Żywiec APA z Cieszyna

102
932

Rano mieliście okazję posłuchać, co sądzę o wpływie ŻAPA na rynek piwa w Polsce? Powiedziałem tam też, że nie wypada się ekscytować tym piwem komuś, kto siedzi już w piwach niszowych, nie ze względu na jakąś ideologię, ale na fakt, że nie oferuje ono wystarczająco mocnych doznań. Czy będę musiał odszczekać te słowa? Czy Żywiec APA może zachwycić?


102 KOMENTARZE

  1. Piwo Żywiec APA jest moim zdaniem bardzo dobre. Niektórych boli fakt, że koncerniak potrafi zrobić tak dobre piwo odbiegające od innych.

    • „Niektórych boli fakt, że koncerniak potrafi zrobić tak dobre piwo odbiegające od innych.”

      Znaczy się, że wyprzedza swoją epokę bijąc wszystkie pozostałe polskie APA na głowę?

    • APA Żywca jest słabym APA, ale znacznie ma fakt, że zostało wydane przez koncern. Jest szansą na oświecenie dla czcicieli lagera.

    • Poprawcie mnie jak się mylę, ale chyba zrobić przyzwoite APA lub IPA nie jest szczególnie trudno. Być może nawet łatwiej niż wysoko odfermentowany lager. Myślę że jak by koncerny chciały to by zalały rynek takim piwem. Problem w tym że im się to na razie nie opłaca.

  2. Czyli goryczka 0,35 ° Kopyra 😛

    I naszła mnie jeszcze taka myśl, że tak jak mówisz z dostępnością na pewno będzie lepiej niż z piwami rzemieślniczymi (w ogólnym układzie na kraj) a nie oszukujmy się nie wiele osób na taki dostęp do piw nie-koncernowych jak Kopyr co by co drugi dzień móc pić inne piwo. Tak więc myślę, że dla niektórych osób z braku laku…

    • Bez przesady, w średnich i większych miastach dostęp do piw rzemieślniczych jest bezproblemowy. Kwestia rozejrzenia się po sklepach w dzielnicy. Bez problemu mogę pić codziennie inne piwko i nie przerobiłem 1/10 tego co mam w okolicznych sklepach. Nawet w marketach zaczynają się pojawiać piwa z Pinty, Doctora czy Alebrowaru.

      Problem mogą mieć jedynie mieszkający w małych miasteczkach i wsiach ale tego się nie przeskoczy bo nikt w małej wiosce nie otworzy sklepu z piwem po 7-10 zł bo pójdzie z torbami.

      • No nie wiem czy bezproblemowy. Moje miasto – 35 tys. Nie mam szans, żeby napić się craftowego piwa. Jak chcę craft to muszę wsiadać w auto i jechać 50 km do innego miasta lub zamawiać przez neta.

      • Miasto prawie 300-tysięczne na tzw. ścianie wschodniej i z tego co mi wiadomo tylko jeden sklep z piwami rzemieślniczymi. A z marketami to chyba jakieś sporadyczne wyjątki. Ja akurat nie uwidziałem jeszcze nic takiego, choć szkoda. „Rewolucja pod strzechy!”, „Rewolucja dla mas”. 🙂

        • No co wy, mój Nowogard, jakieś 15 tyś i w Intermarche mam browar Jana, hoopok – mniam, ostatnio kupiłem całą serię kormorana aipa, sztos, poza tym oczywiście żapa 🙂 często zmieniają, ale są fajne piwa, nie tylko koncerniak

        • Jeśli Żywiec APA i Kormoran to dla Ciebie kraft, to Ty prawdziwego kraftu nie widziałeś. Browar Jana jakoś też mnie bardzo niczym aż tak rewelacyjnym (rewolucyjnym) nie zaskoczył do tej pory. W większości raczej mają klasykę.
          Poza tym komentarz pisałem ponad 2 lata temu to się przez ten czas trochę zmieniło 😛

