Blonde Cascade Single Hop z Ursa Maior

51
269

czyli polowanie na bieszczadzki DMS

Kolejne piwo z Ursa Maior, tym razem jest to Blonde, chmielony tylko jedną odmianą, Cascade. Pewnie i tak chciałbym zdegustować to piwo, jako kolejną polską nowość, ale nie da się ukryć, że do degustacji ponaglały mnie doniesienia o wszechobecnym, duszącym, zmuszającym do wylania, aromacie DMSu, czyli dimetylo siarczku, objawiającym się aromatem gotowanych warzyw. Jeśli chcecie trochę teorii o tym związku, odwiedźcie Piwny Garaż. Czy DMS rzeczywiście poraża, czy jest to po prostu element nagonki na browar?

PS: doszedłem do prawdopodobnego powodu użycia w tym piwie słodu pilzneńskiego, w miejsce słodu pale. Tym powodem mogła być chęć uzyskania jak najjaśniejszej barwy. W takim układzie doradzałbym zamianę na słód pale + ryż.

51 KOMENTARZE

  1. Piłem w sobotę (a może raczej próbowałem pić)Amber Ale z Ursy i też był i to straszny DMS. Druga sprawa, że piwo już po terminie ale piwo nie nadawało się do picia. Trochę ciekawe skąd ten DMS w prawie wszystkich ich piwach.

  2. Ja szczerze żałuję, że takie coś im wyszło, bo jest to chyba pierwsza nieco szerzej dostępna seria single hopów. W ogóle seria single hopów, to chyba niezły biznes 😛 Tworzy się jedną recepturę, zmienia tylko chmiele i jedzie się z tematem, wypuszczając na rynek ładnych kilka nowych piw. I gdyby ten Blonde Cascade był dobry, to pewnie wszystkich z serii bym chętnie spróbował. A tu? Ja nawet z butelki ani kapki chmielu nie wyczułem.
    Ale ale, gdzieś czytałem, że Pracownia Piwa podobno szykuje single hopy. Tam lipy nie będzie 🙂

  3. Szkoda. Lubię „kolekcjonować” (degustować po kolei) piwa z konkretnego browaru (a przy okazji także etykiety). A tu taki niefart! Ursa skończyła się na Deszcz w Cisnej (mówię o pierwszych warkach). Bombina Blues i Śnieg na Beniowej już były średnie. Tych single hopów już nie tknę (póki się nie poprawią).

    Generalnie mam wrażenie takie, że jak jadę po kolei z piwami Mikkellera, Revelation Cata czy De Molena (nieco rzadziej BrewDog) to praktycznie nie wychodzę z fazy zachwytu. W przypadku piw rodzimych to uczucie towarzyszy mi w zasadzie tylko w przypadku AleBrowaru i Pracowni Piwa (nieco rzadziej PINTY i Waszych piw kolaboracyjnych). Polskie piwowarstwo rzemieślnicze/kontraktowe/restauracyjne ma jeszcze szmat drogi do nadrobienia.

    • W dużej mierze masz rację co do zagranicznych. Moim zdaniem BrewDog czy Mikkeller choć znacznie droższe, to wypuszczają piwa co najmniej solidne, a dość często zdarzają się ponad przeciętne. Z Revelation Cat i De Molenem niestety bywało różnie (zdarzały się wpadki, ale nie aż takie).

    • Ostatnio w Sweet Cow pod palonymi słodami wyczułem aromat gumy balonowej, a w Amber Boy kwaskowość od chmielu wyraźnie dominowała. Polskie piwowarstwo rzemieślnicze ma dopiero 2-3 lata (a np. BrewDog- 6). Plus nie każdy browar musi odnieść sukces. Na początku Ursa warzyła piwa nie oszałamiające, ale pijalne. Jeżeli browary rzemieślnicze nie mogą iść w ilość, to muszą iść w jakość.

  4. Zastanawia mnie jedno, czy ludzie pracujący w URSA piją to co wychodzi z browaru. Bo jednak jak widzimy że piwo jest słabe, z wyraźną wadą która odciągnie od szklanki każdego świadomego piwosza, to osobiście bałbym się wypuścić takie piwo na rynek, szczególnie w przypadku kiedy są zastrzeżenia do jakości poprzednich wyrobów.
    Osobiście bardzo optymistycznie podszedłem do URSY po pierwszym Megalomanie, przy obecnym trendzie, boję się że zbyt szybko nie sięgnę po piwa z Bieszczadzkiej Wytwórni Piwa.

