[Piwne Mity] Zakaz picia piwa w miejscu publicznym

88
502

Co jakiś czas w komentarzach pod filmami, w których degustuję piwo w „tak pięknych okolicznościach przyrody” pojawiają się komentarze „Mandacik 100 zł” itp. Postanowiłem więc raz na zawsze rozprawić się z bzdurnym mitem, że w Polsce nie można pić piwa w miejscach publicznych.


88 KOMENTARZE

      • Obawiam się, że może się skończyć pałą na plecach, wylądowaniem w „lodówce”, a sędzia i tak skarze, bo chodnik to będzie część ulicy, a ławka przecież jest „na” chodniku… Generalnie (wypowiem się jako ekspert) są sędziowie co klepną wszystko o co wnioskuje policja czy prokuratura (na szczęście to mniejszość, ale można mieć nieszczęście do tej mniejszości i na nią trafić). Notabene, jak się „wysprzęglisz” z linią obrony to wierz mi, że policjanci zeznają konsekwentnie, że przecież nie byłeś w tym momencie na ławce, tylko na ulicy. Myślisz że komu sąd da wiarę policjantom, czy tobie?

        • To chyba miało być do poprzednika… Tomasz Kopyra ma na szczęście dowód w postaci nagrania miejsca spożywania 🙂

  1. Tragedią tego systemu prawnego jest to, że język prawniczy stał się zupełnie odrębnym z językiem polskim – można go z całą pewnością traktować jako język obcy i nauczać w szkole. Niestety kasta prawnicza do tego dąży, coby zwykły Kowalski miał problem z odczytaniem nawet najgłupszych (lub najbardziej przydatnych) przepisów.

    Drugim problemem jest fakt, że prawo jak zwykle jest w tym przypadku „równe”, to znaczy, jedni piją kulturalnie piwo w parku nie wzniecając hałasu, nikomu nie przeszkadzając i sprzątając po sobie, a znajdą się ludzie, którzy doprowadzą się do nieciekawego stanu, niszcząc wizerunek zarówno swój, jak i miasta, nabrudzą naokoło, po czym zastaną „ukarani” nocą w ciepłym przytułku, za który ni przez myśl im nie przejdzie płacić.

    Nie przyjmuję, że Polska ze swoją kulturą i tradycją picia ma nagle stać się krajem abstynentów. Co więcej, miast karać skutecznie, służby porządkowe skupiają się na łatwiźnie – bo cóż za problem złapać grupę trzech mężczyzn po pracy, pijących piwo na świeżym powietrzu w parku, w jego ustronnej części, gdzie wzrok dziecięcy nie sięga? Bezsens prawny przyszedł z pięknej i mądrze zarządzanej Unii Europejskiej, gdzie niestety urzędników rozlicza się z ustaw, najwyraźniej nie sprawdzając uprzednio, czy jest ona sensowna. Wszyscy nagle zaczęli udawać, że alkohol jest złem, a ze złem trzeba walczyć wszelkimi środkami. Szkoda, że to zło zakorzenione jest w naszej kulturze od tysięcy lat i, co by nie mówić, czasem nam ratowało skórę.

    • Nie zwalaj na Unię Europejską jak nie znasz tematu. Piewsza ustawa o wychowaniu w trzeźwości to 1982 rok, a dwa w Niemczech, Francji, Belgii czy Holandii mogę sobie piwo pić gdzie mi się żywnie podoba. W samym sercu Unii Europejskiej.

    • Jako prawnik nie zgodzę się z Tobą. Tragedią jest właśnie przeciwieństwo tego co mówisz – powstają przepisy co nie mają nic wspólnego z językiem prawniczym, który jest jasny i precyzyjny. Tragedią jest to, że niektórzy prawnicy (w tym prokuratura, sądy, urzędy) jak już nawet przepis jest dobrze napisany, to nie umieją się tym językiem posługiwać (zrozumieć go, zinterpretować). Gdyby prawnicy (w tym ustawodawca) tak jak mówisz umieli posługiwać się językiem prawniczym, prawo byłoby dobrze stanowione i dobrze stosowane.

      • Chodzi o zwykła racje, czemu mam sie godzić na 100 złoty kary? Wole pójść raz do sadu na 30 rozprawe niz finansować policje. Taka znieczulica społeczna jest przerażająca.

