[1000 IBU] Czy beer geekowi wypada pić Zywiec APA?

157
722

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia prezent w postaci recenzji piwa, o które najczęściej pytaliście w komentarzach, czyli Żywiec APA. Ta recenzja dziś po południu, ale najpierw parę przemyśleń na temat tego piwa w ujęciu publicystycznym. Czy ŻAPA jest zagrożeniem dla kraftów? Czy wprost przeciwnie, przyciągnie nowych klientów? Wreszcie czy beer geekowi wypada ekscytować się piwem z koncernu? Czy wypada pić to piwo?


157 KOMENTARZE

  1. Nie wiem skąd bierzecie tą cenę ŻAPA. Dostałem je w 3 różnych sieciach supermarketów. Nie będę wymieniać tu nazw ale wszystkie 3 są francuskie. We wszystkich piwo kosztowało 3.39+kaucja. Inne pale ale to już kwestia 6(Lwówek), 7(Ciechan,Pinta,Ale Browar) i więcej złotych.
    Drugi argument przemawiający za tym piwem to fakt że do goryczy trzeba się przyzwyczajać tak jak do każdego smaku. Poczęstowałem nim kilka osób pijących dotychczas koncernowe lagery i zbiera same pozytywne opinie. Wręcz wybierali to piwo zamiast innych, bardziej goryczkowych. Mam nadzieję, że część z nich zainteresuje się tematem i wszyscy będą zadowoleni

  2. Osobiście nie uwazam tego piwa za jakieś zło. Wydaje mi się, że ludzie dzięki niemu będą brnąć w piwo głębiej. Ja nie szukałem tego piwa specjalnie, pewnego dnia już praktycznie po zakupach w monopolowym, podczas płacenia zauważyłem tą ape i kupiłem. Dupy nie urwało, po połowie nawet zaczynało być dla mnie męczące, ale bez oporów mogę powiedzieć, że to jest piwo które będę mógł z jako takim smakiem wypić z kumplami w plenerze, bo powiedzmy sobie szczerze, że czegoś lepszego często szkoda i nie zawsze jest dostępne, a z żapa nie powinno być tego problemu

  3. Wypada, nie wypada, to chyba nie te kategorie. Nie wypada to mówić o piwie (szczególnie niepochlebnie), gdy się nie miało go nigdy w ustach. A jak już się spróbowało to można mówić, byle uczciwie.
    Jeśliby koncern uwarzył bardzo dobre piwo (niestety ŻAPA nim jeszcze nie jest), to należy je bojkotować tylko dlatego, że koncernowe? Bez sensu. W koncernie też pracują ludzie a nie ufoki 😉
    A sama ŻAPA – pachnie ładnie, fakt, ale smakuje prawie jak woda. To już Jankes lepszy.
    Ale (sic!) może to metoda małych kroczków pod Januszy?

    • Myślę, że metoda małych kroków w piwnej edukacji jest błędem. Mi mocnochmielone piwa zasmakowały po wypiciu AIPA i od tego momentu zaczęło mi brakować goryczki w innych piwach. Przy wysokiej goryczce piwo może być bardziej pijalne niż APA

  4. Mnie najbardziej śmieszy fakt, że od kilku sezonów czytam na tym blogu w komentarzach, na innych, na forum browar.biz, że Ameryka się pzrejada, że potrzeba innych stylów, że monotonia, a jak pojawia się ŻAPA to świat staje w miejscu. Dubbel Czesława, wędzonka Kormorana, Dubbel IPA Pracowni Piwa, Funky Brett Artezana? Kij z nimi, Żywiec wypuścił APA!!!

    Magia ceny jest przeogromna, niestety. Ja zawsze powtarzam, że raz już konsumenci chcieli za wszelka cenę jak najtańszego piwa i apogeum tego chciejstwa osiągneliśmy na początku XXI wieku. Nie wiem czy na prawdę konsumenci chcą wracać do tego stanu rzeczy.

    • To idzie dalej. Okazuje się, że ŻAPA jest lepsze niż cały kraft, bo jest zawsze takie samo. Noż… w mordę, raz że to nieprawda, a dwa, że Tyskie też jest zawsze takie samo – teoretycznie.

      • Że każde Tyskie nie jest takie same, to wiemy dzięki twojemu poświęceniu. 🙂
        Mi chodziło o to, że wydanie przez koncern piwa w stylu (przynajmniej z nazwy) APA jest wydarzeniem większym, bardziej znaczącym od „kolejnej” premiery wiodących rzemieślników.

        • Czyli nie ważne jak odjechane piwo popełnią rzemieślnicy, ważniejsze że koncern wypuścił APA? A co to za rewelacja, skoro niespełna rok temu ten sam browar popełnił już Imperial IPA? Na czym polega unikatowość tego wydarzenia jeśli nie w cenie?

