ŽAPA z Artezana

43
57

ŽAPA to Žatec American Pale Ale. W sumie dość dziwna nazwa, bo lepiej by chyba pasowało ČAPA, czyli Česko Americke Pale Ale. No chyba, że to jest Žatec Athanum Pale Ale, a może Žatec APA? Jak wypadł mariaż czeskiego i amerykańskiego chmielu?

43 KOMENTARZE

        • Co do sceny z kożuchem, zacząłbym od cytatu ” Przepraszam, Pan zdaje się, zamówił piwo” . A nie przyszedł szukać krypto reklamy 🙂 A co do ostrości filmiku. Ciekawe czy kelner z tej sceny, też miał włączone wykrywanie twarzy 🙂

      • Co to za lokowanie produktu 🙂 Rozumiem, że chodzi o „wyroby” z browaru w Cieszynie?
        PS. Dlaczego jeszcze nie zmasakrowałeś konkursu piwo roku 2014 browar.biz? 🙂

    • Jeszcze brakuję, aby jakiś browar uwarzył American Pale Ale o nazwie „ŻABA” i dał jasnozieloną etykietę. Trzy piwa o podobnych nazwach i podobnych etykietach. Ciekawie byłoby gdyby stały obok siebie na półkach.

  1. Piwo to faktycznie nie jest rewelacją, ale moim zdaniem, jest najlepszym dostępnym na rynku piwem w stylu Ž(ż)APA 😉

    Tomku, a istnieje export polskiego kraftu do Czech? Może skoro oni się boją warzyć „fanaberie” to trzeba im sprzedać nasze? Odnoszę wrażenie, że to producenci się boja bo konsumenci to by pewnie popróbowali nowych rzeczy.

    • Wszystkie craftowe piwa sprzedają się na pniu, sporo jest reglamentowanych – więc nie dziwota, że eksport nie istnieje (nie mówię o kilku beczkach wiezionych przez browar na do Danii czy Czech, czy też o prywatnym imporcie).

      Kiedyś chyba któryś z właścicieli De Molena mówił, że grubo ponad połowa ich piw wyrusza poza granice kraju, u nas jest to mało prawdopodobne. Rynek jeszcze zapewne długo się nie nasyci, poza tym inne kraje też nie próżnują i będzie coraz mniejsze zapotrzebowanie na sprowadzanie craftu z zagranicy u nich (może poza kilkoma rozpoznawalnymi markami pokroju BrewDoga).

      • Tylko, że w Czechach, a może też innych krajach o bogatej tradycji warzenia piwa trudniej jest walczyć z przyzwyczajeniami. W Polsce przez długi czas był do wyboru tylko eurolagery i słabe pszeniczniaki, dlatego łatwiej browary rzemieślnicze łatwiej się u nas przebiją niż w krajach gdzie wybór piwa zdecydowanie większy. Przecież tak zaczęła się piwna rewolucja w USA. Przed rewolucją były praktycznie same korporacyjne jasne lagery.
        Niestety z powodu małej produkcji piw rzemieślniczych nie zawojujemy nawet rynków sąsiednich krajów. Pojawia się mnóstwo nowości, ale warki są małe.

        • I to raczej my sprowadzamy piwa z Czech a nie Czesi od nas.Często widuję u nas piwa z browaru Clok, Permon, Matuska czy Kocur.

        • Podobną sytuację widzę w Niemczech. Już nawet nie chodzi o przywiązanie, ale o przebicie się na rynku. U nich w standardzie jest że maja 50 piw do wyboru i nieważne że same przeniczne, hellesy i pilsy. W takiej sytuacji jak pojawia się cos nowego to tego nie widać i nie rzuca się w oczy. Już pominę lodówki z braufaktum bo nawet pomimo że super dostępne, to to nawet nie stoi na piwach.

        • W Czechach zapotrzebowanie na nowofalowe piwo jest mniejsze niż u nas, ale za to jest tam więcej browarów. Siłą rzeczy muszą eksportować.

          kubao81, piwa z browarów Clok, Permon, Matuska, Kocur, Primator, czy też Svijansky we Wrocławiu można dostać Drink Hali i Piwnicy, czasami w Beer O’clock.

        • A, że we WRO to się zgodzę…. inne miasto na „W” mnie interesuje 😉 Może sobie znajdę he, he.

        • Kuba czeskie piwa można kupić praktycznie w każdy lepszym sklepie z piwem rzemieślniczym

  2. „Objętość: 30 l”. Jaki jest sens degustacji piwa, które powstało w warunkach domowych? Przecież ta warka na małą skalę ma niewiele wspólnego z piwem powstałym nawet na tak niewielkiej instalacji jak Artezanowska. Zwłaszcza, że warkę w takiej skali bardzo łatwo i tanio przechmielić na aromat…

    • Że co? 🙂 Przecież to nie objętość warki tylko butelki 😛

      Na serio to etykieta zastępcza, która docelowo trafia na kega (który ma objętość 30 litrów)!

