Xmas Rye od Doctor Brew

35
123

Czternaste piwo od Doktorów ukazuje się w dwóch odsłonach. Dzięki temu, że współpracujemy od pierwszej warki, mam okazję spróbować obu wersji. Zobaczcie czym się różnią i do zobaczenia na premierze we wrocławskim ZUPie już w tę sobotę 13. grudnia o 20:00.


35 KOMENTARZE

  1. Czy doktorzy ujawniają do jakich miast jaki transport poszedł? A jeśli się Tomku dowiesz czy do kegów też poszły dwie wersje to również się dopytaj czy będą jakoś oznaczane inaczej – „Xmas Rye z chmielem” lub „Xmas Rye bez”? 🙂

  2. Podrzucam temat na „aferę”, bo dawno nie było:Czy będzie pozew na browar „Na Jurze”, za etykietę Jurajskiego Świątecznego? ;D

  3. Mogli to jakoś oznaczyć:/

    Czyżby pierwsze piwo od Doctorów nie zrobione na jedno kopyto? Hmm może być ciekawie:)

    PS. Końcówka najlepsze:) Również życzę im by każde kolejne piwo było lepsze od poprzedniego, a do tego mieli całą pulę ciekawych i niepowtarzalnych piw:)

  4. Najszła mnie refleksja po ponad chyba już 2 latach oglądania twojego vloga – zacząłem zabawe od wylezakowanych porterów po czym od razu zacząłem organizować piwniczke. Dziś kiedy próbuję za każdym razem nowych piw albo wracam sentymentalnie do mile zapamiętanych smaków to przyznam że na twoim miejscu tez szybko zrezygnowałbym z pisania bloga i przerzuciłbym się na video gdzie czasem „gówno się zdarza”. Pisząc dostałbym pierdolca po +/- 30 degustacjach – bo co napisać – że znowu czuje się chmiel i cytrusy czy inne grejpfruty z ziołami? Wiele piw am aromaty których nazwać nie umiem choć je znam, a nikt inny nawet Ty nie nazywa ich tak jak poszukuję. Dlatego szacun stary że mimo wszystko przez te parę minut od otwarcia butli , wąchnięcia i 3 łyków potrafisz nazwać po swojemu co czujesz bo jak dla mnie każdy amerykański chmiel ma kilka wspólnych cech, a tylko kilka z wielu chmieli światowych wg mnie różni się między sobą kolosalnie. Idealne piwo ma w sobie to czego nie umiem nazwać, a gdy próbuje to opisać to piepszę jak przy paru ostatnich z tego stylu.
    – pozdro stary – wpadnij w końcu do Lublina na jakieś video z dalekiego wschodu bo koszulkę już masz 😉

  5. Kopyr, do kurki wodnej! Ja sam jestem człowiekiem na wskroś leniwym, który nie szuka dodatkowej roboty jak nie trzeba lub jak mu nie płacą. Ale sprawdzenie, skąd jest chmiel zamiast „to chyba australijskie… w sumie nie wiem” to jest CHOLERNE 40 SEKUND NA TELEFONIE! Zwłaszcza w materiale we współpracy, który de facto jest materiałem komercyjnym, to trochę razi. Nie potraktuj tego jako jakikolwiek atak, ale no kurde, no! 🙂

        • Absolutnie nic nie zmienia i nie mam problemu 🙂 Ot, walor edukacyjny tego blogu cenię sobie równie mocno jak to, że Tomka po prostu świetnie się ogląda i słucha, i o piwie, i nie o piwie – stąd wydało mi się, że jak już wypływa na wizji temat użytego chmielu w piwie od Doktorów, którzy przez większość czasu cisną Ameryką, to jego pochodzenie byłoby miłą wisienką na torcie. Ale tak, czepiam się, absolutnie żaden problem sobie samemu sprawdzić 🙂

        • Stout kupiłem z ciekawości ale jeszcze nie piłem … szału nie ma (po składzie) ale jak na piwo z Biedronki nie jest źle.

        • W biedronce nie sprzedają piwa tylko jakieś obrzydliwe piwopodobne bełty.

          A tym „stoutem” to tylko obrzydzą ludziom ten styl. Jak ktoś nigdy stauta nie pił a wypije to coś to tylko obrzydzenia nabierze i żadnego prawdziwego stouta nawet nie spróbuje.

          Zresztą wydanie 3 zł no to badzeiewie mając w podobnej cenie Guinnessa jest absurdem.

        • Polecam Stouta z Biedronki jak ktoś nie wie co to metaliczność w piwie. Chyba wodę do tego piwa brali z mennicy. Lepiej kupić z Okocima lub Książęce niż te Biedronkowe. Mam nadzieje, że to złe dobrego początki. Może doczekamy się lepszych piw z Van Pura i Żywca (np. APA, a w przyszłości może Portera i AIPA) w Biedronce. Według mnie, na razie najlepsze piwo z Biedronki to Żywiec Białe.

  6. Zaczyna mi to trochę przypominać zabawy z wydawanie płyt przez zespoły / piosenkarzy itp. Żeby zwiększyć sprzedaż (sztucznie) można wydać tę samą płytę z okładką w 5 kolorach, a dodatkowo na każdej z nich jest jeden inny utwór. I tu podobnie. Ciekawscy kupią, żeby odhaczyć kolejne wypite piwo, a właściciele / piwowarzy będą do przodu.
    To nie jest akurat dobre rozwiązanie.

    • Przy okładkach to one się jeszcze faktycznie różnią tak, że idzie je rozpoznać – a tutaj zależy kto na które trafi, można gadać o niby tym samym piwie, a jednak innym. Ciekawe skąd właściwie pomysł, żeby cichcem wrzucić na rynek trochę różniące się wersje. Zabawa w poszukiwaczy skarbów wśród widzów tego blogu po konkretnie datowane butelki? 😉

  7. Z tym osadem mogliby coś zrobić. Podobnie jak w summer ale, osad jak kamień z czajnika. Obrzydliwe, odechciało mi się pić.

  8. Piłem wersję z chmieleniem na zimno i jedyne co przychodzi mi do głowy to „nigdy więcej”. Przesadzili z przyprawami do tego stopnia, że nie chciało mi się tego pić.

    Cieszę się, że nie było to kolejne nudne piwo od Doctorów no ale nie spodziewałem się czegoś takiego…

Dodaj komentarz