        • Jest ryzyko – jest przyjemność, ale za spokój ducha się płaci. Jak zostaniesz uznany winnym przez sąd to poniesiesz jeszcze koszty postępowania rozpoznawczego czyli drugie 100zł. Jak i tego nie uiścisz (no bo znieczulica społeczna w końcu!) to do powyższych dołączą jeszcze koszty egzekucji. Wtedy zamiast 100zł grzywny zapłacisz „tylko” coś w granicach 400 – 600zł. Spierać się się? Można! Pytanie czy zawsze warto 😉

        • dyspaszer O czym Ty mówisz ?:) Jeżeli jest ktoś pewny na 100 % ze jest niewinny to czemu ma płacic koszty postępowania mandtat itp ? gdzie tu logika ?:)

        • Jeśli jesteś pewien, że działka na której stoisz nie jest objęta żadnym zakazem odnośnie spożywania alkoholu (np. własność jakiejś szkoły czy czegoś podobnego) i że sąd nie zinterpretuje jej jako plac bądź park to proszę bardzo. Poza tym jeśli już słyszę, że większość mandatów to 20 – 50 zł. O Droższych słyszę jedynie jak ktoś pił np. w centrum miasta na ulicy pod monopolowym. A zresztą, najpierw trzeba zostać ‚złapanym’ w takim wątpliwym miejscu a policjant czy strażnik musi być wyjątkowo upierdliwy żeby mimo wszystko i tak chciał wystawić mandat.

  2. Jak to określił mój kolega – wychodzi na to, że w knajpie można pić tylko piwo, które przyturlało się z wiatrem, albo spadło z nieba: „(…)albo spożywa napoje alkoholowe przyniesione przez siebie lub inną osobę w miejscach wyznaczonych do ich sprzedaży lub podawania(…)”, bo przecież właściciel/pracownik lokalu też osoba i też je przyniósł. Piękne, polskie prawo 🙂

  3. W prawodawstwie (ustawa o życiu w trzeźwości) są wyszczególnione miejsca zakazu spożywania wyrobów alkoholowych. Jednostki administracyjne maja prawo do rozszerzenia lub skrócenia listy miejsc wyszczególnionych w ustawie (miejsca wyszczególnione przez jednostkę administracyjną lub wyłączone z listy objętej ustawą). Żaden przepis nie reguluje i nie określa czym jest „miejsce publiczne” i jest to zwrot zwyczajowy i bardzo mocno nadużywany.

  4. Ciekawy temat i dobrze, że się za niego wziąłeś. Problemem jest jednak samo sformułowanie parki, place i ulice. Parki nie są zdefiniowane ustawowo, jak również place. W racjonalnym państwie prawa, prawo karne a tego typu są także przepisy o wykroczeniach powinny ściśle określać znamiona czynu zabronionego, bo musisz być pewny czy naruszasz przepisy czy nie. W mojej opinii, większość mandatów ww. sprawach nie ma podstawy prawnej i jest sprzeczne z zasadami wyznaczonymi przez prawo. Co ciekawe ulica, a jakże jest zdefniownana w ustawie o drogach publicznych z 1985 w art. 4 pkt.3. I co z tego wynika? Ano bardzo ciekawe wnioski. A mianowicie pić możemy na chodniku oraz na drodze poza terenem zabudowy. Co do przepisów wykonawczych na podstawie delegacji ustawowej, większość gmin wydaję przepisy bardzo ogólne, które nie powinny w żaden sposób być podstawą do wymierzenia grzywny, przykład w Krakowie są to tereny zielone służące ogółowi społeczeństwa, czy coś w ten deseń. Kolejny absurd, najczęściej w przypadku wystawienia tegoż mandatu Policjanci wpisują błędną podstawę wykroczenia, co więcej przepisów miejscowych w 99% nie znają i tak czy siak wpiszą Ci na świstku spożywanie w miejscach publicznych.

    Jeszcze jedna dygresja, także usiłowanie spożycia jest karalne. Ale nie dajcie sobie wmówić, że siedzenie z otwartym piwem jest tymże usiłowaniem. Bo usiłowanie to bezpośrednie zmierzanie do dokonania.

    Tak wygląda prawo, ale jak wygląda rzeczywistość wiecie, sprawe w sądzie w 99% przegracie i będziecie musieli oprócz madatu zapłacić koszty postępowania. W sądzie wobec zeznań policjantów, jesteście straceni, bo komu sąd uwierzy??

