Black IPA z Doctor Brew

90
225

i zmiana miejsca premiery.

Oglądajcie uważnie, bo premiera kolejnego piwa z oferty browaru Doctor Brew, z którym współpracuję, czyli Black IPA nie odbędzie się w tym samym miejscu, co zwykle. A jak smakuje samo piwo, przekonajcie się…

90 KOMENTARZE

        • No i okazuje się, że byłem w błędzie. Otóż dla mnie logicznym było nad kotłem stoją tajemnicze postacie, ale jakoś tak w ostatnich czasach spotykałem się z formą nad kotłem stały tajemnicze postaci. I co się okazuje, że jest to błąd i snobowanie się. Jest to forma archaiczna.
          Czyli powinno być:
          – nad kotłem pochylają się tajemnicze postacie.
          – ja tam nie widzę żadnych postaci.
          Ewentualnie:
          – nad kotłem pochylają się dwie postacie.
          – nad kotłem pochyla się pięć postaci.

          Polska język trudna język.

          Tak więc zwracam honor, na kontrze jest prawidłowo.

        • Mianownik liczby mnogiej: „Postaci” lub „Postacie” są prawidłowe
          (Widzę te postaci/postacie.)
          Połączenia z liczebnikami: TYLKO forma „Postacie” jest prawidłowa
          (Widzę dwie/trzy/cztery postacie)

        • Połączenia z liczebnikami: TYLKO forma „Postacie” jest prawidłowa
          (Widzę dwie/trzy/cztery postacie)

          Tak, a pięć, sześć czy kilkanaście?

        • O to samo zapytałem kiedyś swojego profesora na filologii i dostałem odpowiedź, że w przypadku liczebników większych niż „cztery”, czyli wspomnianych przez Ciebie „pięć”, „sześć” czy „szesnaście” te liczebniki wymuszają formę „postaci”, tak jest po prostu logicznie. (dla mnie nie jest ale cytuje wykładowcę). Ja osobiście używam zawsze formy „postaci” nawet jak są dwie/trzy/cztery, nie jest to snobizm a po prostu taki mój idiolekt-czyli cecha charakterystyczna dla danego osobnika wynikająca z tego jak się wokół niego mówiło. Idiolekty są ogólnie deprymowane fonetycznie a nie gramatycznie, nabywa się pewne cechy po prostu.

          Ty masz, Tomku, bardzo ale to bardzo charakterystyczny sposób wymawiania samogłosek nosowych znajdujących się na końcach wyrazów. Taki idiolekt, polegający na całkowitym negowaniu ich istnienia 😉

        • Dla jednych większe dla drugich mniejsze i tyle.
          Moje zdanie jest takie że form postaci jest lepsza.

  1. Wczorajszy pyszny RIS kosztował 1,4 euro co to dla Niemca? A przecież produkują go Niemcy i koszty produkcji są wyższe. A ta BIPA pewnie z 10 zł kosztuję . I gdzie tu sprawiedliwość ja się pytam ? Polskie browary craft zawyżają cenę, spowodowane, to pewnie mała konkurencją . Mam nadzieje, że z czasem to się zmieni. Nie lubię być dymany

    • A podatki jakie są w Niemczech i w Polsce? A koszt postawienia swojego browaru ile wynosi w Polsce a ile w Niemczech? ten RIS wczorajszy pochodził z browaru kontraktowego? Znasz dokładne koszta produkcji browarów polskich, ze wiesz, że mają ogromne marże?

      PS Co znaczy dymają? Przystawiają pistolet do głowy i zmuszają do kupowania ich piwa? Poza tym w Norwegii za butelkę Nogne IPA płaciłem 50 zł, za #100 przeszło 60. w Polsce sa te piwa za 18-24 zł. Dlaczego więc wyciągasz przykłąd Niemiec by naciągnąć rzeczywistość do swoich teorii a nie Danię, Norwegię, Belgię, Holandię albo Szwecję?