  3. Bardzo dobre piwo! Wiem bo piłem. Nie słuchajcie Kopyra 🙂
    Czy każde nowe piwo musi być nie wiadomo jak rewolucyjną bombą? „Nigga pls”

  4. Zgodzę się, czeski kraft nie zrywa papy. Piłem ich piwo z cannabisem, butelka w 10. stronę otagowana ‚Czech craft beer’, owinięta papierem jak te nasze Czarne Koty. I co? I nic, piwo które tylko z nazwy aspirowalo, a smakowalo jak koncerniak, kompletnie niczym się nie wyróżniało. Pepiki zostaną z tymi swoimi 300 nudnymi browarami, a później my zaczniemy zalewać ich naszymi wynalazkami i albo przejdą na drugą stronę mocy, albo zostaną z 102. edycja tego samego pilsa…

  5. Włącza mi się percepcja podprogowa – kiedy widzę szkło z nadrukiem Żywca od razu mam negatywne skojarzenia i gorszy stosunek do piwa, które właśnie degustujesz… tym bardziej, że tak jak mówisz – wygląda jak pospolity lager!
    Mówiąc żartem – może jednak unikaj Tomku takich szkieł w degustacjach, jeszcze ktoś zrobi screenshot, wykadruje odpowiednio, i będzie że Kopyr nawrócił się wreszcie na eurolagery 😉 A mówiąc bardziej serio, to autentycznie podświadomie to piwo traci już na starcie – piwo kraftowe w pokalu Żywca to jak przysłowiowy kwiatek do kożucha, nie sądzisz?

    p.s. tak jeszcze swoją drogą, korzystając, że jestem przy głosie – nie cierpię tego typu szkła, mam trochę podobny pokal z Kormorana i za cholerę nie mogę się przemóc, żeby coś do niego wlać 🙂

      • Nawiązanie kumam, ale nie zmienia to moich odczuć. Zresztą napisałem przecież, że chodzi mi o podświadomość, dostając taki pokal Żywca do ręki miałbym już na dzień dobry obiekcje.

        • Podświadomość jest taka: goście kręcą bekę z Żywca. I widać, że wcale się z tym nie kryją.

  6. Mówisz, że czesi mają tradycyjny balast, a my jesteśmy do przodu. Zgadzam się – w ogólności. Ale gdzieś z tyłu głowy mam też trochę żalu, że tak gonimy za nowościami i bardzo niewiele piw polski kraft powtarza. Uwielbiam nowości, bardzo rzadko powtarzam piwa, ale jak mam ochotę na coś co znam, to ze świecą tego szukać – większość już dawno się skończyła, nie wróci, nie ma nawet planów. Wydaje mi się, że przynajmniej część oferty browarów rzemieśliczych, tej lepiej przez rynek przyjętej, powinna być w stałym obrocie. Pincie czy AleBrowarowi udaje się to nawet nieźle (choć o powtarzalności warek można dyskutować) – niemal wszystkie mniejsze browary butelkujące jednak żyją od premiery do premiery. Mam nadzieję, że to zachłyśnięcie się premierami też trochę odpuści. I tak jak ktoś polubił konkretne piwa z Nogne i może do nich regularnie wracać, tak podobna możliwość wykształci się u naszych kraftowców.

    • Taki Pacyfik z Artezana jest w zasadzie w ciągłej ofercie. Podobnie np. Hey Now, 2 Smoki czy Crack z Pracowni Piwa. Nasze kolaboracyjne piwa gorzej, ale jednak tego Sharka, Kruka czy Borsuka już kilka razy powtórzyliśmy. No nie jest tak źle. Ale oczywistym jest, że browary lubią warzyć nowości. Raz, że rynek się tego domaga, dwa że to jest fajne z punktu widzenie piwowara.

      • Teoretycznie piwa z Artezana, Pracowni czy Twoje są w stałej ofercie ale praktycznie w butelce np. w Trójmieście niedostępne.
        Rozumiem szeroki asortyment i mała skala produkcji.
        Nawet Kormoran ma problemy z zapewnieniem swoich piw w stałej ofercie, choć jego politykę produktową oceniam dobrze i od nich spodziewałbym się większej ilości premier. Wszystkie mniejsze browary jeśli chodzi o dostępność ich piw to mniejsze lub większe porażki. Z piw kraftowych w miarę radzi sobie Pinta. Atak Chmielu można dostać zawsze, z pozostałymi różnie to wygląda. Zauważyłem, że poprawiła się dostępność Alebrowaru, choć jest jeszcze dużo mniejsza niż Pinty.

        Uważam, że każdy browar swoje flagowe piwa powinien mieć w stałej ofercie, a jeżeli jakichś nie powtarza to widocznie były kiepskie. Niestety większość piw po premierze od razu spada z afiszu, w ich przypadku trudno mówić o dostępności.

      • Czy Pracownia Piwa to tak małe możliwości produkcyjne, że trudno kupić ich piwa? Jak to wygląda w porównaniu z Doctorem czy Alebrowarem?

        Pomijając piwa kolaboracyjne z SzałemPiw to przez rok czasu udało mi się w Warszawie kupić może ze dwa razy piwa z pracowni. Alebrowar czy Doktorów można kupić bez problemu.

        • Na tak postawione pytanie jest tylko jedna logiczna odpowiedź. Widocznie tak, skoro ich nie ma. Wydaje mi się, że podobnie jak Artezan, tak i Pracownia sprzedaje gros produkcji w beczkach. Sytuacja ulegnie, być może, zmianie jak oba te browary już się uruchomią na nowym sprzęcie. Będzie więcej piwa, będą pomysły, żeby je butelkować. Obecnie nie opłaca się rozdrabniać, skoro wszystko schodzi na pniu w beczkach.

    • Artykuł na wp jest tak żałosny, że nawet autor wstydził się podpisać. Tak to jest jak ktoś dostaje do napisania artykuł na temat o którym nie ma zielonego pojęcia. A mógłby się zgłosić chociaż do jakiegoś blogera i nie było by takich kwiatków jak: „Kolejne miejsca zajęły Żytorillo Pinty oraz Bartek z Doctor Brew” oraz hicior: „Kolejne miejsca zajęły Viva la Wita Pinty oraz Dwóch Smoków Artezana„. LOL

      Widać ewidentnie, że autor ma konkretny problem ze zrozumieniem faktu iż jeden browar (kontraktowy) może warzy w innym browarze.

Dodaj komentarz