Tokaj IPA z browaru Kaltenecker

26
179

Tokaj IPA ze słowackiego browaru Kaltenecker. Ale jak Tokaj ze Słowacji? No i czy w ogóle ma to jakiś wpływ na piwo, czy jest to jedynie chłyt marketindody?

26 KOMENTARZE

      • Na razie czeka sobie na swoją kolej w piwnicy (nie powinno być problemu z przekroczeniem daty, prawda?) razem właśnie z Call me Simon. Dziękuję za informacje gdzie szukać!

  1. Nikt nikomu łaski nie robi, część obecnej Słowacji „od zawsze” należy do apelacji Tokaji i już. Nikt nikogo specjalnie nadzorować nie musi (poza kontrolą występująca dla całej apelacji) bo tamtejsi winiarze po prostu znają swoja robotę, wiedza jest bowiem przekazywana z dziada pradziada.

    • Wina tokajskie są produkowane w trzech państwach: tradycyjnie ciężkie i oleiste, wręcz miodowe i mocno piwniczne Węgry, lżejsze i bardziej kwiatowe, a mniej piwniczne są słowackie, i dość krągłe, ale również kierunek kwiatowo-owocowy, tokaje ukraińskie (Chizay).

      Nie możemy zapominać o tokajach wytrawnych (száraz), bo takie też są produkowane.

      Nazwa szamorodni dotyczy faktu, że wino samo się rodziło, więc fermentowało, ponieważ tokaj jaki kupowano na Węgrzech był winem młodym, praktycznie moszczem i zaczynał fermentację podczas transportu do Polski.

      Aszú-Eszencia to jest najwyższy stopień aszu, czyli powyżej 6 puttonyos, ale jest to nadal jednak wino mające wyższy alkohol (10-12%) i bardzo słodkie, eszencia zaś sama to jest sok, jaki powstaje pod ciężarem winogron, właściwie jest to odpowiednik najsłodszego rodzaju miodu pitnego-pierwaka (podobny smak i zawartość cukru), powstałego w wyniku naturalnej fermentacji. Alkohol, jaki powstaje łapie ledwo 6%, ale ponieważ jest to ciecz masakrycznie słodka (nawet 900g/l), można go przechowywać stulecia, co poniekąd wyjaśnia cenę (aszu eszencia to jest parę stówek, zaś mała buteleczka eszencii to jest parę tysięcy).

      Reasumując im więcej eszencii dodamy do wina, tym więcej puttonyos mamy na etykiecie i wino jest droższe, ale i tak o smaku decyduje rocznik.

      Bardzo chciałbym poznać to piwo, bo i sama winiarnia robi dobre wina.

  2. Co do pokrzywdzenia Węgier po traktacie – są dokładnie tak samo pokrzywdzeni jak Rzeczpospolita po utracie Ukrainy, Białorusi i Litwy. Też uważasz, że powinny wrócić? Tam też żyli w dużej części Polacy (dopiero po II w.ś. wielu wróciło jako „repatrianci”, co jest niewłaściym słowem, bo oni za granicę nigdy nie wyjeżdżali!), ale wielu zostało do dziś! Ciekawe jakie masz zdanie o powrocie tzw. „kresów” do RP.
    I uprzedzając odpowiedź – czemu uważasz, że sytuacja Węgier jest inna 🙂 Tam też żyją Rumuni, Słowacy tak jak u „nas” Białorusini, Ukraińcy i Litwini.

    • Panie…. w krajach ościennych z Węgrami żyje 2,5 mln Węgrów…..a na Węgrzech około 10 mln… to chyba na dzień dzisiejszy jest troszkę inna sytuacja niż Polski (co nie zmienia faktu, że żal ziem naszych utraconych)

      • Ale ona jest inna TYLKO dlatego, że tych Polaków przywieziono do Polski po 1945 roku. Sporo tez wymordowano i wysiedlono w XIX wieku, przed wojną na Wołyniu, w czasie akcji „polskiej NKWD” sowietów itd… Gdyby nie to, to sytuacja byłaby taka sama jak Węgrów.
        Co ma w takim razie decydować o granicach? Ludność? To prowadzi do zakazu osiedlania + wysiedleń, bo jak osiedli się dużo np. Niemców, to będą mogli żądać przyłączenia do Federacji? Czyli dobrze zrobiliśmy, że wywaliliśmy Niemców ze Śląska, Pomorza i Prus – zgodnie z tym tokiem myślenia, bo teraz żądaliby dołączenia do Federacji…

        Granica państw to granica, ludność to ludność – nie powinno się miesząc tych dwóch spraw. Niemiec może być bardzo dobrym poddanym Króla Polskiego- jak świadczy o tym Kopernik, Heveliusz, szlachta niemiecka w Inflantach czy Prusach, mieszczaństwo w Krakowie i innych wielkich miastach itd..