    • Polacy durny naród niewolników dający się dymać od pokoleń…teraz czy to przez chciwych właścicieli browarów rzemieślniczych, którzy chcą koniecznie zarobić zachodnią pensję, bo kraft, bo rewolucja więc płać za piwo jak za wino, czy to przez polityków ciągle zwiększających VAT i akcyzę. Nieważne kto dyma, ważne że się dajemy. Podczas gdy dla Niemca cena powyżej 2 € to jak cios w twarz, Polak będzie się cieszył, i z wywieszonym jęzorem leciał po kolejną premierę do sklepu na drugi koniec miasta, żeby kupić APA za 10 zł. No ale on przecież on nie jest alkoholikiem, picie piwa to jego pasja, wpisze sobie do CV w zainteresowaniach: degustacja piwa przed kamerą.

        • Nie…chcę powiedzieć że każdy kto kupuje polskie piwo po 10 złotych w butelce jest dymany na własne życzenie, a Niemiec widocznie nie lubi być dymany. Widzi, że coś jest nie tak skoro za godzinę pracy może kupić sobie 2 piwa krajowej produkcji i nie akceptuje tego. A Polak nie widzi w tym nic dziwnego. Nie mam pretensji do właścicieli browarów/polityków, że chcą i mogą dymać ludzi głupszych od Niemców i na nich zarabiać swoje zachodnie pensje…po prostu niezmiernie mnie dziwi, że Polacy wciąż i wciąż dają się tak dymać i dorabiają sobie ideologię, że to ich pasja i że warto tyle wydać na rożne rzeczy. No bo coś tu gdzieś musi być nie tak, skoro Niemiec sprzedając koszmarnie drogie w produkcji piwo rzemieślnicze za 1 € jest w stanie zarobić pensję wystarczającą na życie w Niemczech, a Polak musi to robić za 3 razy więcej.

          I nie, nie zarabiam w złotówkach, już dawno wyjechałem z tego chorego kraju niewolników.

        • To jak wyjechałeś to już się nami tak nie przejmuj, masz lepiej niż my, pozazdrościć.

          Masz dużo racji co do sytuacji w kraju, to muszę Tobie przyznać, często jest tak, że Polak jest sam sobie winny bo woli narzekać niż się postawić i zacząć coś robić. Ale chyba co do ceny piwa rzemieślniczego tak nie jest, nie wiem jaki jest koszt produkcji 0,5 l piwa np z Pinty czy od DR. ale chyba nie dałoby się go sprzedać za 4 pln i zarobić na tym? Może się mylę….

        • A Holendrzy, Belgowie i Norwedzy jak się dają dymać…no tak ale te przykłady już do tezy nie pasują.

        • A dają się? Tam chyba też ich stać na więcej niż nas? No norwegów to na pewno, mimo, że ceny maja z kosmosu to jednocześnie pensja też kosmiczna jest i relatywnie stać ich na sporo więcej.

        • Czasem tu przyjeżdżam i chciałbym tu wrócić, gdyby sytuacja była nieco normalniejsza, ale skoro takie patologie istnieją nawet w dość małym piwnym światku, to aż strach sobie wyobrazić jakie dymanie odchodzi w innych sferach życia.

          Nie dało by się? Nie wiem, ale skoro lane się da sprzedać za 120% ceny koncerniaka, to dlaczego w sklepie ma kosztować 300%? Naprawdę sądzisz, że coś się da tu zmienić, kiedy wszędzie pełno betonu pokroju Mońka? Ludzi, którzy chcą finansować zachodnią pensję 2 niezbyt ogarniętym gościom za to, że raz na tydzień polecą przez telefon obsłudze browarów Bartek wrzucić trochę słodu i amerykańskiego chmielu do kotła wg. ich przepisu? Tu zostali już tylko dymający i dymani, w dodatku ci dymani każdego kto nie godzi się być dymanym nazywają tyskopijem i alkoholikiem który musi wypić 4 piwa dziennie i dlatego rzemieślnicze są dla niego za drogie.