  3. Tomaszu, ogólnie z recenzją się zgadzam, to że piwo jest wodniste, ale ma całkiem niezły aromat pisałem pod pierwszym filmem. Brakowało mi tam trochę kontrującej słodyczy, jednak nie zapominamy że jest to APA nie AIPA, więc ma być bardziej sesyjnie. Toteż i goryczka musi być słabsza. Jednak jak powiedziałeś, że A ja pale ale jest na skali gdzieś na 80% a Żywiec na 35% to mnie zatkało. Piłem te dwa piwa w odstępie 10 minut i fakt, Pinta miała mocniejszą goryczkę, ale to nie była taka różnica. Obawiam się, że twoja pamięć smakowa może Cię mylić.

    • A ja pale ale na 80%, to też dla mnie przesada, ale weź pod uwagę, że piłeś jedno piwo po drugim robiąc sobie podbudowę ŻAPĄ. Gdybyś pił z osobna, pewnie inaczej byś odczuwał goryczkę. No i pewnie nie przegryzałeś pomiędzy białego pieczywa… itp. itd.

      • Pierwsza była ŻAPA, bo byłem ciekawy, dopiero potem A ja pale ale. No i bez przesady z tym chlebem, moje porównanie ma być mniej wiarygodne od porównania Kopyra, który pił te piwa w odstępie kilku tygodni. To jest dopiero zafałszowanie, tym bardziej że A ja pale ale pił chyba na festiwalu a nie w domu. Wiec już na dzień dobry inne warunki.

  4. To piwo to dobra podstawa gdyby można było je ulepszyć. Samo w sobie jest dobre i brawo dla Grupy Żywiec, że pod swoją nazwą wyprodukowali takie piwko, które może uczyć dzisiejsze pokolenie że jest coś innego niż lagery, reedsy itp.

    • Żeby coś polecać muszę uznać to za świetne. ŻAPA świetne nie jest. Nie jest też złe. W określonych okolicznościach (nic innego dostępnego) jest rozsądnym wyborem, ale jarać się nie ma czym.

        • Dla nie takim awaryjnym wyborem już dawno stał się AIPA z Kormorana – piwo które całkowicie wyparło u mnie lagery i generalnie na stałe zagościło w spiżarce. Nie jest może tak łatwo dostępny (ale w makro zawsze na półce go znajdę) i trochę droższy, ale smakowo to przepaść. Żapa niestety mimo zachęcającego aromatu smakowo nie oferuje nic – zaryzykował bym, że podobny efekt można uzyskać chmieląc na zimno każdego koncernowego pilsa. No ale dzięki temu pewnie się sprzeda biorąc pod uwagę sieć dystrybucyjną.

  5. Myślę, że fakt nietłumaczenia czym jest APA może wynikać z grupy docelowej: nie zapominaj Tomku, że ‚piwosze’ słysząc połączenie piwo i Ameryka myśli: siki. Jakby taki Janusz przeczytał że to chamerykańskie to by nie wziął, tym bardziej, że przecież poniżej 6% abv to nie piwo.
    Co do goryczki, to nie ma co porównywać ŻAPA z Sharkiem czy King of hop; w końcu to APA nie AIPA.

  6. A może GŻ chce sobie zastrzec „APA” jako nazwę piwa? (nie wnikając co to znaczy i czym jest APA)

    GŻ może wygrać tym piwem jeszcze jedną rzecz przez to, że jest delikatniejsze. Mianowicie to, że ktoś kto się dzięki ŻAPA zainteresuje tematem uzna je za „wzorzec” i będzie poszukiwał w krafcie takiego właśnie delikatnego smaku…. nie znajdzie, skrzywi się i więcej po takie fanaberie nie sięgnie… i zostanie przy nijakich tanich sikach.

    • też tak myślę. od jakiegoś czasu widzę, że w piwnym światku coraz więcej jest penerów pijących nowofalowe piwa wyłącznie na pokaz i pucujących się tym gdzie popadnie.