  5. Po pierwsze, to dzięki Wam Tomku koncerny idą tą drogą……
    Po drugie, piłem w zeszłym tygodniu lane Brackie w Wiśle..Stara Karczma w samym centrum, pycha!
    Po trzecie, nie istnieje u nas w kraju, a szkoda, patriotyzm lokalny a szkoda.
    Po czwarte, ŻAPA mi nie podeszła i mimo ceny (ok 3,5 zł ) nie, nie , nie.
    Po piąte, to piwo może być trampoliną dla szerokiej rzeszy lubiących piwo do poznania nowych, lepszych smaków….
    Po szóste….beer geekowi wypada pić ŻAPA, tylko po co??????

  6. Dla mnie cała ta podnieta ŻAPĄ jakaś taka dziwna się wydaje. Jeździć gdzieś po mieście, szukać…. Ech.
    Kiedyś spróbowałem, bo po prostu było w sklepie i… szału nie było. Aromat OK, ale smak bardzo kiepski. Kiedyś dam drugą szansę, ale będzie to raczej tylko piwo awaryjne, imprezowe, grillowe. Mam nadzieję, że będzie dostępne w lokalach, gdzie jest Żywiec, w takich miastach jak moje, gdzie na multitapy nie ma co liczyć i to wszystko.

  7. Podobnie jak ktoś juź tu wspomniał, nie uwaźam, że dla beergeeka ŻAPA to piwo poniżej godności. Jako produkt nowy, z samej ciekawości idzie się do sklepu, żeby kupić i spróbować. A kwestia jakości tego piwa już jest jak najbardziej dyskusyjna. Gusta i guściki. Pozdrawiam.

  8. Jeżeli chodzi o żapa to ja bym je pominął milczeniem. Warto zwrócić uwagę na coś innego, na poziom kraftowych piw. Wypuszczenie 3-4 słabych piw od doktor brew, przez pintę po radugę ,staje się normą. Jeżeli ktoś prześledzi to co pinta wypuściła w tym roku, albo olimp, bo to dwie marki zaliczające najwięcej słabeuszy. Są to piwa nieciekawe, nudne, niebudzące żadnych zachwytów. Grodziskie pinty, to jest woda po wędzonce, hades, hermes, eris to jest nuda nie do zniesienia, jeżeli ktoś mi powie ,że warto za te butelki płacić po 7-9zł to ja mu powiem że to nabijanie klienta w butelkę. Dobrych ipa w stałej ofercie jest może jest nie więcej niż 10, reszta to chłam bez wyrazu, pijalność żadna, lwówek jankes stojący w leclercu po 6zł zamiata większość. Pominę tych którzy zrobili stouta ale się nie udał, albo miał być porter a wyszedł brown ale.

      • Niech kolega przy okazji nadmieni które Grodziskie to wg niego udana interpretacja stylu i nie smakuje jak „woda po wędzonce”.

      • Słabe to znaczy w tych przypadkach niestety wszystko. To już nie pierwszy raz, kiedy Pinta wypuszcza zupełnie katastrofalne piwo poniżej jakiejkolwiek krytyki. Po pierwsze lokalnie potężne wady, ostatnio piłem alta, za coś takiego raczej cała Pinta w Düsseldorfie zostałaby ukamienowana (DMS + diacetyl), fatalne A ja Pale Ale, mierny Atak Chmielu z niską goryczką, no i przejdźmy do Quatro z gushingiem, mokrą słomą, żelazem i mega zalegającą szorstką farmaceutyczną goryczką, w dodatku mocno alkoholową. Pinta to cień samej siebie i szkoda, że środowisko klepie kolegów po plecach zamiast powiedzieć, że zgubili drogę.

  9. Generalnie zgadzam się z przekazem, też widzę prawie same pozytywy, że takie piwo się pojawiło, ale ten fragment o tym, że Beer Geekowi NIE WYPADA jest nawet nie tyle snobowaty, co po prostu dziecinny. To trochę tak jak wstyd, że kumple cię zobaczą na mieście z brzydką dziewczyną – za czasów… gimnazjum.

    I do tego te mało trafne porównania, które mają podkreślić, że picie ŻAPA to takie faux pas w beer geekowie etykiecie. Biedny nie jestem, a jak potrzebuje coś kupić w Biedronce to tam idę i się nie zastanawiam czy mi wypada. Tak się składa, że jestem melomanem, cenię dobrę muzykę, trochę się na niej znam, jestem stałym bywalcem w filharmonii czy operze i w życiu by mi nie przyszło do głowy, że mi nie wypada oglądać jakiś muzyczny program rozrywkowy – chociaż za nimi nie przepadam.
    Tak samo z ŻAPA. Wolę inne piwa, poszukuję większych doznań, ale nie wydaje mi się, żeby nie wypadało mi pić ŻAPY. Mało tego – wyobrażam sobie sytuację, kiedy to piwo jeszcze kiedyś kupię – np. latem na jakiś grill czy ognisko, gdzie wypijam te 6 piw i moim zdaniem wydawanie 50-100 zł na kilka ciekawych piw, które przez moje kubki smakowe i tak nie zostaną wlaściwie docenione, mija się po prostu z celem.