        • Załóż browar i warz IPA za 4 zł. Raz w miesiącu zadzwoń tylko do bartka żeby dobre słody wsypali i jedź z koksem – wszyscy an tym skorzystamy.

        • @TRISTAN – w twoich tekstach bije – zawiść i zazdrość! Skoro craft to tylko telefoniczne instrukcje raz w tygodniu i zachodnia pensja to czemu sam nie zaczniesz działać? brak odwagi?

          Piwo kupuje, które mi smakuje i to, że daje tym samym komuś dobrze zarobić ma mnie martwić? Jeżeli robi dobry produkt to niech dobrze zarabia!

          Rozumiem, że ty wszystko hodujesz na działeczce i pasiesz świnki, żeby czasem komuś nie dać zarobić? 😀

        • MONIEK-nie żaden craft, a spora część browarów kontraktowych. Nie zamierzam otwierać nic swojego, poświęcam czas na to na czym znam się lepiej, a w wolnym czasie mogę sobie kupić 5 craftowych piw za godzinę pracy. Może i bije, nie umiem dobrze dobierać słów, ale ja nie odczuwam żadnej zawiści i zazdrości…ubolewam jedynie nad niezmienną, mentalnością Polaków. Oczywiście nikt Ci nie broni kupować tego co chcesz i za ile chcesz…podobnie jak nikt nie może mi zabronić uważać tego za dymanie. Daję zarobić tym, którzy moim zdaniem, nie starają się mnie wydymać.

      • Jest to upokarzające, że nas sąsiad zachodni zarabia więcej a ma wszystko taniej, jest niesprawiedliwe, ze pensja jest śmieszna- nie mówię o jakichś cwaniaczkach z układami albo tych co tatuś im pensję płaci w swojej firmie, mówię o takich przeciętnych obywatelach dla których 8 pln za piwo to jest sporo, no ale skoro wszystko na pniu schodzi to czemu producent ma sprzedawać taniej.

        Każdy ma dwie ręce i coś w głowach to może warto zacząć coś robić aby było lepiej. Zawsze można podkulić ogon i zwiać na zachód zarabiać jak „europejczyk” jeśli komuś się nie podoba w ojczyźnie. Tam pewnie sobie więcej piw za pensję kupi.

        Jak będziemy siedzieć z nosami w internecie i wyładowywać swoje frustracje TYLKO pisemnie zamiast próbować zmienić nasz kraj – który nie jest ideałem i fakt, że „dymają” nas jego „władcy” jest niepodważalny, to nic się nie zmieni a my dalej będziemy robić tylko „piwną rewolucję” a przydałaby się inna.

      • najbardziej rozbawiające: „płać za piwo jak za wino”

        0,5 craftowego piwa – 8 zł
        0,75 średnio słabego wina – 25 zł

        pytam w czym wino jest o tyle droższe?

        • Właśnie 🙂
          Za 30-40zł często można kupić najwyższą światową półkę, za wino to co najmniej jedno zero więcej trzeba dać, zresztą w czym wino jest lepsze od piwa że kosztuje więcej 🙂

        • Jest na to wytłumaczenie. Bardzo dobre piwo zrobisz w Polsce czy Norwegii . Wina nie zrobisz.

        • Wino tym jest droższe od piwa, że piwo po kilku tygodniach trafia do na sklepowe półki.
          A browary jak już robią coś ciemniejszego i mocniejszego to od razu jest lament, że tanki leżakowe mają zajęte na jakiś czas.

