Piwowarska Gwiazdka w Browarze Widawa

47
262

oraz degustacja porównawcza Renifera 2012 vs 2013

W ubiegłą sobotę w Browarze Widawa odbyła się Piwowarska Gwiazdka. Zagęszczenie piwowarów rzemieślniczych i domowych przypominało to z premiery Grand Championa. Życzenia możecie potraktować tak, jakbyście tam byli.

Ponieważ musiałem opuścić imprezę dość wcześnie, to w domu postanowiłem jeszcze dokonać degustacji porównawczej, tegorocznej warki Renifera, z Reniferem z 2012 roku.

Jak Wasze pierniki, piekliście już, czy dopiero się przymierzacie? Ja zrobię dziś wersję na bogato. Wybrałem piernik kętrzyński 750 g, a do środka dodam rodzynki, które właśnie się moczą w porterze. Kto był w Chrząstawie mógł spróbować mojego wypieku.

47 KOMENTARZE

  1. Może trochę nie na temat. Wczoraj byłem w piwiarni Warka, i było piwo Imperial IPA kosztowało 9 zł. Trochę przesada za tak średnie piwo. I jak tu ludzie mają zmienić gusta i przestać pić siki typu tyskie za 4-5 zł ? A gdyby kosztowało nawet te 7 była by różnica…

    • Koncernowy lokal. Dostępne Imperial IPA. Cena poniżej 10 zł. Narzekanie…

      W dupach się poprzewracało 😀

      A ów Grand Champion aż taki znowu słaby nie jest, jeszcze dwa lata temu nikt by nie marzył o wypiciu takiego piwa z dużego browaru i do tego w takiej cenie. Dla regularnych klientów Piwiarni Warki, to prawdopodobnie i tak będzie sensacja 😉

      Dobra, koniec offtopa 😉

    • Popieram, choć jak Tomek pokazał w poprzednim filmie lwią część kosztów stanowi podatek… Jedyna nadzieja, że ustawodawca pójdzie kiedyś po rozum i zmniejszy podatek dla browarów regionalnych, rzemieślniczych,itp. Osobiście kupiłem Brackie IPA w Tesco za 6zł – co też uważam za lekko zawyżoną cene jak na możliwości dystrybucyjne i skale browaru.
      Jednak trzeba się cieszyć, że taka mała rewolucja piwna (i piwowarska) wkracza na nasze podwórko! Jeszcze kilka lat temu byłoby nie do pomyślenia kupno IPA w Warce 😉

      • 6 to jeszcze można dać, ale za ta cene można mieć lepsze piwa.. Gdyby to była wina podatków to i w tesco było by po 9 zł… Widocznie ktoś w warce wpadł na pomysł aby dać cenę zaporową aby ludzie pili warki a nie IPA. No na to ewidentnie wychodzi.

        • Tak naprawdę 6 zł to jest po kosztach (a nawet możliwe, że sprzedaż nie pokryje wszystkich kosztów (marketing, szkło itd).

      • Cieszmy się rewolucją, i żeby nie zjadła własnych dzieci (ta rewolucja). Bo jak się pojawią IPA-y koncernowe i zacznie się wojna cenowa, to obudzimy się z półkami pełnymi tanich IPA których nie będzie się chciało pić, jak dzisiaj lagerów.

        Dla mnie ten rok był piwem i to generalnie niezłym płynący…a następny zapowiada się jeszcze lepiej…

        • Dobrze ale uważam, że ceny są zawyżone . To tak jak miód ten nasz „swojski” który kosztuje 35 zł za niecały litr w sklepach np bio czy innych tego typu. A u pszczelarza kupisz za 25 zł za litr. Ktoś tu próbuje nam wmówić że to musi być drogie bo lepsze a najwięcej na tym zarabiają sklepy. Jak za ten miód 10 zł marży… I jak tu wygrać z chińskim miodem ? A co to pszczoły w chinach są tańsze w utrzymaniu , lub miód robią szybciej :)?