  7. A może taka teoria spiskowa – Żywiec bada januszo-rynek najpierw na aromat, czy się przyjmie, a na smak przyjdzie jeszcze czas. Dlatego na razie woda.
    A z tym szaleńczym szukaniem po sklepach to chyba chodziło o to, że każdy chciał sobie kupić JEDNO, na próbę, żeby wiedzieć o czym się mówi, podczas small-talk’u na jakimś wigilijnym raucie 😉

    • Z tego co pamiętam, Kopyr już swego czasu to wyjaśniał. W browarze w Cieszynie część tanków jest uszkodzona, przez co piwo, które w nich leżakuje nabiera nut metalicznych, natomiast część jest nowa / po remoncie i tam już problemu nie ma.

  8. Największym zagrożeniem dla dla polskiego craftu jest to, że z ŻAPA można odkleić etykietę, a z polskiej sceny craftowej ni ch…

  9. jak mi posmakuję to będę kupował na grilla jak Jankesa
    bro za ponad 7zł to już trochę wydatek jak się kupuje po 8szt
    po za tym po pięciu i tak już degustacja schodzi na drugi plan

  10. Jak na apa jest całkiem nieźle, w sam raz na gaszenie pragnienia w letnie upały. Powiem nawet, że lepiej pijalne i zbalansowane od A Ja Pale Ale gdzie goryczka jest trochę tępa i zalegająca, a tego nie szukam w apa.

  11. Niektórych boli fakt, że piwo w tym stylu może kosztować poniżej 5 zł.
    Niestety piwa od naszych rzemieślników są coraz droższe. Początkowo były po 6-7 zł, teraz już spokojnie kosztują ponad 10 ! Zobaczyli że jelenie kupują, więc co warka, co dostawa to jest drożej! A przecież im więcej rzemieślniczych browarów i piw, to większa konkurencja i powinna być taniej, anie drożej! I tutaj z ratunkiem może przyjść właśnie jakiś koncern, który da taką cenę za swoje piwo, że niektórzy zaczną się zastanawiać, czy oby ta IPA za 12 zł nie ma ceny nieco z choinki. Bo po tyle to są piwa w pubach i to warszawskich, a nie sklepach!

    • A gdzie takie ceny? ja ostatnio w 100licy nie zauważyłem jakiejś podwyżki wielkiej. Fakt przejeżdżałem przez Siedlce i tam jest taki sklepik piwny „biały królik” to tak około 50 gr na piwie taniej było niż w Waw.

      • W każdym sklepie z kraftowym piwem, co dostawa to jest drożej.
        Właśnie została przekroczona psychologiczna bariera 10 zł za butelkę, i nie mam tu na myśli Lublin to Dublin, które od początku było po 16 zł. Nowa Faktoria – 10 zeta, nowa dostawa/warka Crazy Mika 10 zeta, nowy Dr Brew 10 zeta. Tym sposobem rzemieślnicy strzelają sobie w kolano, naprawdę.

        • Nie no wierze, ale ja się z takimi cenami jeszcze nie spotkałem…. natomiast w Grodzisku Maz. benzyna po 3,99 pln dziś była jak przejeżdżałem 😉

          Jeśli faktycznie kraftom zacznie przyświecać hasło „czym większa sprzedaż tym wyższa cena bo i tak kupią” no to faktycznie ktoś tu kogoś ma za idiotów….

        • Zresztą chyba słyszeliście Doktorów? „My wypuszczamy niedoleżakowane piwo, bo ludzie i tak to kupią! To po co je leżakować?” LOL ! To mówi wszystko.

        • Nic takiego nie powiedzieli. Powiedzieli, że wypuszczają wtedy, kiedy uznają, że jest gotowe. Ich zdaniem, a nie zdaniem forumowiczów browar.biz czy komentatorów blogu blog.kopyra.com. Nie używaj znaków oznaczających cudzysłów, jeśli nie cytujesz dokładnie. Left Hand wypuszcza piwo po 10 dniach od warzenia i co na to powiesz?