    • Skąd pomysł, że koszty produkcji w Niemczech są wyższe? Znaczy ja rozumiem, sam tak myślałem. Jednak, tak nie jest.
      – surowce Niemcy mają tańsze lub w tej samej cenie. W Widawie warzymy na niemieckim słodzie, amerykańskich chmielach i belgijskich drożdżach. Niemcy mają wszystkie te surowce w tej samej, lub prawie na pewno niższej cenie.
      – media. Tu prawdopodobnie Niemcy mają drożej, aczkolwiek nie jest to taka wcale drastyczna różnica. Prąd już ma zbliżoną cenę, woda zależy od tego, czy np. w naszym mieście nie ma nowej oczyszczalni itd.
      – sprzęt. Amortyzacja głupcze! Koszt zakupu lub wynajęcia sprzętu ma największe znaczenie w kosztach. U nas albo kupujesz drogi sprzęt z np. Niemiec (znowu sporo drożej niż kupi go niemiecki browar), albo wynajmujesz browar (a mocy produkcyjnych na kontrakt jest coraz mniej). Niemieckie browary w dużej mierze mają stary sprzęt, który może i nie jest najefektywniejszy, ale już kilka razy się zwrócił.
      – robocizna. Tutaj teoretycznie w Niemczech jest dużo drożej, tylko, że ta robocizna nie ma większego znaczenia, bo te browary zatrudniają naprawdę niewielu pracowników.

      Trzeba też przyznać, że niemiecki rynek jest bardzo konkurencyjny. Ponad 1000 browarów, w większości nie pracujących na full na 80 mln ludzi. U nas 10 razy mniej na niewiele poniżej połowę mieszkańców. Tam się pracuje na dużo niższych marżach.

      Słyszałem o poważnych planach, żeby warzyć piwo kontraktowo w Niemczech (przez polski browar kontraktowy). Kilka lat temu SAB Miller warzył w Niemczech Żubra.

      • No i jeszcze dopłaty od władz landu za krzewienie kultury regionu, za wykorzystanie jakiegoś miejscowego składnika, często darmowa promocja produktu poza landem sponsorowane przez stowarzyszenia producentów danego regionu w ramach promocji poza regionem, dotacje za zatrudnianie osób będących „na socjalu” żeby na tym socjalu nie były etc, etc.

      • Musimy mieć na uwadze jedną z podstawowych zasad ekonomii – że cenę ustala rynek i jest to kompromis pomiędzy kupującym a sprzedającym.
        Jeżeli wychodzi warka jakiegoś piwa rzemieślniczego i rozchodzi się ze sklepów w kilka dni (lub tak jak Imperator w dwie godziny ze sklepu gdzie kupuję) to czemu niby browar miałby zmniejszyć cenę? Tak na chłopski rozum to powinien ją jeszcze podnieść, bo piwo tak czy tak się sprzeda.
        Widocznie niemiecki rynek a konkretnie niemiecki klient jest inny.
        Myślę, że sytuacja ta może się zmienić dopiero wtedy gdy rynek się nie co nasyci nowofalowymi piwami. Jeżeli np. piw w stylu IPA będzie więcej niż chętnych na nie, wtedy zaczną się pierwsze przeterminowania piw, wtedy też i zacznie się konkurowanie cenami.

        • Ale przecież nikt nikomu nie zabrania pracować w DE i zarabiać ich kasy, co nie 😛 ?? Nieprawdą jest, że wszystko w DE jest tańsze, bo wyjście do restauracji potrafi mocno trzepnąć kieszenią, a i też duża część produktów jest regionalna, więc ciężko powiedzieć ile coś takiego mogłoby kosztować w Polsce. Wyrób piwa w Niemczech jest relatywnie tańszy. Niemcy mają zupełnie inne podejście do cen produktów i wystawienie piwa w cenie wyższej, niż średnia akceptowalna oznacza samobójstwo bez wyjątku. W byle jakim sklepie wybór piw zdecydowanie przekracza polskie warunki, więc nie tędy droga. Poza tym niemiecki konsument jest rozsądny z definicji, nikt nie będzie stał w kolejce do baru 40 minut tylko po to żeby napić się najnowszego piwa. U nich słowo hipsterstwo istnieje na zupełnie innym poziomie mentalnym i nie w tej dziedzinie. Sytuacja polskich browarów kraft jest naprawdę dla nich znakomita, w DE zostałby skopane po dupach praktycznie natychmiast.

