[eksperyment z drożdżami] podsumowanie, czyli dobra i zła wiadomość

38
114

czy to działa, a jeśli nie to, co działa?

Jeśli nie znasz sprawy, zacznij od wpisu [eksperyment z drożdżami] prolog, gdzie opowiadam o tym skąd w ogóle pomysł na eksperyment z przyjmowaniem drożdży przed piciem piwa. Eksperyment przeprowadziłem podczas 3. urodzin pubu Setka w Poznaniu, które z kronikarską rzetelnością 😉 zrelacjonowałem we wpisie [eksperyment z drożdżami] przebieg. W tym odcinku zajmę się podsumowaniem, ze szczególnym zwróceniem uwagi na samopoczucie „dzień po”.

38 KOMENTARZE

  1. Na studiach medycznych uczą, by do alkoholu jeść, ale absolutnie nie tłuste. Tłuszcz pokrywa powierzchnię przewodu pokarmowego i utrudnia wchłanianie alkoholu, przez co alkohol zalega dłużej, wchłania się go przez to więcej i przez dłuższy czas. Ma to skutek taki, że upijamy się bardziej, a przy wysokoprocentowych trunkach łatwo o ‚black-out’ 🙂

  2. Hej. Ja zauważam zależność picia do miejsca w którym się znajduję, w domu w swoim środowisku w którym żyję mniej więcej wiem ile mogę wypić żeby być świadomym i mówić w miarę sensownie.
    Zmiana otoczenia (morze, góry) powoduje że mogę wypić więcej tych piw… Spotkałeś się z takim zjawiskiem Tomku ?

    • Miałem dokładnie to samo! Pojechałem na tzw. sylwestra do Długopola Zdroju. byłem tam 5 dni. We wszystkie dni coś piłem i to nie mało a w sylwka to już totalna masakra była, wódeczka poncz bo dziewczyny zrobiły, koniak, wino i piwo. Rano NIC!!! zero objawów kaca. Jednak klimat też chyba robi swoje.

    • O, to jest prawda. Będąc kiedyś nad morzem ze znajomymi wypijaliśmy codziennie wieczorami po 4 piwa, budziliśmy się o 7 rano bez najmniejszego śladu kaca.

      • Dokładnie, zgadzam się z wami. Będąc w górach mogę wypić sporo więcej i rano nie czuć żadnych niedogodności. Tak samo miałem jak byłem w Norwegii, gdzie pomimo niskiej wysokości n.p.m. czułem się podobnie jak w polskich górach. Coś w tym musi być.

  3. Ja osobiście mam dwie, a w zasadzie trzy blokady, które powstrzymują mnie od wprawienia się w stan upojenia alkoholowego (upiłem się dwa razy w życiu i wspominam to jak najgorzej):

    1. Jestem w stanie wypić ze smakiem 2 piwa 0,5 l. Każde następne, choćby nie wiem, jakim było rarytasem, po prostu mi nie smakuje.

    2. Organicznie nie znoszę alkoholi wysokoprocentowych (wszelkich destylatów). Otrzepuje mnie nawet po winie i czekoladkach z likierem. Doszedłem też ostatnio do wniosku, że gatunek (styl) piwa, który smakuje mi najmniej – na granicy zmuszania się – to jest barleywine. Zapewne z tego samego powodu.

    3. Widok człowieka pijanego, zamroczonego alkoholem jest dla mnie tak straszliwy, tak żenujący, że niestety, ale automatycznie włącza mi się w podświadomości jakaś pogarda i obrzydzenie dla takiego człowieka. I nie mówię tu tylko o menelach czy o gościach, którzy o siódmej jadą do pracy cuchnący i ledwie łapiący kontakt z rzeczywistością. Wystarczy obejrzeć „Żółty szalik” ze świetną rolą Gajosa. Nigdy nie rozumiałem też ludzi, którzy, żeby brylować w towarzystwie, sypać dowcipami z rękami, nabierać śmiałości, flirtować z panienkami, muszą być co najmniej wstawieni. To jest dla mnie absurd i abstrakcja.

    Gdy się więc te trzy rzeczy skumulują, nie ma absolutnie możliwości, żebym się upił. Jest to blokada nie do obejścia, z czego nie ukrywam, bardzo się cieszę 😀

  4. Jak wspominałem gdzieś wcześniej – też testowałem w piątek sposób z drożdżami – wnioski mam bardzo podobne do Twoich.
    1. Zjadłem ok. 4 łyżeczek drożdży [2 paczki – moje widać były mniejsze]
    2. Piw wypiłem ok. 6,5: 4 piwa + degustacje kilku piw domowych [wiadomo, nie pije się całego piwa – po pół kufla,1/3]
    3. Tempo – siedzieliśmy w knajpie prawie 6 godzin – czyli można liczyć średnio 1 piwo na godzinę – wiadomo, na początku szło szybciej pod koniec już wolniej.
    4. Bezpośrednio przed wyjściem do knajpy zjadłem dość obfity i tłusty [steki z karczku] obiad, w czasie samego wieczoru już nic nie jadłem. Jedynie już po opuszczeniu lokalu zjadłem kebaba.
    5. Niestety nie piłem nic poza piwem – oprócz jednego małego espresso w połowie wieczoru.

