Incredible Pale Ale z Hopfenstopfera

13
53

Incredible Pale Ale, czego nie zakumałem podczas degustacji, to nie jest Niezwykłe Pale Ale, tylko Niezwykle Jasne Ale. Tak czy owak jest to wariacja na temat IPA.



Plusem tego, że nie wyjeżdżam do Gdańska jest to, że jeszcze dziś ukaże się Wielki Test Piw z zielonych butelkach. Spodziewajcie się go o 17:00, zamiast Teleexpressu. Jeśli ktoś jest niecierpliwy, to od południa na kanale na YouTube będą publikowane poszczególne odcinki (wprowadzenie, 2 półfinały i wielki finał), więc kto niecierpliwy to zapraszam.

13 KOMENTARZE

        • A po co Ci recenzje piwa, które można dostać w każdym Kauflandzie za relatywnie nie duże pieniądze? Przecież wiesz jak Ci smakuje? CZy potrzebujesz opinii Kopyra by dopiero stwierdzić czy jest dobre? Sens właśnie mają recenzje piw albo drogich albo kiepsko dostępnych, bo wtedy faktycznie warto mieć jakieś zdanie pomocnicze przy wyborze.

  1. Der Fehler

    Cos ostatnio duzo niemieckich piw, pokusisz sie o jakies podsumowanie tej sceny? moim zdaniem nie powala, Polska chyba lepsza.

    I to nagazowanie tez jakies takie charakterystyczne w Niemczech… nie rozumiem tego.

    • Moim zdaniem zdecydowanie powala i jest kilka kroków przed polską sceną.
      1) Warzą piwa leżakowane w beczkach z powodzenie i stosunkowo od kilku lat (CAMBA) — my dopiero raczkujemy.
      2) Eksperymentują i wskrzeszają zapomniane style — imperialne gose, Lichtenhainer, piwa leżakowane z płatkami dziwnych drzew. My ciągle pracujemy nad Grodziskim i to z bardzo różnym skutkiem.
      3) Bardzo trudno kupić zepsute / nieudane piwo, bo jak cokolwiek się dzieje, to piwo zazwyczaj ląduje w kanale.
      4) Mają znakomite niedrogie chmiele, a nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa i jest cała seria nowych odmian.
      5) Już kilka lat temu w DE dało się kupić RISa, Barley Wine, itp. Przypomnijmy, że na komercyjnego barley wine czekaliśmy bardzo długo, na RISa podobnie.
      6) Niższe ceny zachęcają do picia piwa craft na szerszą skalę.
      7) Zdecydowanie wyżej stawiam Hopfenstopfera, BraufactuM, BrauKunstKellera, Kehrwiedera, Pax Brau, Ale*Manię, niż AleBrowar, Pintę. Wyjątkiem jest dla mnie Podgórz i Pracownia, która spokojnie mogła by się z Niemcami bić.
      8) Niemcy mają więcej ciekawych kooperacji niż w Polsce. Prosty przykład Riedenburgera, który uwarzył piwo w kooperacji z Brooklyn Brewery. My się takiej kooperacji nie doczekaliśmy. Jednak Nogne O to nie to samo.
      9) Mimo wszystko nie zapominajmy, że Niemcy również biją nas na głowę w stylach klasycznych, tj. w pilsie, weizenie, bocku, dopplebocku, piwach wędzonych.

      Nie rozumiem o co Ci chodzi z nagazowaniem, przegazowanie to rzadkość, ja może miałem jeden przypadek na kilkadziesiąt piw.

