Black Abbey z Doctor Brew

45
137

Drugim obok Black Weizena premierowym czarnym piwem jest Black Abbey. Premiera obu odbędzie się w pubie Szyszka Chmielu w Warszawie przy al. KEN 36 w piątek 17.7.15 o 20:00. Zapraszam serdecznie, bo pojawię się tam z moją latającą kamerą.


Materiał powstał w ramach współpracy z browarem Doctor Brew.

45 KOMENTARZE

  1. No ja bym się spodziewał, że zrobią coś na kształt dubbla, czyli że dodadzą cukru kandyzowanego, że będą rodzynki, a tu proszę styl posłużył im jak zwykle do złapania beer geeka w pułapkę i to jeszcze takiego początkującego beer geeka. Jednak widzę że to taka strategia Doctor Brew do płynięcia na fali piwnej rewolucji na grzbiecie starej chabety jaką są style klasyczne.

  2. Z jednej strony piwo im nie wyszło, ale z drugiej strony wyszło im dobre piwo… Ale skąd Ci się wzięło, że ma być belgijskie w stylu?

        • Też nie kuamam tego nawiązywania do Belgi. Co więcej wspólnego ma słowo „abbey” z Begią, niż np. z Anglią? W ogóle abbey, bardziej dosłownie, znaczy opactwo a nie klasztor.

          Nawet na opakowaniu tych drożdży jest napisane że zaleca się do piw o dużej zawartości alkoholu, że szybko fermentuja, ale ni słowa o stylu belgijskim.

        • Dobre piwa klasztorne kojarzą się z piwami belgijskimi(popularne piwa trappistów). Gdyby każdy nazywał piwa tak jak mu się podoba to byle jakie badziewie można byłoby nazwać piwami klasztornymi i o wow bo to klasztorne. Nie prawda. Piwa klasztorne powinny mieć korzenie, które sięgają wielu lat wstecz, a na dodatek powinny zostać wymyślone przez jakiś klasztor(jak sama nazwa wskazuje).

        • @Bartosz w takim razie DB sami sobie strzelili w stopę. Śledzę ich profil na FB i sami nazwali to piwo „piwem klasztornym”.

  3. kolejne niestylowe totalnie piwo….

    czego się spodziewać w belgijskim klasztornym ? napewno nie chmielu amerykańskiego….

    style belgijskie zostawmy belgom, bo nasze interpretacje tego to jakaś parodia

  4. O widzisz, przy poprzedniej recenzji narzekałem na jej jakość. Tutaj jest to czego bym oczekiwał, dużo opisów aromatu, smaku, finiszu. Świetna recenzja.

    Ciekawi mnie tylko czy nazwa tej i poprzedniej hybrydy to pomyłka i niedopatrzenie, do którego się przyznają, czy zagranie celowe mające wzbudzić ciekawość wśród konsumentów i poprawić sprzedaż. Trochę to smutne i przypominające koncernowe kłamstewka.

    • Nie sądzę, żeby tu chodziło o oszukanie kogokolwiek, prędzej o nieosiągnięcie zamierzonego efektu. Po prostu, użyli drożdży odpowiednich do tych stylów, miały być banany i goździki a w Abbey, morele, rodzynki i rum. Jednak nie dały one tych nut, albo co też jest prawdopodobne zostało to przykryte przez chmielenie i ciemne słody czekoladowe. Bardzo jednak prawdopodobne, że wraz z upływem czasu charakter weizenowy czy belgijski wyjdzie na wierzch.

  5. Z pewnością piwo spróbuję, gdyż uwielbiam Stouty. Cały czas DB utwierdza mnie w przekonaniu, że nie mają pojęcia o tym co robią. Mocnym chmieleniem przykrywają wszystkie wady. Gdy nie dodadzą chmielu to wychodzi im taki Black IPA czyli tragedia, a nie dobre piwo. Próbując wprowadzić coś nowego w swoją ofertę(tak jak 2 najnowsze piwa) kompletnie im nie wychodzi to tak jak obiecują(na szczęście oba piwa nie należą do złych). Co ciekawe, w Black Abbey Kopyr nie wspomniał o mocnym nachmieleniu i jaki jest tego efekt? Po wymieszaniu czuje już wady. Mam sentyment do DB, gdyż to ich piwo było pierwszym, które wypiłem z stylu „single hop”. Cała reszta(pomijając RIS, BW i parę innych) to wszystko jedna wielka klapa. Smutno mi się robi, że ten browar marnuje swój potencjał.