  5. Od siebie dodam, że oprócz 100zł za spożycie można dostać nawet do 500zł za usiłowanie spożycia, co oznacza, że mój kumpel dostał 50zł za psykniecie piwa na ulicy. Więc w razie czego trzeba sobie łyknąć 😉

    • to zależy od wytycznych komendy. w opolu za usiłowanie dają 500zł a za spożycie 100zł, w warszawie 50zł za usiłowanie i 100zł za spożycie. każda turystyka wymaga przygotowania 😀

    • Za usiłowanie nie można być ukaranym na większą kwotę niż wynosi sam mandat za popełnione wykroczenie, więc w tym przypadku max to 100zł. Niestety u nas wciąż policja i straż miejska są mocno niedouczeni w kwestiach prawnych.

  6. Mi kiedyś policjantka chciała dać mandat za to że siedze przy zamkniętym piwie bo „usiłuje”.. Absurd. Ciekawe czy za cukierki z likierem by dali mandat.. albo za kefir, zdaje się że też ma ponad 0.5%

    Ten przepis to relikt prlu, ja rozumiem że jak menele siedzą na placu zabaw to może to komuś przeszkadzać ale żeby patrole robiły zasadzki na studentów na miasteczku akademickim to jakiś absurd

  7. Zastanawia mnie jedna rzecz. W Polsce coraz bardziej popularne jest przynoszenie do restauracji własnego wina, i wypicie go za opłatą zwaną „korkowe”. Czy takie działanie jest karane mandatem? Sam powiedziałeś, że nie można spożywać przyniesionego alkoholu w miejscach gdzie się go sprzedaje.

  8. Nie zdziwię się jak ktoś zbierze filmy z degustacji plenerowych i Tomasza zadenuncjuje…. na pewno jakiś osioł się znajdzie. ;-(

    Ciekawe jest to, że Policja i „Srasz miejska” zupełnie inaczej podchodzą do sprawy (z mojego doświadczenia oczywiście) Z policjantem jest się w stanie człowiek porozumieć i np wylać czy zamknąć, schować i sobie pójść będąc tylko pouczonym… a sraszaki miejskie to zero dyskusji, zakute takie mają te czapy swoje, że strach.
    Nie mówiąc już o tzw. zagranicy gdzie zdarzyło mi się, że podszedł policjant i grzecznie zapytał co piję, powiedziałem, że piwo więc poinformował mnie, że nie wolno i żebym schował. Dostosowałem się i sobie poszedł, zero gróźb i straszenia mandatami. A np w Budapeszcie powiedział, że akurat tu nie można ale jak pójdę dalej od zabytku i usiądę na ławce to mogę pić spokojnie.
    Bardzo ważne jest też to jak się to prawo egzekwuje, jeśli ktoś kulturalnie pije to np można mu zwrócić uwagę, że nie wolno i starczy. Dużo naszym stróżom brakuje takiego życiowego podejścia, najchętniej to by zakuli i do suki wrzucili.

    Pamiętam jak kiedyś siedziałem na ławce w Lesie Kabackim (zaraz za tesco koło metra zajezdni) ulica/parking graniczy tam z lasem i ławka na której siedziałem ja i ktoś jeszcze stała w granicach lasu a koledzy stali już na ulicy i straszak im mandat dał a ja sobie z jeszcze jedną osobą spokojnie w tym czasie piłem-to jest właśnie kretynizm pokazujący debilność tego przepisu.

  9. Podczas degustacji piwa przyszło Ci do głowy zrobić materiał o karaniu za picie piwa i „przypadkiem” miałeś plik kartek z materiałami 😛 .
    Mądre rzeczy prawiłeś, ale stwierdzenie jeżeli prawo jest głupie to je olewam stawia znak zapytania nad sensem tego co w/w.