      • Jakkolwiek z kilkoma punktami można się zgodzić to:
        – bardzo często ich interpretacje nowofalowych górnofermentacyjnych stylów są nudne, na poły lagerowe.
        – bardzo trudno kupić kraftowe piwo. Rok temu w olbrzymim Monachium był jeden, dwa puby, gdzie można było się napić czegoś ciekawego. Poza Berlinem, Hamburgiem i innymi wielkimi miastami kupienie piwa nowofalowego jest po prostu niemożliwe. Większość sklepów to Getranki i tam kraftów nie ma wcale.
        – konsumenci, tutaj Niemcy nie mają żadnego startu do Polski. To nie przypadek, że impreza Mikkellera w hispterskim nowofalowym Berlinie skończyła się klapą. Widziałeś materiał Piwologa z festiwalu w Berlinie? Przecież to jest śmiech. Porównaj to z Wrocławiem, Żywcem, nawet Cieszynem. Berlin – 3,5 mln mieszkańców.
        – niskie ceny to jest akurat jedna z najgorszych rzeczy dla Niemców i niemieckiego kraftu. Stać ich, ale presja cenowa jest tak olbrzymia, że browary nie mogą się rozwijać. Nie ma motywacji, żeby wchodzić w ten biznes. Nie ma ekspansji.
        – wysoki poziom piw koncernowych, to też problem dla rzemieślników. Trudniej budować przekaz walki z nudą i monotonią, skoro w sklepach masz weizeny, schwarzbiery, bocki, alty, koelsche, kellery, maerzeny a są nawet takie ekstrema jak berliner weisse, zoigl (w sensie zjawiska, bo nie smaku) czy gose. Powiedz Niemcom, że ich piwo, które mają w sklepie jest beznadziejne.

        Tak więc ja przyszłość niemieckiego kraftu widzę raczej słabo.

        • Dla mnie kluczowe będą następne dwa lata i moment w którym pojawi się Stone w Berlinie. Jeżeli do tego czasu nie pójdą za ciosem, to może być rzeczywiście słabo.
          Akurat zgodzę się, że Niemcy jeszcze sporo muszą się nauczyć w organizacji piwnych festów, bo z taką organizacją to nawet 18-tki dla 4 osób by nie zrobili.
          Z możliwością zakupu jest coraz lepiej, co nie znaczy, że bardzo dobrze. Niemiecki konserwatyzm dość mocno stopniuje zapędy. W Polsce też nie jest mega różowo, choć można założyć, że w dużych miastach jest o niebo lepiej.
          Nie wiem, czy ich interpretacja górnofermentacyjnych stylów jest nudna, po protu na razie w DE nie ma miejsca na odważne ekstrema. Poza tym Berlin to mega dziwne miasto i hipsterstwo ma charakter zdroworozsądkowy.
          Patrząc technicznie na jakość rzemiosła, to Niemcy są lepsi, ale przy tych warunkach jakie mają jest szansa, że dłuższym horyzoncie mogą przegrać, bo jak wiemy „langsam aber sicher”

      • Nie chodzilo mi o stan piwa w 2 krajach tylko o stan craftu. Owszem nie ma jakies uniwersalnej definicji tego pojecia, ale nie tylko dla mnie braufactum do craftu trudno zaliczyc.

        Jesli chodzi o kupowanie to mam podobne doswiadzcenia jak opisane przez Tomka nizej. Porownujac np.: Duesseldorf czy Kolnie w ktorych bywam z Poznaniem…

        No pilem tego Brooklyna… nie powalil mnie. Moze poprostu mam inny gust.

        Gazowane: moze moj blad wynikajacy z nadmiernego generalizowania. Poprostu pilem ostatnio troche tych piw i wszystkie byly dla mnie za bardzo nagazowane.

  2. Nie wiem gdzie słyszałem ale winą przeniesienia premiery Summer Ale nie była jego wada, a wada w piwach Sunny Ale 83.
    Trochę im współczuję bo aktualna warka Australian Weizenbock też robi nie małe problemy. Pełno informacji o przegazowaniu i eksplozjach:/
    Chyba tego Weizenbocka wypiję ale lanego z kija bo trochę strach byłoby, gdyby wybuchł w lodówce pełnej piw:/

Dodaj komentarz