    Moim zdaniem Tomek zbyt bardzo się starasz przekonać swoich widzów, żeby tego piwa jednak nie pijali. Każdy powinien sam spróbować i sam zdecydować czy mu to piwo odpowiada i czy będzie chciał je jeszcze kiedyś kupić, bez zastanawiania się czy mu wypada, czy też nie.

    Poza tym fragmentem, bardzo fajny film.

  10. Użycie słowa „wypada” tym filmie to chyba nie był najlepszy pomysł. Jak ktoś się zachwycą ŻAPĄ to się nie zna po prostu. Meloman który zachwyca się Must Be The Music to nie meloman a Beer Geek który zachwyca się ŻAPĄ to nie Beer Geek.

    Przez użycie tego słowa ten film ma trochę taki wydźwięk jakby wstydem byłoby pić ŻAPĘ. Wstydem powinno być zachwycanie się ŻAPĄ przy jednoczesnym nazywaniu się Beer Geekiem.

  11. A czy Żywiec Porter pić beergeek’owi wypada, czy nie wypada ? Skoro to jeden z najlepszych Porterów bałtyckich (na pewno pierwsza trójka w Polsce – moim zdaniem oczywiście).

  12. Ja myślę, że niepotrzebnie się całą sprawą podniecają niektórzy. Kupiłem, spróbowałem i jeśli zajdzie potrzeba dokonania zakupu na wypadek niemożliwości wypicia domowego piwka, lub jakiegoś craftu, to tego zakupu ponownie dokonam beż jakiegokolwiek wstydu. Ja lubię piwo. Za to nie lubię się zgrywać, że jestem nie wiadomo jakim koneserem. Nie ruszę tych wszystkich Tyskich i Żubrów, bo to jest chłam i g…o, ale ŻAPĘ chętnie.Tym bardziej, że mieszkam w małym miasteczku, a najbliższy sklep z Craftem jest w Szczecinie i zakupy w nim wymagają ode mnie sporej gimnastyki, jeżeli chodzi o czas. W domu ważę swoje piwo, a głównym założeniem jest to, że ma być pijalne – „sesyjne” (nazwa strasznie hipsterska 🙂 ) Poza tym, uważam podobnie jak Kopyr; to piwo otworzy drzwi na świat craftu dla szerokich mas „zwykłych” piwoszy. Ja nie boję się, że przez to ten światek stanie się mniej elitarny. Raczej rozwinie się jeszcze bardziej…

  13. porównywanie browarów rzemieślniczych z koncernami jest jak porównywanie marek typu lamborghini vs opel…
    czy jeśli opel wypuści auto sportowe, z mocnym silnikiem, świetnym wyposażeniem to włodarze lamborghini się będą przejmować? mam szczere wątpliwości. podobnie widzę to z żapą. a jeśli koncerny wejdą na rynek piw w „dziwnych stylach” to tylko lepiej. w zwykłej knajpie można się będzie napić czegoś ciut lepszego, a jeśli się okaże, że „podkradają” klientów browarom kraftowym… to cóż… znaczy tylko tyle, że te browary będą musiały się jeszcze bardziej starać w walce o klienta. dla mnie to dobrze.
    natomiast marudzenie na żapę, że to źle, że zaczynają wchodzić na ten rynek jest jakby (trzymając się przenośni) w lamborghini stanęli na countach i mieli pretensje, że opel wypuszcza speedstera i kradnie im rynek…

    żapę piłem w knajpie i było całkiem ok (tyle że byłem po starterze w domu 😉 )

      • dlatego pisałem o Lambo 😉
        ale… nawet Ferrari – no i… no i co z tego?
        o ile dobrze odbieram sugestię, że to źle… co złego dla fana supersportowych samochodów stało się z tego, że Fiat wykupił Ferrari? czy Ferrari coś na tym straciło? czy może nawet… zyskało?
        Volkswagen kupił Bugatti i stworzył Verona… najszybszy samochód na świecie… na długo? nie! zaraz potem pojawiły się „kraftowe” Koenigsegi i Hennesseje!

        jestem pewłen wiary, że podobnie będzie kształtował się będzie rynek piwny.
        Jeśli Żywiec kupi Pintę, to Pinta dalej będzie działała po swojemu (koncern i kraft wybrane zupełnie przypadkowo 😉 ), ale… skorzystają zarówno koncerny (receptury, pomysły, wiedza) jak i kraftowe browary (dostęp do kasy, sprzętu, tańszy chmiel, bo kupowany przez koncern w ilościach hurtowych)
        ALE! jednocześnie będą działały nadal niezależne browary kraftowe, AleBrowar na następne święta wypuści jeszcze ciekawszego Saint No More’a… i tak to się będzie kręcić.

