Ce n’est pas IPA, to nie jest IPA

37
336

ale czy to jest Biere de Garde?

senepaipaKiedy Pinta ogłosiła, że zamierzają warzyć Biere de Garde i to jeszcze pod nazwą Ce n’est pas IPA, to złapałem się za głowę. Kompletnie niehandlowa nazwa, niehandlowy styl. Po degustacji stwierdzam, że komercyjnie będzie to hit. Wymawia się śmiesznie [se ne pa ipa], podobnie do oto mata ipa. Komiczne sytuacje w sklepie mogą być tylko źródłem anegdot, a to buduje legendę piwa. Po trzecie piwo smakuje tak, jak Polacy lubią, czyli… jak?

Plumkanie od 6 minuty to mój telefon, któremu się zdaje, że ktoś go ładuje. Znaczy podłącza do ładowarki. Nie mam czasu oddać go do serwisu.

A jak Wam smakuje Senepa?

37 KOMENTARZE

    • ,za bardzo wali zagrodą”

      Nie piłem tego piwa, więc zabawię się we wrożkę, zatem jesli w zasypie jest słód CaraBelge Weyermanna jak to zapewniają producenci, stawiam w ciemno, że sypnęli go w znacznej ilości procentowej (np.15%), wówczas będzie to zasługą tego słodu, który gdzies od ponad roku, może półtora, wprowadza do piwa własnie taki ohydny aromat, przez „lajkonikowych” znajomych określany „jakby sie psuło”, a jest zbliżony raczej do aromatu piwnicznego, ale w wersji lekkiej oraz słodko mdłej.
      Do smaku wprowadza to, że piwo jest pełne, ale niestety równiez jakieś takie mdłe i nieczyste, chociaż piwo daje się wypić, ale ta warka zniknęła jako ostatnia z ostatnich, gdy wybór był niczym w sowieckiej stołówce: jeść, albo nie jeść.
      Niestety ten poducent słodów ma wysokie mniemanie o sobie i tradycyjną niemiecką jakość słodów.
      Strzegomskie słody przy tych to ekstraklasa.

  1. Dla mnie zawód to piwo. Nie byłem stanie wypić 0,5. Może jest zwyczajnie nie w moim guście.
    Dziwna sprawa, pomyślałem, że tutaj napisze. Wczoraj miałem okazję kupić 2xAk-47 z Nomada. Piwo było z tej samej półki z tym samym terminem ważności, a jednak były to dwa różne piwa. To które mi się na nieszczęście trafiło, było mętne i brudne (niefiltrowane, dodatkowo niesamowicie spienione)…Każdy łyk to szczypiące bąbelki, które pieniły się w buzi. Jednocześnie wydawało się mocniejsze, czuć w nim było więcej goryczki. Drugie piwo było normalne…Pierwszy raz trafiła mi się taka sytuacja i zapewne na jakiś czas zniechęciło do zakupu tego piwa. Co o tym sądzisz Tomek? Czy piwo było zepsute? Na potwierdzenie zamieszczam zdjęcie.
    Po lewej piwo felerne, po prawej normalne.
    https://dl.dropboxusercontent.com/u/88306212/Ak-47.jpg

  2. Również nie moja bajka. Ledwo zmęczyłem jedną butelkę. Mimo, że je schłodziłem dosyć mocno było trochę mulące, odpychające. Nie wiem czego to zasługa, może tej mąki z kasztanów. Jednak nie żałuję, bo zawsze warto spróbować czegoś nowego 😉

  3. Piłem w środę i muszę przyznać, że było dla mnie całkiem ciekawe – tj. nie określiłbym tego piwem, które teraz będę regularnie pić, ale warto było spróbować. Mimo tego, że dość pełne w smaku i wyczuwalnie słodowe to piło się je lekko. Chociaż przyznam, że gdyby nie te przyprawy to w smaku działoby się znacznie mniej. Ogólnie rzecz ujmując: mimo całej te słodkości piwo wypadło u mnie pozytywnie. No i brawa dla Pinty za przedsięwzięcie.

  4. Jak dla mnie to w zapachu wyczuwalne coś w rodzaju przepoconej koszuli i perfuma kwiatowa. O ile w grujcie kopernikowskim mi ta perfuma zupełnie nie przeszkadzała, to tutaj była odstręczająca. Ledwo zmęczyłem 0,3.