        • Może to w sklepie którym się zaopatrujesz im się budżet nie spina i podwyższają marżę? Jak w moim jest nie wiem, bo nie kupowałem jak na razie tych samych piw, ale najwyżej po nowym roku porównam ceny tych co kupowałem z tym co na półkach. W lokalach jakoś nie zauważyłem, żeby były podwyżki więc dziwne by było że tylko butelki drożeją, może może szkło podrożało? 😛

        • Tomek, ale nie zapominaj o tym co pozwala wypuszczać piwo w Left Handzie po 10 dniach. Jednak technologia trochę tutaj pomaga. Piłem ostatnio Milk Stouta Nitro i to jedno z najbardziej rozczarowujących piw jakie piłem w tym roku. No wybacz, po prostu czuć, że to piwo jest niedoleżakowane. Genialny aromat, a reszta klapa.

        • To może zmień dilera?:P
          W krakowskich sklepach nie zauważyłem jakiejś strasznej podwyżki, może tak o 50gr, do 8 zł. Po 10 zł to w niektórych knajpach jest pinta z butelki

    • nic dodać, nic ująć – nic co piękne nie trwa wiecznie. Polski craft zrobił robotę, czas na prawdziwy biznes. Wkrótce ktoś dostanie pracę w GŻ lub w KP… potem kupimy któregoś z liderów piwnej rewolucji…

    • Ale ta cena wynika chyba raczej z marży sklepu, zwłaszcza tych specjalistycznych próbujących przetrwać tylko na sprzedaży piwa. Zorientowali się że przy marży 0,50 na butelce i tej skali sprzedaży nawet na prąd nie starczy. Przykładem jest AIPA Kormorana, w takich „pro” sklepach 8, nawet 9 zł – w makro bodajże po 6 z hakiem kupuje. Plusem tych pro jest to, że faktycznie jest wybór i za to płacisz.

      • Kolejnym dowodem na to, że to nie browary podwyższają ceny, jest to, że np. w delikatesach Euro w Krakowie piwa z Pinty czy AleBrowaru są często nawet kilkadziesiąt groszy tańsze niż przynajmniej w niektórych sklepach specjalistycznych. Ostatnio Ciechan AIPA był tam bodajże ponad złotówkę tańszy.

  12. Może podrożały butelki, a beczki już nie. Dlatego od jakiegoś czasu wolę iść do pubu na piwo za 10-12 zł niż kupić butelkę za 9,50 – 10 zł. Przestałem kupować w sklepach, bo to się zaczyna nie opłacać. A czy kupię Żywiec APA za 4 zł? Zapewne kupię, bo czasem lubię w domu też się czegoś napić, a na pewno będzie lepsze niż lagery. Ale Crazy Mika za 10 zł nie kupię, bo dla mnie to przegina (choć wiadomo że porównywać te piwa to jak Syrenka i BMW) 🙂

  13. Przypadkiem trafiłem na imć Pana Kopyrę, ktoś coś na fejsbuku udostępniał czy jakoś tak… Zacząłem oglądać… Moim pierwszym piwem innym niż te którymi się napełniałem do tej pory był właśnie Żywiec APA. Niesamowita sprawa powiem wam, odkryłem że piwo może mieć maga fajny zapach i bardzo ciekawy smak… 😛 Obecnie jestem po kilku produktach Pinty 🙂 Wszystko przez ciekawość po spróbowaniu rzeczonego już Piwa Żywieckiego APA, także w pełni się z Gikiem Kopyrem zgadzam 🙂 Nawet taki stary (34) koń jak ja chętnie przekonuje się i szuka czegoś nowego, a wszystko dzięki ŻAPA i wykładom Pana Tomka 🙂 Gikiem raczej nie zostanę i dalej z lubością konsumować będę mocną Perełkę czy Okocim (z racji ceny i szybkiego sponiewierania) ale czasem będe próbował ile wlezie wszelkich wynalazków 🙂 Żywca też pewnie się jeszcze napiję, bo cholera smakował mi bardziej od wypitego następnego dnia Ataku Chmielu… ale cóż na początku drogi jestem i niewiele o smakach wiem… trzeba próbować i tyle… Myślę że napoję kilku Lechopijów Żywcem APA i potem przekonam do tego że piwo za 7 czy 10 złociszy ma rację bytu. Dzięki Kopyr, dzięki Żywiec !!!!!