        • Ile tego miodu za 25 zł sprzedasz? Paletę? Nie, kilka(naście) sztuk na miesiąc, a zajmuje miejsce produktowi, który ma wyższą rotację. Możesz kupić od pszczelarza taniej (zapewne bez VATu) – good for you. Za drogo dla Ciebie w sklepie bio czy innym tego typu – bad for you nie kupujesz, ale nie doszukuj się spisku, wmawiania itd. Gdyby ten miód to był taki świetny interes, to w sklepie obok ktoś wpadłby na pomysł, że wystarczy mu 5 zł na kilogramie marży i wówczas wszyscy kupowaliby u niego po 30 zł, zamiast w sklepie bio czy innym tego typu za 35 zł. Tak działa wolny rynek. Jeśli się tak nie dzieje, znaczy że wielkiego interesu tu nie ma.

        • Ja rozumiem, że wolny rynek.Ale przez to najwięcej traci producent, pszczelarz lub browar a na końcu my 🙁

        • míos z chin jest tanszy bo tam wolno podawac pszczolom antybiotyki w ue nie mozna i przez to w koszt miodu musisz sobie wliczyc koszty padlych roi i ich odnowienia.

        • Dla mnie rachunek jest prosty Warka w sklepie 3 zł w barze 4,5 zł to analogicznie Brackie IIPA w sklepie 6 zł w barze 9 zł. Ten sam procent marży.

        • 3 zł za konserwę. Butelka jest znacznie tańsza. 2,19-2,29, w promocji jeszcze taniej. Jeśli więc sobie policzysz, to na Warce jest ok. 100% różnicy, w stosunku do ceny skepowej, a na Grand Championie tylko 40%.

      • Każdy ma zakodowane ile jakiś towar powinien kosztować albo za ile jest w stanie coś kupić. I tak było u mnie, najpierw pękła granica 10zł, później 20zł… Z jednej strony nie wszystko jest warte swojej ceny, z drugiej jest niesamowita frajda z odkrywania piwa, smaków, zapachów.

        Pamiętajmy, że piwa inne niż koncernowe lagery stanowią marginalną nadal sprzedaż. Aczkolwiek poziom jest już zauważalny i taki, dla którego opłaca się zakładać browary kontraktowe, restauracyjne, ale to jeszcze nie jest poziom podaży dla koncernów.

  2. Niestety nie dostałem tego piwa 🙁 jest jeszcze nadzieja ale święta tuż tuż a w lodówce tylko jedno świąteczne piwko…

  3. Tomek, drobna uwaga językowa. Otóż gatunki drożdży czytamy niejako po angielsku czyli bretanomyKes, sacharomyKes (celowo bez drugiego c). W mikrobiologii tak się przyjęło i mimo, że sam czasem mówię sacharomyces to mam pełną świadomość, że się mylę.
    Pozdrawiam i wesołego karpia życzę:)

  4. mam dwu letni porter 22 z Fortuny, niestety do niczego się nie nadaje, być może zbyt długi czas przechowywania w temperaturze pokojowej przyczynił się do jego zepsucia, generalnie mam trochę piw z likwidacji działu piwnego ze sklepu i generalnie wszystkie są ponad 2 lata po terminie i są niektóre pijalne, choć powiedziałbym że mam praktycznie same miodowe 🙂

  5. @lucas
    cyt:
    „To tak jak miód ten nasz „swojski” który kosztuje 35 zł za niecały litr w sklepach np bio czy innych tego typu. A u pszczelarza kupisz za 25 zł za litr. ”

    Nie wiem czy wiesz, ale pszczelarze sprzedając miód w ilosciach większych niz detalicznie, ceniąc go sobie na zaledwie 15zł.
    Czyli taka sieć sklepów „bio” kupuje go za 15zł, jesli nie jeszcze taniej o parę złotych.

