto czasem wyjść poza utarte szlaki (jak właśnie test biedronkowy). Zostawiam pomysł, może kiedyś się przyda, wpadnę wtedy z ‚a nie mówiłem’.

      • Ale już bez „Hey now”, to słabo.Fakt że ostatnią butelkę z tym cudem zakupiłem w zeszłym roku w grudniu (grudzień na warzenie AW? Really?)Mogłaby Pracownia zacząć częściej butelkować. Szczerze mówiąc co najwyżej, podium dla Nich, bo „Młynarz” słusznie zaorał towarzystwo.

        • To ciekawe czym różni się White IPA od Wheat IPA, a może są to style tożsame? Czy użycie słodu pszenicznego lub pszenicy niesłodowanej ma tu jakieś znaczenie? Tomku wyjaśnisz wątpliwości?

        • Podstawowa różnica to chyba drożdże co? No ale fakt, chyba za wysoki ekstrakt ma jak na tą kategorię.

  6. Co do Hey Now. Ja to piwo piłem dwa razy i ze wszystkich American Wheat jest zdecydowanie najlepsze. Ma wyraźny grejpfrutowy aromat, jest lekkie i przyjemne. I piłem jesienią. Ale pomyślałem, że to idealne piwo na upał. Pracownia Piwa ma jednak taką filozofię i już. Ich piwa pija się w lokalach lub bierze w butelce ze sklepu, który rozlewa na wynos 😉

    Zastanawiam się jednak nad sensem takich testów. Wiadomo, że blog ma taką oglądalność, że jak jakieś piwo wygra, to zaraz znika ze sklepów (tak było z Kinky Ale po teście AIPA). Zgadzam się piwo było świetne. Ale wracając do tematu. Skoro w pewnym sensie namaszczasz piwa to chyba wyraźnie powinieneś zaznaczać, że piwo pochodzi z tej i tej warki, ważne jest do tego i tego dnia. Amber Ale jest tego świetnym przykładem. Być może gdybyś tę butelkę wziął do poprzedniego testu, to by spokojnie weszło do finału a Ty byś jeszcze na duży plus zapisał lekki aromat amerykańskiego chmielu. A tak – klops.
    Browary kraftowe nie trzymają równego poziomu. Jest to i wada i zaleta. Piwo posmakuje, to może się nie udać wypić drugi raz takiego samego. Z drugiej strony picie jest zawsze niespodzianką. Zresztą niektóre mają filozofię – jest to już inne piwo, ale wciąż ma taką samą nazwę. Dla konsumenta jest to mylące, chyba że nie szuka piwa takiego, jakie już pił.

    Niemniej oglądanie testów jest przyjemne. Tylko bez sensu oceniać pianę, wygląd i często zgodność ze stylem, skoro koniec końców i tak liczy się bardzo subiektywne odczucie smakowo-zapachowe i stwierdzenie, czy dana wada jest wadą, czy ciekawą wariacją.

    • Mam wrażenie, że legenda Hey Now jest zbudowana na niedostępności, podobnie jak West XII, Heady Topper i wielu innych. Piłem to piwo kilka razy i było ok, ale bez przesady – żadnego piwnego orgazmu nie dostarczało. Co innego 2 Smoki.
      Pracownia Piwa nie ma żadnej filozofii, tylko po prostu ma mało piwa, więc lepiej je sprzedać w kegach na miejscu, niż kombinować z butelkami. Jednak właśnie uruchamiają nową większą warzelnię i butelki będą. Poza tym, jeśli by Pracowni zależało, to ogłaszałem, że piwo można dosłać. Tak zrobił choćby Hajer z Flapsem. Mogło być nawet nalane wprost z tanku.

      • To nie legenda. Wiem o czym piszę, bo przecież piłem Hey Now. Tych wszystkich piw jest na rynku tyle, że nie jest łatwo (a ja nie piję często) wypić dwa razy to samo piwo. A na Hey Now się skusiłem, bo mnie za pierwszym razem powaliło a za drugim nie rozczarowało (a oczekiwania przecież były).
        Zobaczymy jak to będzie z pracownią, bo może butelki będą szły zagranicę? Zobaczymy. Jest w czym wybierać do do domu. Ale jak idę do lokalu, to Pracownię biorę w ciemno i rzadko się zawodzę.

