Zaproszenie na livestream z Lublina

18
218

Dzisiaj (o ile sprzęt nas nie zawiedzie) przeprowadzimy coś czego jeszcze nie było na blogu blog.kopyra.com. Będzie to transmisja live z premiery z pubie „U Fotografa” z Lublina, połączenie z Simonem Martinem, który będzie w swojej kuchni w Barry, w Walii, w Zjednoczonym Królestwie. Nie wiadomo jeszcze co przyszykuje grupa Piwny Lublin, ale na pewno będzie to epickie. 😉

Z oczywistych względów livestream będzie częściowo po angielsku (tłumacza nie przewiduję).

Zaczynamy ok. 20:30 i mam nadzieję pozostaniemy live ok. 60-90 minut. Jak będzie zobaczymy.

Zwiastun:

A tutaj będziecie (mam nadzieję) mogli oglądać od 20:30 transmisję.


Transmisja powstaje we współpracy z pubem „U Fotografa”

18 KOMENTARZE

  1. Tomku, nie znam Waszych problemów technicznych w celu skonfigurowania hangouta? To jest proste. Nie chce krytykować, bo nie znam problemu, ale widać tu lekką kompromitację.

  2. No, słabo, przydałoby się jakbyście mówili więcej po angielsku, Simon nic nie kuma, generalnie klapa, następnym razem może zróbcie jakąś próbę.

  3. Wygląda to następująco (IMHO):
    Simon, Ty sobie tu siedź i odpowiadaj, a my mamy Cie w dupie i sobie pójdziemy…. masakra, jak kukiełka w zoo…. nie wiem jak tam było, ale wygląda to tragiczne…

      • Ja to widze niestety podobnie. Wyszła klapa, pomijam kłopoty z technikaliami bo te się zdarzają ale ogólne wrażenie bardzo słabe, momentami czułem się zażenowany. Lepszy byłby 15min stream z wywiadem zamiast oglądania jak spożywasz hamburgera a Simon udaje pieska z nudów. Tekst z widelcem to już w ogóle mistrzostwo świata.

        • Zasadniczo nie komentuję w niedziele, ale już mi podnosicie ciśnienie. Jutro pojawi się zmontowany materiał z premiery w Lublinie. Uważam, że połączenie różnych technik nagrywania dało fajny efekt.

          Były problemy techniczne – do tej pory nie wiem z czego wynikające, ale w Lublinie Simona praktycznie nie było słychać. W tym momencie odpadły możliwości jakiejś większej interakcji, wywiadów itd. Dzień wcześniej na tym samym sprzęcie wszystko było ok. Łącze internetowe też nie powinno być problemem, bo net dawał radę.

          Co do zostawiania Simona samego – sorry ale zamiast wykorzystać sytuację, że ogląda go 150 osób, Simon czekał nie wiadomo na co, w końcu poszedł do kibla. Rozumiem, że nie widział pytań, albo nie wiedział gdzie się je włącza, ale mógł opowiadać o degustowanym piwie. Oczywiście nie ułatwiało sytuacji, że osoby postronne 😉 próbowały ratować sytuację i tylko to pogorszyły. Czy to jednak oznacza, że połączenie okazało się klapą? Premiera okazała się klapą? Wyluzujcie nieco, bo z Waszych komentarzy wyłania się jakaś atmosfera skandalu dyplomatycznego na linii Polska-Walia, co nie miało miejsca. A już robienie afery z widelca jest śmieszne.

  4. „Czy to jednak oznacza, że połączenie okazało się klapą?” Oczywiście że oznacza – oglądałeś ten materiał? Totalna strata czasu, nic kompletnie ten live nie wniósł. Nawet p. Fałat wprost ocenia, że nie pykło. Nie obruszaj się i nie dodawaj (nikt o samej premierze się tu nie wyraził), tylko spójrz prawdzie w oczy – nie wyszło to ani trochę, i tyle.

    • Był Simon na premierze w postaci połączenia live? Był. Usłyszał ode mnie jak smakuje piwo? Usłyszał. Plan został zrealizowany w 80%. Oczywiście boleję nad tym, że widzowie livestreama przez dlugie minuty widzieli Simona, a słyszeli mnie, a w dodatku ja Simona nie słyszałem, ale takie rzeczy się zdarzają.

      Stary, tak się składa, że w sobotę po powrocie z Lublina, oglądałem mecz Polska-Gruzja. Pod koniec meczu rozszalała się u mnie wichura i ostatnie 10 minut zamiast oglądać w TV śledziłem w necie. I co? Mam teraz składać reklamację do Polsatu, że mnie pozbawili możliwości zobaczenia hattricka Lewego? Takie rzeczy się zdarzają i to jak widać nawet przy zaangażowaniu ogromnych środków. To jest urok transmisji na żywo.

      • No i na tym powinno się zakończyć ten stream – degustacja, pokazanie Simonowi ile ludzi przyszło na jego piwo, ew. kilka pytań do niego jako autora receptury i finito, lecimy na burgera. Wtedy nawet te problemy techniczne nie przeszkodziłyby w powstaniu fajnego materiału. Po prostu to zostawienie Simona było zbędne, szczególnie jeśli nie było go u Was słychać.

        • Zresztą sam widzisz – do publikacji z tej ponad 1h nadawało się raptem kilkanaście minut. I tyle powinno to trwać pierwotnie. Po prostu ciężko się oglądało powyższy materiał. Simon też pewnie k*rwicy dostawał stojąc tam bez sensu. Inna sprawa, że mógł wykazać się jakąkolwiek gadką, ale jak widać on niespecjalnie kumaty jest w tych sprawach 😛

  5. to takie polskie, najpierw coś ewidentnie zawalić a potem nie mieć odwagi żeby przyznać się do błędu, jest super, jest super, więc o co wam chodzi…

Dodaj komentarz