      • Black IPA piłem około dwa miesiące od premiery i chmiel nie był już aż tak mocno wyczuwalny jak Kopyr mówi podczas degustacji tego piwa. I w tym miejscu przypominam co wcześniej napisałem. DB mocnym chmieleniem przykrywa wady piwa, a gdy chmiel zniknie to wtedy nie jest już tak fajnie. Niestety nie tędy droga.

        • Black IPA opiera się na chmielu, a ty piszesz że jak nie dodadzą chmielu to wychodzi im Black IPA.
          Single hop to jaki to styl, bo nie znam takiego?

        • Źle zrozumiałeś to co napisałem. Z stwierdzeniem „Gdy nie dodadzą chmielu to wychodzi im taki Black IPA” chodziło mi o to, że w momencie, gdy słabo nachmielą piwo to otrzymują coś słabego(i nie chodzi mi o sam styl Black IPA). Z tego co pamiętam to Black IPA nie opiera się na chmielu lecz do głównych jego cech zaliczamy czekoladę, paloność oraz słonecznik.
          Masz rację. Pisząc o Singlehop jako styl walnąłem gafę nie zmienia to jednak sensu tego co napisałem.

        • Adi, co ty za głupoty piszesz. Gdzie jest napisane, że główne cechy Black IPA to czekolada, paloność i słonecznik? To jakieś bzdury. W Black IPA paloność i czekolada powinny być w śladowych ilościach a napewno nie być głównymi wyznacznikami stylu. Tym bardziej słonecznik, o którym wspomina Kopyr jako swoim subiektywnym odczuciu co do aromatu. Nigdzie w sytycznych stylu o tym nie ma.

    • DB marnuje potencjał? 23 piwa (tak na oko) w półtora roku, 2 lokale patronackie, rozwój na drugi browar i eksport, a co najważniejsze prawie wszystkie piwa na co najmniej wysokim poziomie (Molly, Kinky i Sunny to klasa światowa IMHO). „Mocnym chmieleniem przykrywają wszystkie wady.” Hoppy Birthday nie było mocno chmielone i było świetne. A że mocno chmielą to tylko na plus, wiem czego się spodziewać po kolejnych piwach. Dzięki mocnemu chmieleniu rozwinęła się rewolucja i bez tego wiele piw byłoby nudnych jak Lech w 0 stopniach.

      • no proszę Cie Molly Kinky i Sunny świetne, klasa światowa!!! – piłeś ostatnie warki? Może to piwo było „niezłe” w zeszłym roku przy pierwszych podejściach i przy dostępności lepszych/świeższych chmieli (kto wie to wie jak wyglądają amerykańskie chmiele w tym roku w PL i dlaczego browary eksperymentują z kwasami – srasami i chmieleniemi 75 chmielami przez jakieś hopsrandy), ale te piwa zawsze były co najwyżej przeciętne, a już na pewno ostatnio wadliwe. mam wielki sentyment do cascade ipa bo uwazałem to piwo za ich najlepsze, ale i to popsuli. Paradoksalnie chyba najbardziej smakował mi ostatnio ich RIS. Hoppy Birthday – zaledwie poprawny stout i nie rozumiem jarani się tym piwem. Brew „płynie” i trzeba to głośno powiedzieć. Kazdy wypust to błąd jak nie technologiczny to marketingowy.

    • Owszem ale nie to jest najważniejsze w Black IPA. Czemu Tomek określa Black IPA przez cechy, które wymieniłem, a nie przez chmielenie? A no dlatego, że każde piwo może być mocno nachmielone jednak w Black IPA najważniejsza jest czekolada, paloność oraz słonecznik. Tak samo można byłoby powiedzieć, że American Stout i Black IPA to to samo bo oba są ciemnymi piwami górnej fermentacji oraz są mocno chmielone. Każdy styl czymś się wyróżnia i właśnie ta różnica jest najważniejsza i ona tworzy dany styl. Zatem może powstać słabo chmielony Black IPA i nadal to będzie piwo w stylu(a jak nie to proszę by Kopyr mnie poprawił, gdyż nie wiem jak można byłoby nazwać(Black PA) to piwo wtedy).

