Son of a Birch z Pinty

19
196

Beer Geek Madness zacząłem zgodnie z regułami sztuki degustacyjnej od piwa najlżejszego, czyli Son of a Birch. Jest to piwo, które ma nawiązywać do tradycyjnego piwa z sokiem z brzozy, ale… oddajmy głos autorowi, czyli Ziemkowi Fałatowi.


19 KOMENTARZE

  1. Pogratulować Pincie pomysłu na nowe piwo, bardzo ciekawe podejście. Nazwa piwa spoko, ale grafika na etykiecie jedno wielkie wtf:)

    • Grafika jest akurat w stylu Pinty. Jednym się podoba, mi nie. Ale większym dramatem jest dla mnie film promocyjny i ten podkład muzyczny. Aż mnie coś w mózg kłuje jak tylko to słyszę. A samo piwo całkiem „spoko”. Dobrze trafili z lekkim piwem jako kontrast dla całej, mocnej reszty oferty. Ono było tak „odjechane”, że niewiele osób mogło je zrozumieć i przez to nie miało szans na wygraną.

      • Nazwa nawiązuje do serialu Son of the Beach, który był parodią Baywatch, a nazwa z kolei jest przekształceniem amerykańskiego przekleństwa Son of a bitch, czyli sukinsyn. Stąd też plażowe B. 😉

        • A to ci niezła ciekawostka 🙂 Już wcześniej zaciekawiło mnie to wydatne „Bikini” ale nie skojarzyłem z tym serialem 🙂 Moja uwaga odnośnie etykiety była bardziej do ogólnego trendu etykiet Pinty, która jako wyróżnik graficzny poszczególnych piw stosuje kolor tła. To faktycznie działa ale „nic mi nie urywa” (cytując klasyka ;-). Lubię natomiast grę słów jaką stosują w nazwach. To oczywiście nie wpływa na jakość samego trunku ale odbiór wizualny/estetyczny jest dla mnie ważny. Lubię jak każdy element jest dopracowany. Wtedy jeszcze bardziej się jaram jak go zdobędę 🙂

Dodaj komentarz