    Obserwacje – nie byłem „pijany”, aczkolwiek można powiedzieć, że byłem wstawiony, co biorąc pod uwagę ilość wypitego piwa oraz obiad zjedzony przed – nie odbiegało wcale od „normy”.
    Ciekawa sytuacja miała miejsce nad ranem – kiedy wstałem do toalety – miałem „helikopter”, którego nie czułem wieczorem przed położeniem się spać [a pomiędzy zakończeniem picia, a dotarciem do domu i położeniem się spać minęła ponad godzina]. Czyli jakby efekt spożycia został mocno opóźniony.
    Rano – żadnych dolegliwości oprócz bardzo lekkiego bólu głowy.
    Podsumowując – podobnie jak u Ciebie – nie zaszkodziło, ale nie odczułem też żadnego „pozytywnego” działania.

  5. Serwus!
    Wydaje mi się, że już niejeden eksperyment mający uratować ludzkość od kaca został przeprowadzony i dotąd nic stuprocentowo pewnego nie wymyślono. Pozostają dwie opcje: umiar lub pogodzenie się z konsekwencjami.

    Gwoli ścisłości – woda do espresso służy przepłukaniu kubków smakowych. 🙂

    • 1 piwo 5% to 2 jednostki standardowe -czyli 2 godziny metabolicznego rozkładu. Przyjmuje się średnio dla mężczyzny 1 j/h-czyli ok 10g alkoholu 100% na godzinę-dla kobiety ok 8 gram. Średnio 1 piwo na godzinę-ale piwo do 5%alkoholu. Porter 9.5% to..2 normalne piwa czyli 4 jednostki 🙂
      javiki

  6. Woda do espresso. Jest kilka teorii (tej Twojej o nawodnieniu nie słyszałem)
    I: woda jest w celu przepłukania podniebienia, języka itp. z poprzednich smaków PRZED wypiciem kawy (i ta brzmi najsensowniej)
    II: wodę pije się po
    III: w trakcie, w celu przepłukania jamy ustnej

    Samo picie espresso też może przebiegać na kilka sposobów
    Niektórzy piją jak shota na raz i idą dalej
    Inny znowu siorbają, mlaskają małymi łyczkami przez kilkanaście minut

    itd

    Co do kaca. Uważam tak jak Ty. W miarę dobrze sobie pojeść (nie przejść) przed „piciem”. Wypić szklankę wody. Alkohol pić w miarę spokojnie i systematycznie. W między czasie co jakiś czas mineralna solo lub z cytryną. Przed zaśnięciem po imprezie wypić szklankę wody.
    na kaca pomoże, na „zatrucie alkoholem” pomoże tylko męczarnia przez pół następnego dnia.

    Pozdrawiam

    • znajomy barista mówi tak: espresso jest bardzo skondnesowaną formą kawy, jest wręcz toksyczne dla organizmu, woda jest po to żeby tą toksyczność zminimalizować po wypiciu

  7. 4 portery bałtyckie to dużo ?
    Ee, nie.
    Tyle to ja wypijam na raz do śniadania.
    Po czym siadam na traktor i jadę w pole orać.
    A więc to nie zależy od drożdży.
    Po prostu pić to trza umieć.
    Albo wytrenować po długotrwałej nauce.
    😉

  8. A ja myślę, że te drożdże to nie miały lepszego wpływu na rozkładanie alkoholu niż sam jogurt. Jak dla mnie wszelkiego rodzaju żywe kultury bakterii przyjmowane z w jogurcie, kefirze, czymkolwiek takim, powodują szybsze rozłożenie alkoholu w organiźmie i z mojego doświadczenia, po takich rzeczach mniej odczuwałem upojenie alkoholowe. Ale czy drożdże? Jakoś ciężko uwierzyć, pewnie generują jeszcze dwutlenek węgla, przez który można zejść szybciej. Tamten pan mówił o jogurcie – myślę, że jogurt miał na to większy wpływ.

  9. Nigdy w życiu nie miałem kaca. Bez znaczenia znaczenia ile i czego wypiję, z czym pomieszam, czy zakąszę, czy nie…
    Nie mam nudności, bólu głowy, niczego nie mam.
    Jedyną formą kaca w moim przypadku jest kac moralny, zwłaszcza gdy budzę się i nie pamiętam co robiłem.
    Dziwne, ale tak mam. Znajomi się śmieją, że kiedyś dopadnie mnie SUMA WSZYSTKICH KACÓW i wtedy będzie po mnie…

    • Ja z kolei nigdy nie potrafię się upić tak by nie pamiętać co robiłem. Ale za to bardzo często mam kaca nawet od lekkiego wstawienia. Większa ilość alkoholu to gwarant, że dnia następnego po kilku kolejnych próbach zobaczę swoją żółć w porcelanie, a pierwszy posiłek przyjmę może wieczorem.

