5-letni Grand Imperial Porter z browaru Amber

18
425

czyli ciąg dalszy skarbów z piwniczki.

grand z amberaPrzyszła kolej na 3. piwo z ankiety zamieszczonej przy okazji remanentu w piwniczce. Na pudło załapał się Grand Imperial Porter z Ambera. Na tym chyba zakończę recenzje z listy. Prawdopodobnie w wolnej chwili pokuszę się o degustację tego, co w moim mniemaniu może być ciekawe. Mam na myśli Gotyckie czy Amber Ale ze starego Krakowa. Zapraszam do mojej piwniczki po remanencie.

Kto nie wie, dlaczego piję piwo 5 lat po terminie przydatności, niech zerknie do cyklu „wyleżakowane portery„, szczególnie do pierwszego odcinka.

18 KOMENTARZE

  1. Zacna piwnica, jak poniemiecki bunkier – odpowiednie miejsce dla trzymania takich skarbów. A może została zbudowana na okoliczność zachowania się butelek napełnianych zaraz po burzliwej 😉 ?

  2. Piwo, ok ale jesli by porownywac z zywiec porter to przegywa.Dlaczego, bo jest plaskie, nie ma glebi.Taki porter dla mas.Tylko, zebym nie byl zle zrozumiany – jest to piwo dobre, tylko bez tego czegos.

  3. Piłem ostatnio, z nowej partii, szukając czegoś do leżakowania, i szczerze dość wytrawne, i jakoś nie widziałbym sensu go leżakować no może 1-2 butelki tak żeby sobie były 😀

  4. Właśnie spróbowałem to piwo tyle, że niestarzone. Degustator ze mnie marny ale w tym przypadku aż się zdziwiłem, że dobrze trafiłem z porównaniem do sosu sojowego. Ogólnie jakoś portery mi nie smakują choć poza tym piłem tylko Żywca i Okocim. Co innego Stouty, te okazują się być moim ulubionym gatunkiem piwa 🙂 Ciekawi mnie skąd taka rozbieżność. Bo style dość podobne.

Dodaj komentarz