        • Dlatego granice powinny być etniczne…. wiadomo, że teraz to by się zrobił bałagan i jest to nie do naprawienia. Układ z Trianon to zupełnie inna historia niż przesiedlenia Polaków z kresów na zachód czy Niemców/Prusaków z Polski także na zachód. Obie te sytuacje są niesprawiedliwe i krzywdzące za równo dla Polaków bo stracili ziemię swoja jak i dla Węgrów bo stracili ziemię ale też obywateli którzy zostali za granicą. Tylko Niemców nie szkoda bo sami są sobie winni !!!

        • Kuba81 – ale etniczne granice rodzą skutki – tzn. zakaz osiedlania się obcokrajowców + wysiedlenia już mieszkających. Bo inaczej osiedleńcy zażądają granic etnicznych a ci już mieszkający obcokrajowcy mogą się rozmnożyć bardziej niż ludność tubylcza i co wtedy?

        • No właśnie zakaz osiedlania się…. czyżbyś nie widziała (ada to chyba kobieta) co się dzieje obecnie na świecie? Same problemy są z tego przemieszczania się ludności. No jeśli byłaby całkowita asymilacja, czyli jadę tyrać do Anglii to uczę się języka, historii, przejmuję zwyczaje a już moje dzieci są Anglikami. Wtedy to miałoby sens ale chyba nie realna sprawa to jest. Przykład Polski…. w zasadzie 99% Polaków, ludzi o tych samych zwyczajach, języku i kulturze. Nie ma problemów etnicznych…. a już z Cyganami się miejscowi nie lubią i ścierają…. a dlaczego? Bo się nie asymilują, że już syfu nie wspomnę. Ukraina…. wschodnia połowa to 70% osób czujących się Rosjanami…. i co mamy teraz tam?

        • „Układ z Trianon to zupełnie inna historia niż przesiedlenia Polaków z kresów na zachód czy Niemców/Prusaków z Polski także na zachód.”

          Czemu zupełnie inna historia? Nie rozumiem. To dokładnie taka sama historia. Węgrzy mieli Królestwo złożone nie tylko z etnicznych Węgier, ale również innych krajów, które dziś są niezależnymi. Tak samo Królestwo Polskie (czy raczej Rzeczpospolita ON) – składalo się z etnicznej Polski (Wielkiej i Małej) + krajów, które dziś są niezależnymi państwami. W tych nowych państwach żyli i żyją Polacy i Węgrzy.
          Jedyna różnica jest taka, że Polaków wyniszczono i wygnano do „etnicznej Polski” a Węgrów nie wygnano i zostali. Ale historia jest taka sama.

          My nie domagamy się już granicy pod Smoleńskiem, Rygą i za Połtawą a Węgrzy – owszem (chcą część Rumunii, Ruś Zakarpacką, i przede wszystkim Słowację, czyli Górne Węgry).

        • Chcą bo mają tam 2,5 mln swoich ziomków…. nie widzisz tej różnicy? Mają silny argument. My zostaliśmy tych argumentów pozbawieni przez bolszewię. Poza tym pielęgnują tradycję tych utraconych ziem, Hymn Szeklerów to ich najważniejsza pieśń…. chyba nawet ważniejsza niż hymn państwowy. Węgry zostały okrojone z każdej strony ale ludzie tam zostali….. nie utracili więzi ze starym krajem, dla nich to nadal jest teren Węgier. A my mamy jakieś niedobitki a przez 25 lat pseudowolności kompletnie nikt się nie interesował wspieraniem polskiej mniejszości na Litwie, Ukrainie, Białorusi…. Przykład z mojej bajki… Pogoń Lwów najważniejszy historycznie klub piłkarski…. Można by wokół niego zbudować tożsamość Polską i skupić tych co tam żyją a czują się Polakami…. nasz nieRząd nie zrobił nic a klub funkcjonuje tylko dlatego, że kibice w Polsce się co jakiś czas organizują i zbierają kasę. Dopiero niedawno MSZ zaczął sie jakoś interesować tą sprawą.

        • Ale z drugiej strony – granice zmieniały się zawsze. Państwa podpisują traktaty, w którym zrzekają się praw do terytorium – jak Kazimierz Wielki dot. Śląska a Polacy na Śląsku zostali.

          Czy nie lepiej uznawać współczesne granice i jednocześnie zapewnić by „obcy” mieszkańcy tych ziem czuli się gospodarzami (czyli Polacy na Ukrainie czy Litwie i Węgrzy na Słowacji) a nie obcymi?

          Bo przecież nawet te 2.5mln Węgrów jest mniejszością, więc to nic nie zmienia jeśli chodzi o prawa do granic. Czy to 2.5mln czy kilka tysięcy Polaków – to tylko statystyka już.

          Najlepiej było w monarchii – jak króla nie interesowała przynależność etniczna swoich poddanych – mieli płacić podatki i przestrzegać prawa i być dobrymi poddanymi Jego Królewskiej Mości.