  2. Masz bardzo liberalne podejście do wad Doctora. Nie wchodzę w szczegóły, tylko porównuje te recenzje do recek np Birbanta, Faktorii itd

    • Co by nie mówić o współpracy Tomka z Doctor Brew to ich piwa są jednak najbardziej wyraziste i ciekawe w 2014 roku ze wszystkich browarów rzemieślniczych, no i faktycznie nie mają wpadek.

      • Fakt, „Doktory” są na ogół dopracowanymi piwami. Ale o gustach się nie dyskutuje, jak mawia klasyk „jeden lubi jak mu cyganie grają a drugi jak mu nogi śmierdzą…”.

        • Kategorycznie się nie zgodzę. To są piwa mocno sfokusowane na goryczkę, ale poza wysokim IBU często oferują też i wady. I to kwestią gustu już nie jest. Odgazowanie w IPA, zalegająca goryczka, siarkowe aromaty w KInky…to nie są atrybuty dopracowania. Ze wszystkich rzemieślników to świetne wrażenie zrobiło Deep Love, bdb był Crazy MIke, Pony Express ostatnio, Citra od Birbanta czy ich Robust Porter. Z Doctora jednyne piwo które zrobiło na mnie pozytywne wrażenie to Cascade IPA.

        • Dokładnie, bo wszystko to jest subiektywne, taki „degustator” to bardzo bezpieczny zawód 😉

          Albo może punkt twojego widzenia zależy od punktu twego siedzenia…. różnie może być.

        • No widzę więcej niż niejeden komentujacy, bo ja filmików Kopyra nie oglądam od wczoraj a jego twórczość znam od felietonów na b-bizie 5-6 lat temu. I tak jak cenię sobie jego wiedzę, pasję, zaangażowanie i arcyciekawe relacje z wielu zagranicznych wojaży, tak samo obiektywizm nie pozwala mi nie dostrzec, że Tomek czasem trochę maśli.

    • Liberalne, nie liberalne, jeśli czuję lub widzę wadę to ją punktuję. Natomiast trzeba uczciwie powiedzieć, że piwa DB po prostu trafiają w mój gust. Przechmielone, pachnące niczym perfumeria i wykrzywiające ryj od goryczy. Niestety ani Birbant, ani Faktoria aż tak aromatycznych i gorzkich piw nie robią.

      • No ja nie nastaje że Faktoria i Birbant robią same cuda, specjalnie wymieniłem tylko jedno-dwa z ich ekip które coś ciekawego sobą zareprezentowały.

        Dziwię się tylko że na…8 piw wszystkie były idealne. Zupełnie jak Widawa.

        • Nigdzie nie powiedziałem, że były idealne, tylko że trafiały w mój gust. Moje kolaboracyjne piwa w większości też trafiają w mój gust, bo tak układam ich receptury, żeby trafiały. Czy to jest w jakiś sposób dziwne?

        • Tak stawiając pytanie to nie – wszystko jest w porządku. Tylko czemu jednym nie-idealnym piwom wymieniasz grzechy a o innych tylko stwierdzasz, ze w twój gust trafiają i finito?

          Mocna goryczka to nie problem. Problem jest wtedy gdy w piwie nie ma nic poza nią, albo gdy ma zamaskować wszelkie wady. A doctor nie jest od nich wolny. I nie mam cienia wątpliwości, ze masz tego świadomość.

        • No a jak sobie to wyobrażasz, myślisz że tego typu działalność nie jest wolna od pewnych kompromisów, jeśli Kopyr miałby zlikwidować zakładkę „Współpraca z Browarami” to musiałby ją zastąpić typu „płatna subskrypcja bloga”. Chcesz tego?
          Z resztą wszystko tłumaczy w drugim odcinku afery z Czesławem Dziełakiem w części o lojalności.