  10. Z tą zasadnością zakazów to nie jest taka prosta sprawa. Bo z jednej strony OK, wydaje się, że te zakazy są zbyt restrykcyjne i sam mam takie odczucie. Z drugiej strony dawniej do parków w moim mieście strach było wejść (zwłaszcza po zmroku) bo za każdym krzakiem czaiła się grupka żuli z tanimi winami. Teraz jest o niebo lepiej pod tym względem, trudno ocenić na ile to skutek zakazu, na ile monitoringów i jeszcze wielu innych czynników ale jednak jest lepiej. Co jest moim zdaniem istotne to podejściie władz (czyli jakie wytyczne dadzą organom) i samej policji/straży miejskiej. Przecież taki policjant czy strażnik to też człowiek, potrafi ocenić kto stanowi zagrożenie a kto nie, tym bardziej potrafi bo ma doświadczenie i przeszkolenie. Wystarczyłoby aby korzystali z prawa do pouczenia kiedy zagrożenia nie ma a karali kiedy jest to potrzebne. Tu są z kolei dwa inne problemy. Pierwszy – dotyczy głłównie straży miejskich – ci ludzie nie mają możliwości się wykazać (a często też nie umieją) a więc jedyna okazja aby poczyć się „szeryfem” to ukarać studenta co sączy piwko nad wodą (z żulem już gorzej bo po mordzie można dostać). Druga sprawa to statystyki, słyszałem, że w moiim mieście są wyraźne (nieoficjalne czy oficjalne – tego nie wiem) wytyczne ile osób za spożywanie w miejscu publicznym dziennie ma zostać ukaranych. Więc karają tych co najłatwiej bo normę wyrobić trzeba.

    Tak więc – to nie jest taka prosta sprawa, z jednej strony są pozytywne skutki zakazów z drugiej uderzają też w normalnych obywateli. Jak ktoś wymyśli lepszy sposób na pozbycie się żuli a jednocześnie nie „karanie” spokojnych ludzi i wcieli go w życie to ja mu stawiam dobre piwko 🙂

  11. Mieszkam w Niemczech i całe szczęście nie mam takiego problemu, żeby kitrać się po krzakach w parku 🙂 W Polsce miałem nawet indcydent gdzie ,,pan władza” stwierdził, że usiłowałem spożyć alkohol w miejscu publicznym, podczas gdy transportowałem pare butelek w siatce zakupowej 😀

  12. Mówisz, że pić na plaży można , tylko jest coś takiego jak zakaz picia np. piwa nad wodą .
    mogę powiedzieć, że widziałem w Austrii ludzi pijących w miejscach publicznych po dużej ilości piwa . Policja chodziła obok nich i nawet na nich nie zwróciła uwagi . coś takiego widziałem kilka razy .
    W Austrii widziałem takich rasowych Polaków z Polski z pod sklepu w parku i nic im policja nie robiła . po mimo, że przechodzili obok nich po chodniku . Czy w Polsce potrzebne są takie zakazy według mnie tak .
    bo np. w innych krajach jest np. dozwolone jest do 0,5 do 1 promila alc i tam ludzie się nie przejeżdżają . może ludzie w innych krajach są mądrzejsi, inaczej myślą . ciężko to mi jest ocenić .
    więc może to jest potrzebne . w mieście nie mieszkam, ale jak bym mieszkał w jakimś blogu , mieszkaniu w mieście i przyszli jacyś pod oknem, robić swoją imprezę to by mi się to nie podobało . zwłaszcza w nocy .

    zakaz picia w miejscach publicznych bo się młodzi zdeprawują .
    A ksiądz w kościele na mszy pije wino. 🙂
    więc z tymi przepisami są równi i równiejsi .

    • Co za debile, nawalić się robiąc burdel wkoło siebie i pseudokozaczyć po pijaku. Akurat dla takich kretynów powinien być nie tylko zakaz picia w „miejscach publicznych” ale nawet całkowity zakaz picia. Może kastracja też by pomogła… gwiazdy muzyczne 8-ej kategorii.

    • Poszukaj na stronie rzeszowskiej Straży Miejskiej lub Urzędu Miasta. Bez problemu znajdziesz.

      PS. Też jestem z Rzeszowa. Nie polecam degustacji przy Wisłoku w okolicach tamy 🙂

  13. Przepis jest głupi, choćby dlatego, że ciężko go usprawiedliwić. Tzn. po co on właściwie jest? Przeciwdziałanie alkoholizmowi i wychowanie w trzeźwości? Ja myślałem zawsze, że od wychowywania w trzeźwości to są rodzice. Bo dzieci zobaczą? Wiele dzieci w Polsce we własnych domach widzi pijącego i przy tym bijącego ojca. Dzieci z rodzin niepatologicznych nie popadną zaś w alkoholizm od samego zobaczenia pijącego człowieka, bo picie alkoholu przecież samo w sobie nie jest złe. Takie przeklinanie np. już tak, bo jest zawsze przejawem braku kultury i tu już mandaty są uzasadnione jak najbardziej.