      • Nie do końca. W Black IPA najważniejszy jest chmiel. Czekolady, kawy, a nawet słonecznika powinno być mało, a najlepiej wcale. W rzeczywistości jest z tym różnie. Dla mnie wspólną cechą Black IPA jakie piłem jest aromat prażonego słonecznika, ale to nie jest do końca efekt zamierzony. Po prostu tak wychodzi.

        • Zatem jak na konkursach odróżnia się Black IPA od American Stout jeśli w obu chmiel jest najważniejszy, a prażony słonecznik to tylko efekt uboczny stylu Black IPA(z czego rozumiem, że nie każdy sędzia zwraca na niego uwagę)?

        • „Czekolady, kawy, a nawet słonecznika powinno być mało, a najlepiej wcale.” Nie przekonuje mnie takie określenie Black IPA. Gdyby tak miał wyglądać styl to do IPA by się dodawało czarny barwnik i masz Black IPA. Dodanie słodów ciemnych zawsze daje kawę i czekoladę.

        • „Dodanie słodów ciemnych zawsze daje kawę i czekoladę.” otóż nie, umiejętne dodanie ciemnych słodów da niewiele takich nut a nawet wcale. Dlatego do Black IPA dodaje się słód Carafa Special czyli bez łuski, a do American Stouta jęczmień palony. American Stout powinien mieć nuty palone i chmielowe, Black Ipa chmielowe i śladowe czekolada, kawa. To nie jest to samo. Różnica jest wyczuwalna. Black IPA słabo chmielona będzie po prostu słabym wyznacznikiem stylu albo jakimś bezstylowcem.

  6. Hmmmm… jeśli dobrze rozumuję to black IPA to nadal IPA tylko zmieniamy jej kolor i nic więcej, American Stout to nadal Stout tyle tylko że chmielony amerykanami i to znowu jedyna zmiana, nic więcej. W jednym i drugim przypadku te z założenie jedyne zmiany powodują pewne konsekwencje, które nie do końca są zamierzone i najlepiej byłoby je wyeliminować.

    PS.
    Muszę Ci Kopyrze oddać trochę racji z tym amerykańskim chmieleniem. Ostatnio chcąc sobie udowodnić jakie to IPY są beznadziejne, a amerykańskie chmielenie jest obrzydliwe, sięgnąłem po „Żytorillo” z Pinty… i niestety mi posmakowało. Tylko nie wiem jak to piwo miało się do prawdziwego Black IPA? 😀 Możliwe bowiem, że mi smakowało dlatego, że to jednak kiepska IPA 😉

    • Nie da się dodając słody ciemne „tylko zmienić kolor”. Jeśli się chce tylko zmienić kolor to pozostaje dodanie czarnego barwnika. Tylko z takim podejściem równie dobrze można zrobić i Green IPA – dodać zielony barwnik i masz nowy styl.

  7. Ktoś kiedyś powiedział „albo biegniemy po medal, albo nie biegniemy w ogóle”, uwarzenie weizena i piwa klasztornego aka belgijskiego na „bezpiecznych” i tańszych sucharach, na które zawsze można liczyć, ze ruszą i zrobią piwo, porównałbym raczej do pozostania w blokach – czyli nie biegniemy. Wiadomo wszem i wobec ze suchary z Fermentisa do weizena czy do piw belgijskich nie są w stanie wyprodukować piwa posiadającego charakterystycznego dla stylu, silnego i wyraźnego aromatu i smaku. Panowie z Doctor Brew, gdzie się podział wasz temperament i innowacyjność? Reden, Nepomucen, Browar na Jurze, Raduga/Waszczukowe i jeszcze parę innych zaryzykowali z płynnymi drożdżami i osiągnęli świetne rezultaty. Pomimo bardzo pozytywnej recenzji w stylu (w kolejnosci chronologicznej 🙂 )

    – „długa czekolada”
    – „świetne”
    – „piwo jest bardzo dobre”
    – „bardzo dobre to jest”
    – „ale piwo jest bardzo dobre”
    – „no rewelacja, rewelacja”
    – „smak jest super”
    – „naprawde świetne piwo”
    – „chce się wziąć kolejny łyk”
    – „super”
    – „naprawde bardzo dobre piwo”
    – „naprawde bardzo dobre piwo”
    – „udane piwo”

    ja pozostane sceptyczny i kupie cos z innego browaru w najblizszy weekend.