        • Moim zdaniem sytuacja jest prosta jak włos Mongoła – oznaczam wszystkie materiały komercyjne, poprzez frazę „we współpracy” która pojawia się tu i ówdzie. Czasem na początku, czasem na końcu. Jeśli ktoś uważa, że jestem sprzedajną dziwką i kłamię za kasę w żywe oczy, to po prostu tych materiałów nie ogląda, a ogląda pozostałe. Generalnie skoro tak o mnie sądzi, to wolałbym żeby mnie w ogóle nie oglądał, ale niech tam. Dopóki nie będzie pisać w komentarzach o swoich przemyśleniach, dopóty może jechać na gapę.

        • Ok, zastosuje się. W końcu to zupełnie normalne tylko ja wydziwiam. Np taki diacetyl w jednym IPA może być wadą a w drugim dodawać pełni.

  3. A co sądzisz o tym, by piwo w tym stylu określać jako India Black Ale (IBA)? Mielibyśmy IPA dla piw jasnych i IBA dla piw czarnych. Określenie stylu jako Black IPA jakoś mocno mi nie przeszkadza, ale mając świadomość, że IPA to jednak skrót od India PALE Ale, trochę śmieszy. 😉

      • Śmieszy 😉

        Ten przykład dunkel weissbiera często jest przytaczany. Przyjmuję go do wiadomości, co nie znaczy, że nie można podyskutować o tym jak ostatecznie określić całkiem młody styl piwa jakim jest Black IPA (CDA, American Black Ale, India Black Ale). Browary same już decydują jaką nazwę wpiszą na etykiecie. Pojawiają się te, które wymieniłem. Ale póki BJCP nie wpisało oficjalnie tego stylu, to można podywagować, która nazwa będzie najbardziej odpowiednia.

        • Pogadać zawsze można:) Do mnie trafia ten argument, że Black IPA od razu idzie w parze z White IPA, Red IPA, Rye IPA itd. Ale IBA też dla mnie może być 🙂

  4. Piwka od doktorów faktycznie są bardzo dobretylko wit jakoś za bardzo mi nie podszedł, był jakiś taki zbyt wytrawny a i skórki pomarańczy nie było czuć za bardzo, choć z kolei w kormoranie w tym samym stylu pomarańcz była takintensywna, że miałem uczucie jak bym gryzł prawdziwą skórkę pomarańczy nie nie za bardzi mi to pasowało bo sprawiało po chwili wrażenie w ustach jak bym się napił płynu do naczyń.

    • pozwolę sobie wyrazić własna opinię: wit z kormorana nie ma sobie równych w kraju i zalicza się do czołówki światowej w tym stylu

      • A orientujesz się może czy na jutrzejszej premierze będą te teku oraz w jakiej cenie? Jutro będą piwa tylko lane czy można kupić również w butelce piwo?

        • A był ktoś już w tym pubie?
          Szukałem go na maps.google.pl jednak nie umiałem nic znaleźć. Jedynie jakiś Pub Przeciąg.
          Nie jestem z Wrocławia, więc nie znam tego miasta.

        • Już ogarnąłem:) Google ma stare mapy i dlatego nie ma tego pubu:) Pytam dlatego, iż sam nie mogę tam się zjawić i wyślę znajomą, a nie chciałbym by błądziła po Wrocławiu w poszukiwaniu tego pubu.

          Mam nadzieję, że Kinky Ale będzie do kupienia w butelce, gdyż poluję na to piwo od dłuższego czasu, a jednak nigdzie go nie ma na Opolszczyźnie.

        • Tak w ogóle to dzięki wielkie i super, że czytasz komentarze i zawsze jesteś(lub jest ktoś) kto odpowie i pomoże:)

        • Cena to ok.15zł. Oglądałem ostatnio w Katowicach na Mariackej w sklepie piwa regionalne.

        • Cena bardzo niska z tego co widzę. Gdy szukałem Teku to znalazłem tylko jeden internetowy sklep i cena była tam 50zł, więc ponad 3 razy tyle co od nich.

        • Tak o tego mi chodziło.
          Eh:( i nie udało się kupić Teku:( wszystkie się skończyły:( Pozostało czekać na następną premierę.