  14. Zwracam uwagę, że piwa z Pinty czy AB potrafią kosztować już 9 – 10 pln (nie mówiąc o Imperatorze i Quatro, które latały po 11.50). Rzemieślinik za 7 – 8 pln to już jest nie do dostania prawie, w każdym razie nie w W-wie.

        • Nie sklep, tylko sklepy – ceny skoczyły z 7 – 8 na 9 – 10 praktycznie wszędzie. Nie dziwi to zbytnio, skoro na nowe piwa w Warszawie trzeba się zapisywać, sklepy dostają po 8 – 10 butelek i to wszystko znika w ciągu kwadransa, w środku tygodnia, o godzinie 13. Podniesienie ceny jest w takiej sytuacji rozsądną praktyką.

          Ale z perspektywy umiarkowanego beergeeka ŻAPA jeszcze bardziej zyska, jeśli tylko będzie dostępna zawsze, wszędzie i za połowę tej ceny.

    • No ludzie bez przesady. Ja aż sprawdziłem rachunki. Za „Summer Ale” od Doktorów: 7,5 zł, najdrożej za „RockNRolla” z KingPinga (9,7 zł) a tak wszystko pozostałe pomiędzy. Z Pinty akurat nic nie brałem a z AleBrowaru „King Of Hop” ale akurat kwita nie mam przy sobie, ale na pewno poniżej dychy! Może to mój sklep jako jedyny ma jeszcze zapasy albo dokłada do interesu 😛

      • Nie mówię, że dokłada – myślę, że sprzedawać po 7 – 8 nadal się opłaca, ale skoro można wziąć więcej, to czemu nie? Ja mam próbkę z czterech sklepów i w każdym z nich ceny skoczyły ostatnio do poziomu 9 – 10, choć oczywiście nie wszystkiego. Te piwa, których Pinta czy AB rozlewa więcej, trzymają cenę w okolicy 8. Imperator i Quatro to trochę inne przypadki, ale skoczyły do 11 – 12. A i tak zniknęły w oczach.

        • Quatro i Imperator w Kato zakupione po ok. 9.30, nie pamiętam dokładnie, a inne krafty utrzymują się zazwyczaj w przedziale 6-7.50, czasem 8 z hakiem, ale to rzadko, więc sorry winnetou, ale te kilka zł do butelki to za mieszkanie w centrum dopłacasz, więc proszę, nie odnoś się tak kategorycznie do sytuacji na całym rynku. (Zresztą sam sobie wyjaśniłeś dlaczego ceny u Ciebie skoczyły:)).
          Pozdrawiam

      • No cóż to zostaje jeszcze wybór taki, żeby przyoszczędzić trochę jeszcze na prezentach i zakupić zestaw do własnego warzenia. Przy warzeniu ze słodów z własnym zacieraniem ponoć wychodzi na butelkę taniej nawet niż za koncerniaki!

  15. Ja się ciesze, bo będąc w tym roku w Krynicy nie dało się kupić dobrych piw w restauracjach, ale za to dało się kupić Żywiec Bock, Białe itp. Dlatego w końcu będę miał jakiś wybór w „popularnych” restauracjach napić się czegoś co jest bliższe moim smakom i choć nie jest to najlepsze piwo na świecie, to i tak mogę sobie coś przynajmniej powąchać.

  16. Mnie dziwią te wszystkie wypowiedzi odnośnie reklamy, jaka to w ogóle reklama jak zrobisz degustacje piwa z większego browaru i powiesz, że jest słabe. Mówisz, że poradzą sobie bez Ciebie, bo mają kasę, a ja mam wrażenie, że bez Ciebie Tomku może nawet lepiej im to wyjdzie, ale jednak gdzieś zapominasz o swojej misji w tym wszystkim. Pojawia się nowe piwo znanej marki, ludzie słabo zorientowani na piwo chcą się dowiedzieć czemu tak dziwnie smakowało, wchodzą na Twój blog i już dowiadują się o wielkim piwnym świecie.
    Druga sprawa, już nie raz piwo z wielkiego koncernu wysoko zaszło w ślepym teście, deklasując potencjalnych pewniaków.

    • Bo tu nie chodzi o koncern. Tu chodzi o SMAK!!!!! Zrozumcie to wreszcie. Wyrwijcie się ze swoich czarno-białych podziałów: „zły koncern kontra dobrzy rzemieślnicy”, albo jak, już niektórzy, co bardziej odlatujący, komentatorzy „solidny koncern kontra paproki kraftu”. 😉

      • no dobra… chodzi o smak… tyle ze apa z goryczką może mieścić się w granicach stylu 🙂 a shark ? rocknrolla ? sunny ale ? Człowiek się szybko przyzwyczaja do goryczki (a te piwa są na topie), wiec dlatego ŻAPA smakuje jak smakuje…

        • Co to znaczy „musi się mieścić w stylu”? BJCP właśnie idą do poprawki. Nowofalowe APA mają grubo powyżej te 45 IBU.