        • Ostatnie wszystkie warki lane Hey Now’a są słabe jak dziecko po chemii. Siarka w aromacie i woda w smaku. Żadnych cytrusów, żadnego grejpfruta itp. Za każdym razem daje się kupić na tą legende a potem i tak wracam do Space Sheep lub Młynarza/Barda. Bo te piwa nie zawodzą. No chyba, że są smoki. Więc popieram Kopyra piwo jest słabe i tylko fan boye pracowni bronią tego piwa. Pozdrawiam P.

  7. Tomek kiedy można by spodziewać się degustacji Duke of Flanders , bo już dość długo tam u ciebie stoi. Jest szansa że jakoś niedługo czy raczej jeszcze sobie poleży ??

  8. Bardzo mi się podoba gdy opisujesz że piwo jest Bardzo dobre -ale nie w stylu. To pokazuje że warto to piwo kupić-a nie że w tym teście jest po prostu zdyskwalifikowane.
    Inna sprawa -to żal tyle dobra wylewać. powinieneś Testy robić w grupie znajomych 🙂
    javiki

  9. Nie spodziewałem się takiego rezultatu, młynarza chyba kiedyś piłem. Pamiętam, że mieliśmy z kumplami wiele piwek i żadne z profesji nie zrobiło „wow” (Alchemik nam się niestety popsuł – kwaśny był, a w nim pokładane były nadzieje). Sanrajze lubię, choć rzeczywiście nie jest orzeźwiające ani w żadnym stopniu jak lemoniada, to nieźle gasi pragnienie. Z dostępnych obecnie Pint najbardziej weszło mi Raj z Rajs (double rice galaxy ipa) i to z sokiem z brzozy, Lublin to Dublin kompletnie nie. Z nowości jeszcze dr brew black abbey i coffe milk dark lager ze 100mostów robią robotę (roman holidays z radugi również był za pierwszym razem w niskiej temperaturze super pijalny i było wow, za drugim w wyższej temperaturze czułem kawę i inne aromaty, które trochę przykrywały resztę). Pozdrawiam, oby więcej wielkich testów, wychodzi sporo piw na rynek :). Może wielki test Black IPA albo Double IPA? Jest szansa na coś takiego w przyszłości? Jest już nawet z polskich co wybierać (Black IPA z birbanta, Profanum z Peruna, Black IPA z Dr Brew – dość słabe jak na nich, za każdym razem inny Bojan Czarny heheh i kilka innych piwek by sie jeszcze znalazło, z double/imperial IPA również sporo tego już jest, chyba więcej)

  10. Szkoda że nie było Cymbopogoni z Artezana, bo to piwo jest w butelkach.
    I myślę że Cymbo zjadło by konkurencję na śniadanie, jest świetne, prześwietne!

  11. Z tymi fenolami przemieszczającymi się magicznie z Some like it hot do Farmera, to może była pomyłka osoby przygotowującej próbki i oznaczającej butelki? Wąchałeś oba piwa po wszystkim? Coś mi tu z tym nie gra. Pomylić się oczywiście możesz (i to nawet ciekawe), wady mogą się ulatniać albo wychodzić z czasem, ale żeby jedna wybijająca się cecha pojawiała się i znikała, to dla mnie podejrzane.

    • Nie ma opcji. Gdyby było pomylone, to musiałoby być pomylone w 1. półfinale, a wówczas The Farmer był jeszcze zamknięty. W finale w SLIH wyraźnie czułem trawę cytrynową i… landrynkę. Prawdopodobnie było tak – w 1. półfinale wyczułem estrowe landrynki, mózg podał skojarzenie z Belgią. Ja zwerbalizowałem to jako fenole i jeszcze się w tym utwierdziłem. A w finale szukałem tego, co by pasowało do tego wzorca i znalazłem w Farmerze.

  12. To jeszcze na koniec pytanie ode mnie: czym się w ogóle różni White IPA od Amarican Wheat? Bo rozumiem, że White IPA to zwykły hefeweizen tylko nachmielony amerykańkim chmielem?

Dodaj komentarz