    • Może stwierdzili, że ludzie i tak z ciekawości kupią, choćby po to, żeby sprawdzić czy mityczny DMS występuje w roli głównej (patrz Kopyr) ((patrz ->suchy żart)). A poza tym… inwestycja musi się zwrócić 😉

  5. Tomek daj spokój już ta Ursą, każde z tych piwa ma warzywny bukiet. Jest zima, może jakiś porterek bałtycki np. obiecane porównanie okocimskich? 🙂

    DMS. Jeśli dobrze pamiętam twoje wykłady internetowe, to najogólniej mówiąc DMS bierze się z stad iż brzeczka była zbyt powoli gotowana i zbyt powoli schłodzona, tak?

  6. Hm. Próbowałem kilka dni temu. Warka z datą jak Kopyra. Podajcie mi co mam wąchać, żebym miał książkowe porównanie do zapachu DMSu, bo nie wyczułem masakrującej kukurydzy.

  7. Szkoda, szkoda, szkoda. Kibicuję Ursa, bo niesie klimat Bieszczadów i wyznacza nowe standardy jeśli chodzi o etykiety. IMO reszta Polski jest daleko za nimi.

    Dlatego też, spróbuję i tej warki, jako sztandarowego wyznacznika DMSu. Przyda się taka lekcja, przy zaczynaniu przygody z piwowarstwem domowy, 😉

  8. A kiedy recenzja limitowanych brewdogów? Mi osobiście zapas się kończy i jedynie pszeniczniak trochę mnie roczarował (za mało pszenicy w pszeniczniaku IMHO), ale jestem ciekawy Twojej opinii na temat tych piw.

  9. Piłem. Mój był z ważnością do 28.02.2014. I było to jedyne piwo Ursy, w którym nie czułem DMSu. Ale piłem dość chłodne, po takie lekkie piwa pija chłodniejsze jednak. Zgadzam się w pełni, że piwo wypuszczone zupełnie nie w tą porę roku co trzeba.

  10. Ja piłem jakiś tydzień temu to piwo (ta sama data przydatności), też był DMS 😉 To samo z Śniegiem na Beniowej, ale Megaloman i Deszcz w Cisnej były już w porządku 🙂

    • Megaloman z pierwszej warki był bardzo spoko, aromat może nie powalał a goryczka nie wykręcała ale były wyraźne amerykańskie chmiele, całość fajnie zbalansowana w smaku, później to już niestety równia pochyła w dół. Mimo wszystko dam im jeszcze szanse, początki bywają trudne.

      • Myślę, że Ursa zasługuje na podziwianie z kilku powodów:
        1) etykiety 2) promocja regionu 3) szybkość wypuszczania nowych piw i ich dostępność (przynajmniej mogę ręczyć za Polskę południową ;)) 4) znakomite piwa pszeniczne.

        Niestety dms jest, a megaloman (przynajmniej pierwsza warka) był słodszy od wielu apa, które piłem. Jeżeli tylko uda mi się dostać Palisade’a (wieść niesie, że trudno będzie dostać…) to na pewno kupię i zdegustuję, tak jak wszystkie wcześniejsze.

  11. Blonde Palisade to też porażka – nienagazowany cienkusz o zapachu truskawek a po dłuższej chwili gotowanej kolby kukurydzy. U mnie URSA po kolejnym niedobrym piwie ma bana na kilka miesięcy co najmniej.

  12. Tomek, dlaczego nie wstawisz na bloga reklam adsense? Zawsze to parę złotych będzie . Z własnego doświadczenia wiem , że za 1000 wyświetleń jest z mniej więcej 1 euro 🙂 Nie sądzę aby komuś przeszkadzały.

  13. Zawsze czytałem lub słuchałem o tym mitycznym DMS-ie ale nie mogłem go wyczuć w piwie. No ale w końcu trafiłem na Blond Cascade i okazało się, że jednak DMS istnieje 🙂 Dzięki temu mogę potraktować te 8 zł jako dobrą inwestycję w wiedzę o wadach piwa.