  17. @kopyr Słabe odniesienie z tą muzyką Kopyr, naprawdę słabe. Znam wiele osób, które są szanowanymi muzykami (nie będę może tutaj pisał kto żeby ich nazwiska nie spotkały się z krytyką) zachwycających się Must Be the music czy The Voice of Poland. Też nie rozumiem tego fenomenu, ale szanuję ich i szanują to że doceniają jak ktoś ewoluuje w swojej karierze wokalnej. Z Punkiem też naprawdę słabo. Prawdziwy punk to punkt który się nie rozwija muzycznie i słucha muzyki typu „3 akordy, darcie mordy” czyli wymieniane przez Ciebie tytuły…
    Niestety nie sądzę że piwa typu IPA, APA, PIPA, ŻAPA i inne mocno chmielone o wysokim IBU przemówią do ogółu i ludzie szybko zaczną szukać i sprawdzać Blog Kopyra. Z pewnością nie ma szansy na zaistnienie tych piw ogólnie na rynku przez „narodowy lagerowy januszyzm”, niemniej jednak ucieszyłbym się gdyby piwa z małych browarów przyczyniły się do rozwoju tego rynku i piwnej edukacji typowego Kowalskiego. Myślę że w Polsce nie ma miejsca i dużego rynku na żadne piwa Pale Ale i jeszcze długo nie będzie.

  18. @kopyr przepraszam że w dwóch komentarzach.
    Chciałem jeszcze dodać że trochę pojechałeś po bandzie z tym, że odradzasz ludziom kajać się do stóp i latać po całym mieście za ŻAPA. Natury człowieka nie oszukasz, człowiek z natury szuka i chce próbować, nie jesteś Alfą i Omegą piwa i nie jesteś w stanie stwierdzić czy komuś zasmakuje czy nie. Każdy ma inne kubki smakowe i każdy człowiek szuka innych doznań. Z całym szacunkiem, oddany widz 🙂

  19. ecie pecie nie wypada – to piwo to doskonaly katalizator rewolucji piwnej. kiepscy krafciarze nie wytrzymaja konkurencji jesli tylko na rynku pojawia sie takie gorne style jak angielska IPA i jakis pelniejszy stout. Teraz przynajmniej jak bede mial ochote na jakies szybkie piwko nie bede skazany na hefeweizena albo czeskiego pilsa z lidla 😉 Poza tym nie oszukujmy sie, wyjde tu na pana witka z pod monopola, ale za 1 dr.brew mam 3xŻAPA …..niach niach…no trudno jestem plebejuszem i interesuje mnie ile wydaje na piwo

  20. Tomku,
    Je się z tobą w pełni zgadzam, że to piwo może wręcz nakręcić rynek, a nie mu zaszkodzić. Dlaczego? Bo sam około rok temu zaczynałem od piwa Toporek z BRJ. Zamówiłem, wącham, piję i kurde jakieś owoce tropikalne, multiwitamina – czytam etykietę, żeby sprawdzić skąd te wrażenia a tu napisane Cascade. Myślę sobie – Panie co to może być?- odpalam wyszukiwarkę, wpisuję i okazuje się, że to jakiś „amerykancki” chmiel i że są inne piwa, inne chmiele i inne style – i nagle świat piwa stał się ciekawy, godny poznania.
    Od tamtej pory spróbowałem ok 200 różnych piw w ok 70 nowych dla mnie stylach.
    Reasumując, myślę, że to piwo ma szansę pokazać ludziom zupełnie tego nieświadomym, że istnieje piwo inne niż jasne pełne, a także przyczynić się do piwnej edukacji w Polsce na skalę szerszą niż kiedykolwiek próbowano (no myślę, że ŻAPA będzie miało większy zasięg nawet niż Twój blog 😉

  21. Fragment o tym co wypada a czego nie wypada, też uważam za mocno chybiony. Bo kto ma prawo decydować, co wypada? Wypada robić to, co nam pasuje. Jeśli komuś smakuje Tatra a jednocześnie lubi sobie wypić Mikkelera, to jego sprawa. Jest bezguściem, ale mówienie, że „nie wypada” to tekst z poziomu wczesnej podstawówki. Meloman nie ogląda Must be the music, bo jemu się to nie podoba a nie dlatego, że „nie wypada”…

      • Przecież to zupełnie inne pojęcia. Jeśli ktoś nie ma gustu, to znaczy, że nie czuje np. smaku. Że nie odróżnia piwa, które ma aromat i goryczkę od piwa, które smaku nie niesie właściwie żadnego (jeśli tu się mylę, to mnie poprawcie, bo Tatry nie piłem już wiele lat).
        A Ty próbujesz innych wtłoczyć w swój gust. Mówisz, że nie wypada, co oznacza, że to jest obciach. Brak gustu w sensie niemożliwości dostrzegania szczegółów to nie jest obciach, tylko oznaka, że ktoś się do czegoś nie nadaje.