  5. Przyglądałem się dyspucie na temat „ruchania” Polaków pod względem ceny piwa rzemieślniczego, jestem sprzedawcą takiego piwa i gdybym nie sprowadzał go do swojego miasta nikt inny by tego nie zrobił tak bardzo się to opłaca.
    Pracowałem też w dużej firmie z branży przekąsek i wiem gdzie się tnie koszty jeśli chodzi o masową produkcję. Nie sadzę żeby w wielkich browarach było inaczej bo zasady korporacyjne na całym świecie i niezależnie od produktu są podobne.
    Jeśli ktoś chce sobie pić „polskie” piwo koncernowe za około 3zł za butelkę w sklepie to proszę bardzo ale cena tego piwa nie jest tak niska bo właściciele koncernu mają marzenie żeby obdzielić cały świat wysokiej jakość, tanim piwem.
    Cena piwa koncernowego to w większości cena ciągłych kampanii promocyjnych i reklamowych – bo przeciętni odbiorcy nie lecą do znajomych żeby im powiedzieć jak bardzo im od 20 lat smakuje „Nowa Wartka” ;), zyski właścicieli, następnie to koszty logistyki czyli dostarczenia do większych hurtowni i firm logistycznych zaopatrujących odbiorców typu hipermarkety, marża hipermarketów, hurtowników i sklepikarzy-którzy chcą to jeszcze sprzedawać, koszty opakowań, koszt surowców i mediów, a na koniec opłacenia pracowników których na produkcji już prawie nie ma – przykład odwiedzony w tym roku browar Żywiec to trzech operatorów maszyn na ośmiogodzinną zmianę.
    Jeśli wszystkie te koszta rozłożymy na miliony sprzedawanych butelek to okażą się minimalne, poza kosztami reklamy. 😉
    Cena piwa rzemieślniczego to brak kosztów reklamy ale za to trzeba podjąć wysiłek żeby przekonać ludzi że piwo które pachnie, ma smak i konsystencję inną niż woda mocno gazowana też jest dobre.
    Koszt zakupu maszyn, zbudowanie lub przystosowanie pomieszczeń pod browar, przekonanie różnych urzędów np. Sanepid itp. że mały browar będzie zachowywał standardy i respektował przepisy choć w przypadku molochów jest to dziwnie oczywiste.
    Koszt wysokiej jakości surowców,koszt opakowań niestety niezwrotnych, wszelkiego rodzaju podatki i własne wynagrodzenie bo nawet pasjonat musi z czegoś żyć. Koszty logistyki do hurtowni, które odważą się zaryzykować przyjęcie mało znanego i nie reklamowanego piwa, marża hurtowni, koszt transportu z hurtowni do sklepów/pubów, których właściciele muszą mieć choć podstawową wiedzę na temat tego co mają sprzedać bo inaczej „Polak lubiący tylko to co zna” nie kupi nic nowego szczególnie że cena początkowa netto 2,50 zł wzrasta do 6,10 zł co daje brutto 7,50 zł. Ostatecznie marża sklepu, który sprzedaje kilkaset butelek miesięcznie i nie może sobie pozwolić na marżę 0,05zł na butelce jak hipermarket. Koszta są duże ze względu na małą produkcję rzemieślnicy sprzedają dziesiątki tysięcy butelek a nie miliony lub miliardy – „Ekonomia Głupcze”. Oczywiście jeśli w takich Niemczech jest 1000 browarów rzemieślniczych, sprzedających lokalnie i bezpośrednio swoje piwo zaznajomionym z tematem odbiorcom to wychodzi taniej. Widawa też u siebie w lokalu nie liczy za piwo tyle,ile trzeba zapłacić za nie w centrum Warszawy albo w Gdańsku.
    Ja może mógłbym mieć względnie tanio u siebie piwo z Artezana(gdyby butelkowali) i Browaru Bednary ale jak chcę coś z Widawy, czy Pracowni Piwa to praktycznie nie mam szans na dostanie, a o przyzwoitej cenie nie wspomnę.
    Nie dość że wkładam w to swoje zaangażowanie intelektualne, ponoszę ryzyko że niepasteryzowane piwo się zepsuje, nie każdemu smakuje bo on „Tajskie Klasyczne” lubi 😉 to muszę równoważyć koszty z ceną dla klienta bo: „Panie a czemu to piwo takie drogie jak w markiecie to jest po 2zł?”
    Jakoś nie czuję żebym kogoś „ruchał”, jak sam kupuję gdzieś piwo i wiem że może być dobre to nie płaczę sprzedawcy że drogie aż dupa boli.