      • Wiadomo, że sie wybacza, bo kilka fajnych piw z Ursy wyszlo. Może z czasem sie ten Cascade poprawi. Ja też sie na nim mocno zawiodłem, a sporo sobie obiecywałem jak zobaczyłem Single hop 🙁

        Pozostaje mi życzyć zlokalizowania problemu i pozbycia się go 🙂

  14. Bardzo się martwię o browar Ursa.
    Dlatego że Aga Łopata to jednak całkiem dość sympatyczna babka. I cieszyłem się że powstanie kolejny rzemieślniczy browar na skalę Pinty lub AleB.
    Ale po tym fail`u z piwami obawiam się utrwalenia u konsumentów uprzedzenia do Ursa.
    Czyli ładna etykieta będzie znakiem ostrzegawczym na przyszłość.
    Szczerze: chyba będzie potrzebny „reset” marki by zatrzeć „złe” wrażenie.

  15. Co mam zrobić, żeby wyczuć ten cały DMS? Próbowałem Śniegu, Megalomana, Połoniny i teraz Blonde Cascade i… nic. Każde mi w miarę smakowało, a najbardziej Ursa z Połoniny. Nie wyczułem NIC niepokojącego… O co chodzi?

      • Nie zakrywałem szklanki dłonią, ale trochę zamieszałem.
        Dziwne, wielu jak widzę czuje ten DMS już po otwarciu butelki, a ja wypiłem całe piwo, trochę mieszałem i nic. Data przydatności Cascade identyczna z Twoją.

  16. Ursa twierdzi na swoim profilu, ze to najlepiej sprzedające się ich piwo, więc nie znasz się Tomku:P Ich podejście do sprawy i teoria leczniczej wody oraz piwa na receptę to dobry materiał na 1000 IBU.

  17. cascade blond jest masakrycznie podobne do naszego krakowskiego C.K. Browaru ktory to juz dawno temu przestal byc pijalny w jakimkolwiek stopniu. blond ursy wali jarzynowa zupa i nawet mega atrakcyjne etykietki im nie pomoga jak nie postawia na jakosc

  18. Tomku śledzę Twojego bloga tak już około pół roku i dopiero dzięki Ursa Blonde Cascade pojąłem o co chodzi z tym całym dms-em.Jest więc uważam wspaniałe szkoleniowe zastosowanie tego piwa:). Tak już całkiem poważnie to muszę się przyznać, iż mnie ten dms wcale w tym piwie nie przeszkadza. Piwo ma dla mnie super aromat, goryczkę, której po opisie się nie spodziewałem no i (dla mnie)te dms-owe „szparagi” są bardzo ciekawe.

  19. Wypiłem dziś, a raczej spróbowałem kilku gatunków piw z tego browaru. Nie filtrują, nie pasteryzują, tylko naturalne dodatki. „My nie jesteśmy producentami, my warzymy piwo”. Ok, wierzę że tak jest. Wiem jednak jedno, nieważny producent, nieważna technologia, ważny efekt. Bardzo chciałbym pochwalić warzącego piwo w tym browarze, ale nie mogę. Jeden z gatunków, pachnący jeżynami, był jak napój owocowy. Brak piany, brak goryczki. Drugi, „cascade” nie zachwycał, też brak piany i goryczki. Wybaczcie „warzelnicy”, ale to są tylko napoje, które pewnie stały tylko obok piwa. Nie wystarczy dobra reklama, nie wystarczy ciekawa etykieta, nie wystarczą dokonania warzącego piwo, trzeba zacząć warzyć piwo. Szkoda, kocham małe browary i życzyłbym sobie ich jak najwięcej, ale coś tu nie wychodzi. Nie wiem co, ale warto o tym pomyśleć, by chciano te piwa spożywać. Pozdrawiam warzących piwo. 🙂

  20. Panie Tomaszu oto możliwie najkrótsza definicja słowa zdegustować ‚wywołać czyjąś niechęć’ (http://sjp.pwn.pl/slownik/2545172/zdegustować). Jakkolwiek piwem tym można być zdegustowanym, sam całe wylałem, to próbowanie piwa jest po prostu degustowaniem (nie występuje w aspekcie dokonanym, bo wtedy wychodzi właśnie zdegustować, co całkowicie zmienia znaczenie). Przy tak renomowanym blogu warto zadbać o poprawność, szczególnie w przypadku słów, które degustacji dotyczą.
    Pozdrawiam!

Dodaj komentarz