        • Dla mnie określenie, że coś jest bezguściem, że ktoś się do czegoś nie nadaje, jest o wiele bardziej nacechowane negatywnie i wartościująco niż „nie wypada”.

    • Podstawówka?

      Przedwojenna kindersztuba znała takie określenie jak „pewnych rzeczy się nie robi”.

      no no, przedwojenne wychowanie to podstawówka, ciekawych czasów dożyłem.

      P.S. powyższa dygresja nie jest związana z piwem. 🙂

  22. Z tym się zgodzić nie mogę. Jeśli ktoś nie rozumie matematyki, to zdecydowanie się do niej nie nadaje. Ale ja nie mogę powiedzieć, że nie wypada mu zajmować się matematyką. To jest jego wybór.
    Tak jak napisałem wyżej – mówienie „wypada” to próba narzucenia innym własnej miary wynikającej z naszego gustu. To próba zabronienia innym wykonywania pewnych czynności sprzecznych z naszym gustem.
    Nie ja jeden zwróciłem na to uwagę 🙂

    A jaką ja mam opinię? Że jak nic innego nie będzie, to ŻAPę kupię, ale jeśli nie, to nie, bo chętnie wspieram mniejsze browary, które warzą dobre piwa.

    Wesołych Świąt Kopyr 🙂

  23. Mówienie, że nie wypada pić ŻAPA jak się piło wcześniej Mikkellera jest tak samo trafione jak gdyby mówić, że nie wypada pić Kreta z Widawy jak się wcześniej piło Speedway Stout z AleSmith czy Blacka z Mikkellera, albo Borsuka jak się piło Alaskan Smoked Porter. Co więcej nie powinno się pić żadnego jasnego lagera, koźlaka, hefeweizena czy innych takich mało ciekawych stylów, jeśli się spróbowało i zachwycało RISem lub barley wine wcześniej… Durne rozumowanie.

    Swoją drogą ciekawe czemu się niektórzy tak krzyczący jak to ŻAPA niszczy polski craft nie czepiają się żywieckiego porteru? Przecież przez to, że jest tak dobry i tak tani żaden kontraktowiec czy mały browar nie mają szans przy ewentualnej próbie wypuszczenia swojego porteru bałtyckiego?

    BTW jestem w stanie wymienić od ręki 10 gorszych od Żywca APA piw w tym stylu uwarzonych przez craftowców.

    Na koniec tak mi przyszło do głowy. Gdyby Żywiec uwarzył portera z większą ilością chmielu i trochę większą ilością słodu palonego, przefermentował drożdżami US-05 i sprzedawał za 5-6 zł, to mielibyśmy hitowego RISa z którym żaden craftowiec nie mógłby się równać – ciekawe jaka wtedy byłaby gadka 🙂

  24. Mam wrażenie że caly kraft jednak dostanie troche po dupie za tak niska cene Żapy i innych. I te gadki wypada nie wypada to tylko pitolenie bo chodzi o kase. jak tak dalej pojdzie to przyszlośc kraftu widze tylko w mutlitapach gdzie ludzie akceptują ceny 10-12 zl. W sklepach ludzie tylko okazjonalnie beda siegać do lepsze piwa bo po prostu bedzie im szkoda kasy. Kupią wtedy Zape za 3,50..tripla corneliusa za 3,80 epa primatora za 3,90 jankesa za 5,30 aipa z redena za 5,80 itd. przyszly rok stoi pod znakiem gorszych piw ale niskich cen i nic tego nie powstrzyma.

  25. To że nie wypada to nie powiedział bym , lekka przesada panie Tomku jako beer geek bardzo lubię dobre piwo ale mieszkając na prowincji jedyne dobre piwo no lepsze, w zasięgu 20km no to właśnie żywiec apa Jankes gines z azotem w markietach.

  26. Beergeek to brzmi dumnie. Beergeekiem być wypada. Piwosz to już brzmi prostacko….
    SNOBIZM, SNOBIZM i jeszcze raz SNOBIZM. Przecież geekowi NIE WYPADA pić piwa z niekrafta. Bo to profanacja jest i uszczerbek na honorze geeka.
    Klan beergeeków to już takie towarzystwo wzajemnej adoracji, ściśle powiązane z tzw. kraftem. Chodzi o to żeby januszom wcisnąć, że trendy jest tylko picie piwa kraftowego. Bo kraftowe musi być dobre, bo jest kraftowe. I polecą janusze jak muchy na lep i wykupią te krafty po 8-10 zeta, mimo że w większości wcale nie są tego warte.
    Parę razy kupiłem. Na 5, ze dwa były świetne, dwa całkiem średnie, a jedno po prostu niedobre. W dodatku żadnej powtarzalności. To co raz wyszło świetnie, w następnej partii okazuje się być liche.
    Dlatego nie będę płacił po 8zł za piwo w sklepie, mimo że mnie stać. Jeszce mnie nie porąbało. Fakt, że większość piw z dużych browarów jest dość paskudna. Dlatego sam sobie uwarzę, wychodzi nie gorzej niż z tego waszego kraftu.
    A ŻAPA jest całkiem niezłe, wypiłem ze smakiem. Aromat 10/10, a smak 7/10, trochę mu brakuje pełni, ale wcale nie jest źle.
    Większość snobów to nie odróżnia w smaku pilsa od pale ale, a wyrażanych opiniach powtarza tylko sądy swoich guru, którzy ewidentnie mają interes (finansowy) w tym co mówią.

