Smörpundet Porter z Nynäshamns Ångbryggeri

5
117

czyli angielski porter ze Szwecji

smorpundet porterDziś degustacja piwa o bardzo trudnej do wymówienia nazwie z browaru z miasta o nazwie jeszcze trudniejszej. 😀 Jest to kolejne już na blogu szwedzkie piwo, widać że mimo dość restrykcyjnego prawodawstwa, w Szwecji dzieje się sporo. Ma się tam przecież nawet otworzyć Brooklyn Brewery. Czy porter angielski zamiast typowego dla Szwecji, bałtyckiego, to był dobry pomysł? Przekonajmy się.

A Wy wolicie lekki sesyjny porter angielski, czy degustacyjny, rozgrzewający porter polski… ekhmm… znaczy bałtycki? Trochę się zagalopowałem z tym promowaniem polskich porterów bałtyckich. 😉

 

5 KOMENTARZE

  1. Mój kolega opowiadał mi jak był w tym specjalnym sklepie i jedna osoba kupiła 4 piwa — pani sprzedawczyni widząc to zaczęła namawiać tego pana aby poddał się terapii antyalkoholowej, zapisał na spotkanie do poradni AA i żeby zastanowił się nad tym, czy jest świadomy tego co robił. Trochę nie rozumiem tak protekcjonalnego podejścia, ale Słowianie wielu rzeczy nie potrafią zrozumieć 😀 …

  2. Cześć.
    Właśnie poczytałem wszystkie wpisy pod tematem: nowości z browarów i zmiany w Kodeksie Karnym.
    Też się wypowiedziałem i widzę, że mi się oberwało. Ale cóż. Trudno.
    Zastanawiam się po obejrzeniu tego odcinka (zresztą wielu poprzednich także) czy za chwilę nie znajdzie się ktoś, kto powie: „Tomek! Za głośno przełykasz!” Bo skoro czepiamy się słówek, przerywników w postaci yyy, eee, itp. to dlaczego ktoś nie zwróci uwagi, że to niekulturalnie i że w telewizji śniadaniowej pewna pani powiedziała, że tak się nie godzi waszmościowie!
    Ja wychodzę z założenia: wolność Tomku w swoim domku! Oczywiście bez przesady, bo raziłoby mnie gdybym co kilka słów słyszał słowa na ‚k’, ‚ch’, itp. – wtedy raczej przestałbym oglądać bloga.
    Ci, którzy najgłośniej krzyczą niech spróbują występować publicznie. Zapewniam, że nie dla wszystkich jest to łatwe. Coś wiem na ten temat – 4 lata prowadziłem zajęcia na pewnej wyższej szkole. Tremę potrafiłem pokonać, bo miałem doświadczenie w innej dziedzinie, ale niestety czasami brakuje słowa i stąd te wszystkie ‚yyyy’, ‚eee’.

    I pewnie znów mi się oberwie za krytykę egocentrycznego puryzmu…

    Przepraszam także za off-topic, ale to nie miejsce na spory językowe, ale na zgłębianie słodowo – chmielowego tematu.

    Pozdrawiam

Dodaj komentarz