    Taka jest prawda, że jeśli sklep nie ma 100% marży to „mi sie nie opłaca”.
    Identycznie jest z piwem rzemieślnicznym, ale tematu nie będę rozwijał, bo i po co…

    • Po pierwsze marża nigdy nie może wynieść 100%, jeśli już to narzut. Po drugie, myślisz że sklep bio kupuje miód od pszczelarza? No wydaje mi się, że po drodze jest jeszcze firma, która konfekcjonuje ten miód oraz co najmniej jedna hurtownia. I każdy z tych ogniw musi zarobić na swoje utrzymanie, na pracowników, na czynsz, na ZUS, na transport. Jeśli masz dostęp do pszczelarza to kupuj u niego, ale wyobraź sobie, że musisz do niego podjechać zaledwie 50 km, to już daje Ci 100 km w obie strony, dajmy na to, że spalisz 7 litrów i już masz 35 zł. No o ubezpieczeniu samochodu, oponach zimowych itp. nie wspominając. No i oczywiście jest jeszcze czas, który musisz na to poświęcić. No ale najlepiej czuć się dymanym przez sklep bio. Ja nie wiem, może wy to lubicie, to uczucie.

    • No dokładnie tak ja robi Maximus, lać do 0,25 i sprzedawać po 11 zł w Polsce, a jak. Jak się bawić, to się bawić.
      Jak Ci nie odpowiada cena, to nie kupuj, w czym problem ??

    • Są tacy, co leją w 0,1L. Gimnzjaliści nie mogą kupować alkoholu, więc to nie dla nich. Myślę, że to dla ludzi, którzy zarabiają pieniądze, dla których nie ma znaczenia czy piwo kosztuje 6 czy 8 zł za 0,3L, a nawet dla takich co są w stanie wydać 30-40 zł za butelkę. Czyli myślę, raczej 25+.

        • Czyli piwo kupuje się żeby je spróbować albo porównać. A ja naiwny całe życie myślałem że piwo się kupuje żeby się napić.

          Do uwalenia się znacznie lepsza i tańsza jest wóda.

          No jak nie ma znaczenia czy 0,3 kosztuje 6 czy 8, a nawet jak piszesz to dla ludzi którzy zapłacą 30-40 zł to dlaczego nie sprzedajecie po 40 zł ?
          Pewnie dlatego że po kilku miesiącach na sklepowych półkach właściciele musieliby je wylać i więcej nic by od was nie wzięli. Obecnie jeszcze sprzedajecie wszystko ale konkurencja rośnie, a buteleczki Widawy jak widzę na pólkach sklepowych zalegają dość długo.

        • No to jak konkurencja urośnie zbyt duża to przestaną wysyłać piwo do sklepów specjalistycznych i będą sprzedawać wszystko w gospodzie. No chyba, że łudzisz się, że pod naporem konkurencji zejdą z ceny i będą sprzedawać piwo po kosztach żeby tylko pozostać w grze?

    • Zeszłoroczny nie jest trochę kwaśny, tylko na maxa kwaśny. Przykro mi, że Renifer nie spełnił Twoich oczekiwań. Gwoli informacji, a gdzie kupiłeś? Bo moje egzemplarze są ok, więc taka informacja może być cenna na przyszłość.

      • W bydgoskim Leclercu.
        Wcześniej zdarzyło mi się kupić skwaśniałe WitBier-y i to tak seryjnie z różnych browarów, a ostatnie Viva la Wita Pinty było niepijalne choć podobno pasteryzowane. Poza tym otworzyłem zagubiony Atak Chmielu z datą do sierpnia 2013 i to już nie to samo piwo, którym się zachwycałem na początku zeszłego roku.

        Sam warzę, miałem już kwasa, którego nawet wypiłem zgodnie z powiedzeniem – nawarzyłeś sobie piwa to je wypij i dlatego też mam sporo szacunku dla ludzi którzy podejmują ryzyko biznesowe związane z produkcją piwa.

        Ciekawe jak ten problem wygląda w przypadku większych browarów, które maja otwarte kadzie fermentacyjne i piwo niepasteryzowane. Aż trudno mi sobie wyobrazić, że zdają się na łut szczęścia. Zacząłem się nad tym zastanawiać po obejrzeniu kilku filmów m.in. z Fortuny, jakiegoś amerykańskiego browaru.

Dodaj komentarz