    Nawet nie przekonują mnie argumenty, że pijany wypadnie na ulice, że zniszczy zabytek, zarzyga park albo plac. Przepraszam, ale wymienione rzeczy można zrobić na trzeźwo. Po pijaku są owszem równie prawdopodobne, ale można je zrobić także w trakcie powrotu z libacji od kolegów. Jak ktoś zniszczy, zabrudzi, zarzyga, to niech wtedy płaci mandat, dużo większy niż te 100 zł i adekwatny to wyrządzonych szkód.

    Zastanawia mnie też jedna rzecz. Gminy są więc zobowiązane do wyliczania miejsc innych niż w ustawie, gdzie nie można pić, przy tym podając jakieś uzasadnienie kierując się przy tym interesem publicznym. No właśnie, co wtedy gdy piję pod blokiem, ale to blok zabytkowy i wg gminy nie wolno pod nim pić. Wiem, że nieznajomość prawa szkodzi. W zdrowym państwie policja rzeczywiście, jak ktoś napisał, zwróciłaby kulturalnie uwagę, że tu pić nie można, bo tak zarządziła gmina, proszę pójść sobie gdzie indziej. A jak to jest u nas? Czy jadąc na wczasy do jakiejś innej (górskiej czy nadmorskiej) gminy trzeba się zaopatrzyć w teksty miejscowych uchwał dotyczących miejsc, gdzie nie można pić, innych niż w ustawie? Czy nie lepiej już, żeby w takich przypadkach stosować jakieś odpowiednie oznaczenie – zakaz picia – zamiast zgadywać czy dane miejsce jest na liście gminy czy nie?

    • Piszesz w sumie o społecznej szkodliwości, a przepis jest głupi z jeszcze jednego punktu widzenia. Stoję na placu obok jest ogródek piwny lokalu – z jednej strony „płotka” stoję z kuflem ja, z drugiej mój kolega i dyskutujemy o życiu. Jeden z nas popełnia wykroczenie, drugi nie. Czy to jest normalne prawo, czy lobby właścicieli lokali?

  14. Po co w ogóle się przejmować tym, gdzie można a gdzie nie można pić alkoholu? Wystarczy, tak jak w amerykańskich filmach, włożyć butelkę/puszkę do papierowej torby i mamy spokój. 😀

    • To nie Ameryka. Policjanci mogą skontrolować, co masz w torbie papierowej – tak sądzę, choć podstawy prawnej nie kojarzę. Zastanawiające jest to, że szczeniaka wódki w litrowej coli raczej nie znajdą, ale sądzę, że piwo w butelce czy puszce w papierowej torbie nie będzie dla nich intrygą trudną do rozwikłania.

      • Prawdopodobnie będzie to podejrzenie popełnienia wykroczenia. Wtedy nawet Straż Miejska ma prawo Cię przeszukać/sprawdzić co jest w torbie.

        Za czasów studenckich, kiedy rektor wydał zgodę na patrolowanie kampusu (do pewnego momentu zgody nie wydawał i był hajlajf), przelewaliśmy piwo do butelek po Tigerze. Nigdy żadnej wpadki nie było, choć to raczej tylko dzięki dobrej woli policjantów, bo widok grupki 20 studentów pijących Tigery przy grillu musiał być co najmniej intrygujący. 😀

        • To ja proponuję taką prowokację: grupka kulturalnych studentów, schludnie wyglądających, każdy w ręku flaszkę po piwie czy wódce z nalaną mineralną, sokiem czy co tam kto woli. I niech popijają z gwinta ile wlezie. Ciekawe, czy zmasowana ilość takich akcji spowodowała by zmianę prawa no i co najważniejsze, w którą stronę?