      • Na chwilę obecną jestem osobą bezrobotną… ciekawy stan. Z branżą reklamową nie mam nic wspólnego ale każdy może sobie sądzić co tylko chce… zastanawia mnie tylko co niby reklamowałem w powyższym (rzeczywiście może nieco w tonie reklamowym) tekscie… Żywca, tanie piwa czy może Browar Pinta… Napisałem z czym do tej pory miałem coś wspólnego (piłem,pije). Lubię też tanie wina (całkiem serio) i jak znajdę jakieś które przypomina mi te pite za szczeniaka na torach to podniecam się tym jak mały Kazio (uważam się za znawcę). Także piwem Żywiec się podjarałem po wypiciu i idę dalej… że akurat w sklep obok ma całą półkę piw Browaru Pinta to od tego zacząłem i tyle… Za jakiś czas będę się jarał jakimiś innymi piwami które będą dla mnie odkryciem… i jak o tym walnę pean pochwalny to też będzie znaczyć że pracuję w jakiejś firmie reklamowej… Tak trochę nie na temat to po nieodżałowanym upadku Ostrowinu najlepsze winko to Jabłuszko sandomierskie polecam 🙂

    • Miałem dokładnie tak samo. Ale mi atak chmielu po kilku Żywcach jednak bardziej smakował. Wciągnąłem już 2 kumpli – szukamy nowych smaków chociaż kompletnie się na tym nie znamy. Kupuję kolejno piwka z Pinty i Alebrowaru. Zauważyłem, że nie zmakują mi te ciemne ( palone ). Reszta super. Na razie moim faworytem jest Sqnrajza 🙂

  14. Zauważam, że zaczyna działać to tak – zrobiło się wiele szumu wokół kraftowego piwa, ludzie zaczęli kupować, balonik został nadmuchany… więc teraz przyszła pora na spijanie śmietanki i podnoszenie cen. I jeśli nie będzie konkurencji w postaci dobrych piw z koncernów, to niebawem za Atak Chmielu zapłacimy 15 zł.

    • póki co Atak Chmielu w Leclercu na Bielanach i w Lublinie na Zana w okolicy 6-7 zł więc nie obawiałbym się 15 zł … bęzie coraz taniej …

        • Tych piw nie mamy jeszcze w Leclercu. Rok temu na Poznańskich Targach Piwnych, Pan Grzegorz Zwierzyna z Pinty w wywiadzie dla lokalnej tv mówił, że nigdy nie będą w hipermarketach, bo to nie ich bajka (cos w tym stylu). Myślę, że w 2015 kolejne, mniejsze browary też wejdą do dużej dystrybucji.

      • Piwo u Fotografa podskoczyło, kiedyś było po 9-10 zł teraz 10-13. Nowości piwne też droższe, skoro piwa są na zapisy i każdy Beer Geek chce je mieć a i tak nie starczy dla wszystkich, wiec są w stanie zapłacić parę złotych więcej. Na razie popyt przewyższa podaż to i ceny rosną, ŻAPA może być dobrem dla Kraftu

  15. Mi ŻAPA bardzo się podoba, chociażby z tego powodu, że idę do zwykłego pubu u mnie w mieście (a multitapów nie ma) i wreszcie nie stoję przed dylematem: Warka, Żywiec czy Heineken. Co więcej, za cenę tego nieszczęsnego Heinekena mogę kupić coś bliższego tego, co lubię.

    • w niejednym multitapie w dużych miastach ŻAPA wkrótce znajdzie swoje skromne miejsce za 6-7 zł …oczywiście craft za 12 zł też będzie.