    • Mimo Twego sarkazmu, jednak zatwierdziłem ten komentarz, bo chcę Ci odpowiedzieć. Prawda jest taka, że niewielu kontraktowców decyduje się na płynne drożdże. Dlaczego nie zarzucisz Pincie czy AleBrowarowi, że jadą na suchych. Jeśli nie masz w 100% kontroli nad browarem to nei ryzykujesz. Zresztą daleko nie szukając – Widawa i nasze kolaboracyjne piwa też powstają na suchych. Wyjątek ostatnie Augustiańskie powstało na płynnych z Fermentum Mobile. Co więcej są też fajne suche drożdże do Belgów, czego mam nadzieję dowodem będzie Albatros.

      • Tomek co oni wszyscy się wczuwają w te style i nazewnictwo. Piwo jest dobre, albo nie. Piwni puryści szukają dziury w całym. Jeden gościu wyżej stwierdził, że Doktorzy utwierdzają go w przekonaniu, że nie mają pojęcia o tym co robią. Stwierdził to koleś, który nie ma pojęcia o stylu Black IPA. Uwielbiam te narzekania na DB, normalnie jakbym siedział na browar.bizie.

  8. No tak tak, jak komuś się nie podoba lub ma inna opinie to już go trzeba odrazu wysłać go na drzewo i stwierdzić, ze hejter zajadły, poziom browar.biz etc. Super, ciesze się ze Doctor Brew uwarzył kolejne dobre piwo, ja go raczej nie kupie i już. Co do Pinty czy AleBrowaru to pewnie, ze im to zarzucam, a nawet protestuje – nie kupuje tego co wg mnie niemoze wyjść dobre na sucharach. Przejechałem się parę razy i wystarczy. Mam wrażenie, ze spora cześć browarów bardzo stara się dowieść, ze na US-05 da się uwarzyć dobre piwo w każdym stylu. Ja w takim razie czekam na pierwsze piwo z DB na płynnych drożdżach.

  9. Nie wiedziałem czego się po tym piwie spodziewać i dostałem coś, o czym nie wiem co myśleć. W krafcie chodzi o to, żeby zaskakiwać, nie? A może nie… no w każdym razie się podjarałem, kiedy zobaczyłem Doctor Brew o tajemniczej nazwie i nie do końca sprecyzowanym stylu. Zaskoczony jednak jestem głównie tym, że to piwo niczym szczególnym nie zaskakuje. Przemknęły mi tu komentarze mówiące coś o nawiązywaniu do Belgii. Nie zgadzam się z tym, to piwo nie ma nic wspólnego z Belgią, a jeśli miało mieć coś wspólnego z Belgią, to ten Belgijski wspólny mianownik został skuteczne zatarty przez to amerykańskie chmiele. Ładnie pachną, ale wydają się tu nie pasować. Chyba jestem na „nie”. Właśnie! Słowo „chyba” najlepiej oddaje moje odczucia co do tego piwa – wszystko w nim jest „chyba”, „może”, „nie jestem pewien”. Wydaje się, że aż do samego butelkowania nie mogli się zdecydować co to ma być za piwo.

    • Fakt. Trochę to piwo oszukuje konsumenta. A w zasadzie browar to robi.
      Stanąłem przed lodówka w sklepie, patrzę abbey od DB. Wow, czad. Właśnie na klasztorne mam chęć.
      Wracam do domu, otwieram, wącham i klops.
      Owszem, smaczne piwo, ale nie na to miałem ochotę. A 9zl poszło.
      Tyle w temacie.

Dodaj komentarz