Shit Happens V [Beer Geek Madness 2]

31
123

I ostatnia część relacji z Beer Geek Madness 2. Ostrzegam, że na filmie występują osoby pod wpływem, które używają niecenzuralnego języka. 😉

31 KOMENTARZE

  1. Tomek pozwól mieć każdemu swoje zdanie, BGM 2 pod względem piw było slabsze niż BGM pod wzgledęm piw , fajnie pod względem organizacji, szczególnie te koncerty punkowe. Yo
    Mi to piwo miętowe naprawde podeszło, ale pare piw było zepsutych, albo wątpliwej jakości.

    • Piszesz, żebym pozwolił każdemu mieć swoje zdanie, a jednocześnie obwieszczasz prawdę objawioną

      BGM 2 pod względem piw było slabsze niż BGM pod wzgledęm piw

      Trochu konsekwencji. Otóż

      Twoim Skromnym Zdaniem BGM 2 pod względem piw było slabsze niż BGM

      Moim zdaniem poziom był znacznie wyższy niż pół roku temu.

  2. dumapomorza <– Ci panowie twierdzą, że były piwa skażone tj. zepsute i w tej materii pieprzą bezceremonialnie. Może w niektórych piwach nawet i były jakieś drobne wady (bardziej jednak optuję za teorią, że niektórzy niepoprawnie identyfikują wzorce zapachowe), ale gdzie Krym, a gdzie Rzym?

  3. A Ty Tomku na koniec autodonos kręcisz? 😉 Przecież jak to odpowiednia instytucja porządkowa obejrzy, że spożywasz na ulicy (przy ścieżce) to dostaniesz wezwanie 😛

      • No tak, ale co innego jak władza nie widziała a co innego jak jest „materiał dowodowy” 😉
        Jeszcze Kopyr skończy jak „Boguś z M3”, że będzie w mediach ogólnopolskich z czarna opaską na oczach jako Tomasz K. z blogu blog.k.com 😛

    • Chłopie weź na luz. Już mi sie rzygać chce tymi pseudo germańskimi ordnungami które to niby ktos tak dla smiechu a jednak wypomina. Byłeś gdzieś w europie, zwłaszcza południowej gdzie wszyscy popijają sobie na skwerach, rogatkach, chodnikach. I co z tego że takie prawo…jak ktoś rozrabia to wtedy jest paragraf a jak nie, to o co chodzi… Trochę zdrowego rozsądku !!!

  4. Pan z Piwnych Degustacji w ostatnim filmiku dworuje sobie z Ciebie jako sędziego i kontestuje Twoje umiejętności sensoryczne zalewając czekoladę sokiem z kiszonej kapusty jakobyś celowo pominął ewidentne zakażenie w Taka Haka, czy masz na to jakieś słowa?

    • Chłopak chce się polansować, bo teraz każdy poleci sprawdzać, co też on o kopyrze naopowiadał. Niech mu idzie na zdrowie. Za komentarz niech posłuży film, w którym krytykuje piwa z Beer Geek Madness, by następnie z przyjemnością raczyć się Żubrem w pociągowej toalecie.

      Moja próbka Taka Haka z pewnością nie była zakażona. Jedyne co miałem do zarzucenia, to brak oczekiwanych aromatów chmielowych.

    • Może jeżeli koledze z PD większość piw zalatywało kiszoną kapustą to może wcześniej się objadł bigosu i po prostu mu się odbijało? 😉
      BTW jego wszystkie wypowiedzi takie prostackie czy tylko ta jedna, bo nie mam zamiaru go oglądać?

      • Ja miałem, ale mając w pamięci poprzednia edycję i bezproblemową dostępność Mikkellera udałem się na amerykańskie krany koło godziny 22:30 a tam już nic nie było. Posmutniałem trochę bo parę piw zapowiadało się ciekawie 🙁 Niestety ogromny sukces imprezy ma też swoje minusy w takiej postaci.

  5. Wrocław świetny – bez wątpienia pachnie Europą, BGM2 w Zaklętych Rewirach niezwykle udane, rozwój polskiego kraftu genialny i niezwykle eksperymentalny, nawet jeśli ujawniły się mniejsze lub większe wady w niektórych piwach to zupełnie nie ma się czym przejmować – ten błędów nie robi kto nic nie robi (warzy). Sama organizacja na dobrym i solidnym poziomie, piwowarzy komunikatywni. Atmosfera w Szynkarni, ZUP-ie i Kontynuacji rewelacyjna zarówno w dniu poprzedzającym imprezę jak i po zakończeniu BGM2. Ludzie fantastyczni, przyjaźni. Żadnych niepotrzebnych spięć i zbędnego warcholstwa, pełna kultura. Jednak Polak już i pić potrafi. Wszystko idzie w dobrym kierunku. Z całą pewnością wrócę do Wrocławia na kolejną edycję.

    • Oczywiście, że kulturka … w końcu nie trafiali tam ludzie z przypadku, którzy na codzień raczą się Tesco Value bo tak taniej. Chociaż słyszałem, że ktoś tam tyskacza szukał.

      • Dzień wcześniej w Szynkarni była niezła scena…do lokalu późnym popołudniem wjechało dwóch łysych gości z blacharami, chyba chcieli sie nieco podrasować przed sąsiadującą dyską, jeden zagaił do barmana: „Ej, sorry , dostaniemy tu piwo z sokiem w plastikowych kubkach?”.
        Barman na to – „nie”.
        Klient – „ku*wa to co to jest za knajpa…” 😀

  6. Ja nie miałem okazji pić piw na BGM, ale chyba z jakością części piw był problem. Nie sądzę, że chodziło o zepsucie, bardziej o pijalność. Prawdziwą sztuką jest zrobić piwo odjechane ale dające się ze smakiem wypić. Jeżeli naczelny piwny maniak RP Tomasz Kopyra stwierdza, że nie jest w stanie dopić piwa, to co o takim piwie mają myśleć inni z dużo mniejsza szajbą. Ja na dzień dzisiejszy nie byłbym w stanie ocenić piw na dzikich drożdżach, bo miałem z nimi za mało do czynienia. Myślę, że podobnie jest z wieloma osobami odwiedzającymi BGM i chyba ciężko jest im odróżnić zepsucie piwa od efektu dzikiej fermentacji. Nasze browary mają małe doświadczenie z dzikimi drożdżami więc nie spodziewałbym sie, że od razu wyjdą im wybitne egzemplarze.

    • Ale widzisz, to piwo, którego ja nie mogłem dopić, czyli Magic Dragon, niektórzy uznawali za najlepsze piwo imprezy. I tam nie był problem z dzikimi drożdżami, tylko z ziołami, konkretnie miętą.

Dodaj komentarz