  16. Troszkę nie rozumiem krytyki tej rzekomo niskiej goryczki w ŻAPA. Po pierwsze czy ona jest rzeczywiście taka niska? Po drugie nawet jeśli, to czy staliśmy sie juz zakładnikami goryczki? Średnio-niska gorzyczka to nic złego. Na początku to piwo było dla mnie wodniste. Muszę jednak przyznać, ze warka 28.05 jest naprawdę okej. A biorąc pod uwagę cenę i powoli rosnąca dostępność jest świetnym piwem codziennym. I o to chodzi przecież.

    • Mam podobne zdanie. O ile pamiętam goryczka w ŻAPA ma 42 IBU, a więc mieści się w górnej granicy dla tego stylu zgodnie z BJCP…

  17. Moim zdaniem zapomina Pan o ludziach, których nie stać na lepsze piwo. Mam 18 lat (skończyłem w kwietniu), pierwszą swoją warkę uwarzyłem w czerwcu więc nie jestem zaawansowanym piwowarem domowym i geekiem, ale nie jestem typowym januszem i lubię wypić piwo z kraftu, lecz niestety często brak funduszy nie pozwala mi takich kupować (chociaż nie jest tak, że kupuje piwa za pieniądze od rodziców, bo pracuję i zarabiam:)), więc takie piwo jak APA jest dla mnie idealnym rozwiązaniem, bo do tej pory kupowałem albo Perłę Koźlak za 1.99 :), która po kilku buteleczkach już mi się przepiła, ewentualnie bock, marcowe lub niestety nic. Na rynku brak jest piw „pomiędzy”. Chodzi mi tutaj o tą wolną przestrzeń między piwami koncernowymi, mam na myśli lagery, a piwami rzemieślniczymi, które są za drogie, by kupować je co kilka dni, więc takie piwo jak ŻAPA jest idealnym wypełnieniem tej przestrzeni, którą do tej pory wypełniały koźlaki, których mam już serdecznie dość. 🙂 Może zostanie mi to wytknięte, że nie powiedziałem słowa o piwie Książęcym. Próbowałem ryżowego, czerwonego lagera, ciemnego łagodnego i pszenicznego. Najbardziej posmakowało mi pszeniczne, lecz niestety, kiedy po uwarzeniu pierwszej warki piwa pszenicznego z brewkitu (!!!) Piwesa i spróbowaniu gotowego, własnego piwa, obdarzyłem to pszeniczne z koncernu głęboką pogardą, ponieważ to co oni robią średnio smakuje jak piwo pszeniczne z prawdziwego zdarzenia. Tak więc jedyną alternatywą pozostawało mi piwo z grupy Żywiec i naszego lubelskiego browaru Perła, ale tak już mówiłem te piwa mi się przepiły dlatego Żywca APA traktuje jak kolejne ciekawe piwo w przystępnej cenie, które pozwoli mi uwolnić się od lagerów, a jest miłym wypełnieniem pomiędzy degustacjami piw rzemieślniczych. Pozdrawiam. 🙂

    • Nie kumam tego „wypełniania”, co tu wypełniać? Raz na tydzień kraft, a na co dzień ŻAPA? No więc, mam obawy, że ŻAPA też Ci się przepije. Poza tym szkoda czasu. W tym roku wyszło w Polsce 500 piw, serio chcesz co dzień pić ŻAPA?

      • Co tutaj do kumania? Nie każdego stać na kupowanie 10-12 piw craftowych na tydzień. Po prostu brakowało dobrego piwa w dobrej cenie. W moim przypadku, podobnie jak kolegi, takim piwem była Perła lub Miłosław niefiltrowany. Na piwa rzemieślnicze pozwalam sobie raz na jakiś czas, tym bardziej, że głosy o coraz niższej jakości nie są bez podstaw. Z ostatnio kupionych 8 piw rzemieślniczych 1 było świetne, 1 zepsute i jedno żenująco słabe. Reszta po prostu przeciętna.