    • 40% piw świetnych, 40% dobrych i 20% kiepskich to jest bardzo dobry wynik, to prawie tak jak piwa BrewDoga czy Mikkellera. Takie jest życie. To wielbione przez was ŻAPA za kilka – kilkanaście tygodni już nie będzie smakować i przede wszystkim pachnieć tak samo. Zauważ, że piwo, którego aromat oceniłeś na 10/10 ma datę do kwietnia lub maja. Już w marcu dasz mu za aromat 5/10, a w kwietniu będziesz narzekał, że to już nie to co na początku. Gdyby wszystkie krafty były pite w ciągu tygodnia od rozlewu byłoby super.

    • Towarzystwo wzajemnej adoracji to są moim zdaniem producenci, piwowarzy, blogerzy… nazywa się ich „birgikami” czy „hophedami” (pomińmy fakt, że można by po polsku). A drugie skrzydło „birgików” i „hophedów” to konsumenci a w ich przypadku raczej trudno mówić o towarzystwie wzajemnej adoracji. Snobizm to jest ostentacja w piciu, picie na pokaz pewnych konkretnych rzeczy, często niesmakujących…. Fakt, brzmi snobistycznie stwierdzenie, że „komuś tam nie wypada czegoś pić” ale tylko wyrwane z kontekstu. Całość wypowiedzi Tomka ma troszkę inny sens i jak ktoś go nie rozumie no to trudno. Kolejna sprawą są ceny… zawsze będzie tak, że jednych stać na 10 piw za 10 pln a innych na 3. Ważne jest tylko to aby producenci nie podnosili cen „bo i tak się sprzeda”. Może i jest to jedno z praw rynku ale uczciwe nie jest to na pewno wobec klientów. Jeśli natomiast podwyżka wynika ze zmiany ceny składników czy cen energii to przecież muszą podnieść… Niby powinni tez obniżać jeśli np tanieje paliwo i transport jest tańszy dzięki temu. Nie liczę na to bo człowiek z natury chciwy jest i jak gdzieś pojawia się kasa to ciężko zachować moralność i uczciwość. Są i tacy ale pewnie niewielu. Zawsze można przestać kupować, skoro browary się np umówią, że drastycznie podnoszą ceny to jaki problem się skrzyknąć przez internet i zrobić bojkot… jest to jak najbardziej wykonalne. 😉

  27. Otóż:

    jestem właśnie po degustacji piwka i powiem, że – jak na zupełnego amatora – jestem pozytywnie zaskoczony. Myślałem, że będzie bardziej goryczkowe, ale źle też nie ma… teraz piję Żywca Bocka i wydaje mi się jednak bardziej goryczkowe… ale ja się nie znam;) Pozdrawiam! 🙂

    • „Dlatego nie będę płacił po 8zł za piwo w sklepie, mimo że mnie stać. Jeszce mnie nie porąbało. Fakt, że większość piw z dużych browarów jest dość paskudna. Dlatego sam sobie uwarzę, wychodzi nie gorzej niż z tego waszego kraftu.
      A ŻAPA jest całkiem niezłe, wypiłem ze smakiem. Aromat 10/10, a smak 7/10, trochę mu brakuje pełni, ale wcale nie jest źle.”

      Skoro nie kupujesz piw po 8 zł i więcej to znaczy, zę ŻAPA to było twoje pierwsze APA w życiu. Więc dlaczego silisz się na oceny punktowe skoro nie masz w tym stylu przetarcia i rozeznania? Nie masz punktu odniesienia? Czy to właśnie nie jest ten snobizm o którym piszesz, oceniać produkt o którym nie ma się pojęcia tylko na zasadzie porównania do tego co się zna, a co zupełnie nie ma związku ze sprawą? To tak jakbym dał 10/10 za aromat jakiemuś francuskiemu likierowi, podczas gdy żadnego innego nie piłem.