        • Wardęga robił coś podobnego i dostał wyrok z paragrafu

          W dniu 13.06.2013 w Warszawie na pl. Zamkowym ze swawoli chcąc wywołać niepotrzebną czynność funkcjonariuszy policji, tj. interwencję i pościg, spożywał napój w butelce po piwie oraz uciekał z miejsca interwencji

  15. Panie Tomku mam pytanie.
    Posiadam działkę w centrum miejscowości, część jest ogrodzona a część nie. Część nie ogrodzona jest w obrębie zlewiska rzeki (tak jest w planie miasta) jednak jest tam chodnik do pobliskich bloków. Czy na tym moim terenie mogę na legalu otworzyć sobie jakieś piwko ? Dodam że Rada Miasta w swojej uchwale poszła po najmniejszej linii oporu wpisując wszystkie dzielnice 🙂 Czy mogę dostać mandat pijąc na terenie prywatnym nie ogrodzonym w otoczeniu terenów miejskich ?

    • Prawnikiem nie jestem ale zalecałbym postawienie tabliczki (kartka papieru na patyku) z napisem w stylu: „Teren prywatny. Nieupoważnionym osobom wstęp wzbroniony”. Taka taka informacja powoduje, iż teren nie jest już publicznie dostępny.

  16. Panie Tomku, to ja w takim razie mam pytanie po obejrzeniu filmu.

    Czym jest ten „plac” o którym mówi ustawa?
    oraz
    Czy można pić na parkingu, parkingu który przylega do ulicy ?
    z założeniem,ze nie jest wymieniony na liście miejsc niedozwolonych ten obszar

    • Jeśli ustawa nie precyzuje, trzeba sięgnąć do słownika:

      plac
      1. «duża, wolna przestrzeń w mieście powstała najczęściej przy zbiegu ulic, zwykle otoczona budynkami»

      • No tak, ale jeśli u mnie przed blokiem jest , dawny plac targowy. (bazar) tak sie na to mowilo, teraz jest tylko pusta przestrzen, nie wystepuje zbieg ulic, a nie nie jest otoczony budynkami ( z jedej strony do bloku z 50 metrów )

        • Klasyfikacja to jedno z najbardziej ciekawych zagadnień dotyczących prawa. plac jest pojęciem wieloznacznym – w języku polskim spotykamy się zarówno z bez przymiotnikowymi placami ale również mi: placami targowymi, placami zabaw, czy też placami budowy. Niestety na pytanie czym jest plac, w myśl ustawy nie ma prostej odpowiedzi. Należy wziąć pod uwagę różne aspekty: mi. wcześniej wspomniane definicje słownikowe, ale również nazwę miejsca (np: Plac Wolności w Katowicach), czy opis miejsca w miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego, który stanowi źródło prawa.

        • „Oczywiście w sądzie może być różnie, ale ja uważam, że chodzi o ulice i place, czyli Plac Wolności, Plac Kościuszki itd.”

          Mam takie same stanowisko (bardzo sensowne – placem jest to co placem zostało oficjalne nazwane ) co nie zmienia faktu, że sąd może przyjąć najbardziej absurdalna definicję rzeczy jak choćby w tym przypadku http://www.interwencja.polsat.pl/Interwencja__Oficjalna_Strona_Internetowa_Programu_INTERWENCJA,5781/Archiwum,5794/News,6271/index.html#1318052 .

          Ciekawą sprawą jest też kwestia osiedli mieszkaniowych. Zazwyczaj teren osiedla, oraz nieruchomość wspólna (korytarze, klatki schodowe) stanowią współwłasność wszystkich właścicieli budynków.Stanowi więc nieruchomość prywatną a jak stanowi konstytucja w art. 64 pkt 3 własność może być ograniczona tylko w drodze ustawy i tylko w zakresie w jakim nie narusza ona prawa własności. Nigdzie w cytowanej ustawie nie zostało zapisane możliwość ustanowienia ograniczenia prawa własności w ten sposób, a więc gminny ustanawiając takie zakazy łamią konstytucję. Osobną kwestią jest to, że Katowicach – Piotrowicach(moje miejsce zamieszkania dlatego posłużę się tym przykładem) Policja regularnie patroluję teren otwartych osiedli mieszkaniowych (PRLowskie bloki z wielkiej płyty) wlepiając nieświadomym małolatom mandaty a całkowicie olewa japiszońskie osiedla ogrodzone wielkimi płotami, mimo, że status tych nieruchomości jest identyczny. I tak równość względem prawa rozbija się o kwestię posiadania bądź nie ogrodzenia. Polska.

      • Obawiam się, że twoja definicja pozwoli sądowi stwierdzić, że każde miejsce gdzie pijesz piwo (np. przestrzeń między blokami) jest właśnie „placem”.