        • Zgadzam się absolutnie.
          Oczywistym jest, że dla zdecydowanej większości ludzi cena MA znaczenie.
          Ja dodatkowo jestem uczulony (przeczulony?) na punkcie r*chania mnie jako konsumenta.
          Trudno mi się wypowiedzieć na temat spadku jakości piw bo za mało ich kupuję (4-5 miesięcznie) ale jeżeli to jest prawda i ludzie się zorientują, to APA Żywca ma świetlaną przyszłość przed sobą. I pewnie zaraz pojawią się następcy.

        • 10-12 to dużo czy mało? Ile trzeba pić żeby zasłużyć na zaszczytne miano piwosza?
          Poza tym słowo piwosz ma wydźwięk pejoratywny i za takiego się nie uważam. Za beer geeka tym bardziej. Po prostu lubię piwo i to wszystko.

        • Panowie (i ewentualnie Panie), przestańmy się oceniać. Kto ile pije, kto jakie pije i za ile. Choć raz przed świętami… To nie onet 😉

          Każdy jest dorosły (a przynajmniej jeśli tu jest to powinien) i sam decyduje czy pije tyle ile mu odpowiada i jest tym kim jest.

          Beer geek to raczej piwny świrus w sensie pozytywnym i chodzi o kogoś kto ma bzika na punkcie piwa, a nie bycie snobem (piwnym).

          I na koniec życzę wszystkim dość Wesołych Świąt 🙂

  18. Jestem w stanie zrozumieć, że ktoś, kto spróbował piw z wyższej kraftowej półki będzie na ŻAPA parskał z pogardą albo przynajmniej uśmiechał się z politowaniem. Bo albo jest geekiem albo sensorykiem albo zwykłym snobem.

    Jestem w stanie zrozumieć, że komuś ŻAPA smakuje – bo do tej pory pijał tylko koncerniaki (i zetknął się z czymś nowym) albo odpowiada mu niska cena (czy raczej: relacja jakości do ceny) tego piwa.

    Natomiast nie jestem w stanie zrozumieć – przy całej mojej dobrej woli – że ktoś wypija „do grilla” 10 czy 12 piw na jednym posiedzeniu (i to jest dla niego argument za ŻAPA). Z całym szacunkiem – ktoś taki nie jest dla mnie ani piwnym geekiem, ani nawet miłośnikiem piwa, tylko alkoholikiem i degeneratem.

    • Jeżeli impreza grilowa w miłym towarzystwie trwa kilkanaście godzin to 10 piw nie świadczy o alkoholizmie i degeneracji. Ja nigdy 10 piw w ciągu jednej imprezy nie wypiłem, ale mam kumpli, którzy spokojnie dają radę. Na taką imprezę to chyba lepiej zabrać max 2-3 piwa mocno chmielone a procenty uzupełniać lagerami.

  19. Hola! Z porównaniem goryczki w APA z goryczką w Sharku to się zagalopowałeś. Pamiętaj, że Shark goryczką wychodzi daleko poza ramy stylu. I nawiązując do 1000IBU, tego łamania stylu, cross-stylu itp rzeczy po piwach craftowych oczekuję. Podczas gdy wystarczy, że koncern uczciwie podejdzie do tematu robiąc piwo w widełkach stylu.

  20. Ogladajac nie tyle degustacje co 1000 ibu o żapie i geekach mam takie wrazenie, ze owe bycie beergeekiem sluzyc ma nie tyle zachecaniu ludzi do probowania roznych styli (nie tylko z kraftow) lecz do wywyzszenia sie. Sluzyc ma temu jechanie po koncernach i po konsumentach piw tanszych. Zastanawiac sie mozna czy tajie zachowanie nalezy pietnowac. Moze niech choc raz jakis bloger piwny przyzna ze pijac kraft czuje sie CZASEM lepszy od innych, moze to i plytkie, ale uwazam iz gdziestam wpisane jest to w ludzka nature jako potrzeba dowartosciowania sie.
    Mysle ze nie wszystko zloto co sie swieci. Nie kazdy kraft to cos nadzwyczajneo bo to kraft. Nawiasem mowiac ladowanie chmieli i wypuszczanie na rynek kolejnych ipa oraz aipa jest troche nudne.Dla poszczegolne piwa w tych stylach sa malo rozroznialne. Przykladowo ostatnio rozlalem sobie do 2 kufli osobno king of hoporaz vuelte i roznice czuje ale jedynie w bezposredinm porownaniu wiec jak mam wybierac yo zaczne zwracac czasem uwage na aspekt cenowy i od czasu do czasu siegne po zape. Podobna do zaoy sytuacja jest z bockiem z zywca gdyz smakuje on troche jak rozwodniony kozlak.