  5. Fantastyczne piwo! Pierwszy raz piłem Biere de Garde, ale po lekturze odnośnie stylu (wg BJCP) wnioskuję, że Pinta stanęła na wysokości zadania. Nie wiem jak smakują owoce mirtu, więc miałem problem ze zidentyfikowaniem ich w tym piwie, a może było ich po prostu za mało? Natomiast piwniczny charakter uzyskany za pomocą mąki z kasztanów, to dla mnie bomba! Wadę ma taką, że jest… zbyt pijalne 😀 wchodzi jak soczek. Wolę nie myśleć co by było, gdyby Panowie z Pinty sięgnęli po wyższy ekstrakt początkowy (stylowo może dochodzić do ok. 19 Blg).

  6. Znakomita rzecz! Picie kolejnych piw chmielonych po amerykańsku bywa… zwyczajnie nudne. To bardzo miła odmiana napić się czegoś, co jest nietypowe, niestandardowe, a co ma powalać czym innym niż goryczką.

  7. No niestety.
    To piwo tak samo jak wspominany wcześniej gruit kopernikowski (czyt.: wc piker) smakowo klasyfikuję tak samo – dla mnie nie do wypicia.
    Nie napiszę że ohyda bo doceniam odwagę i próbę pokazania różnych piw.
    Chyba jednak jestem prymitywnym piwoszem bo wolę ipa, aipa, ris`y.
    😉

  8. Nieprzychylne komentarze o tym, że niedobre, bo bez chmielu, bo zajeżdża piwnicą, bo słodkie… zaczynają mi przypominać komentarze przeciętnego konsumenta euro-lagerów odnośnie IPA – że jakieś gorzkie, że nie przypomina wody, zajeżdża ziemią/trawą/żywicą. To piwo takie ma być! Jak ktoś lubi tylko piwa wyraźnie chmielone, to niech wcześniej poczyta o tym, czym jest Biere de Garde i nie kupuje, a jak kupił z pełną odpowiedzialnością, to przynajmniej niech nie marudzi, że słodkie.

  9. Ostatnio piłem to piwo i muszę przyznać, że było bardzo ciekawe. Rzeczywiście dało się wyczuć w posmaku kasztany; do tego trafnym określeniem jest ta „piwnica”. Niestety również nie wiem jak smakują owoce mirtu więc ich nie wyłapałem ;p Co do samego piwa miałem skojarzenia z ostatnio pitym Dunkel Paulaner sam nie wiem czemu. Piwo na pewno nie z mojej bajki, ale mi smakowało i polecam. Dobre piwo.

  10. Napiszę nieprofesjonalnie: dla mnie pyszne 🙂
    Mętne, gęste, o oryginalnym zapachu. Słabo chmielone, ale takie przecież ma być.
    Nuty piwniczne i „rustykalność” to jeszcze więcej zalet.
    Na pewno miła odmiana od „ipy sripy” i chociaż nie zostanie moim ulubionym, to będę do niego wracał. O ile będzie się jeszcze pojawiać 🙂
    Polecam choćby na spóbowanie.

    pzdr

  11. Mam wrażenie, że twoje kolejne degustacje są coraz bardziej ubogie w opis sensoryczny. Przecież to piwo ma całkiem sporą paletę smaków, od owocowych po przyprawowe. Można dokładnie wyczuć konkretne aromaty i je nazwać, włącznie ze słodko korzennym owocem mirtu. Powiedziałeś tylko, że jest słodkie, niska goryczka i palętają się tam jakieś fenole.
    Po degustacji oczekiwałbym więcej konkretów.

    • Nie wiem jak pachnie mirt, o czym wspominałem w piwnych newsach, w których mówiłem o Ce n’est pas IPA, a nie zwykłem wyczuwać rzeczy, które jedynie przeczytałem na etykiecie. 😉 Dodatkowo jeszcze ten plumkający telefon sprawił, że raczej zbierałem się do zakańczania recenzji, nawet może nie do końca świadomie.

  12. hehe
    Osobiscie z tej butelki wyniuchalem cala game zapachow 😛 szczegolnie te kasztany…
    a jak wiadomo NAJLEPSZE KASZTANY SA NA PLACU PIGALLE. 🙂

    A tak powaznie dla mnie slodycz z nuta pomaranczy..
    ale ciekawy styl … szacunek dla PINTY i czekamy na nowe style.

    Kobietom bedzie smakowac

    pozdr

Dodaj komentarz