  17. Ja od siebie dodam jeszcze taką ciekawostkę, że np. Denaturat można pić wszędzie, bo ten alkohol jako w teorii nieprzeznaczony do spożycia, nie podlega ustawie 🙂

    • To ja dodam od siebie ciekawostkę, że jak autor pisał tekst, że w „akademykach najlepiej się pije” (a byłem wówczas studentem) to picie w domu studenckim było nie wykroczeniem a PRZESTĘPSTWEM! Jak rzuciłem okiem teraz na ustawę, to na szczęście to chyba zmienili…

  18. Jeszcze może ogóle uwagi: żaden policjant nie odda piwa do analizy, bo to kosztuje koło 1000 zł. Jeśli faktycznie zdarzy się, że w butelkę „pet” wleje się piwo, a nawet będzie miało się puszkę po piwie i powie się że wlało się piwo „bezalkoholowe” i zawnioskujemy o analizę – żaden policjant nie będzie miał oddać piwa do analizy, bo dostanie opierdziel od szefa za szafowanie środkami, a jak faktycznie okaże się, że się ma coś innego no to biada takiemu funkcjonariuszowi. No może na 80%, bo zdarzają się nadgorliwcy.

    Po drugie – to że ma się otwarte piwo nie świadczy, że się je usiłuje spożyć. Przecież można było otworzyć w domu, a teraz idę do Heńka, aby u niego w domu je dokończyć. Kwestia dowodowa.

    Można by pisać o tym długo, tylko właśnie niestety większość osób woli – jak Kopyr – zapłacić stówę i mieć w nosie. Gdyby tego nie było – sądy byłyby zapchane i raz dwa zmieniono by prawo (choćby przez desuetudo, czyli po prostu nie stosowanie przepisu). Notabene do takiego nie stosowania przepisów już doszło – w czasie EURO 2012 – wszyscy kibice przyjezdni chlali na placach, w parkach i na ulicach aż miło, darli mordę i sikali po murach i policja z uśmiechem przechodziła obok. Tyle warte nasze prawo.

    PS. A teraz parę słów do pana Tomka (z rozwagą piszę tu „pana” by przejść na nieco bardziej oficjalny ton). Owszem, minimalna obecnie to 1700 czyli ok 1200 brutto. Stówa tutaj nie boli? Przy czym znam pełno osób, które pracują na „śmieciówkach”, czy samozatrudnieniach po 800 zł na rękę. A nawet 500. Czasem robi się nawet „półetat” żeby tylko było 600 na rękę (plus coś do kieszeni) a nie 1200. To nie boli? Wiem, że jak się pije piwo za ponad dychę (sam to robię), to się przestaje myśleć o średniej w kraju, ale ja na co dzień mam klientów z takimi właśnie zarobkami i wiem, że bieda aż piszczy. O tym, że te 800 na rękę to marzenie, bo niektórzy siedzą na bezrobociu nie będę już pisał. I abstrahuję od tego, czy są sami sobie winni, czy nie (a różnie bywa).

    PS2 – Wiem, że jestem wyjątkiem, ale wyjątkowo irytuje mnie mówienie „odnośnie czegoś” zamiast „odnośnie DO czegoś”. Choć nie wiem czy wypada zwracać tu uwagę…

    • PS. A teraz parę słów do pana Tomka (z rozwagą piszę tu „pana” by przejść na nieco bardziej oficjalny ton). Owszem, minimalna obecnie to 1700 czyli ok 1200 brutto. Stówa tutaj nie boli? Przy czym znam pełno osób, które pracują na „śmieciówkach”, czy samozatrudnieniach po 800 zł na rękę. A nawet 500. Czasem robi się nawet „półetat” żeby tylko było 600 na rękę (plus coś do kieszeni) a nie 1200. To nie boli? Wiem, że jak się pije piwo za ponad dychę (sam to robię), to się przestaje myśleć o średniej w kraju, ale ja na co dzień mam klientów z takimi właśnie zarobkami i wiem, że bieda aż piszczy. O tym, że te 800 na rękę to marzenie, bo niektórzy siedzą na bezrobociu nie będę już pisał. I abstrahuję od tego, czy są sami sobie winni, czy nie (a różnie bywa).