  28. Odwiedziłem dziś pobliskie delikatesy Alma.Jakieś 3 tyg temu pojawiło sie w nich Żapa w cenie ok 4 zl. Dziś co widze? Promocja Jankesa za 4,99 zł…To jest realny wpływ koncernowego piwa w tym stylu na rynek. Udana warka Jankesa spokojnie konkuruje z piwami rzemieslniczymi w tym stylu więc co stanie sie dalej wiadomo…ceny pójdą w dół..a prawdopodobne jest, że koncerny masowo wezmą sie za nowe style…

  29. Prosiłeś o dyskusję- oto mój głos. Beergeekiem zdecydowanie nie jestem (choć wielu mnie za takiego uważa bo znam różne browary i inne piwa niż lagery). Mam swoje ulubione gatunki piwa (lubię np. pszeniczne), jak odwiedzam nowe miasto to staram się znaleźć coś ciekawego, a przed zakupem piwa czytam etykietę (wow). Nawet ostatnio okazało się że mój ulubiony koźlak z Amberu zyskał i Twoją akceptację.
    Wróćmy do APA z Żywca. Ma jedną wielką zaletę – niską goryczkę w porównaniu z „rzemieślniczymi” APA. Dla mnie to kolosalna różnica, bo nie lubię dużej goryczki. Z innych APA to daje radę wypić OtoMataIPA z Pinty, choć i tak jest mocno gorzkie (toż to ryżowe „lekkie”). Smakowo ŻAPA nie umywa się do rzemieślniczych (zrobione jak wszystkie niestandardowe na pół gwizdka), ale je potrafię wypić z przyjemnością (czuć chmiele w zapachu i lekko w smaku), piję bez zmagania się z silnym IBU. Chętnie poznam inne piwa o lepszym smaku, ale podobnej goryczce.
    W Krakowie w pubie przy Floriańskiej rozmawiałem z jednym znawcą, który opowiadał o piwach trudno w Polsce dostępnych o smaku idącym w kierunku większego IBU i posmakach smoły i asfaltu. Czy każdy musi iść jako „koneser” w kierunku wysokiego IBU?

    • Rzeczonym piwem pewnie był Smoky Joe z AleBrowaru. Tam nie ma jakiejś powalającej goryczki, ale powala aromat. Pozytywnie lub negatywnie, ciężko przejść obojętnie.

      • Smokey Joe to był początek owej linii, zaledwie otworzenie bram do raju 🙂 Nie odbieram prawa do takiej linii smakowej nikomu kto lubi takie piwo. Właśnie protestuję przeciwko podejściu Tomasza, bo zapomina on że jako sędzia ocenia piwo za zgodność z „wzorcem”, a to nie przekłada się na 1:1 na wartość smakową piwa. Jeśli piję piwo dla smaku to szczerze mówiąc „gatunek” jest informacją czego mniej więcej się spodziewać, a nie wyznacznikiem smaku. Przykładowo oceniał w ramach degustacji mojego ulubionego Pszeniczniaka z Amberu i zarzucił mu nieco odejście do kanonu. Dla mnie to właśnie odejście jest jego największa zaletą, tym się wyróżnia z tłumu innych. Tak jak napisałeś można to odebrać pozytywnie lub negatywnie – według własnego smaku.

  30. Dodając swoją cegiełkę do wrażeń związanych z APA Żywca powiem że piwo mnie pozytywnie zaskoczyło. A to dlatego iż… jakiś czas temu poprosiłem o i piłem w barze jakąś APĘ, może nawet AIPĘ – niestety nie pamiętam co to było ale dość prawdopodobne że coś z Pinty albo AleBrowaru. Zapamiętałem za to dokładnie smak i w porównaniu do APY z Żywca nie „widzę” różnicy. A jeśli nie widać różnicy to po co przepłacać…? Być może tamto piwo zaserwowane w barze nie było pierwszej świeżości, może było źle przechowywane itp…Nie mam też jeszcze tak „zrytego” (bez obrazy) podniebienia że potrzebuję wypić Sharka by poczuć goryczkę ale APA z Żywca pozytywnie mnie zaskoczyła. Był aromat i goryczka – dla mnie bomba. Nie spowoduje to faktu że jak będę w sklepie ze specjalistycznym piwem to nie poświęcę tych 7<..zł na kolejną APĘ, bo chętnie spróbuję czegoś nowego/starego. Niemniej jednak gdy będę np. w Tesco to jak na razie z chęcią wydam te 3,99 na Żywca i mam nadzieję że będę dalej zadowolony. A trzeba przyznać że ze składem to chłopacy poszaleli – znalazły się tam takie słody, chmiele co browar przemysłowy na oczy nie widział… Wręcz nie bywałe, nie do pomyślenia… I pomyśleć że kiedyś rewolucją było gdy na ulotce napisali że dodali chmiel aromatyczny…
    Pzdr! w nowym roku.

  31. Pełna zgoda co do tez zawartych w filmie! Trafiłem na tego bloga, bo wypiłem żywiec apa i nabrałem ochoty na więcej. A jako że od kilku tygodni w Krakowie go nie ma (ponoć świetnie się sprzedawał), musiałem w końcu dowiedzieć się co to jest to pale ale… 😉 Na pewno poszukam wymienianych w filmie piw. Dzięki!

Dodaj komentarz