    • Podsumowanie:
      – im większa skala produkcji, tym koszt jednostkowy mniejszy.
      – im większa konkurencja, tym mniejsza marża
      – im produkt bardziej niszowy, tym cena wyższa
      itd itp. Drodzy, to są podstawy podstaw ekonomii.
      Był ktoś z Was w sklepie z tzw zdrową żywnością? Dlaczego nikt nie pyskuje, że chleb potrafi tam kosztować do 10zł skoro w Biedrze kosztuje pewnie z 2,5??? Takich przykładów można mnożyć na pęczki.
      A jeśli chodzi o dobrobyt za granicą – pamiętajcie, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma.

      • Pytajnik dzięki za skrócenie mojego wywodu. Choć obawiam się że jak bym od razu napisał tak jak ty to zwolennicy „ruchania” by nie uwierzyli i wymagali konkretnych danych. 😉

        • chodzi o to, ze niektore sklepy w tym samym miescie maja zdecydowanie inne marze, nawet do 3 zl na 1 butelce roznicy i na to narzekamy tez, to jest dla mnie ruchanie

  6. Ktoś zna dokładnie wysokość podatków nakładanych na hektolitr piwa w Polsce vs w Niemczech bo coś mi się wydaje, że u nas jest niższy, choć mogę się mylić. Ogólnie oprócz VATu mamy niższe podatki.

    • Akcyza w Niemczech jest o połowę niższa niż w Polsce. Tutaj masz źródło, które mówi, że w Polsce akcyza za 1°Platoxhl wynosi 1,84€ (oczywiście jest też ulga dla małych), a w Niemczech jest to 0,78€, a w przypadku browarów poniżej 5 tys. hl rocznie to zaledwie 0,44€. Zaś VAT to 19% w Niemczech i 23% w Polsce.
      A tutaj masz wygodną tabelkę, która pokazuje, że w 1 hl piwa o ekstrakcie 12° Plato jest akcyzy: w Niemczech 9,44€ (trzecie najniższe opodatkowanie, mniej jest tylko w Bułgarii i Rumunii), w Polsce jest to 22,52€ czyli ponad dwukrotnie więcej i jesteśmy w połowie stawki. Dla pocieszenia w Norwegii jest to 271€ i jest to wytłumaczenie, czemu piwa z Nogne O są tańsze w Polsce niż w Norwegii.

  7. Aromat i goryczka rzeczywiście miłe, niestety ta paloność powoduje, że piwo jest ciężkie i to po prostu mocno nachmielony American Stout. Ale nie dziwię się, że Ci Tomku zasmakowało, bo moim zdaniem orka tez jest zbyt stoutowa 😉 Ciekawe piwo ale do Śrupa i Renegata się nie umywa, co więcej nowa warka Galaktyki Piwnix (teraz już jest CDA!!!) jest dużo bardziej pijalna.

  8. Specyficzne piwo 😀 mocno goryczkowe. Jako przedstawicielka płci żeńskiej skusiłam się ciemną barwą, bo kocham palone, głębokie, naturalnie słodkie piwa. Ale tutaj mocne zdziwienie. Gorycz w zapachu, na podniebieniu, w przełyku i końcowe smak w całej jamie ustnej. Dobre piwo ale dla miłośników mocnej goryczki.

Dodaj komentarz