  10. Alkohol zaczyna się wchłaniać już przez śluzówkę w jamie ustnej, stąd teoretycznie najłatwiej upić się pijąc małymi łykami lecz szybko (np. drinki przez słomkę)

  11. drożdży to bym się nigdy nie chwycił.
    jak wiem, że będę pił dużo piwa ( na co dzień ( prawie na co dzień ) nie przekraczam czterech )) . to sobie kupuję bezpośrednio z piekarni 10 bułek . i to na mnie działa . dziś po oglądnięciu eksperymentu .
    kupiłem sobie bagietkę, jestem po 8 piwach ( nie naraz wypitych ). i nic mi się nie dzieje .
    jest jeszcze metoda taka, żeby wypić dużo piwa to trzeba nabrać objętości 🙂 np. jest taki pan degustator z brodą który wygląda jak święty mikołaj :
    na takiego pana proces upicia się jest dłuższy .
    więc morał jest taki żeby wypić więcej piwa i się nie opić to trzeba przytyć.
    może by Pan posłał swoje piwa temu Panu. tego pana od długiego czasu oglądam . jak jestem a Austrii to mi się trafiają czasami piwa co ten pan pokazuje

      • ale może warto skoro ten pan próbował piwo black boss .
        przy okazji się jeszcze spytam . mam takie kufle z drewna (dawno temu sobie zamówiłem) <a href="http://www.pracowniaorso.pl/wyroby/produkt260/kufle-drewniane.html.&quot;
        i jak się do tego wleje piwo to czuć trocinami. czy takie kufel są do ozdoby czy do picia piwa? . jak z takiego kufla piję piwo do daję do niego szklankę .
        mam róg do piwa i miodu pitnego i z tego da się pić piwo, ale z kufli drewnianych bez szklanki nie da się pić

        • Próbował Black Boss, bo zapewne kupił go w USA.

          Kufle drewniane są dla miłośników historii. Być może powinny być wypalane w środku. Nie wiem. Nigdy nie odczuwałem potrzeby, żeby pić piwo z drewnianych naczyń.

  12. kiedyś było głośno o napojach od jakiejś francuskiej firmy, które redukowały alkohol w organizmie – ale chyba zostały wycofane.

  13. Wodę do espresso pije się przed. Chodzi o to by oczyścić jamę ustną i w pełni delektować się smakiem kawy. Takie info usłyszałem kiedyś na mistrzostwach polski baristów. Pzdr

  14. Maść na szczury z tymi drożdżami. Może suplementacja witaminami gr. B nie zaszkodzi ale kwestie enzymatyczne można, moim zdaniem, wsadzić między bajki. Dehydrogenazy (alkoholowa czy aldehydowa) działają na alkohol we krwi. Krew ma pH ok. 7.5. Więc nasze enzymy są dostosowane do takiego środowiska. W żołądku pH wynosi 1… Inna sprawa, te same enzymy w drożdżach mogą się różnić zakresem pH w którym wykazują max aktywności ale biorąc pod uwagę, w jakich warunkach (np w brzeczce) drożdże czują się najlepiej, raczej żołądkowy odczyn deaktywuje te enzymy.
    Z własnego doświadczenia, zanim kwas solny nie ubił drożdży to po zjedzeniu żywych przez chwilę bekałem takim zaczynem na ciasto 🙂

  15. Tomku! Błagam cię nie opowiadaj głupot że organizm metabolizuje 1 piwo po pół godzinie! Takie bajki nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Kiedyś robiłem test (testowaliśmy alkomat) i mogę z doświadczenia Ci powiedzieć że jedno piwo (do dyspozycji mieliśmy żubry… jeszcze wtedy mi smakowały) schodzi od 1h20min-3.5h. Jak wspomniałeś wszystko zależy od kondycji psychofizycznej. Alkomat testowaliśmy przez miesiąc i z obserwacji mojej wynika że każde następne piwo jest metabolizowane wolniej (tzn trzy piwa metabolizują się dłużej niż czas metabolizmu jednego przemnożony razy trzy)

    • A przepraszam gdzie usłyszałeś, że powiedziałem, że jedno piwo metabolizuje się pół godziny??? Powiedziałem, że wg tego co słyszałem podczas programu o prawo jazdy, JEDNO PIWO METABOLIZUJE SIĘ OK. 3 GODZINY, aczkolwiek wszystko zależy od predyspozycji osobniczych.

Dodaj komentarz