      Żeście się tej stówy czepili, jak rzep psiego ogona. Tłumaczyłem, że 18 lat temu dla każdego ta stówa to było dużo więcej, niż dziś. Obiektywnie. To jest fakt i nie ma znaczenia czy stówą odpalam cygara, czy stówę rzucam na tacę. 18 lat temu jak byłem na studiach, to mandat 100 zł to był dramat, dzisiaj jest on o wiele mniej odczuwalny.

      PS: no ja bym w życiu nie powiedział odnośnie do czegoś.

      • No z tą stówą to fakt, tyle, że nie każdy odczuwa ją tak jak my, a prawo jest dla każdego.

        PS – wiele osób by nie powiedziało „odnośnie do czegoś” i zdaję sobie z tego sprawę. Niestety – jedynie tak jest poprawnie („odnośnie czegoś” to błąd językowy, rusycyzm zresztą) :).

  19. Ta ustawa nie ma nic wspólnego z bezpieczeństwem ani z przeciwdziałaniem alkoholizmowi głównie wśród młodzieży. To jest po prostu dochód naszego Państwa. Zakaz ten jest też sprzeczny z akcyzą bo na sprzedaży alkoholu ma zarabiać Państwo a tu zabraniają pić. Dlaczego tak uważam ? Ja dostałem mandat którego nie przyjąłem w następujących okolicznościach. Przy bardzo ruchliwym skrzyżowaniu była awantura, biło się z 15 osób, krew lała się jak pod stalingradem, bójka trwała dobre 20 min i nawet jeden patrol policji nie przyjechał. Obserwowaliśmy z okna wszystko co tam się działo. 15 min po tej awanturze wyszliśmy z otwartymi piwami z bloku chcąc przejść do następnego i na chwilę się zatrzymaliśmy, po 3 min nie wiadomo skąd pojawiło się dwóch funkcjonariuszy twierdząc że mieli zgłoszenie z miejskiego monitoringu o spożywaniu piwa więc przyjechali. Ja się ich zapytałem dlaczego ich nie było pół godziny wcześniej jak była awantura, pokazywałem im ślady krwi na chodniku, oni o niczym nie wiedzieli, dzwoniłem na monitoring miejski, odesłali mnie do szefa, którego nie było w pracy bo to była sobota. Finał był taki że nie przyjąłem mandatu i po roku komornik zabrał mi z kąta 200 zł za picie piwa. Najdroższy schofferhofer grejpfrutowy i w ogóle piwo jakie kiedykolwiek przyszło mi pić…

    • Domyślam, że chodzi Ci o izbę wytrzeźwień a nie (za Wikipedią) chatę składającą się z jednej izby. 😉

      Art. 40. Ustawy o wychowaniu w trzeźwości… itd.:
      1. Osoby w stanie nietrzeźwości, które swoim zachowaniem dają powód do zgorszenia w miejscu publicznym lub w zakładzie pracy, znajdują się w okolicznościach zagrażających ich życiu lub zdrowiu albo zagrażają życiu lub zdrowiu innych osób, mogą zostać doprowadzone do izby wytrzeźwień lub placówki, podmiotu leczniczego albo do miejsca zamieszkania lub pobytu.

      Zawsze można zastosować (po fakcie):
      6. Osobie doprowadzonej do izby wytrzeźwień lub placówki, jednostki Policji, podmiotu leczniczego, w warunkach, o których mowa w ust. 1, przysługuje zażalenie do sądu rejonowego właściwego ze względu na miejsce doprowadzenia. W zażaleniu osoba doprowadzona może domagać się zbadania zasadności i legalności doprowadzenia, jak również decyzji o przyjęciu albo zatrzymaniu oraz prawidłowości ich wykonania.

      Warto też zwrócić uwagę na Art. 46.
      3. Stan nietrzeźwości zachodzi, gdy zawartość alkoholu w organizmie wynosi lub prowadzi do:
      1) stężenia we krwi powyżej 0,5 ‰ alkoholu

  20. Witam serdecznie a czy ktoś moze podać linka do tej mapki z Wrocławia. Chodzi mi o ten załącznik do ustawy i mapke z granicami

  21. Czy mógłbym poprosić o jakieś źródło z którego brałeś te ustawy? Tak się składa, że jestem z Wrocławia i chętnie bym je dokładniej przeczytał.

Dodaj komentarz