    Tyle sie rozpisalem a w zasadzie w kontekscie samego picia piwa ta dyskusja nie ma sensu. Pijmy co nam sie podoba bez pozerstwa, buractwa i snobizmu czasem zachecajac znajomych do sprobowania innego stylu, smaku ale nie nahalnie tylko kultura.

    Natomiast jezeli chodzi o sytacje rynkowa to mozna bardzo dlugo dyskutowac jaki wplyw bedzie miala zapa na kraft. Najlepszym wyznacznikiem tutaj okaze sie czas. Wnioski wyciagane za pol roku albo raczej i za rok bo mysle ze jezeli zapa bedzie popularna to szczyt tej popularnosci nastapi wiosna oraz latem az do wczesnej jesieni.

    KONIEC

  21. Powiedz zatem jak odnieść sie do porteru żywieckiego. Piwo to tez jest z Cieszyna i ekscytowales sie nim wspominając ze jest w pierwszej 3 polskich porterow. Piwowarski skarb Polski moga warzyc wszyscy a Ameryka dla rzemieślników? Jestes troche niekonsekwentny.

      • Toć odpowiedź masz kilka akapitów wyżej. Porter jest dla Kopyra wybitny jak na porter bałtycki a APA jest poprawna/przeciętna jak na APA, więc się nie zachwyca. Przestańcie ludzie patrzeć kto jest producentem i ile kosztuje a zajmijcie się smakiem piwa…

    • Naprawdę głupio mi tłumaczyć każdemu, co autor miał na myśli. Powiedziałem wyraźnie i powtórzyłem kilkanaście razy w komentarzach – nie chodzi o to, że ŻAPA jest produkowane przez GŻ w Cieszynie. To bardzo dobrze, dla Cieszyna, a nawet moim zdaniem dla polskiego kraftu. Chodzi o to, że ŻAPA jak na APA jest piwem co najwyżej przeciętnym, piwem niezłym. Jeśli o Preparacie dyskusja na blogu czy na browar.biz jest na 3 strony, to dyskusja o ŻAPA jest na 33 strony. Oczywiście – dostępność. Jednak jest coś żenującego w sytuacji gdy ludzie, którzy od lat piją piwa kraftowe, znają Mikkellera, BrewDoga, Artezana i Pracownię Piwa nagle zachowują się jak grupa nastolatek na widok Justina Biebera. Sikają po nogach, bo koncern wypuścił przeciętne piwo za 4 zł. No nie wypada. Nie wypada narzekać w mediach społecznościowych, że zła GŻ, bo nie można ŻAPA kupić, nie wypada cieszyć się, że się kupiło niczym w PRL-u 5 rolek papieru toaletowego. To jest piwo dla początkujących, a nie dla zaawansowanych. Nic tu nie ma do rzeczy, czy piwo jest z koncernu, z Ambera, czy z Lidla.

  22. masz cierpliwośc chłopie odpisywac każdemu któremu tak jak mi nie chciało sie czytac komentów od początku – dzieki za wytrwałość 😉 ja jednak uczciwie powiem że ŻAPA aromat ma lepszy niż niejedno piwo z polskiego kraftu. Ale – każdy ma swoje odczucie i kłócić się w oparciu o nie jest niezdrowo. Pozdrawiam 🙂

  23. Kupiłem sobie żapę w pubie w Rybniku, poprosiłem o teku barmanka popatrzala na mnie jak na debila. Gdzie jest piwnarewolucja w Rybniku?

Dodaj komentarz