EBBC 2014 podsumowanie

8
134

i wrażeń kilka z Dublina.

Czas na podsumowanie tegorocznej Europejskiej Konferencji Blogerów Piwnych (European Beer Bloggers Conference), która odbyła się 27-28. czerwca 2014. Po raz drugi miałem okazję wystąpić jako przemawiający. W ubiegłym roku w Edynburgu byłem jednym z panelistów na temat blogowania na świecie. W tym roku zachęcałem blogerów do wskoczenia w świat video.

8 KOMENTARZE

  1. No ale wiesz, pewnie te ciekawsze rzeczy będą się dziać w San Diego …
    Ogólnie tendencja światowa jest taka, żeby rezygnować z konferencji na 100 osób, tylko organizować w mniejszych grupa warsztaty połączone z wystąpieniami. No niestety najwięksi nie są w stanie być na kilku konferencjach w ciągu rok, więc takie warsztaty mają sens w ramach substytutu i rozwoju. Raz na kilka lat (co 5 lat) zrobienie takiej byczej konferencji tygodniowej dla 500 osób miałoby pompę, a i sponsorów łatwiej znaleźć.

  2. Szanowny Tomaszu, a czy dużo spotkałeś tam takich ludzi jak, wspomniany przy degustacjach, barman? Zakonspirowanych, z przyczyn nieznanych, Polaków, nie ujawniających swego pochodzenia jak długo się da?

    • Problem jest dokładnie taki sam, jak w przypadku innych krajów Europy Centralnej — nie przyznajemy się do rodaków za granicą. Powód jest prosty, część osób z poczucia anonimowości zupełnej zachowuje się jak bydło na pastwisku. Zdarzało się mi wielokrotnie być wyzwanym na ulicy od $%^$ itp., bo nagle nasi rodacy, zupełnie pijani, zapragnęli porozmawiać w języku polskim z rodakiem.
      Mój kolega mawiał, jeżeli Polak za granicą ci nie zaszkodził, to ci pomógł. Smutne i prawdziwe.

      • Fakt można nam sporo co do zachowania zarzucić-oczywiście jeśli uogólniamy i mówimy o stereotypie „polaczka”.
        Ja akurat jeżdżę za tę granicę gdzie raczej Polaków nie ma, może dlatego nie jestem świadomy pewnych naszych zachowań. Tylko zdziwiło mnie, że podchodzi do baru Tomek-z tego co zaobserwowałem człek obyty i kulturalny, to co szkodzi barmanowi się ujawnić… wstydzi się przed rodakiem, że u obcych za barem stoi? No ludzie kochani… A może uważa, że jest lepszy bo ma robotę za euro a nie za złotówki. Aż piwo kwaśnieje od tego 😉

        • Takie zenujace zachowanie, glownie dla nich samych, bo sa tacy ludzie, ze boja sie i wypieraja bycia Polakiem nawet w przypadku spotkania kulturalnej osoby. W oczach tubylcow sa nadal Polakami.
          Za granica bylem kilka razy wyrolowany przez rodakow i szybko sie nauczylem by nie wszystkim ufac, aczkolwiek nigdy sie nie wypieralem czy zaslanialem angielskim gdy ktos grzecznie pytal sie po Polsku lub zwyczajnie chcial pogadac.

  3. Wracając do piwa.
    Czy próbowałeś może ‚Rustbucket Rye Ale’ z Kinnegar Brewery podczas swojego pobytu w Irlandii? Bardzo ciekawe piwo z żytnim słodem, a tych nie ma zbyt wiele w Irlandii.

Dodaj komentarz