        • Jak widać granice to nic stałego, możesz sobie uznawać co chcesz… jak ktoś ma siłę przebicia to sobie przesunie granice gdzie tylko będzie chciał… Putin. W ten czy inny sposób…. Czy komuś się śniło że w XXI wieku ktoś sobie tak łatwo weźmie Krym, a i się prędzej czy później Ukraina też znacznie zmniejszy. Już została podważona legalność uznania niepodległości Litwy, Łotwy i Estonii…. a Rosjan tam bardzo dużo i chętnie powitają tam Putina. Także dlaczego Węgrzy nie mieli by odzyskać swojej ziemi… Czemu Niemcy nie mają odzyskać Wrocławia, Szczecina-może i abstrakcja ale kto wie. Co do odzyskania przez na s „kresów” to wątpię…. chyba, że ktoś nam to da. Sami to my nic nie możemy, nikt się z nami nie liczy…. i słusznie, bo takie są fakty.

          Pewnie, że było by pięknie jakby każdy respektował jakiś tam podział ale z drugiej strony dlaczego ktoś ma sobie dawać coś narzucać. Słaby zawsze dostanie po garbie a wyjdzie tak jak chcą silniejsi…. i to się Węgrom nie podoba, że stracili 1/3 swego kraju po Trianon i nie akceptują tego.

          Jak sobie wyobrażasz mniejszość będącą gospodarzem? Mniejszość to mniejszość w danym kraju…. a to, że na jakimś jego obszarze stanowi np 75 % mieszkańców to nikt im tego w gospodarstwo nie odda bo następnym krokiem będzie chęć połączenia z macierzą. O mniejszość powinna dbać ich pierwsza ojczyzna, czyli finansować szkoły jakieś organizacje itp… krzewić kulturę i płacić na to…. oczywiście mowa tu o sytuacji, że się komuś granica przesunęła albo został przesiedlony siłą. Bo jak sam gdzieś pojechał za chlebem to niech się asymiluje z autochtonami. Jaki interes ma np Litwa aby Polska mniejszość była tam silna…. to nie jest im na rękę, o to ma dbać Polska. A Litwa to co najwyżej może nie przeszkadzać. A Rumunia ma wspierać Węgrów w Karpatach albo Serbia w Vojvodinie…. no bez jaj.

        • Właśnie dlatego Państwo nie powinno zajmować się szkolnictwem i innymi tego typu rzeczami. Jak sobie wyobrażam, że „mniejszość” jest gospodarzem? Tak samo jak ja i Ty jesteśmy gospodarzami swojego domu, gminy czy powiatu. Państwa nie powinno obchodzić jakim językiem w domu mówię i do jakiej szkoły chodzę. Póki płacę podatki i nie wymawiam posłuszeństwa Państwu (tzn nie ogłaszam separatyzmu).
          Będzie wystarczająco chętnych to sobie otworzą szkołę po holendersku w Bieszczadach – tak powinno być i tyle. Odpadają WSZYSTKIE problemy. Natomiast Państwo zamiast tego ma mieć SILNĄ armię i policję, by właśnie ci sąsiedzi nie pomyśleli nawet o przesunięciu granic a wewnąrz kraju by żadna grupa nie podjęła kroków separatystycznych. Państwo ma pilnować bym ja – niezależnie od tego czy jestem Litwinem czy Polakiem na Litwie – miał takie same prawa do nauki w jakim języku chcę się uczyć i jaki biznes prowadzić. Litwa tego nie przestrzega, ale to ich sprawa. Trudno. Gdybyśmy mieli silną armię, to by zaczęła przestrzegać dla własnego drobra. W tym się zgadzamy.

        • No ale mój dom to mój dom a mniejszość tak jakby w swoim domu nie mieszka. Silne państwo to państwo skupione w około tych samych zasad, tradycji i języka oraz często religii. Tylko w tym przypadku można mówić o ewentualnej silnej np. armii i ma się gwarancję, że żołnierze mówiący językiem x nagle nie zaczną się buntować przeciw tym mówiącym językiem y bo jest ich więcej i zaczynają dominowac. Moze to byc też religia x i y…. Patrz Jugosławia.

        • Po co ci te kresy? Już teraz cała Polska A robi na zapyziałą Polskę B. Chcesz jeszcze Polskę C? Najgorsze co było w konflikcie na Ukrainie to możliwość odzyskania tych wszystkich wioch, gdzie sławojka jest zdobyczą cywilizacyjną.

        • Ja w sprawie zakupu Tokaj IPA…w czasie wędrówki na Węgry i do Rumunii specjalnie zajechałem do Koszyc do marketu w budynku Cassovar na ul.Zriedlova 22 czyli tam gdzie teoretycznie powinno byc dostepne to piwo.Pani ze sklepu zrobiła tylko duże oczy i powiedziala ze nigdy takiego piwa nie widziala i o tym browarze nie slyszala.A tak w ogóle to nie ma już odwrotu od kraftu-to czego doswiadczylem na Wegrzech(Arany Aszok,Soproni,paskudny Dreher) czy w Rumunii(Ursus,Ciuc,Timisoarena) ugruntowało tylko to o czym mówi i pisze na swoim blogu Pan Tomasz Kopyra.

Dodaj komentarz